To prawda, że moc w słabości się często doskonali. Należy tylko rozróżnić ową słabość. Przedstawieni w załączonej poniżej galerii są tego przykładem. Z prezentowanej galerii jasno wynika, że zostali dotknięci słabością, lecz owa słabość nie jest śmiertelna, ani też nie powoduje czegoś złego. Jest ona jedynie wzmocnieniem choćby sił witalnych. Po głębszej analizie grupy słabych możemy ze spokojem się przekonać, że ich słabość jest błogosławieństwem. Nie ważne jaką przyjęli pozycję, nie ważne na jakim etapie realizacji odrodzenia mocy się znajdują. Wiemy natomiast, że stanowią czołówkę tych, którzy znaleźli się na trasie trudu pielgrzymkowego. Korzystając zaś z okazji zapadli w głęboki sen. Z pozycji poszczególnych naszych „bohaterów” można by wiele wysnuć wniosków, tez, rozważań. Niektórzy niczym paragrafy z prawa przyjęli postać bezprawia. Nie o to jednak chodzi. Ich przesłaniem jest odwieczna prawda, że moc w słabości się doskonali.
Zanim jednak podjęto myśl uwiecznienia owych pozycji nabierania mocy, skrupulatnie przeanalizowano taktykę scenariusza wykonania historycznych ujęć. Liczono się bowiem z tym, że po akcie przebudzenia mogą nastąpić różne odruchy – nie tylko Pawłowa. Nie lada było wyzwaniem naszego sympatycznego Arka, by podjąć się owego trudu. Z przyśpieszonym rytmem bicia serca, dodatkowym ubezpieczeniem na życie, z przybraniem dodatkowego odzienia ochronnego, z zaaplikowaniem środków nieco uspokajających przystąpił do dzieła. Czuwający w letargu bezsenności stanęli w gotowości ewentualnej pomocy. Przy wykonywaniu prostych aczkolwiek niecodziennych ujęć fotograficznych towarzyszył obrzęd zachowania powagi chwili. To nie lada wyzwanie powodowało, że co pewien czas „mocarze” przybierali zmienne pozycje. Bywało, że ich odruchy rąk czy innych części ciała wyzwalały u widzów i samego mistrza sztuki współczucie, trwogę a niekiedy wielki śmiech. Po zakończeniu sesji bohatera czynu nagrodzono gromkimi brawami, które nie przeszkodziły „mocarzom”. Upłynęło wiele chwil zanim niektórzy z nich zaczęli odzyskiwać równowagę ciała, siły i moc. A kiedy wszyscy na nowo ukazali swą żywotność, wówczas dopiero ukazano im wiekopomne dzieło wykonane przez Arka.
Po refleksji tej warto postawić pytanie, czym jest czujność a czym jest oddanie się chwili budowy mocy? Która z nich posiada większą wartość? Odpowiedź poniekąd nasuwa się automatycznie. Niemniej jednak kwestię tę pozostawiam każdemu z osobna jako zadanie domowe. Zanim jest je odrobimy, pozwólmy naszemu rozsądkowi i poczuciu dobrego gustu to wszystko syntetycznie ująć. Zanim więc kiedykolwiek wybierzemy się w dalekie strony, przemyślmy to, co nas czeka, jaka to wielkość wyzwania. Chciałbym więc życzyć, aby kolejne zmagania i rekompensaty mocy kończyły się zwycięstwem opartym na bazie poczucia bezpieczeństwa i radości.
Amicus








