- Odsłony: 1567
Szanowni Państwo! W tym roku przeżywać będziemy jedną z bardzo ważnych rocznic, a będzie to 100. Rocznica Urodzin Świętego Jana Pawła II. Z tego względu już dziś wiele instytucji, uczelni, organizacji, stowarzyszeń i to nie tylko kościelnych przygotowuje specjalne programy upamiętniające tę rocznicę. W ten to oto sposób chcemy nie tylko podkreślić, uczcić, ale i Bogu podziękować za nieoceniony dar Osoby Wielkiego Papieża Polaka – Jana Pawła II. Również i my – jako Redakcja Pedagogiki Katolickiej – przygotowujemy wraz z innymi jednostkami – głównie uczelniami, w tym między innymi Tarnopolskim Państwowym Uniwersytetem Medycznym im. I. Horbaczewskiego w Tarnopolu specjalny projekt polegający na przygotowaniu i wydaniu okolicznościowej księgi poświęconej refleksji, wspomnieniom, nauczaniu Jana Pawła II. Chcemy by w tej publikacji znalazły się treści powiązane z Osobą Wielkiego Papieża. Publikacja będzie nosić tytuł: „SURSUM CORDA” i będzie liczyć 100 tekstów. Oczywiście nie muszą to być typowe teksty naukowe. O przyjęciu tekstu decydować będzie kolejność przesłania ich do Redakcji i jego merytoryczność nawiązująca choćby w pewnym stopniu do Osoby Jana Pawła II.
- Odsłony: 2913
Być może niektórzy z Państwa zapoznali się z tekstem zamieszczonym na tej stronie z 16 marca br. pod tytułem: „W stadzie baranów i osioł wydaje się mędrcem”. Myślą przewodnią tekstu było bardzo naturalne, a w efekcie nawet „inteligentne” zachowanie osiołka, który w sytuacji dla siebie beznadziejnej okazał nadzwyczajną mądrość, wykonując drobne, bardzo zwyczajne czynności, podpowiadane przez samą naturę. Pomimo to, powtarza się często, że ‘jak osioł to głupi’. Dlaczego chcę dziś nawiązać do tego tekstu, który tym razem ma nieco inny, dla niektórych może dość oryginalny tytuł: Parafialny "osiołek”? Gwoli wyjaśnienia na początku dodam, że w ostatnim czasie otrzymałem bardzo wiele telefonów, maili od Czytelników, którym trudno się pogodzić z faktem zamkniętych kościołów, braku możliwości skorzystania z udziału w nabożeństwach, skorzystania z sakramentów świętych czy sakramentaliów. Sytuacja ta jest – jak twierdzili moi rozmówcy – wynikiem rozporządzeń władz państwowych, w wielu miejscach skutecznie egzekwowanych przez samych duszpasterzy. Nadzwyczaj dotkliwym dla moich rozmówców okazał się fakt, iż jedynie w liczbie 5 osób można uczestniczyć w liturgii np. Mszy świętej czy innych formach nabożeństw. Ponadto rozmówcy zauważają, że to proboszczowie są zobligowani do respektowania tego zarządzenia. W tym kontekście wielu rozmówców zwraca uwagę, że przecież świątynia to nie jest własność proboszcza, ale to własność parafii, stąd powtarzamy „kościół parafialny”. Zaznaczali przy tym, że to oni lub ich ojcowie, praojcowie, budowali świątynię dla całej wspólnoty, a nie tylko dla kapłana, który będzie dla nich duszpasterzem. To oni z darów serca i wiary ponieśli nakłady na zbudowanie tychże świątyń, często na gruncie, darowanym przez nich na rzecz parafii na ten właśnie cel. Stąd wiele pytań, jakim więc prawem zobowiązuje się proboszcza do ograniczenia korzystania z „domu” całej wspólnoty parafialnej?
