- Odsłony: 2736
W życiu każdego człowieka, każdej zbiorowości są chwile, wobec których nie można przejść obojętnie. Są to momenty wyjątkowe, skłaniające nas do refleksji, wspomnień, przemyśleń. Mamy wówczas okazję do rozpamiętywania tego, co było, ale także do rozważań na temat tego, co jest i do snucia wizji dotyczących tego, co będzie. Takie chwile można by metaforycznie określić „łącznikiem między dawnymi i nowymi czasy”. Na drodze naszego życia spotykamy niemal każdego dnia wielu ludzi, których w różny sposób odbieramy, postrzegamy i poznajemy. Niezależnie od ilości przeżytych lat, każdy z nas mógłby przywołać takie doświadczenie, podczas którego dane nam było poznać bliską osobę, niekiedy stającą się naszym przyjacielem na zawsze. Wystarczyła krótka chwila, spontaniczna rozmowa, by w pamięci na zawsze pozostało spotkanie, obraz osoby, treść rozmowy. A dzieje się niekiedy dlatego tak, że w tym spotkaniu pojawiło się coś, co nas urzekło ze strony naszego rozmówcy, gościa, spotkanej osoby. I pomimo, że czas biegnie, przybywa nam lat, nowych zdarzeń, nowych wrażeń, to w naszej pamięci wciąż jest obecny żywy obraz tej osoby, która zapisała się głęboko w sercu i pamięci. Chętnie więc powracamy do takich chwil w różnych kolejnych rozmowach, wspomnieniach, ale także i w samotności, odtwarzamy sobie wówczas owo zdarzenie, które pozostawiło niezatarty ślad tamtej chwili.
- Odsłony: 4075
Wśród współczesnych problemów wychowania na pierwszym miejscu należy wyróżnić zagrożenia duchowe, które są nie tylko redukowane w postrzeganiu zagrożeń w ogóle, ale prowadzi się otwartą walkę lub się je przemilcza. Także w opinii niektórych duchownych problem ten jest lekceważony lub pomijany. Wielu egzorcystów alarmuje, gdyż z roku na rok rośnie liczba młodych (choć nie tylko) ludzi, którzy mają poważne problemy duchowe. Często trafiają na różnego typu terapie, które niejednokrotnie same w sobie zawierają zagrożenie i odwołują się do tych samych źródeł co teorie i praktyki okultystyczne (NDE, OOBE, pozytywne myślenie, psychoanaliza i teozofia C.G. Junga, Freuda, demonologia o buddystycznych konotacjach A. Grüna – leczyć zamiast nawracać, okultystyczno-spirytystyczne doświadczenia UFO, okultystyczne i spirytystyczne inicjacje B. Hellingera, myślenie fatalistyczne, Kinezjologia Edukacyjna popularyzująca okultyzm i pseudonaukę, scjentologia z gnostycką antropologią, bestsellery kłamstwa i propaganda neopogaństwa Browna, gloryfikacja feminizmu i wolnego seksu, legalizacja wynaturzeń i zboczeń homoseksualnych, absurd antypedagogiki, okultyzm i antropozofia szkół i pedagogiki waldorfskiej i wiele innych).
- Odsłony: 4336
Życie nabiera tempa. Ponowoczesność jawi się jak świat ludzi w pośpiechu. Zewsząd docierają rozmaite informacje, które są podstawą obecnego zglobalizowanego świata, gdzie system zerojedynkowy wypiera pierwiastek humanistyczny, a konsumpcjonizm stawia pod znakiem zapytania system aksjologiczno-normatywny współczesnego człowieka. Ścieranie wartości uznawanych za nowe z tradycyjnymi, wypracowanymi przez pokolenia niesie szereg implikacji. Przyczynia się to do rozwoju wolności, demokratyzacji, rozwoju kultur ‒ jednak o nieokreślonym charakterze. Różnorodność kultur to efekt ogromnej potencjalności osoby ludzkiej oraz grup społecznych, a jednocześnie jest dla nich swoistym wyzwaniem. Ludzie na różne sposoby realizują poznawaną prawdę, przeżyte piękno, zamierzone dobro, co stanowi ogromne bogactwo człowieka. Należałoby więc postawić socjologiczne pytanie, dlaczego wobec rozwoju zglobalizowanego świata, łatwości komunikacji i ochronie praw osoby ludzkiej do samostanowienia, zauważa się odejście od stylu życia, który „serwuje cywilizacja Zachodu”?
