- Odsłony: 1174
A któż to by nie chciał otrzymywać samych dobrych wieści? Trudno spotkać osobę, która była by innego zdania, która by nie czekała na dobre wieści. Trzeba przyznać, że w ciągu już kilku minionych lat staramy się raczyć Państwa tylko dobrymi, radosnymi i twórczymi informacjami. Na łamach naszej strony internetowej www.pedkat.pl wielokrotnie zamieszczaliśmy takie informacje na które wielu z Was z niecierpliwością czekało. I nie ważne jaki to był wówczas czas: czy był to czas roku akademickiego, czy czas świąteczny lub wakacyjny. Mamy i tym razem świadomość, że i ta informacja sprawi Wielu z Państwa moc radości, pomimo, że być może dotrze ona do wielu z pewnym opóźnieniem. Zdajemy bowiem sobie sprawę z tego, że wielu z Państwa w tym czasie prze
bywa gdzieś na Majorce, Hawajach, Kostaryce lub gdzieś z dala od Ojczyzny. Z drugiej strony trudno sobie wyobrazić, byście Państwo nawet i w takich chwilach nie zaglądali tutaj. Być może w chwili wolnego czasu owi „szczęśliwcy wojaże” zaglądają tutaj – na naszą stronę - by zwieść się co słychać. Dla Redakcji, to wciąż czas intensywnej pracy, tworzenia nowych pomysłów, wciąż nowe wyzwania, wciąż nowe ważne informacje. Tak jest i tym razem. Jednak, abyście doznali naukowej radości i wewnętrznej satysfakcji zapraszamy do dalszej lektury nad tym tekstem. Nie można go pominąć.
- Odsłony: 1102
1. Kościół naucza, że każdy człowiek ma bezwzględny obowiązek szanować każdego człowieka. To odnosi się również do osób LGBT, ale musi działać w obydwie strony. Ogromnym niesmakiem, smutkiem, troską o przyszłość a nawet poczuciem zagrożenia napawają zwyczajnych ludzi zachowania i słowa aktywistów tego środowiska i wspierających je dziennikarzy. Niby walczą o wolność, tolerancję i szacunek, ale właśnie bez tolerancji, z pogardą wobec myślących inaczej i z agresją.
2. W tym kontekście trzeba uznać za niedopuszczalny z punktu widzenia prawa ale przede wszystkim przyzwoitości i zdrowego rozsądku atak przypuszczony na pracownika IKEI, który nie życzył sobie w miejscu pracy indoktrynacji LGBT. Niepokoi, że wypowiedzi pod jego adresem są pełne agresji i pogardy. Odziera się go z godności ludzkiej i odmawia mu niezbywalnych praw. Tymczasem wolność sumienia i wyznania jest miarą demokracji. Agresja zaś i pogarda nie są Polsce potrzebne, burzą pokój społeczny, sieją niepewność i poczucie zagrożenia. Jakże łatwo ale też jakże niebezpiecznie jest przeciwstawić człowieka drugiemu człowiekowi! Konstytucja Rzeczypospolitej nie tylko gwarantuje każdemu wolność wyznania ale też chroni przed ingerencją w przekonania osobiste wbrew woli zainteresowanego. Równocześnie nieuczciwym intelektualnie jest reagować w Polsce na cytaty z Pisma Świętego, jakby kultura europejska nie wyrastała z logiki chrześcijaństwa. Nie można nazwać tego inaczej jak tworzeniem wirtualnej rzeczywistości i narzucaniem przekonań przy wykorzystaniu pozycji silniejszego. Kiedyś król polski Zygmunt II August oświadczył „Nie jestem królem waszych sumień”. Tym bardziej pracodawca nie ma i nie może sobie uzurpować takiego prawa.
