• nr03.jpg
  • nr01.jpg
  • nr08.jpg
  • nr04.jpg
  • nr05.jpg
  • nr06.jpg
  • nr07.jpg

Szanowni Państwo,

Wkroczyliśmy w kolejny Rok, kolejny etap naszego życia.

Niech zatem popłyną do Waszych serc szczere i gorące życzenia.

Wszystkim Wam,

Naszym Drogim Czytelnikom i Przyjaciołom życzymy:

Bogatego rozwoju wiary, nieustannej nadziei,

Bożej i ludzkiej miłości, wielu łask Bożych,

Radości i pokoju,

W kolejnym Nowym 2015 Roku

Redakcja

W ostatnią niedzielę, to jest 28 grudnia br. przeżywaliśmy Uroczystość Świętej Rodziny. Wszyscy przynależymy do rodziny ziemskiej, posiadając różne relacje pomiędzy naszymi członkami rodziny czy krewnymi. I to jest takie naturalne. Nikt z nas nie byłby człowiekiem bez matki i ojca. Ale też przynależymy do Rodziny Bożej, gdzie naszym Ojcem jest sam Bóg zaś naszą Matka jest Matka Syna Bożego - Maryja. W ten jakże ważny dzień dla każdego z nas, w katedrze szczecińskiej swój jubileusz 45-lecia kapłaństwa świętował ks. Prałat Jan Kazieczko, który swoją przygodę życia rozpoczął niedaleko Lwowa jako dziecko a obecnie pracuje w sercu Kościoła Szczecińskiego. Podczas uroczystej Mszy świętej, w tym dniu w godzinach przedpołudniowych, której przewodniczył Jubilat zaś Słowo Boże wygłosił Biskup Paweł Socha CM - Biskup Pomocniczy Senior Diecezji Zielonogórsko-Gorzowskiej. Poniżej zamieszczamy jego homilię, która jest wielkim i słusznym poematem dobroci i wielkiego zaangażowania Księdza Jubilata na rzecz Kościoła i Ojczyzny. I trzeba przyznać, że po lekturze homilii poniżej zamieszczonej a wygłoszonej przez 80 letniego biskupa, ciśnie się wiele refleksji, które mogą posłużyć dla każdego, niekoniecznie tylko osoby duchownej. Zatem zachęcamy do kontemplacji słowa wypowiedzianego sercem a przepełnionego wielką miłością i troską o dobro każdego człowieka.

W dniu 27 grudnia 2014 roku w Bazylice św. Jana Chrzciciela w Szczecinie odbyła się niecodzienna uroczystość. Otóż w godzinach południowych grupa kapłanów – mimo grudniowego czasu – świętowała swój Jubileusz 30-lecia kapłaństwa. Uroczystej Mszy świętej i homilię wygłosił Ks. Bp Henryk Wejman, który już we wprowadzeniu do Mszy świętej podkreślił: „dzisiejsza rocznica jest w pierwszym rzędzie uroczystością dziękczynną. Oprócz tego jest również uroczystością uświadamiającą i w końcu uroczystością wspierającą. Odsłonięcie tych trzech wymiarów pozwoli nam dopiero dostrzec całą głębię i bogactwo dzisiejszego spotkania księży obchodzących 30 rocznicę kapłaństwa w naszej bazylice. Owo dziękczynienie Bogu za dar 30 lat kapłaństwa jest zadaniem nie tylko dla braci w kapłaństwie, ale także całej wspólnoty wiernych - zarówno tych, wśród których kapłani pełnili pasterską misję, jak i tych, wśród których teraz przebywają w całej diecezji. Każda ze stron - ma za co dziękować Miłosiernemu Bogu z racji tego rocznicowego wydarzenia. Wdzięczność należy się szczególnie rodzicom, bo to oni z łaskawości Boga dali życie każdemu kapłanowi dzisiaj świętującemu rocznicę i to rodzice dzięki swej pracowitości i sumienności oraz zaradności umożliwili każdemu z tych kapłanów kształcenie i realizowanie w życiu osobistych umiejętności tak, że każdy mógł spełnić swoje marzenia i zrealizować się w powołaniu. To także rodzice swoją pobożnością stworzyli klimat domu, w którym rozbudziła się łaska powołania i została urzeczywistniona przyjęciem święceń kapłańskich.

