• nr04.jpg
  • nr01.jpg
  • nr07.jpg
  • nr06.jpg
  • nr05.jpg
  • nr08.jpg
  • nr03.jpg

Zadam ci może wprost jedno niezbyt przyjemne pytanie: czy potrafisz płakać? Tak, płakać! Napisano kiedyś pewną myśl, że „Łzy mogą być łaską. Mogą być drogą ku naprawie życia”. Płacz zwykle wiąże się z wieloma złymi czy bolesnymi wydarzeniami. Zazwyczaj kojarzy się nam z cierpieniem, zwątpieniem, ale mamy też i łzy radości, skruchy. Łzy mogą uwalniać, oczyszczać nas na przyjęcie czegoś nowego, pocieszającego słowa, słowa przebaczenia. Można jeszcze wiele powiedzieć o płaczu, zwłaszcza o jego wstydliwej stronie. Uważa się, bowiem, że tłumienie łez jest świadectwem siły charakteru i męskości. A może bardziej łzy winny być refleksją i drogą do poprawy życia?, naprawienia szkód, krzywd wyrządzonych innym?, drogą do przeproszenia, przyznania się do oszczerstw, oszustw, kłamstw, zakłamania, nienawiści, obłudy?

Być może niewielu z nas wie, gdzie jest położona mała miejscowość na Ukrainie – Zamłynie. Po przekroczeniu granicy polsko-ukraińskiej w okolicy Chełma, za kilkanaście kilometrów skręcimy w prawo i dość szybko dojedziemy do Centrum Integracyjnego prowadzonego przez ks. Jan Burasa, dyrektora centrum. Dopowiem, że jest to wioska położona wśród zieleni łąk i lasów, nad małą rzeką Neretwą. Urocze miejsce z każdym rokiem przyciąga tu coraz większą liczbę turystów i uczestników programów wakacyjnych. Można tu nie tylko spokojnie wypocząć, ale także doświadczyć wielu naturalnych dóbr cieszących serce i oko człowieka. Ponadto przy centrum można zaprzyjaźnić się niemal z wszystkimi stworzeniami jakich Bóg powołał do istnienia w ciągu sześciu dni stworzenia. Dla osób pochodzących z wielkich aglomeracji, to doskonała edukacja bliższego poznania świata natury, biologii i zoologii. Tym razem jest niecodzienna okazja głównie dla studentów. Warto z tą propozycją bliżej się zapoznać. Można połączyć przyjemne z pożytecznym.

Staruszek nazywał się Bronisław Zamiatacz ulic. W rzeczywistości nazywał się inaczej, ale z racji wykonywanego zawodu wszystkim był znany pod tym nazwiskiem, a nawet sam tak się przedstawiał. Mieszkał niedaleko amfiteatru w chacie, którą sam sobie sklecił z belek, blachy i papy. Było tam nieprzytulnie, wąsko i nisko. Nikt u niego nie przebywał, oprócz małej Misi. Duża głowa Bronka z małymi okularami na nosie zawsze była lekko pochylona na krótkiej szyi w białym kołnierzu. Ludzie mówili, że Bronek nie wszystkie klepki ma w głowie poukładane. A wzięło się to stąd, że zagadnięty przez kogoś uśmiechał się tylko i nic nie mówił. Staruszek namyślał się, a jeśli nie miał potrzebnej odpowiedzi – milkł po prostu. Gdy już znalazł właściwą, to zaczynał się zastanawiać nad jej sformułowaniem. Nieraz trwało to dwie godziny lub cały dzień. Tymczasem ludzie zapominali, o co Bronka pytali i dziwili się, gdy ten przychodził do nich z odpowiedzią. Tylko jedna Misia potrafiła tak długo czekać i rozumiała, o co Zamiataczowi chodzi. Rozumiała, że potrzeba mu tak dużo czasu, aby nie powiedzieć nieprawdy. Bronek uważa, że na świecie jest tak wiele nieszczęść z tej prostej przyczyny, iż jest dużo świadomego i nieświadomego kłamstwa, które rodzi się z pośpiechu, wygodnictwa, głupoty, zazdrości, zawiści.