- Odsłony: 1722
A może to pasterz pójdzie za baranem? Zaraz, zaraz, poniekąd rozumiem, że mamy czas wiosny i tego rodzaju myśli mogą się pojawiać przy różnych dyskusjach, ba nawet u wielu rolników się w sposób naturalny pojawiają. To rzecz oczywista. Skąd taka refleksja? Otóż będąc w okolicy Łeby, Koronowa miałem okazję rozmawiać z kilkoma osobami gospodarzy, którzy w tym czasie mocno się krzątają przy pracach rolnych, w tym także przygotowując pastwiska na wypas nie tylko bydła. Ilekroć spotykam się z nimi, jestem zawsze zaskakiwany ich mądrością, odnoszącą się nie tylko do spraw czysto gospodarskich. Tym razem w rozmowie poruszaliśmy wiele wątków związanych z obecną sytuacją. A ponieważ niektóre z rodzin to rodziny wielopokoleniowe, wielodzietne, a przy tym kapłańskie, bowiem z nich wywodzą się siostry zakonne i kapłani, stąd panorama tematów w dyskusji była bardzo szeroka, a i wrażliwość na pewne tematy dominowała nadzwyczaj mocno. Jednak i tym razem rozmowę zdominował jeden bieżący temat. Temat dotyczący z jednej strony wymiaru doczesnego, wręcz przyziemnego, z drugiej zaś wymiaru ściśle religijnego, głęboko duchowego. Dyskusja okazała się na tyle frapująca, że nie tylko zaabsorbowała wszystkich obecnych, ale sprawiła, że pewną myślą postanowiłem podzielić się z Państwem. Zaznaczam, że tym razem w rozmowie nie był przywoływany żaden osiołek, lecz zwierzątko o nieco innych gabarytach i innej strukturze (a może tylko interpretacji) inteligenckiej - baran. Nieraz baran robi za osła. Bywa też, że baran myśli, iż jest królem. Idąc za powszechną logiką ludu trzeba jednak przyjąć, że baran to baran, a osiołek to wiadomo. Chociaż rzekomo barany w arce protest podniosły, że nie są wcale głupsze niż osły.
- Odsłony: 1214
Czyżby coś nowego znów się pojawiło? Nie daj Bóg by jakieś nowe zagrożenie! A właściwie wielu w Polsce czeka na mocniejsze lanie wody – choćby rolnicy, leśnicy, ogrodnicy, sadownicy. Może jednak warto najpierw zastanowić się nad samym pojęciem, co to znaczy lać wodę? Należy zauważyć, że symbolika i znaczenie wody są bardzo wielorakie. Wodę można w różny sposób stosować, rozumieć czy też interpretować. Może ktoś mieć jeszcze skojarzenie z Wielkosobotnią wodą święconą lub wodą chrzcielną. Ale tym razem to nie to. Być może wielu z Państwa z racji na dzisiejszy tak zwany „lany poniedziałek” przypuszcza, że to o tym będzie właśnie mowa. Chcę wyjaśnić, że to nie chodzi także o lany poniedziałek. Warto sobie też przypomnieć, że lanie wody kojarzy się także z rozrzedzaniem, czyli z zamianą konkretu w coś mało konkretnego. Przyjęto, że lanie wody to mówienie niezupełnie na temat, bądź sam temat jest już na tyle rozwodniony, że zostaje z niego sama woda. Tak więc „lanie wody” lub „wodolejstwo” - to potok słów w wypowiedzi powierzchownej, płytkiej i nie dotykającej sedna sprawy. Jedynym celem „lania wody” jest często zakrycie niedostatków, braku wiedzy i kompetencji. Wielokrotnie można mówić długo, nie dochodząc do sedna.
- Odsłony: 1456
Patriotyzm oznacza umiłowanie tego, co ojczyste: umiłowanie historii, tradycji, języka czy samego krajobrazu ojczystego. Jest to miłość, która obejmuje również dzieła rodaków i owoce ich geniuszu. Próbą dla tego umiłowania staje się każde zagrożenie tego dobra, jakim jest ojczyzna. Nasze dzieje uczą, że Polacy byli zawsze zdolni do wielkich ofiar dla zachowania tego dobra albo też dla jego odzyskania. Świadczą o tym tak liczne mogiły żołnierzy, którzy walczyli za Polskę na różnych frontach świata. Są one rozsiane na ziemi ojczystej oraz poza jej granicami. To jest moja matka, ta ziemia! To jest moja matka, ta Ojczyzna! To są moi bracia i siostry! I zrozumcie, wy wszyscy, którzy lekkomyślnie podchodzicie do tych spraw, zrozumcie, że te sprawy nie mogą mnie nie obchodzić, nie mogą mnie nie boleć! Was też powinny boleć! Szerzej na te tematy będą wypowiadać się uczestnicy Międzynarodowej Konferencji Naukowej w Stalowej Woli zatytułowanej: „Patriotyzm: dawniej, dziś, jutro” zaplanowanej na 21 kwietnia 2020 roku (wtorek). Początek e-konferencji godz. 9:30. Organizatorem konferencji jest Akademia Wojsk Lądowych im. Gen. Tadeusza Kościuszki we Wrocławiu i Fundacja Campus w Stalowej Woli. Ostateczny termin zgłoszeń mija 18.04.2020 roku o godz. 24:00. Jest już rzeczą wiadomą, że konferencja ta odbędzie się w formie e-konferencji.
