- Odsłony: 2436
Dzień 19 maja br. (niedziela) to Uroczystość Zesłania Ducha Świętego, który rozpoczęliśmy o poranku udając się z posługą duszpasterską do Nowowołyńska oddalonego ok. 80 km od Zamłynia, miejsca noclegu. Tam o godz. 8:00 rano ks. Jan Buras odprawił uroczystą Mszę św. Po Mszy św. odprawiono nabożeństwo majowe i nadszedł czas na kolejną stację wędrówki. Tym razem dotarliśmy do Włodzimierza Wołyńskiego, gdzie o godz. 10:00 Mszy św. przewodniczył i słowo Boże wygłosił ks. Jan Zimny. Po Eucharystii odbyła się adoracja Najświętszego Sakramentu połączona z nabożeństwem majowym. Wyraźnie czuło się tutaj, iż wspólnota parafialna jest mocno zintegrowana. Po krótkim spotkaniu i rozmowie nadszedł czas na wyjazd do kolejnego kościoła z posługą do Ustiługa. Wprawdzie zgromadzona była tutaj mała grupa wiernych, ale bardzo dobrze zakorzeniona w rzeczywistości wiary. Nie odbyło się bez spotkania pozaliturgicznego, które było okazją do bliższego poznania się. Stąd po małej przerwie wyruszyliśmy do parafii Lubomla. O godz. 16:00 sprawowana była Msza św. a po niej nabożeństwo majowe i agapa (poniżej galeria).
- Odsłony: 2449
W majowy sobotni poranek 18 maja br. ruszamy ku granicy polsko-ukraińskiej do przejścia w Dorohusku. Pierwsze wrażenia z granicy niezbyt optymistyczne. Już z dala widać wielokilometrową kolejkę dla samochodów oczekujących na przekroczenie granicy. Jak się okazało wynosiła 17,5 km, ale na szczęście dotyczyła tylko samochodów ciężarowych. Po dość sprawnym przekroczeniu granicy udaliśmy się do miejscowości Lubomla. Zastajemy tu ks. Jana Burasa - proboszcza parafii wraz z małą grupą wiernych robiących porządki zarówno w kościele jak i na zewnątrz świątyni. Kościół pw. Trójcy Przenajświętszej zbudowany został w 1412 roku a ufundowany przez Władysława Jagiełłę. Jest to najstarsza polska świątynia na Zachodniej Ukrainie. Wewnątrz świątyni zostały wykonane nowe ołtarze. Niestety do lat 90` kościół służył jako magazyn soli. Stąd jego ogromne zniszczenia.
- Odsłony: 7492
Zadam ci może wprost jedno niezbyt przyjemne pytanie: czy potrafisz płakać? Tak, płakać! Napisano kiedyś pewną myśl, że „Łzy mogą być łaską. Mogą być drogą ku naprawie życia”. Płacz zwykle wiąże się z wieloma złymi czy bolesnymi wydarzeniami. Zazwyczaj kojarzy się nam z cierpieniem, zwątpieniem, ale mamy też i łzy radości, skruchy. Łzy mogą uwalniać, oczyszczać nas na przyjęcie czegoś nowego, pocieszającego słowa, słowa przebaczenia. Można jeszcze wiele powiedzieć o płaczu, zwłaszcza o jego wstydliwej stronie. Uważa się, bowiem, że tłumienie łez jest świadectwem siły charakteru i męskości. A może bardziej łzy winny być refleksją i drogą do poprawy życia?, naprawienia szkód, krzywd wyrządzonych innym?, drogą do przeproszenia, przyznania się do oszczerstw, oszustw, kłamstw, zakłamania, nienawiści, obłudy?