Ważnym i cennym elementem każdego z nas jest budowanie wspólnoty opartej nie tylko na wartościach czysto ludzkich, ale także na wartościach duchowych. Ku temu m.in. posłużył dzień Miłosierdzia Bożego, zorganizowany przez dekanat Presov, zorganizowany w dniu 15 maja br. w godz. 9:00-16:00. Uroczysty program składał się z dwóch części. Pierwsza ukierunkowana była dla księży druga zaś dla wiernych. W ramach pierwszej części znalazły się m.in: modlitwa wspólnotowa, medytacja, konferencja, wykład i inne. Z kolei w części drugiej był m.in. wykład, Msza św., prezentacja multimedialna oraz inne formy związane z kultem Bożego Miłosierdzia. W obu częściach programu swoje wystąpienie w formie wykładu na temat: „Moja odpowiedź na Miłosierdzie Boże” przedłożył ks. Jan Zimny - KUL Stalowa Wola. Udział jego nastąpił na zaproszenie dekanatu Presov, który był gospodarzem tego wydarzenia (galeria poniżej).

„Podróże kształcą wykształconych” - te słowa Sławomira Wróblewskiego możemy odnieść do naszej pielgrzymki do grobu św. Iwo. Nie do opisania są owoce zarówno naukowe, jak i duchowe, jakie wynieśliśmy z naszej podróży, my jako studenci prawa, pedagogiki oraz ekonomii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Celem naszej prawie pięciotysięczno kilometrowej drogi, było nawiedzenie grobu św. Iwo w Tréguier. Pielgrzymka ta miała szczególny wymiar dla studentów prawa, gdyż święty Iwo jest ich patronem.

Kolejny dzień na węgierskiej ziemi rozpoczął się od wspólnej zbiórki grupy przy kościele św. Emeryka w Budapeszcie. Stąd udaliśmy się pod Wzgórze Gelerta by tam o godz. 9:00 w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej przeżywać Liturgię Mszy św. Zgromadzona grupa polska wraz z Węgrami od pieśni Czarna Madonna, rozpoczęła Eucharystię na którą przybyła duża grupa gospodarzy, która nas gościła w progach swoich domów. Ponadto na Mszę św. przybyła Pani dr Fűlőp Andrásné Erdő Mária – rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Vac a także wielu znajomych, zaprzyjaźnionych nam Węgrów. Po Mszy św. studenci otrzymali specjalny dokument „Wybierzmy się w drogę z Chrystusem” potwierdzający udział w tym ważnym wydarzeniu jakim była piesza pielgrzymka. Wśród rozbudowanego tekstu napisano m.in.: „Walczyliśmy razem z wrogami już wiele razy, dzisiaj zwracaliśmy się z siłą różańca do nieba. Niechaj pośrednictwo naszej Matki Niebieskiej przyniesie błogosławieństwo na Ojczyznę Polską i Węgierską”. (galeria poniżej)

To prawda, że moc w słabości się często doskonali. Należy tylko rozróżnić ową słabość. Przedstawieni w załączonej poniżej galerii są tego przykładem. Z prezentowanej galerii jasno wynika, że zostali dotknięci słabością, lecz owa słabość nie jest śmiertelna, ani też nie powoduje czegoś złego. Jest ona jedynie wzmocnieniem choćby sił witalnych. Po głębszej analizie grupy słabych możemy ze spokojem się przekonać, że ich słabość jest błogosławieństwem. Nie ważne jaką przyjęli pozycję, nie ważne na jakim etapie realizacji odrodzenia mocy się znajdują. Wiemy natomiast, że stanowią czołówkę tych, którzy znaleźli się na trasie trudu pielgrzymkowego. Korzystając zaś z okazji zapadli w głęboki sen. Z pozycji poszczególnych naszych „bohaterów” można by wiele wysnuć wniosków, tez, rozważań. Niektórzy niczym paragrafy z prawa przyjęli postać bezprawia. Nie o to jednak chodzi. Ich przesłaniem jest odwieczna prawda, że moc w słabości się doskonali.