Jeszcze słychać śpiew kolęd. Jeszcze trwają wspólne biesiady. Jeszcze następują wzajemne odwiedziny a może już nastąpił powrót od najbliższych do domu. I może w ten grudniowy czas, czas Bożego Narodzenia zapytasz siebie samego: co pozostało po tym czasie, po tych dniach świątecznych, co czujesz w sercu, co będziesz wspominał w najbliższym czasie powracając pamięcią do tych dni? Co pozostało po tych chwilach bardziej lub mniej radośnie przeżytych, może bardziej lub mniej w atmosferze rodzinnej spędzonych, po czasie przyjacielsko, koleżeńskim a może samotnie przeżytym. Co pozostało? Czy umiesz na to pytanie sobie sam już teraz odpowiedzieć? To naprawdę nie żart, to nie żaden slogan, to autentyczna prawda, to proste, ale jakże ważne pytanie. To przecież autentyczność wydarzenia. Czy powiesz mi co przeżyłeś? Co było w tym czasie dla ciebie najważniejsze? Powiedz! Proszę! Tak, to prawda, że ciśnie się teraz Tobie na myśl wiele bogatych a może bardziej skromnych przeżyć. Nie mówię, że nie są one wart niczego. Nie – tak nie jest. Każde bowiem spotkanie z człowiekiem – to spotkanie z Nim! To znaczy z kim? Z Nowonarodzonym! On poprzez te spotkania szeptał Ci, a może wołał, krzyczał płacząc w żłobku – Ja się narodziłem w Tobie! W Tobie Joanno, Agato, Beato, Andrzeju, Krystyno, Janie, Wojciechu Mario….

To ostatnie godziny przed faktem ponownego przeżywania Wielkiej Tajemnicy Wcielenia Syna Bożego. Te ostatnie dni dla wielu stały się okazją do szczególnej refleksji nad tą Tajemnicą, ale też i nad własnym życiem, przygotowaniem do właściwego przeżycia owej Tajemnicy. Poniżej zamieszczamy jeden z wielu fragmentów tekstów jakie napłynęły do naszej Redakcji. Cieszy nas fakt, iż niemal każdego dnia otrzymujemy piękne i budujące w treści listy, które są wyrazem duchowej jedności z nami. Nie sposób wszystkie publikować na stronie internetowej. Niemniej co pewien czas staramy się dzielić się nimi z Państwem. Ten otrzymany w dniu dzisiejszym, czyli 24 grudnia br. w godzinach przedpołudniowych, zamieszczamy po to, by stał się zarówno świadectwem życia wielu wspaniałych osób, a jednocześnie był i dla nas wsparciem, pokrzepieniem, zachętą i inspiracją. Tak bardzo ważnym jest, aby budować wspólnotę ducha opartą na wartościach o których wspomina nasza stała Czytelniczka. Proszę zatem przyjąć ten dar serca, przemyśleń i zadumy zrodzonej podczas adwentowych rekolekcji w których uczestniczyła.

Na list zamieszczony na tej stronie nieco poniżej pod tytułem „List do utraconego ojca” otrzymaliśmy pewnego rodzaju odpowiedź, a właściwie prośbę, aby z kolei przesłany nam list a otrzymany w dniu dzisiejszym tj. 20 grudnia 2014 roku, został przekazany autorce wspomnianego wyżej listu. Jednocześnie poprosiliśmy autorkę tutaj niżej zamieszczonego listu, aby ona wyraziła na jego opublikowanie na naszej stronie. Tak więc pozwalamy sobie jego treść zamieścić dla lektury innych czytelników. Tak jak „List do utraconego ojca” spotkał się z wielkim zainteresowaniem – otrzymaliśmy bowiem drogą mailową wiele opinii, refleksji, uwag – związanych z jego treścią, tak i publikowana niżej odpowiedź w formie listu zawiera również wiele poruszających wewnętrznie treści. To budujące zjawisko, że osoby, które przeszły podobną drogę życiową, śpieszą ze słowem do tych, którzy swój dramat życia przeżywali ostatnio w sposób podobny, lub przeżywają go obecnie. Wprawdzie przeżywamy czas Adwentu, okres przygotowania do świąt Bożego Narodzenia, i wielu z nas oczekuje na nieco bardziej radosne treści, to jednak być może te listy, ich treść uchroni kogoś od dramatu związanego z alkoholem, którego podczas świąt wielu wprost nadużywa. Zachęcam zatem Państwa do lektury poniższego tekstu listu, który niech będzie ostrzeżeniem a może wzbudzeniem nadziei, nie tylko na ten czas Bożego Narodzenia, ale kolejne dni i miesiące.

„Przeczytałam Twój list i na nowo odżyły wspomnienia. Przeszłam przez to samo co Ty: mój ojciec też pił. Wieczne awantury, pijani koledzy, którzy go odprowadzali, pytania dzieci na podwórku „Ty masz tatę?”, „Gdzie jest Twój tata?”. U mnie było trochę inaczej.

I chociaż zmienność nastroju przenika często nasze serca, bo chłód zimowy wkrada się w zaułki domu długich wieczorów, to na horyzoncie każdego dnia pojawia się iskra nadziei, ciepła i pamięci. Nie wolno nam tracić nigdy nadziei, dopóki drugi człowiek żyje z nami. Nie rezygnuj z nadziei, nie daj się ponieść rozpaczy z powodu tego, co się stało. Opłakiwanie tego, co nie wróci, co zostało stracone bezpowrotnie, jest najgorszą z ludzkich słabości. Słońce nadziei nie omija nikogo. Nie ominie też i ciebie, chyba, żebyś skrył się głęboko w cieniu swego życia. Nadzieje są jak chmury: jedne przechodzą, inne przynoszą deszcz, deszcz radości i optymizmu. Zatem wznieś swój wzrok ku górze. Zobacz wokół ilu ludzi cię mija każdego dnia. Wspomnij, ilu jest ci życzliwych i oddanych. Niech ten czas trwającej radości zakróluje i w tobie. I nie ważne, czy masz trudne zadania do spełnienia, czy nie masz planu na jutro, czy nic ci się nie układa. I nie ważne, że czujesz dziś pustkę w sobie i wokół siebie, bo ona jest po to, byś ją wypełnił dobrem wobec drugiego człowieka. Tam, gdzie jest cierpienie, tam zawsze jest nadzieja. A nadzieja nie przywiązuje się do teraźniejszości, wybiega naprzód, by dotrzeć do celu.

