Czas wakacji sprzyja nie tylko bezczynnemu wypoczynkowi. Jest to także czas dobrej lektury – dobrej? – oby tak!. Przed paroma dniami wziąłem na warsztat lektury książkę autorstwa Davida Owena „Chorzy u władzy”. Hmm… I się zaczęło. Publikacja jest próbą odpowiedzi na pytanie: jak choroby wpływają na ludzi władzy i na podejmowane przez nich decyzje? Opisuje choroby trapiące rządzących. Zwraca też uwagę na niebezpieczeństwa wynikające z ukrywania stanu zdrowia - władczych. Owen twierdzi, że im dłużej osoba znajduje się u władzy, tym silniejsze są objawy syndromu buty. Dla wielu następuje upojenie władzą, nieproporcjonalnym skupianiem uwagi na swoim wizerunku, nadmierną wiarą we własne opinie i pogardą dla rad innych, tworzeniem odizolowanego od rzeczywistości świata, a także brawurą i impulsywnością. Syndrom pojawia się u każdego owego władcy, ale zanika, gdy traci on władzę. No i cóż oddałem się wnikliwej treści. A po niej doszedłem do wniosku, że ludzi władzy – także dzisiejszych, i bez względu na rodzaj sprawowanej przez nich władzy – można podzielić na trzy kategorie. Jakie można postawić odpowiedzi na pytanie: co najczęściej gubi takich ludzi?
Powróćmy jednak do kategorii sprawujących władzę – nie tylko państwową, ale tę także z naszego podwórka. Pierwsza kategoria to – „Fasadyści” - nie tylko w rozwoju fizycznym, ale i intelektualnym. Na ogół są to osoby pozornie radosne, nawiązujące łatwy kontakt. Kupują sobie ludzi kwiatuszkami, bukiecikami, prezencikami a ich uprzejmość jest niebezpieczna, wręcz zabójcza. Lubią strojne szaty, dekoracje, tworzenie sztucznych piękności. Często są to osoby z inklinacjami artystycznymi. Zaś drobnymi świecidełkami chcą zamydlić oczy wielu. Są to osoby smukłe, atletyczne w budowie, na zewnątrz czyniące wrażenie upojnego bogactwa, ale jeśli – to tylko materialnego i to niekoniecznie zdobytego uczciwie. Na ustach często goszczą różne „świętości”, powołują się na wpływy, układy, znajomości. Ci wierzą w swoją wielkość, której właściwie nie mają i nigdy raczej jej nie posiądą. Ich ograniczenia umysłowe są tak wielkie, że poziomem zbliżone są do okresu prenatalnego. Nie ważne jednak jest opinia innych, same wierzą w swoją wielkość przydając sobie przy różnej okazji fasady. Ze swoją ograniczonością umysłu są porównywalni do przeciętności a nawet poniżej jej poziomu. I ponieważ nie dysponują inteligencją, wiedzą oraz właściwym rozwojem umysłu, stąd starają się zastąpić ten stan rzeczy nihilizmem, płytkością, donosicielstwem, donosami, pisaniem wierszyków, poematów z poziomu klasy C – tylko po to, by zdobyć drugiego człowieka, by uzyskać zaufanie, wpływ i zdobyć jego zaufanie = pseudozaufanie. Osoby tego typu należą do tych, którzy szybko się wypalają, mimo, że funkcjonują pod różnymi szyldami amuletów, wyznań, szyldów. Trzeba ocenić, że zarówno w historii jak i teraźniejszości tego typu władców bywa wielu. Ci, zwykle chorują na zaburzenia wszelkiego rodzaju (osobowości), dość szybko się wyczerpują, spalanie energii odbywa się szybko wewnątrz poprzez ciągłe kreowanie i poszukiwanie nowych relacji, obrazów swojej tożsamości. Prawda o nich szybko jest rozpoznawalna.