- Odsłony: 2500
Nie ukrywam, że coraz więcej i częściej otrzymujemy jako Redakcja Portalu "Pedagogika Katolicka" różnych listów, tekstów od osób, nie tylko z Polski, które przesyłają nam bardzo różne i interesujące teksty prowadzące do osobistych - a może nie tylko - refleksji. Nie wszystkie one mają oczywiście charakter naukowy czy popularnonaukowy. Jedno jest pewne, że teksty te dają wiele do myślenia i zastanowienia. Niżej przedstawiony tekst otrzymałem w dniu 22 lipca wieczorem, nie wiem, czy to jakaś zbieżność daty, która do niedawna dla nas Polaków, coś znaczyła. Wiemy, co do niedawna 22 lipca było świętowane. Być może autor pod wpływem także i tych – nie zawsze chlubnych wydarzeń kojarzonych z datą dnia dzisiejszego – oddał się osobistej, aczkolwiek bardzo patriotycznej refleksji. Chciałbym się więc otrzymanym tekstem podzielić także z Państwem na łamach naszego portalu internetowego. Autor przekazywał nam wcześniej inne teksty, które zostały zamieszczone w czasopismach, jakie wydaje zespół Katedry Pedagogiki Katolickiej. Dopowiem, że coraz częściej piszą do nas osoby w przekonaniu, że teksty ich, które nie zawsze są poprawnie politycznymi, a którymi wzgardzili inne zespoły, redakcje, właśnie nasz Zespół podejmuje i publikuje udostępniając je dla szerszego gremium czytelników. Jest nam miło z tego powodu, a jednocześnie zobowiązuje nas to bycia wiernym wartościom, zasadom katolickim. Przy tek okazji zaznaczę, że samo powołanie Katedry Pedagogiki Katolickiej czy wydawanie czasopism "Pedagogika Katolicka" i "Pedagogia Ojcostwa", także spotkało się kiedyś u początku wdrożenia tej idei, inicjatywy, z niemałym (bardzo delikatnie mówiąc) niezrozumieniem ze strony środowiska, które ma w tytule "katolicki", lecz często działa jakby z katolicyzmem nie miał nic wspólnego. No cóż samo życie. Zapraszam Państwa do lektury tekstu.
- Odsłony: 2292
Dziś niedziela. Kolejny piękny, wprost cudowny poranek. Jak zawsze i dziś pomimo, że godzina dopiero wczesna, poranna, już temperatura dochodzi 35 stopni ciepła. Tak tu jest. Trzeba ładować akumulatory, bowiem niedługo zaczną się nowe i wielkie wyzwania, co do których będzie potrzeba wielkiej energii. Najpierw Msza św. sprawowana w stylu „Wuja Wojtyły”. Dziękczynienie i czas na śniadanie. Im prostsze tym zdrowsze i bezpieczniejsze jak na taki upał. A więc chłodny kefir i bułeczka zupełnie wystarczą. Teraz czas na spakowanie rzeczy i wyjazd do Dubrownika. Po drodze znów zachwycające i nie do opisania widoki. Nie można się im oprzeć, by na chwilę się nie zatrzymać i oddać się krótkiej kontemplacji. Dla pobudzenia krążenia w słonecznym klimacie nie zaszkodzi mała czarna. Więc kolejna krótka przerwa. Mała kafejka. Po rozpoznaniu, że to Polacy, obsługa stara się powitać po polsku. I od razu padają wspomnienia, gdzie byli w Polsce. Podkreślają, że nawet w ich rodzinie są Polacy, którzy weszli w związek małżeński z członkami ich rodziny. Już teraz zapraszają i czekają na kolejne przybycie. Ta ich spontaniczność i otwartość jest zdumiewająca, zapewne nie w stylu czystej reklamy, po prostu autentyczność zachowania i bycia. Dalej w drogę. Tak w krótkim czasie a wiele mocnych i pozytywnych wrażeń (poniżej niezapomniana galeria).
