- Odsłony: 1235
Stało się tradycją, że w okresie wakacyjnym na terenie Archidiecezji Szczecińsko-kamieńskiej organizowany jest od 2010 roku Międzynarodowy Festiwal Muzyczny poświęcony z reguły wybranemu muzykowi. Tegoroczny Festiwal jest promocją utworów Ignacego Jana Paderewskiego i odbywa się w dniach 09 – 18 sierpnia w różnych zakątkach, nie tylko diecezji szczecińsko-kamieńskiej. Dyrektorem artystycznym Festiwalu jest znany i ceniony nie tylko w Polsce prof. Bohdan Boguszewski, zaś Patronat Honorowy objęli między
innymi Jego Ekscelencja Ks. Abp Andrzej Dzięga – Metropolita Szczecińsko-kamieński, Jego Ekscelencja Ks. Abp Heiner Koch – Metropolita Berliński, prof. Piotr Gliński – Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego w Warszawie. Ten wyjątkowy czas świętowania odbywa się w niezwykłych miejscach, gdzie rozbrzmiewa piękna Symfonia Polonia, w której Jan Paderewski symbolicznie zacytował motyw melodii naszego Hymnu :Jeszcze Polska nie zginęła…”. W dniu 13 sierpnia br o godz. 20:00 w Bazylice Katedralnej pw. Św. Jakuba Apostoła w Szczecinie wystąpiła Orkiestra Narodowa Filharmonii Lwowskiej we Lwowie licząca w sumie 52 osoby.
- Odsłony: 3076
Różne są złe duchy, a przez to różne i sposoby ich ingerencji w życie osoby opętanej, niemniej jednak motywy pozostawania takiej osoby w pewnej izolacji od otaczającegoświata zewnętrznego są wspólne. Można wymienić trzy podstawowe racje, które przemawiają za takim działaniem. Przede wszystkim izolacja od innych - a tym samym ciągła obecność kogoś z najbliższych przy osobie opętanej - winna mieć miejsce w przypadku, gdy zły duch wyraźnie zapowiada, że zrobi wszystko, aby pozbawić życia osobę opętaną. Następnie, kiedy osoba ta była w jakiejś sekcie satanistycznej lub innej, otwartej na praktyki okultystyczne, należy ją odizolować od tego środowiska, aby zerwać w ten sposób wszelkie medialne więzi z guru lub całą grupą, szczególnie wówczas, gdy ze strony sekty można zauważyć wyraźne niebezpieczeństwo, np. poprzez zapowiedź zamachu na życie osoby opętanej. Trzecim motywem izolacji jest troska o postęp duchowy osoby udręczonej, przez stworzenie środowiska wiary, aby mogła w nim spokojnie wzrastać duchowo, przyczyniając się tym samym do szybszego wyzwolenia. Nie można jednak osoby zniewolonej zamykać jak w więzieniu, ponieważ takie działanie na ogół budzi bunt i rodzi agresję, stając się częstym motywem do napaści na domowników. Wystarczy stworzyć naturalne warunki życia w domu i pamiętać o tym, by osoby opętanej nie zostawiać samej. W zdecydowanej większości przypadków opętań demonicznych osoby nimi dotknięte nie są w stanie podejmować pracy zarobkowej, dlatego skazane są na bycie w domu, co raczej sprzyja procesowi uwolnienia. Należy jednak pamiętać, by wspomniana izolacja była wcześniej odpowiednio wyjaśniona oraz zaprezentowana jako coś chwilowego i wręcz koniecznego.
