No i cóż wystarczy spojrzeć na foto i wszystko można zrozumieć. Ale może po kolei. Jak wiadomo pielgrzymujemy do grobu św. Iwo – patrona prawników. Skład grupy jaki został zorganizowany był spontaniczny. Zwykle na tego typu wyzwania zgłaszają się mocni duchem i ciałem. Nie zaprzeczam, co do siły ducha naszych Herkulesów, zaś do kondycji fizycznej mam poważne wątpliwości. Na początku – nie ukrywam – wszyscy trzymali fason, z czasem jednak sytuacja ulegała stopniowej zmianie. Droźdźówki słodkie, batoniki, zapasy mamuśki niezbyt długo trzymały kondycję - przynajmniej niektórych. No, ale cóż, czasem i zapasy dobrej kuchni niekoniecznie wystarczą. Ci, którzy – wydawać by się mogło – są wątłej postury starają się być wytrwali. W dość krótkim odstępie czasu, po turystycznym obiadku, wielu zasnęło wzmacniając kondycję. Ta krótka prezentacja bohaterskich personaliów, to „beniaminki”, które wykorzystują każdą wolną chwilę, aby zapuścić oko gołębia. Wcześniej jednak ów zespół pod nazwą „Oma, oma czarnych kruków” dał piękny i długi koncert w podróży wprawiając w zachwyt swoich słuchaczy. Tak więc zaprezentowana siesta jest ze wszech miar uzasadniona. Niech ci, którzy są z nami tylko duchowo zazdroszczą historycznej wyprawy. Jestem przekonany, że nawet dla śpiących beniaminków, ta historyczna pielgrzymka pozostanie na zawsze nie tylko w pamięci, ale w sercu i życiu.
Nadszedł czas kolejnego popołudnia. Dojechaliśmy do Paryża. Tu wpierw pobieżne spojrzenie na okrąg miasta, chwila oddechu, kolacja i spacer po mieście. Aura przyrody wskazuje, że wiosna powoli mija a nadchodzi lato. Kwitnące kasztany, krzewy, aura pogody i styl ubioru wskazują jednoznacznie na czas letni. Trudno się oprzeć pokusie wieczornego spaceru. Powoli ruch maleje, na horyzoncie więcej sztucznych świateł, a nasze kroki kierujemy ku kolejnym ważnym i ciekawym zakątkom Paryża. Zapewne powrócimy późną porą nocy. Pranek w stylu harcerskim i kolejne wędrowanie ulicami miasta. Dopiero wieczorem będziemy się przemieszczać do Bretanii - grobu św. Iwo, by przez kolejne dwa dni czuwać u jego grobu.
Amicus