- Odsłony: 1359
Wychowawcze oddziaływanie poezji wyraża się w kształtowaniu wyobraźni i uczuć, w inspirowaniu aktywności twórczej, w rozszerzaniu zakresu doświadczeń indywidualnych człowieka. Wielu powiada, że poezja leczy rany, jakie zadaje rozum. Zatem przeżycia estetyczne, towarzyszące poznawaniu utworów poetyckich, czynią nas wrażliwymi na piękno języka, na złożoność formy, wyrabiają smak literacki. Wywołana fascynacja utworem literackim pozwala niejednokrotnie odczuć jego humanistyczny sens, zawartą w nim myśl przewodnią. A życie pędzi wciąż do przodu, coraz prędzej gna i bryka i czasami w tym pośpiechu coś ważnego nam umyka. Tym czymś, jest właśnie poezja. Ci, którzy wiersze piszą lub czytają, są lepiej wychowani, czyli ukształtowani niż ci, którzy tego nie robią. Żyją w wielu światach, realnych i werbalnych, widzą więcej, czują więcej, lepiej się komunikują ze światem. Wyrażają to, co niewyrażalne, słyszą to, co zagłuszone. Poezja - w tajemniczy sposób - nigdy nie przestaje wychowywać zarówno poetów jak i ich czytelników. Prezentujemy mały tomik poezji autorstwa Cezarego Lipki.
- Odsłony: 1160
Pytanie postawione na wstępie jest prowokacją. Jak się domyślamy, odpowiedź powinna brzmieć: nie, nie można spotkać Pana Boga kiedy indziej niż dzisiaj. Choć w duchu Reguły wydaje się być to poprawnym rozwiązaniem kwestii, to jest jeszcze niepełne, ponieważ św. Benedykt zdaje się nam dawać dużo większe zadanie. Muszę powiedzieć kilka słów wyjaśnienia, dlaczego tak niepokoi mnie zatrzymanie się wyłącznie na dniu dzisiejszym. Nie chodzi tylko o to, że gdy św. Benedykt mówi o mnichach mu współczesnych, to chociaż nie jest nimi zachwycony, to spokojnie godzi się z faktami. O wiele bardziej problem rozbija się o dwie sprawy. Po pierwsze z doświadczenia wiemy, że człowiek jest paraliżowany przez swoją nieuporządkowaną przeszłość i niepewną przyszłość. Po drugie chrześcijanin ma być człowiekiem eschatologii, czyli wyczekującym nadejścia Pana; siłą rzeczy musi zatem pamiętać o śmierci i nadchodzącym Sądzie. Kluczowym pozostaje określenie tego, jaki mamy mieć stosunek do przeszłości i przyszłości, aby nasza teraźniejszość ożyła. Posłuchajmy, co mówi nam na ten temat Reguła.
- Odsłony: 1625
W dniu 02 lipca br. w sanktuarium maryjnym w Resku odbyły się uroczystości odpustowe ku czci Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny, zwanej Matką Bożą Jagodną. W tym roku uroczystościom odpustowym przewodniczył abp Andrzej Dzięga, wraz z nim Mszę św. celebrowało kilku kapłanów w tym: ks. Marian Kaptur – miejscowy proboszcz, ks. prof. Jan Zimny, ks. dr Julian Głowacki. Ta wyjątkowa uroczystość odpustowa zgromadziła liczną rzeszę wiernych w tym pielgrzymów przybyłych pieszo w grupach. Święto liturgiczne Matki Bożej Jagodnej powstało w 1253 r. z inicjatywy św. Bonawentury, który wprowadził je do wszystkich wspólnot braci mniejszych, uważając za niezwykle ważne. Następnie papież Bonifacy IX wprowadził je w 1399 r. do liturgii powszechnej. Oficjalnie zostało ustanowione w 1441 r., a obchodzono je właśnie 2 lipca. Ludowy przekaz głosił, że spodziewająca się Dziecka Maryja wędrowała samotnie 150 km poprzez góry i lasy, żywiąc się zrywanymi po drodze owocami. Dlatego w Polsce powstała tradycja, aby w dniu 2 lipca nie zrywać poziomek, jagód, agrestu, malin, wiśni i porzeczek. Miały pozostać dla Maryi – Jej nie mogło zabraknąć w drodze pożywienia. Matka Boża Jagodna została patronką matek i kobiet brzemiennych, które wierzyły, że jeśli nie będą zrywać jagód i powierzą się Jej opiece, to za Jej przyczyną urodzą zdrowe dzieci i odejdzie od nich zły omen, a narodzone potomstwo będzie odporne na choroby i czary. Poniżej tekstu fotogaleria z uroczystości.