Jest 11 maja br. Dochodzi godz. 6.45. Po odpoczynku u rodzin niemal wszyscy są już w komplecie. Za chwilę autokarem wyruszmy na miejsce wyjścia pielgrzymki – grupy nr 5. Na niebie chmurki zwiastują zmianę pogody. Ale szlak pielgrzymi czeka na nas. Więc ruszamy. Po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Teraz zgromadzeniu w kościele słuchamy komunikatów organizacyjnych. Po nich następuje błogosławieństwo pielgrzymów. Wyruszamy na trasę. Co jakiś czas dołączają nowi pątnicy. Grupa polska – studencka obniża średnią krajową wieku grupy. Więc ruszamy dalej. Rzeczywiście po kilkunastu minutach zaczyna padać lekki deszcz. To prawdziwe błogosławieństwo z nieba, by ochłodzić nieco powietrze. Co jakiś czas zatrzymujemy przy kolejnych kościołach, gdzie witają nas kapłani z wiernymi. Po kilkunastu Mintach deszcz przestaje padać – znów świeci słoneczko. Grupa na przemian śpiewa i modli się głównie na różańcu. Omadlamy Budapeszt, polecamy Węgrów, Polskę i wszystkie sprawy, intencje z jakimi pielgrzymujemy. Wystarczył pierwszy odcinek drogi i już zawiązała się piękna wspólnota. Mimo, że dwie grupy mówiące rzekomo najtrudniejszymi językami, doskonale się rozumieją. Bóg jednoczy, modlitwa scala, trud wyzwala otwartość na drugiego człowieka (poniżej galeria).

Jest piątek 10 maja br. Dochodzi godzina 6:00 rano. Grupa w komplecie zajmuje miejsca w autokarze, po czym z modlitwą na ustach ruszamy w kierunku Słowacji. Majowy poranek nadaje dodatkowo optymizmu przed daleką trasą. W imię Boże ruszamy na pielgrzymowanie. Po trasie daje się zauważyć coraz bardziej ożywiony ruch. Mijamy kolejne miejscowości. Tuż przed Duklą pierwszy przystanek. Po kilku minutach ruszamy dalej w kierunku Barwinka. Po lewej stronie niezapomniana góra Cergowa – tu przed laty bł. Jan Paweł II wędrował wakacyjnie. Mija godzina 9:00 przekraczamy granicę polsko-słowacką. Wzniesienia gór dodają smaku estetyki krajobrazu. Dojeżdżamy do Presova. Tutaj już w pełni tętni życie. Jak na piątek dość sprawnie mijamy miasto i zbliżamy się do Koszyc. Na Anioł Pański biją dzwony. Podjeżdżamy do seminarium duchownego. Za chwilę pod przewodnictwem Jego Ekscelencji Księdza Biskupa Stolarika będziemy uczestniczyć we Mszy św. Rozpoczyna się Eucharystia. W koncelebrze biorą udział: ks. prof. Cyril Hisem – dziekan Wydziału Teologicznego Katolickiego Uniwersytetu w Ružomberku i ks. prof. Jan Zimny - KUL. Na zakończenie życzenia, podziękowania i pasterskie błogosławieństwo. Poniżej galeria foto.

Jan Paweł II poświęcił przyrodzie wiele miejsca i uwagi w swoim nauczaniu. Znajduje to wyraźne odzwierciedlenie w dokumentach papieskich, przemówieniach oraz homiliach i okazjonalnych wystąpieniach a także twórczości literackiej. Podczas spotkania z młodymi pielgrzymami w Castel Gandolfo w dniu 20 lipca 1980 Jan Paweł II tak scharakteryzował wypoczynek: „chodzi o to, ażeby wypoczynek nie był odejściem w próżnię, aby nie był tylko pustką. Wtedy nie będzie naprawdę wypoczynkiem. Chodzi o to, ażeby był wypełniony spotkaniem. Mam na myśli – i owszem - spotkanie z przyrodą, z górami, morzem i lasem. Człowiek w umiejętnym obcowaniu z przyrodą odzyskuje spokój, ucisza się wewnętrznie. W dniu 09 maja br. w Elblągu odbyła się konferencja naukowa na temat: „Czas wolny – konieczność czy zbytek?”, zorganizowana przez Państwową Wyższą Szkołę Zawodową, Wyższe Seminarium Duchowne, Elbląską Uczelnię Humanistyczno-Ekonomiczną i Szkołę Wyższą im. Bogdana Jańskiego Wydział Zamiejscowy w Elblągu.

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Если вы любите русское порно, то переходите и смотрите самое сочное и классное!
Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.