- Odsłony: 2740
Być może niewielu z nas wie, gdzie jest położona mała miejscowość na Ukrainie – Zamłynie. Po przekroczeniu granicy polsko-ukraińskiej w okolicy Chełma, za kilkanaście kilometrów skręcimy w prawo i dość szybko dojedziemy do Centrum Integracyjnego prowadzonego przez ks. Jan Burasa, dyrektora centrum. Dopowiem, że jest to wioska położona wśród zieleni łąk i lasów, nad małą rzeką Neretwą. Urocze miejsce z każdym rokiem przyciąga tu coraz większą liczbę turystów i uczestników programów wakacyjnych. Można tu nie tylko spokojnie wypocząć, ale także doświadczyć wielu naturalnych dóbr cieszących serce i oko człowieka. Ponadto przy centrum można zaprzyjaźnić się niemal z wszystkimi stworzeniami jakich Bóg powołał do istnienia w ciągu sześciu dni stworzenia. Dla osób pochodzących z wielkich aglomeracji, to doskonała edukacja bliższego poznania świata natury, biologii i zoologii. Tym razem jest niecodzienna okazja głównie dla studentów. Warto z tą propozycją bliżej się zapoznać. Można połączyć przyjemne z pożytecznym.
- Odsłony: 2602
Staruszek nazywał się Bronisław Zamiatacz ulic. W rzeczywistości nazywał się inaczej, ale z racji wykonywanego zawodu wszystkim był znany pod tym nazwiskiem, a nawet sam tak się przedstawiał. Mieszkał niedaleko amfiteatru w chacie, którą sam sobie sklecił z belek, blachy i papy. Było tam nieprzytulnie, wąsko i nisko. Nikt u niego nie przebywał, oprócz małej Misi. Duża głowa Bronka z małymi okularami na nosie zawsze była lekko pochylona na krótkiej szyi w białym kołnierzu. Ludzie mówili, że Bronek nie wszystkie klepki ma w głowie poukładane. A wzięło się to stąd, że zagadnięty przez kogoś uśmiechał się tylko i nic nie mówił. Staruszek namyślał się, a jeśli nie miał potrzebnej odpowiedzi – milkł po prostu. Gdy już znalazł właściwą, to zaczynał się zastanawiać nad jej sformułowaniem. Nieraz trwało to dwie godziny lub cały dzień. Tymczasem ludzie zapominali, o co Bronka pytali i dziwili się, gdy ten przychodził do nich z odpowiedzią. Tylko jedna Misia potrafiła tak długo czekać i rozumiała, o co Zamiataczowi chodzi. Rozumiała, że potrzeba mu tak dużo czasu, aby nie powiedzieć nieprawdy. Bronek uważa, że na świecie jest tak wiele nieszczęść z tej prostej przyczyny, iż jest dużo świadomego i nieświadomego kłamstwa, które rodzi się z pośpiechu, wygodnictwa, głupoty, zazdrości, zawiści.
- Odsłony: 2507
Ważnym i cennym elementem każdego z nas jest budowanie wspólnoty opartej nie tylko na wartościach czysto ludzkich, ale także na wartościach duchowych. Ku temu m.in. posłużył dzień Miłosierdzia Bożego, zorganizowany przez dekanat Presov, zorganizowany w dniu 15 maja br. w godz. 9:00-16:00. Uroczysty program składał się z dwóch części. Pierwsza ukierunkowana była dla księży druga zaś dla wiernych. W ramach pierwszej części znalazły się m.in: modlitwa wspólnotowa, medytacja, konferencja, wykład i inne. Z kolei w części drugiej był m.in. wykład, Msza św., prezentacja multimedialna oraz inne formy związane z kultem Bożego Miłosierdzia. W obu częściach programu swoje wystąpienie w formie wykładu na temat: „Moja odpowiedź na Miłosierdzie Boże” przedłożył ks. Jan Zimny - KUL Stalowa Wola. Udział jego nastąpił na zaproszenie dekanatu Presov, który był gospodarzem tego wydarzenia (galeria poniżej).
- Odsłony: 2518
„Podróże kształcą wykształconych” - te słowa Sławomira Wróblewskiego możemy odnieść do naszej pielgrzymki do grobu św. Iwo. Nie do opisania są owoce zarówno naukowe, jak i duchowe, jakie wynieśliśmy z naszej podróży, my jako studenci prawa, pedagogiki oraz ekonomii Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego Jana Pawła II. Celem naszej prawie pięciotysięczno kilometrowej drogi, było nawiedzenie grobu św. Iwo w Tréguier. Pielgrzymka ta miała szczególny wymiar dla studentów prawa, gdyż święty Iwo jest ich patronem.