- Odsłony: 1174
W polu naszej pamięci krzyżuje się wiele narracji. Narracje pamięci pozostają względem siebie w określonych relacjach. W tym miejscu warto przypomnieć, że Kresy Wschodnie, od wielu wieków są związane z dziejami Polski. A jeśli z dziejami Polski to również z dziejami Polaków będących często bohaterami. Tym razem na szlaki historii dziejów Kresowian wybrali się ze mną potomkowie tych, którzy niegdyś tu zamieszkiwali, zaś dziś ich potomkowie żyją na tzw. Ziemiach Zachodnich. Tymi młodymi potomkami, a zarazem bohaterami czerwcowej wędrówki był Adrian i Michał. Obaj wprawdzie należą do
bardzo młodego pokolenia i wydawać by się mogło ich zainteresowania to zupełnie inna rzeczywistość, inny świat nie historia dziejów Polski. Okazuje się, że takie twierdzenie jest nie tylko błędne ale wprosy krzywdzące. Otóż obaj "śmiałkowie" podjęli w tym roku myśl, by w imieniu własnym i swoich rodzin odwiedzić strony rodzinne swoich przodków - praojców. Na trasie poznawania bogatej historii znalazło się kilka miejscowości, a w nich wiele istotnych miejsc, obiektów, pamiątek, „świadków historii”. Jako pierwsze znalazło się miasto Lwów, gdzie spędziliśmy tu cały dzień (25.06.) poczynając od Cmentarza Orląt Lwowskich.
- Odsłony: 1173
Każdemu z nas towarzyszą w życiu różne zdarzenia, wyzwania, zadania, ale także i osoby. Wśród nich są nasi rodzice, bliscy, znajomi, przyjaciele. Wędrujemy z nimi przez życie, przez ziemię. Jedną z takich istotnych nam osób to nasz Patron, z którym wędrujemy przez życie od momentu chrztu aż do śmierci. Dzisiejszy dzień sprawił, że dla wielu takim Patronem pozostał św. Jan Chrzciciel. Godnym uwagi jest to, że gdy był młodzieńcem, udał się na pustynię i tam podjął życie ascety. Zawsze miał odwagę mówić ludziom prawdę prosto w oczy. Dla wielu noszących to imię jest on i dziś rzeczywiście wzorem bycia szczerym i otwartym do końca, co dla wielu taka postawa nie jest cnotą. Św. Jan Chrzciciel – pełen odwagi, męstwa, odznaczał się siłą charakteru, bezkompromisowością, stawiał czoła wielkim tego świata płacąc ostatecznie cenę z życia. Gdyby zapytać dziś tych, którzy szczycą się tym
imieniem, jak przeżyli swój dzień patronalny, usłyszelibyśmy wiele prostych, zwyczajnych odpowiedzi. Część jednak starała się ten dzień wzbogacić takimi walorami, które stanowią wartość naczelną. Dzieląc się radością z tego dnia chcę dodać, że był on okazją do przemierzenia i nawiedzenia wielu miejsc szczególnych wraz z Adrianem i Michałem.