- Odsłony: 1118
Uniesieni Bożą radością weszliśmy w okres Wielkiego Tygodnia, a tym samym w okres bezpośredniego przygotowania do Świąt Wielkanocy, w którym Kościół zaprasza nas na nowo do kontemplacji Chrystusa w Tajemnicy Jego Męki, Śmierci i Zmartwychwstania oraz do przyśpieszenia kroku w głoszeniu słowem i życiem Wielkanocnego Orędzia, ludziom Nowego Tysiąclecia.
Z drugiej strony Wszyscy oczekujemy i tęsknimy za miłością, nadzieją, pokojem, radością, które są tak bliskie i cenne każdemu człowiekowi. Wielu oczekuje w tym czasie zdrowia, bezpieczeństwa, spokoju, a jednocześnie gestu pamięci i życzliwości.
Wielu dziś oczekuje spokojnej pracy i ładu w stosunkach międzyludzkich, aby nie brakowało bezpieczeństwa społecznego i ekonomicznego, a nade wszystko nam Wszystkim potrzeba przede wszystkim nadziei lepszego jutra.
- Odsłony: 1653
Doskonale zdajemy sobie sprawę, że są wartości bez których żyć nie można. Wiele zależy od naszej osobistej aksjologii, która była w nas kształtowana na przestrzeni wielu lat. Pytając dziś, w miarę świadomego człowieka, o wartość naszego życia „dziś” zapewne usłyszymy, że jest nim życie, zdrowie. Życzenia owego życia i zdrowia w naszą stronę i nie tylko płyną na falach eteru w różnych konfiguracjach. Obok zasadności takich życzeń słyszymy też o apelach dotyczących dzisiejszego zagrożenia wobec człowieka. Wciąż rodzi się pytanie które jest bez odpowiedzi: jak długo trwać będzie to, co zwiemy pandemią. Wielokrotnie stało się tak, że to co zdobyliśmy, szybko utraciliśmy. Można posiąść bogactwo, a jednak pozostać biednym nie tylko fizycznie. Bieda człowieka ukryta w jego sercu jest bardziej niebezpieczna niż materialna. Może i dziś aktualna pozostaje maksyma, że jeżeli w życiu powiodło Ci się bardziej niż innym, to zbuduj dłuższy stół, a nie wyższy płot. Zda się zauważyć, że na wysokie płoty przyszła dzisiaj powszechna moda. Warto zapytać. Jaki ich cel i sens? Ochrona, izolacja przed człowiekiem?. Boimy się ludzi? Czy aż tak groźni są? Czy dzisiejsza sytuacja nie zmieni nam hierarchii wartości? Może niebawem przyjdzie czas, że wysokie płoty znów zamieniać będziemy na otwarte przestrzenie by na chwilę zobaczyć sąsiada? Budować będziemy ścieżki by spotkać człowieka.
- Odsłony: 1123
Kurcze (wielkanocne), to przecież już jutro Niedziela Palmowa! Za tydzień Święta Wielkanocne, a to przecież święta nadziei. Jest czas na zmartwychwstanie, na nowe życie, na wiosnę i w końcu na trochę więcej nadziei. Ale w tym roku jakoś kiepsko z nadziejami. Czy to jednak te święta za szybko przyszły, czy to już taka aura pod psem (za przeproszeniem psów), nie bardzo dobrze to wszystko wygląda. Przyczyna tkwi w czymś innym. Jakoś niby wiosna, a tyle wokół chłodu, straszno wokół, więc optymizm, nawet wspierany hasłem „damy radę”, jakoś się w narodzie plenić nie chce. Na dodatek patrząc na polski skłócony parlament zdaje się, że jesteśmy w czasach relacji jak Soplice z Horeszkami, Paweł z Gawłem albo po prostu jak pies z kotem. Mało tego, dzięki obecnie rządzącym i opozycji łuski spadły nam z oczu i zobaczyliśmy w końcu, że Święta Rzeczypospolita otoczona jest przez samych wrogów, którzy na jej cześć i dobra czyhają. Nie o tym jednak miałem pisać. Tać to przecież idą ŚWIĘTA, a czasu do nich niewiele zostało. Zawsze radość i nadzieję niosą. Jednak pewna nuta smutku zawiesiła się na pięciolinii naszego życia.