- Odsłony: 2423
Wiele jest ludzkich pragnień. Każde z nich czegoś innego dotyczy. Każdy też z nas ma swoje pragnienia – mniej lub bardziej ukryte. Niektóre z nich są życiowymi, inne przejściowymi, jeszcze inne graniczącymi z marzeniami. Każde owo pragnienie ma swój cel, swój sens. Niektóre pragnienia dopiero po latach możemy realizować, niektóre zaś pozostaną jedynie w sferach marzeń. Przebywając różne zakątki ziemi, znalazłem się tym razem w miejscu, na którym widoczne ślady pozostawili Patronowie Europy – św. Cyryl i Metody. Stąpając po tej ziemi w upalne dni lipcowe, lepiej się rozumie ich misję jakiej się podjęli. A trzeba rzec, że oprócz śladów religijnych, kultycznych, misyjnych, można spotkać wiele innych, bardziej ludzkich, codziennych, które potwierdzają wielką rolę jakiej się podjęli w trudnych warunkach i czasach. Miałem też okazję rozmowy z tymi, którzy czczą „Bożych Szaleńców” i są wierni ich nauce. Tu nikomu nie przeszkadzają dzwony świątyń, które regularnie w ciągu dnia przypominają o tym, że oprócz codziennych życiowych spraw – człowiek winien żyć jeszcze innymi wartościami. Nadzwyczajna otwartość i sympatyczność tego ludu, tej ziemi, zaprasza wejść głębiej w tajemnice cyrylometodiańskie (poniżej galeria foto).
- Odsłony: 2506
Niewielu z nas żyjąc na ziemi w określonym miejscu i czasie w pełni dostrzega jej piękno i urok. A każdy skrawek ziemi kryje w sobie wielkie bogactwo różnych tajemnic. Wystarczy wybrać się poza teren ziemi na którym od wielu lat sami żyjemy i nie zawsze dostrzegamy to, co ona kryje, a wówczas poza własnym obszarem łatwiej dostrzeżemy piękno innych zakątków ziemi. Podobnie też nie dostrzegają jej walorów, bogactwa, piękna i uroku tubylcy tych stron, które my okazyjnie odwiedzamy. Dane mi jest przemierzać obce kraje i podziwiać mądrość Stwórcy zakotwiczonej w przyrodzie. To już kolejny dzień i kolejne odcinki wędrówki. Oglądając poniżej zamieszczoną foto galerię z owej wędrówki, łatwo zauważymy, że dominantą wypełniającą tło zdjęć są kamienie. Kamień odgrywał i wciąż odgrywa wieloaspektową rolę w życiu człowieka. Można powiedzieć, że kamień to twardy wychowawca i pewien wzór dla człowieka. Kamień wielokrotnie przywoływany był także wobec człowieka jako przestroga.
- Odsłony: 2484
Kolejny dzień na ziemi włoskiej. Poranek jak poprzedni tak i dziś bardzo upalny. Zanim nastąpią kolejne części programu, wpierw wyjazd do Bazyliki św. Piotra, by tam u Grobu bł. Jana Pawła II, o godz. 7:00 sprawować Mszę świętą. Grupa ponad 40 kapłanów sprawowała Eucharystię w obecności znacznej grupy osób świeckich z różnych stron Polski. Atmosfera wyciszenia, skupienia. Rozpoczyna się modlitwa w której wielu obecnych, tylko Bogu wiadome, zanoszą intencje przez pośrednictwo Papieża Polaka. Czuje się rodzinny i serdeczny klimat. To dobry dzień. To dzień, który jeszcze raz przywołuje na pamięć lata pontyfikatu Jana Pawła II, spotkania, pielgrzymki i wiele innych zdarzeń. Z tego miejsca płynie nowa nadzieja, nowa siła, nowa radość. Iluż dziś odejdzie z tego miejsca obdarzonych różnymi darami, łaskami, miłością. Będą znów nosić w sercu i pamięci ten dzień, te chwile i dzielić się z nimi, by choć cząstkę przekazać znajomym.