- Odsłony: 1378
Doskonale zdajemy sobie sprawę, że czas urlopów, wakacji powoduje wiele zmian w rytmie pracy zawodowej, naukowej, edytorskiej. Jest to rzecz w pełni zrozumiała. Póki co należy pamiętać, że życie wciąż płynie pewnym rytmem, jego bieg jest niezależny od pory roku, dnia czy naszych planów. W chwili obecnej jest wykonywany skład kolejnego numeru (nr 23) czasopisma „Pedagogika Katolicka”, którego wydanie drukiem przewidujemy z początkiem września br. Natomiast dla „czuwających” naukowców, studentów ważna informacja dotycząca możliwości złożenia jeszcze artykułu do czasopisma „Pedagogia Ojcostwa. Katolicki Przegląd Społeczno-Prawno-Pedagogiczny”, liczącego w ocenie Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego w Warszawie 5 pkt. Tak więc jest wspaniała okazja, by móc złożyć tekst z odpowiednimi wymogami i w ten sposób wzbogacić swój dorobek naukowy. Termin nadsyłania tekstów wyłącznie w wersji elektronicznej do końca sierpnia br. na adres redakcji czyli Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Przypominamy, że oprócz zasadniczego tekstu liczącego 21 tysięcy znaków bez spacji należy załączyć streszczenie tekstu w języku polskim i angielskim, słowa kluczowe w obu językach, wykaz bibliografii, krótkie CV autora napisane prozą oraz foto kolorowe w dobrej rozdzielczości. Koniecznym jest także by na końcu tekstu podać ilość zamawianych egzemplarzy i zamieścić adres pocztowy na jaki należy wysłać czasopismo. Teksty do druku można składać w języku polskim, angielskim niemieckim, hiszpańskim, słowackim, ukraińskim, włoskim.
- Odsłony: 1257
Przed kilkoma dniami Ambasada Węgier w Warszawie zwróciła się do nas z propozycją a jednocześnie z prośbą, by w dniu 22 sierpnia 2018 roku Chór Filharmonii Dziecięcej Siedmiogrodu w Rumunii wykonał „Oratorium” składające się z utworów religijnych, narodowych i patriotycznych. W duchu solidarności chcą w ten sposób razem z nami uczcić 100. lecie Niepodległości Polski i ponadto włączyć się w klimat duchowy Polaków, którzy w różny sposób przeżywamy jako Naród religijność maryjną. „Filharmonia dziecięca” która jest unikalnym zespołem w kultywowaniu wartości i tradycji muzycznej, powstała 30 lat temu w węgiersko języcznym siedmiogrodzkim mieście Szentegyháza pod kierownictwem pana dyrygenta Sándor Haáz-a, a jego członkami są muzycznie uzdolnieni uczniowie szkół podstawowych i średnich w wieku od 10 do 20 lat. Już dziś Pani dr Orsolya Zsuzsanna Kovács – Ambasador Węgier w Polsce i Jego Ekscelencja Ks. Abp Andrzej Dzięga – Metropolita Szczecińsko-kamieński serdecznie zapraszają Wszystkich na wysłuchanie „Oratorium” , które odbędzie się w dniu 22 sierpnia 2018 roku o godz. 19:30 w kościele seminaryjnym w Szczecinie (ul. Al. Papieża Pawła VI nr 2).
- Odsłony: 1309
Czy można sobie żartować z piekła i szatana? Autobusem 666 na Hel - to zdaniem wielu całkiem dobry dowcip. Naszym zdaniem - zdecydowanie kiepski, bo rzeczywistość wiecznego potępienia i osobowego zła to nie jest coś, co może przyprawiać o uśmiech! Zaapelowaliśmy zatem o zmianę numeru linii autobusu PKS Gdynia kursującego na półwysep. To proste - im więcej śmiechu i banalizowania, tym mniej prawdziwej wiary w to, że diabeł, nasz największy wróg, chce nas zniszczyć. Nie zdziwiło nas oczywiście, że media świeckie, zwłaszcza lewicowe, odniosły się do naszego apelu krytycznie. Kto w Boga nie wierzy, temu i autobus 666 przecież nie przeszkadza, bo o jakim szatanie mowa?! Gorzej, że podobnie szyderczo i lekceważąco do sprawy podeszły niektóre media katolickie... O komentarz do takiej postawy poprosiliśmy księdza profesora Pawła Bortkiewicza z Towarzystwa Chrystusowego. Sprawa autobusu z trzema szóstkami kursującego na Hel wzbudziła wiele emocji. Oczywiście, można przyjąć wszystkie najbardziej proste wyjaśnienia.