- Odsłony: 1277
Pablo Neruda - chilijski poeta, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1971 roku napisał, że „Powoli umiera ten, kto nie podróżuje, kto nie czyta, ten kto nie słucha muzyki, ten kto nie obserwuje. Powoli umiera ten, kto niszczy swą miłość własną, ten kto znikąd nie chce przyjąć pomocy. Powoli umiera ten, kto staje się niewolnikiem przyzwyczajenia, ten kto odtwarza codziennie te same ścieżki, ten kto nigdy nie zmienia punktów odniesienia, ten kto nigdy nie zmienia koloru swojego ubioru, ten kto nigdy nie porozmawia z nieznajomym. Powoli umiera ten, kto unika pasji i wielu emocji, które przywracają oczom blask i serca naprawiają. Powoli umiera ten, kto nie opuszcza swojego przylądka, gdy jest nieszczęśliwy w miłości lub pracy, ten kto nie podejmuje ryzyka spełnienia swoich marzeń, ten kto chociaż raz w życiu nie odłożył na bok racjonalności”. Trudno z tymi słowami się nie zgodzić. Nie bez znaczenia więc wpisane jest w nasze życie wędrowanie, podróżowanie, pielgrzymowanie. Myślę, że każdy z nas choćby raz w swoim życiu winien pielgrzymować. I tu pada zazwyczaj zasadnicze pytanie: dokąd, gdzie, w jaki zakątek?
- Odsłony: 1195
1. Gdy w lipcu 2016 r. zamordowano w Normandii księdza Jacques’a Hamela podczas sprawowania Mszy św. wydawało się nam, że w Polsce takie rzeczy nie mogą się zdarzyć, przede wszystkim dlatego, że wciąż żywa jest w naszym narodzie pamięć o ks. Jerzym Popiełuszce, Stefanie Niedzielaku, Stanisławie Suchowolcu, Sylwestrze Zychu i tylu innych duchownych – ofiarach komunistycznego reżimu. Gdy w Bretanii próbowano usunąć krzyż z pomnika św. Jana Pawła II, wydawało się nam, że takie akty wandalizmu są nie do pomyślenia w kraju tak silnie jak nasz związanym z chrześcijaństwem. Gdy pokazano mi zdjęcie z Brukseli, na którym widniał wizerunek Serca Jezusowego i Serca Maryi zawieszone na drzwiach toalety, pomyślałem sobie: „Na szczęście to barbarzyństwo jeszcze do nas nie dotarło”. Niestety, w ostatnich tygodniach, zwłaszcza w trakcie trwania kampanii wyborczej do Parlamentu Europejskiego, miało miejsce wiele zdarzeń poddających w wątpliwość moją wcześniejszą konstatację. Myślę po pierwsze o profanacji jasnogórskiego wizerunku Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski. Matka Boża z naszej narodowej relikwii nosi już na swej twarzy trwałe ślady historycznej profanacji dokonanej przez husytów podczas napadu na klasztor w 1430 r. Obraz został wówczas wiernie odtworzony z inicjatywy Władysława Jagiełły i od tamtego czasu nie zadawano jej w naszym narodzie głębszych ran, nawet symbolicznych.
- Odsłony: 1145
Po etapie oszczerstw, profanacji naszych świętości i obśmiewania ludzi wierzących w Polsce wracają fizyczne ataki na księży, jak choćby usiłowanie zabójstwa ks. Ireneusza Bakalarczyka we Wrocławiu. Ale ludzie walczący z Kościołem nie chcą przyjąć do wiadomości, że właśnie w męczeństwie i w krzyżu jest nasza siła. Dlatego wrogowie Kościoła przegrają. Niepublikowany dotychczas zapis z zamkniętego spotkania Jana Pawła II z Radą Główną Episkopatu Polski rzuca nowe światło na nasze dzieje najnowsze. W rozmowie, która odbyła 5 czerwca 1979 r. w bibliotece jasnogórskiej, prócz Ojca Świętego i prymasa Polski kard. Stefana Wyszyńskiego wzięło udział zaledwie sześciu biskupów. Byli to metropolici: abp Franciszek Macharski, abp Jerzy Stroba i abp Henryk Gulbinowicz oraz biskupi: Lech Kaczmarek, Ignacy Tokarczuk i Bronisław Dąbrowski – sekretarz episkopatu. W tych dniach, za zgodą przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski abp. Stanisława Gądeckiego, treść rozmowy opublikowały wydawnictwo Paulinianum i Centrum Myśli Jana Pawła II.