Druga kategoria – „Kreoniści” = Piłaci. Budową fizyczną zbliżeni do postury Piłata. Osoby średniej budowy, dość sprawni fizycznie, niekiedy wysokiego bądź średniego wzrostu. Z wyglądu ponuracy, bez uśmiechu, hermetycznie zamknięci w sobie, bez wyrazu twarzy – a jeśli – to skurcze na twarzy prowadzą do oceny ich jako nieugięci w racjach, mściwi, bez skrupułów, poszukujący subrealistycznych usprawiedliwień wobec własnych działań i decyzji. To typowi despoci. Usta szczelnie zamknięte, wzrok utkwiony ponad rzeczywistość. Cokolwiek czynią – czynią w przekonaniu, że to tylko oni mają słuszną rację nie dopuszczając żadnych innych argumentów. Nigdy nie dopuszczając zasad życia ludzkiego opartego na zdrowym rozsądku, wartościach moralnych czy etycznych. Ich rządzenie jest oparte na okrucieństwie, tyrani i niesprawiedliwości. To typ podejrzliwy, nieufny, a z drugiej strony nie obca jest mu „cykoria”. Otacza się jak Piłat młodymi paziami, niekiedy także w niecnych celach. Paziowie chcąc nie narażać się swemu Piłatowi są gotowi do łamania prawa moralnego w każdym obszarze życia. Kiedy widzi zagrożenie, niepewność szybko się cofa. Ślepo wierzy w swą nieomylność, działa w zaślepieniu. To człowiek bezduszny, apodyktyczny nie mający odrobiny współczucia. Jego błędna wiara we własną mądrość doprowadza do śmierci niewinnych osób. Jest typowym biurokratą. W rządach takiego typa brakuje należnego szacunku dla religii i tradycji - uważa on prawo ustanowione przez siebie za ważniejsze, niż prawa boskie, istniejące „od zawsze”. Wynikiem takiej postawy to ukryte psychiczne choroby. Jedynie to usprawiedliwia jego postępowanie. Ważnym dla niego jest otoczenie się poplecznikami czy klakierami, którzy są jedynie świecą dymną, zaś ich głos nic nie znaczy dla niego. To ktoś, kto ma obsesję kontrolowania rzeczywistości. Chce rządzić, zamiast dyskutować - wydaje polecenia. To typ toksyczny, którego należy unikać. Często swój żywot tragicznie kończą.
Trzecią grupę władców, rządzących, których wyraźnie cechuje postawa chorobliwego pragnienia władzy i to za wszelką cenę, to „Makbeci”. Ci dążą do władzy w sposób obsesyjny za każdą cenę – nawet za zdradę, śmierć bliskiej i zasłużonej dla niego osoby. Jeśli chodzi o sylwetkę fizyczną, można by ją scharakteryzować jako osoba krępulentna, nadęta, opasła fizycznie, często cierpiąca na nadwagę. Budowa niezbyt proporcjonalna. Czasem główka większa od tułowia. Makbeci z łatwością pozwalają złu opanować swoje serce. Lubią bywać w mediach i w swych wystąpieniach dają odczuć niepohamowany pęd ku władzy i w wyrządzaniu zła, krzywdy innym. Na co dzień kierują się niskimi pobudkami. Typ ten pragnie kariery i wszystko czyni by ja osiągnął nawet po „trupach”. Często otacza się czarownicami, które zmieniają swe poglądy tylko po to, by także osiągnąć coś w karierze lub nie utracić tego, co posiadają. Makbeci są zdolni do zamordowania swego przyjaciela a nawet swej rodziny w celu zabezpieczenia sobie stanowiska, a nawet jest zdolny na zabicie osób z bliskiego otoczenia w celu zatarcia śladów zbrodni. Kłamstwa, oszczerstwa, donosy, plotki są codziennym jego pożywieniem. Sam siebie postrzega jako gwiazdę największą i świecącą najjaśniejszym blaskiem w całym wszechświecie. Jego potrzeby są zawsze na pierwszym miejscu. Nie należy się łudzić, że typ ten kiedykolwiek pójdzie na kompromis albo wręcz zrobi coś z myślą wyłącznie o tobie. Nawet, jeśli przyniesie ci kwiaty, to nie po to, żeby zrobić ci przyjemność, ale po to, żeby się pokazać, jaki jest wspaniały i rycerski. Zasługi innych stają się jego zasługami. Jeśli obdarowuje osobę bukietem to w obecności znajomych czy rodziny, po to, by się pokazać jak jest wspaniały.
Zapewne czytelnik wspomnianej wyżej lektury zaproponowałby może jeszcze inną, kolejną kategorię. Jeśli tak, to chętnie ją dołączymy. Egzystując warto znać typy rządzących, by będąc obok być świadomym nie tyle oczekiwań co zagrożeń. Ku pociesze warto dodać, że typy te bywają już dla siebie samych katorgą, a ich los zwykle jest spójny z losem tragizmu. Owszem znajdziemy też i takich, którzy w żaden sposób nie będą nijak podobni do wyżej omówionych. Tych tym razem pominięto, bowiem są niegroźni, a wręcz przeciwni. O takich też przyjdzie pora do napisania. Na koniec pozostaje mi zachęcić do wakacyjnej lektury Davida Owena „Chorzy u władzy”.
Amicus