- Odsłony: 1884
O tej tragedii w Kielcach ciągle się pamięta, ale tylko nieliczni wiedzą, dlaczego do niej doszło. Po pięciu latach kulisy ciężkiej choroby i dramatycznej śmierci Jarosława Tkaczyka zdradza jego żona Bogusława. Dlaczego teraz? Wcześniej nie było mi łatwo nawet myśleć o tym. Wreszcie nadszedł czas, aby pokazać ludziom, jak wyglądała walka Jarka. Chcę opowiedzieć historię mężczyzny, który wbiegał w godzinę na Kasprowy Wierch, a potem na widok czwartego piętra mówił: "o Boże, znów ta męka..." Chcę mówić o człowieku, który pokonywał strach, który poszedł na operację o bardzo dużym ryzyku, bo chciał móc pograć ze swoimi synami w nogę. Chcę opowiedzieć o miłości silniejszej niż śmierć! Jarka poznałam przez kolegę z podstawówki, z którym chodzili do "elektryka". On przyjechał z Radomia. Do kieleckiego klubu ściągnął go trener Edward Strząbała. Ja uczęszczałam do liceum, ale z racji, że u nich nie było za wiele dziewczyn, zapraszaliśmy się wzajemnie na różne imprezy. Pewnego razu spotkaliśmy się na ognisku. Wyróżniał się tym, że był jedynym niepijącym facetem w tym gronie. Wiadomo, sportowiec, treningi, te sprawy… Tyle. Pierwsze wrażenie nie było najlepsze. Ani on mi się nie spodobał, ani ja jemu. Myślałam sobie: „Sportowiec? To nie dla mnie”. On z kolei twierdził, że jestem mała i chuda. Mama również mnie przestrzegała, żebym się z nim nie zadawała, bo nie wiemy, z jakiego domu pochodzi, nie ma rodziny w Kielcach, a poza tym to… sportowiec. Wówczas krążyła nie najlepsza opinia na temat takich mężczyzn. Utarło się, że podobnie jak marynarze, w każdym porcie mają inną dziewczynę. Na szczęście pierwsze wrażenie często jest mylne. W moim przypadku to się sprawdziło. Zaczęłam się przekonywać do Jarka. Nasza pierwsza randka odbyła się w… kościele. Jestem osobą wierząca, ale daleko mi pod tym względem do męża. W sobotę umówiliśmy się, że następnego dnia idziemy na Mszę świętą. Jarek klękał przed każdym obrazem, a ja się zastanawiałam, kiedy wreszcie skończy te modlitwy?! Początki może nie były jak z bajki, ale powoli poznawaliśmy się i zaczęliśmy wspólnie planować przyszłość.
- Odsłony: 1274
Trwa czas wakacji, urlopów, odpoczynku, wyjazdów, wędrówek, zwiedzania i nawiedzania nowych miejsc – w tym miejsc kultu religijnego. Może warto tym razem pomyśleć o pewnym zakątku Europy, który przyciąga wielkie tłumy wierzących i niewierzących. To miejsce od pewnego czasu stało się bardzo bliskie jednemu z polskich biskupów, który między innymi tak o nim mówi: „Moja misja jest wyrazem troski Papieża Franciszka o pielgrzymów i wiernych, którzy masowo przybywają do Medjugoria i których liczba stale rośnie” – mówi Radiu Watykańskiemu abp Henryk Hoser. Wizytator apostolski przy tamtejszej parafii wskazuje, że wyznacznikiem tego miejsca są oblężone konfesjonały i liczne nawrócenia. Abp Hoser zwraca uwagę, że fenomen Medjugoria zdecydowanie wykracza poza ramy Kościoła lokalnego w Bośni i Hercegowinie, diecezji Mostar, czy parafii Medjugorie i rozciąga się na cały świat. „Według statystyk przyjeżdżają tam ludzie z 80 krajów, wszystkich języków i narodów” – podkreśla abp Hoser. „Wymaga to bardzo uważnej troski duszpasterskiej, rozwinięcia jej i przełożenia na bardzo praktyczne działania. Chodzi np. o lepszą obsadę personalną, która teraz wydaje się niedostateczna, zwłaszcza gdy chodzi o liczbę spowiedników – podkreśla abp Hoser w rozmowie z papieską rozgłośnią. – Inna rzecz to również bardzo skromna infrastruktura dla przyjęcia tak wielu ludzi, no i wszystkie inne problemy, które się jawią nie tylko w zakresie liturgii czy nabożeństw, ale również w zakresie katechez, które się tutaj prowadzi, rekolekcji, kongresów, spotkań, jak również w licznych dziełach charytatywnych, które są na miejscu i które prowadzą bardzo potrzebną pracę praktycznego miłosierdzia”.