- Odsłony: 2385
Jak przystało już w Tradycji pielgrzyma, wielu wybierając się tu, do Rzymu – Wiecznego Miasta, powiada: „Być w Rzymie i Papieża nie widzieć?” – no to niemożliwe. Ale spokojnie i powoli. Ostatnim etapem był: Budapeszt – Rzym. Poranek upalny. Niebo bez oznak prognozy deszczowej. Temperatura dochodzi już 35 stopni. Jedynie lekki powiew wiatru nieco schładza gorące powietrze. Trwa jeszcze pewien odcinek krętych dróg, by dotrzeć do autostrady. I już wjeżdżamy. A teraz tylko pozostaje oddać się kontemplacji piękna przyrody. Po lewej stronie Balaton, nieco dalej zespół jezior i cudownych krajobrazów. Za chwilę granica węgiersko-słoweńska. Tu mała przerwa na „małe, co nie co”. Obsługa z uśmiechem wita składając bogatą ofertę „stołu”. Jeszcze mała czarna. I rozpoczyna się podziw cuda natury: pełen uroku krajobraz. Malownicze górskie tereny. A porządek tu jak w salonie królewskim. Na tablicy wyraźna informacja: najbliższy skręt, zjazd i trasa na Włochy. No to zjeżdżamy. Wszystko bez zarzutu: pogoda, otoczenie i towarzystwo. Cały czas słońce szokuje nas swymi promieniami i temperaturą. Już mija 35 stopni. Kolejna przerwa. Teraz już pewne zwroty towarzyszyć nam będą przed najbliższe chwile: Buongiorno, buon appetito i arrivederci. To pewien constans – przynajmniej przez najbliższe dni.
- Odsłony: 2381
Powiadają: wszystkie drogi prowadzą do Rzymu. Poniekąd tak jest. To już kolejny raz, gdy droga prowadzi do Rzymu. Czas wakacji jest ku temu sposobną okazją. Więc ostatnie przygotowanie i czas ruszać. Głównym celem - to modlitwa u Grobu Apostołów i przy Grobie bł. Jana Pawła II. Są jeszcze inne sprawy by tam je zawieść. Bóg je zna. A po drodze kilka ważnych spotkań. Najpierw Słowacja. Sobotni wieczór. Czas przygotowań do niedzieli. Siadamy razem z przyjaciółmi i podejmujemy istotne i bieżące tematy. Dla niektórych życiowe. Pełna otwartość, zrozumienie i gotowość realizacji zadań – to reguła. Każdy z nas wie, co do niego należy. Za parę dni powrócimy do tych ważkich tematów. Teraz zaś potrzeba czasu na ich realizację. Tymczasem ostatnie promienie słońca powoli żegnają się z nami. Niebo ku zachodowi się chyli, a rozchmurzone zwiastuje kolejny, piękny dzień. Zanim jednak on nastąpi, czeka kolejny odcinek drogi – Węgry – Budapeszt. Ruszam. Tu jakby inny klimat. Rozkwitłe słoneczniki i niebo bezchmurne, błękit nieba, a i ciepła nie brak. Mijają powoli kilometry. Miskolc, potem Eger i Budapeszt – już na miejscu. Kolejne spotkanie, rozmowy - niczym nikodemowe. Uzbierało się wiele spraw, które należy przeanalizować, przedyskutować, a nawet i rozwiązać. Jak ten czas szybko mija! Spojrzałem na zegarek – już 02:15 – zawitała niedziela. Krótki odpoczynek, bowiem o godz. 09:00 Msza św. a po niej kolejne spotkanie. Także ważne, bo dotyczy spraw ludzkich. Siadamy popijając czarną węgierską expresówkę. Jakoś rzeźko się po niej zrobiło. I kolejne wątki, kolejne tematy. Są też plany na jutro, i dalsze dni.