Miśka, pamiętam - tak zawsze do mnie mówiłeś. Ale wiesz co jeszcze pamiętam? Te nieprzespane noce, jak biłeś nas, mamę, jak wykrzykiwałeś, że nas nie kochasz, wyzywałeś od najgorszych. Wiem, to nie Ty, to alkohol. Jak dzieci wytykały nas palcami, bo nasz tata pije, bo leży pijany na ławce, bo koledzy go znowu przynieśli do domu, bo nie było go na dniu ojca w szkole, bo stał pod sklepem. Wiem, to nie Ty - to alkohol. Jak sprzedawałam co wtorek gazety, jak wynosiłam z piwnicy butelki po alkoholu, bo chciałam choć trochę pomóc mamie. Wiem, to nie Ty - to alkohol. Oczy mamy, tego nigdy nie zapomnę! Jak w człowieku którego kochała dostrzegła zupełnie inną osobę. Jak całymi dniami pracowała, jak robiła wszystko, żeby nikt nie wiedział. Jak się kiedyś uśmiechała, teraz już nie uśmiecha się w ten sposób, jak walczyła o Ciebie. Wiem, to nie Ty, to alkohol. Jak wyjeżdżałeś do pracy, pakowałam wtedy swoją małą walizeczkę i chciałam jechać z Tobą. Jak płakałam na dworcu, jak przywoziłeś nam zabawki, słodycze. Jak myślałeś, że to nam wszystko wynagrodzi. Jak zamiast bawić się z nami tymi zabawkami, wychodziłeś do kolegów i piłeś. Wiem, to było silniejsze od Ciebie, bo to nie Ty, to alkohol. Jak policja przyjeżdżała do naszego domu, jak musieli Cię wyprowadzać w kajdankach, jak patrzyli wtedy na nas, jak inni patrzyli na nas z tego powodu. Ale wiesz co jeszcze pamiętam? Nasze wspólne wakacje, jak byliśmy w Kołobrzegu, jak było super, jak kupowałeś nam lody, jak mama się uśmiechała, jak uczyłeś mnie jeździć na rowerze, jak nosiłeś mnie na barana. Jak wygłupialiśmy się łaskocząc w łóżku, jak chodziliśmy na spacery, jak obiecywałeś, że tak już będzie zawsze, jak się starałeś.

Wprawdzie trwa jeszcze czas zmagań z nauką, zajęciami dydaktycznymi czy innymi obowiązkami studenckimi, to jednak klimat świąteczny udziela się w całej pełni. Zanim adepci wyjadą w rodzinne strony wielu z nich w gronie najbliższych przyjaciół, znajomych świętuje - partycypując – Tajemnicę Bożego Narodzenia. W dniu 16 grudnia br. w godzinach wieczornych członkowie Interdyscyplinarnego Koła Naukowego „Nowoczesne Kształcenie” Studentów KUL zorganizowali Wieczerzę Wigilijną z udziałem przedstawicieli kadry naukowej. Zgodnie z tradycją czas ten był okazją do wspólnej modlitwy, wieczerzy wigilijnej, dzielenia się opłatkiem, rozmów, wspomnień, ale i wzajemnych życzeń pełnych otwartości, szczerości i rodzinnej atmosfery. Spotkanie to w myśl znanej piosenki: „Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga żywego” było okazją do integracji w duchu Tradycji i przyjacielskiej wspólnoty. Wspólnota stołu jest tym elementem, który łączy troski, nadzieje. Ta wspólnota stołu jest drogą wzajemnego zrozumienia, wybaczenia, zgody na wzajemną inność, tchnie życzliwością. Jakże miło jest być razem. (Fotogaleria poniżej tekstu)

„Oto Noc największego wyniesienia człowieka,

które w niej ma swój początek.

Bóg wstąpił nie tylko w ciało ludzkie,

Bóg wszedł całkowicie w życie ludzkie”

Drodzy Czytelnicy - Przyjaciele !!!

Czas Bożego Narodzenia jest czasem rodzinnym, czasem bliskości serc,          czasem przeżywania pięknych chwil w gronie najbliższych.

W tym czasie także i my jako Redakcja „Pedagogiki Katolickiej”

chcemy być razem z Wami, Waszymi bliskimi, aby świętować i przeżywać na nowo Tajemnicę Bożego Narodzenia.

Ogarniamy każdego z Was naszą pamięcią i modlitwą.

Dzielimy Wasze radości i troski. Miejcie świadomość naszej obecności przy stole wigilijnym.

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.