- Odsłony: 1451
W sumie można powiedzieć, że dobiegł końca kolejny rok akademicki. Formalnie zakończy się on 31 września, niemniej jednak wiele spraw zostało już definitywnie zamkniętych. Na kanwie tego chcemy również i my ze swej strony dokonać podsumowania minionego roku akademickiego. W minionym roku zorganizowaliśmy dziewięć konferencji naukowych w tym jedną międzynarodową zaś pozostałe jako ogólnopolskie. W sumie we wszystkich konferencjach udział wzięło ponad 580 uczestników z 67 jednostek akademickich. Opublikowaliśmy 10 monografii, które zostały wydane drukiem i przekazane autorom. W sumie we wszystkich monografiach zamieszczonych zostało 215 tekstów. Z kolei ostatnia zatytułowana „Proklamacja rodziny w dobie współczesnych ideologii” została wysłana w dniu 21 lipca br. i zapewne w najbliższych dniach dotrze do rąk Autorów. Ponadto wydaliśmy drukiem (w terminie) po dwa kolejne numery czasopism „Pedagogika Katolicka” i „Pedagogia Ojcostwa”, łącznie z 72 artykułami. W okresie od 01 października 2017 roku do 30 czerwca 2018 roku zorganizowaliśmy kilka wyjazdów grupowych na konferencje naukowe na Ukrainę, Słowację, Węgry.
- Odsłony: 1414
Ksiądz Marian Rajchel, egzorcysta z diecezji przemyskiej, opowiadał, że podczas jednego z egzorcyzmów demon wrzasnął: Ten Wasz PAPIEŻ!!! On tym pocałunkiem więcej nam szkody czyni niż WY WASZYMI egzorcyzmami! Jeden taki pocałunek gorszy niż 1500 egzorcyzmów. Dla nas to był tylko piękny gest – mówił ks. Marian. – Nie… to była miłość do tej ziemi i zły duch to dobrze odczytał. Chodziło o pocałunek, który Jan Paweł II składał na ziemi za każdym razem, gdy przybywał do jakiegoś kraju. Tego pocałunku nauczył się od św. Jana Marii Vianneya, proboszcza z Ars, który czynił to samo, przekraczając granicę parafii, do której został posłany. Innym razem, jak mówił egzorcysta, Zły nie wytrzymał: Najgorszy był dzień jego urodzenia… powtórnego, dla nieba. Na jego wezwanie ja pierzchnąć muszę.
- Odsłony: 1514
Nie jest łatwo zrozumieć powód, dla którego Bóg dopuszcza istnienie zła. Możemy jedynie wierzyć, że jest w tym pewna logika i czekać do czasu, aż wszystko się wyjaśni. Skoro Bóg dopuszcza istnienie zła i pozwala mu doświadczać wszystkich swoich możliwości, musi w tym być immanentna sprawiedliwość, jak to w swym Komentarzu do Księgo Hioba napisał święty Grzegorz Wielki: „Należy zaś wiedzieć, że wola szatana zawsze jest niegodziwa, ale jego moc nie jest nigdy bezprawna; sam decyduje o swojej woli, lecz moc posiada od Pana. Jeśli sam chce coś niegodziwie uczynić, Bóg pozwala, aby się tak stało, tylko wówczas, gdy to sprawiedliwe”. Patrząc z perspektywy Boga, musimy uznać, że, wbrew pozorom, wszystko jest pod kontrolą. Gdyby szatan dysponował nieograniczoną swobodą działania, zniszczyłby świat w bardzo krótkim czasie. Zatem siła jego destrukcyjnych działań jest zawsze powściągana, wedle kryteriów sprawiedliwości, wolności i miłosierdzia. Pierwszą przeszkodę postawił jej sam Jezus, kiedy - zakładając Kościół - zwrócił się do Piotra słowami: „Ty jesteś opoką i na tej opoce zbuduję mój Kościół, a bramy piekielne nie zwyciężą go".









