Jeszcze słychać śpiew kolęd. Jeszcze trwają wspólne biesiady. Jeszcze następują wzajemne odwiedziny a może już nastąpił powrót od najbliższych do domu. I może w ten grudniowy czas, czas Bożego Narodzenia zapytasz siebie samego: co pozostało po tym czasie, po tych dniach świątecznych, co czujesz w sercu, co będziesz wspominał w najbliższym czasie powracając pamięcią do tych dni? Co pozostało po tych chwilach bardziej lub mniej radośnie przeżytych, może bardziej lub mniej w atmosferze rodzinnej spędzonych, po czasie przyjacielsko, koleżeńskim a może samotnie przeżytym. Co pozostało? Czy umiesz na to pytanie sobie sam już teraz odpowiedzieć? To naprawdę nie żart, to nie żaden slogan, to autentyczna prawda, to proste, ale jakże ważne pytanie. To przecież autentyczność wydarzenia. Czy powiesz mi co przeżyłeś? Co było w tym czasie dla ciebie najważniejsze? Powiedz! Proszę! Tak, to prawda, że ciśnie się teraz Tobie na myśl wiele bogatych a może bardziej skromnych przeżyć. Nie mówię, że nie są one wart niczego. Nie – tak nie jest. Każde bowiem spotkanie z człowiekiem – to spotkanie z Nim! To znaczy z kim? Z Nowonarodzonym! On poprzez te spotkania szeptał Ci, a może wołał, krzyczał płacząc w żłobku – Ja się narodziłem w Tobie! W Tobie Joanno, Agato, Beato, Andrzeju, Krystyno, Janie, Wojciechu Mario….
Właśnie istotą tych Świąt jest fakt Bożych Narodzin, tzn. jeśli Bóg nie narodzi się we mnie, w Tobie, jeśli mnie czy Ciebie nie dotknie osobiście to chyba tracimy czas. Ja jednak ufam, że był to czas dla Ciebie błogosławiony, a nie stracony, Wierzę i uwierz mi i Ty, że był to czas prawdziwego spotkania się z Jezusem. Naprawdę Go spotkałeś. Tak, i to niejednokrotnie w czasie tych paru dni. Czy Ty jesteś tego naprawdę świadomy? Czy czujesz z tego faktu radość? Wierzę, że ta radość jest w Tobie. A jeśli jej jeszcze nie odczuwasz wyraziście, to może spróbuj to odkryć. Dokonaj odsłony swej radości. Pamiętaj – jesteś Jego synem, Jego córką. To nie blef. To autentyczna prawda. On narodził się w Tobie. Już nie jesteś tym samym człowiekiem jakim byłeś przed paroma dniami. I mimo, że masz już tyle lat, tyle chwil przeżytych, spotkanych wydarzeń, to pamiętaj, że narodziłeś się na nowo.
Pewno zapytasz mnie, ale proszę cię powiedź mi dlaczego tak sądzisz? Bo wierzę głęboko, że zdjąłeś z siebie starego, miłującego grzech, człowieka, a przyoblekłeś się „w nowego człowieka, który jest stworzony według Boga, w sprawiedliwości i świętości prawdy”. Czy tak nie było? Czuję jakoś głęboko, że dokonała się w Tobie jakaś cudowna przemiana. Czuję, że spotkania z innymi pozwoliły Ci spojrzeć bardziej na siebie, a przede wszystkim otworzyć się na spotkanych ludzi, a On był w nich obecny. Spotykając więc człowieka, spotkałeś Jego - Boże Dziecię. Z doświadczeniem nowego narodzenia wiąże się wiele cudownych obietnic. Nie wszystkie poznałem. Ale wyobrażam sobie, jak wiele ich masz, jak bardzo pragniesz by je wypełnić w Nowym Roku. Nie martw się dziś, że nie dasz rady. Uwierz w siebie, uwierz w Tego, który się w Tobie narodził. On może wiele – bardzo wiele, ale wraz z Tobą. A skoro masz Go w sercu, to pójdziesz z Nim w dalsze swoje życie, to codzienne, to zwyczajne, to czasem bolesne, radosne, pełne niespodzianek. A jeśli przyjdą takie chwile, gdy znów poczujesz pustkę swego życia, spotkaj człowieka, idź do człowieka, spójrz mu głęboko w oczy i znów zobaczysz Jezusa. Może ukrytego, może bardziej obecnego, ale On będzie czekał na Ciebie. I wiesz co Ci jeszcze powiem? Powiem Ci to, że jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem. Jesteś bardzo ważnym człowiekiem dla Niego i dla mnie. Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile piękna jest w Tobie, ile dobra nosisz w sobie, ile nadziei pokładasz w Nim, a jeśli w Nim to także i w człowieku.
Od dziś, od teraz pamiętaj Joanno, Agato, Beato, Andrzeju, Krystyno, Janie, Wojciechu Mario…. Zapamiętaj i posłuchaj, co On Ci mówi: narodziłem się nagi, abyś ty potrafił wyrzekać się siebie samego. Narodziłem się ubogi, abyś ty mógł uznać Mnie za jedyne bogactwo. Narodziłem się w stajni, abyś ty nauczył się uświęcać każde miejsce. Narodziłem się bezsilny, abyś ty nigdy się Mnie nie lękał. Narodziłem się z miłości, abyś ty nigdy nie zwątpił w moją miłość. Narodziłem się w nocy, abyś ty uwierzył, iż mogę rozjaśnić każdą rzeczywistość spowitą ciemnością. Narodziłem się w ludzkiej postaci, abyś ty nigdy nie wstydził się być sobą. Narodziłem się jako człowiek, abyś ty mógł stać się „Synem Bożym”. Narodziłem się prześladowany od początku, abyś ty nauczył się przyjmować wszelkie trudności. Narodziłem się w prostocie, abyś ty nie był wewnętrznie zagmatwany. Narodziłem się w twoim ludzkim życiu, aby Cię zaprowadzić do domu Ojca.
Amicus