- Odsłony: 2438
Kolejny dzień na węgierskiej ziemi rozpoczął się od wspólnej zbiórki grupy przy kościele św. Emeryka w Budapeszcie. Stąd udaliśmy się pod Wzgórze Gelerta by tam o godz. 9:00 w kaplicy Matki Bożej Częstochowskiej przeżywać Liturgię Mszy św. Zgromadzona grupa polska wraz z Węgrami od pieśni Czarna Madonna, rozpoczęła Eucharystię na którą przybyła duża grupa gospodarzy, która nas gościła w progach swoich domów. Ponadto na Mszę św. przybyła Pani dr Fűlőp Andrásné Erdő Mária – rektor Wyższej Szkoły Pedagogicznej w Vac a także wielu znajomych, zaprzyjaźnionych nam Węgrów. Po Mszy św. studenci otrzymali specjalny dokument „Wybierzmy się w drogę z Chrystusem” potwierdzający udział w tym ważnym wydarzeniu jakim była piesza pielgrzymka. Wśród rozbudowanego tekstu napisano m.in.: „Walczyliśmy razem z wrogami już wiele razy, dzisiaj zwracaliśmy się z siłą różańca do nieba. Niechaj pośrednictwo naszej Matki Niebieskiej przyniesie błogosławieństwo na Ojczyznę Polską i Węgierską”. (galeria poniżej)
- Odsłony: 2681
To prawda, że moc w słabości się często doskonali. Należy tylko rozróżnić ową słabość. Przedstawieni w załączonej poniżej galerii są tego przykładem. Z prezentowanej galerii jasno wynika, że zostali dotknięci słabością, lecz owa słabość nie jest śmiertelna, ani też nie powoduje czegoś złego. Jest ona jedynie wzmocnieniem choćby sił witalnych. Po głębszej analizie grupy słabych możemy ze spokojem się przekonać, że ich słabość jest błogosławieństwem. Nie ważne jaką przyjęli pozycję, nie ważne na jakim etapie realizacji odrodzenia mocy się znajdują. Wiemy natomiast, że stanowią czołówkę tych, którzy znaleźli się na trasie trudu pielgrzymkowego. Korzystając zaś z okazji zapadli w głęboki sen. Z pozycji poszczególnych naszych „bohaterów” można by wiele wysnuć wniosków, tez, rozważań. Niektórzy niczym paragrafy z prawa przyjęli postać bezprawia. Nie o to jednak chodzi. Ich przesłaniem jest odwieczna prawda, że moc w słabości się doskonali.
- Odsłony: 2563
Jest 11 maja br. Dochodzi godz. 6.45. Po odpoczynku u rodzin niemal wszyscy są już w komplecie. Za chwilę autokarem wyruszmy na miejsce wyjścia pielgrzymki – grupy nr 5. Na niebie chmurki zwiastują zmianę pogody. Ale szlak pielgrzymi czeka na nas. Więc ruszamy. Po kilkunastu minutach jesteśmy na miejscu. Teraz zgromadzeniu w kościele słuchamy komunikatów organizacyjnych. Po nich następuje błogosławieństwo pielgrzymów. Wyruszamy na trasę. Co jakiś czas dołączają nowi pątnicy. Grupa polska – studencka obniża średnią krajową wieku grupy. Więc ruszamy dalej. Rzeczywiście po kilkunastu minutach zaczyna padać lekki deszcz. To prawdziwe błogosławieństwo z nieba, by ochłodzić nieco powietrze. Co jakiś czas zatrzymujemy przy kolejnych kościołach, gdzie witają nas kapłani z wiernymi. Po kilkunastu Mintach deszcz przestaje padać – znów świeci słoneczko. Grupa na przemian śpiewa i modli się głównie na różańcu. Omadlamy Budapeszt, polecamy Węgrów, Polskę i wszystkie sprawy, intencje z jakimi pielgrzymujemy. Wystarczył pierwszy odcinek drogi i już zawiązała się piękna wspólnota. Mimo, że dwie grupy mówiące rzekomo najtrudniejszymi językami, doskonale się rozumieją. Bóg jednoczy, modlitwa scala, trud wyzwala otwartość na drugiego człowieka (poniżej galeria).