- Odsłony: 1100
Tak zaczyna się usłyszana przez nas Ewangelia. Od tygodni wydaje się, iż zapadł wieczór. Na naszych placach, ulicach i miastach zebrały się gęste ciemności; ogarnęły nasze życie, wypełniając wszystko ogłuszającą ciszą i posępną pustką, która paraliżuje wszystko na swej drodze. Czuje się je w powietrzu, dostrzega w gestach, mówią o tym spojrzenia. Przestraszyliśmy się i zagubiliśmy. Podobnie jak uczniów z Ewangelii ogarnęła nas niespodziewana i gwałtowna burza. Uświadomiliśmy sobie, że jesteśmy w tej samej łodzi, wszyscy słabi i zdezorientowani, ale jednocześnie ważni, wszyscy wezwani do wiosłowania razem, wszyscy potrzebujący, by pocieszać się nawzajem. Na tej łodzi… jesteśmy wszyscy. Tak jak ci uczniowie, którzy mówią jednym głosem i wołają w udręce: „giniemy” (w. 38), tak i my zdaliśmy sobie sprawę, że nie możemy iść naprzód każdy na własną rękę, ale jedynie razem. Łatwo odnaleźć się w tym opisie. Trudno zrozumieć postawę Jezusa. Podczas gdy uczniowie są naturalnie zaniepokojeni i zrozpaczeni, On przebywa na rufie, w tej części łodzi, która idzie na dno jako pierwsza. I co czyni? Mimo rozgardiaszu śpi spokojnie, ufając Ojcu – tylko wówczas widzimy w Ewangelii Jezusa śpiącego. Kiedy następnie został zbudzony, uciszywszy wiatr i wody, zwrócił się do uczniów z odcieniem wyrzutu: „Czemu tak bojaźliwi jesteście? Jakże wam brak wiary?” (w. 40).
- Odsłony: 1222
Te słowa wypowiedziane przez Jezusa podczas burzy na morzu, gdy Apostołowie nieco zasnęli, a dziś powtarzane często w chwilach wątpliwości, niezrozumienia, lęku i strachu - zdaje się są dziś bardzo aktualnymi. Chcę na początku zaznaczyć, że treść tego tekstu jest przemyślana, przemodlona i odzwierciedla głosy wielu ludzi wiary, którzy na łamach różnych mediów w podobny sposób się wyrażają, odnoszą do sytuacji jaką obecnie przeżywamy. Tym razem jednak, chodzi o dość delikatną materię uwagi. Nie chciałbym treścią poniższej refleksji nikogo urazić bądź dotknąć z racji na godności, tytuły, pozycję społeczną czy inne kryteria określające status społeczny. Mimo rygorystycznych zaleceń w miniony wtorek (24.03.) wraz z Ks. Abpem Andrzejem Dzięgą (metropolitą szczecińsko-kamieńskim) wybrałem się do Matki Bożej Gietrzwałdzkiej by w czasie określanym pandemią, epidemią, sprawy Polski, diecezji, własne i wielu osób proszących o modlitwę Maryi polecać. Z kolei będąc na Śląsku Dolnym i Górnym w dniu wczorajszym (czwartek - 26.03) dane mi było spotkać wiele osób, które do mnie jako kapłana kierowały prośbę, by kościoły w Polsce były otwarte, by Kościół nie opuszczał wiernych w takich chwilach jaką teraz przeżywamy. W grupie moich rozmówców była młodzież, byli ludzie nauki, ludzie pracujący w służbie zdrowia, administracji itp. Nie ukrywam, że poprzez te spotkania doznałem swoistego rodzaju wstrząsu, który w czasie – gdy powracałem do domu – stał się przedmiotem osobistego zamyślenia, refleksji, głębokiej zadumy.








