- Odsłony: 2396
Niechęć do dekalogu, odrzucenie roli Bożej Łaski, przekonanie o nieodwracalnym zepsuciu człowieka – to tylko niektóre spośród tez Marcina Lutra, którym od pięciuset lat hołdują protestanckie wspólnoty. W roku pięćsetlecia reformacji warto poznać najważniejsze błędy heretyka z Wittenbergi. Liczne błędy Marcina Lutra zostały przez pół tysiąclecia opisane już wielokrotnie. Jednak w roku, w którym wraca się do jego rewolty i nawet wewnątrz Kościoła katolickiego próbuje się usprawiedliwiać heretyckie tezy, trzeba je znów przypominać. Dokonał tego ostatnio Robert Siscoe z magazynu „The Remnant”. Warto podkreślić, że propagowana przez Lutra doktryna „sola fide”, zgodnie z którą grzeszny człowiek może przyjąć Boże przebaczenie jedynie poprzez wiarę w Jezusa Chrystusa, sprowadza się do hasła „wiara bez uczynków”. Ponadto jest ona zakorzeniona w zupełnie innym niż katolickie, pojęciu wiary, która usprawiedliwia i może zbawić człowieka bez konieczności posłuszeństwa wobec prawa moralnego. Jak zauważa Robert J. Siscoe, na stronach portalu remnantnewspaper.com, błędy Lutra i jego następców zrodziły się z pogardy do świętej sprawiedliwości Boga oraz Jego prawa moralnego, a także w wyniku konsekwentnego zakłócania Bożego Miłosierdzia. Są to, zdaniem autora problemy, które współcześnie zainfekowały wielu wysokich rangą hierarchów Kościoła. Należy pamiętać, że dla protestantów terminy takie jak wiara, łaska czy usprawiedliwienie mają inne znaczenie niż dla wiernych Kościoła Katolickiego. Watro uwzględnić ten fakt jeśli kiedykolwiek przyjdzie nam dyskutować z jakimś uczniem Lutra. W celu właściwego zrozumienia błędów w logice Lutra warto najpierw zastanowić się nad znaczeniem terminów takich jak wiara, łaska czy usprawiedliwienie, tak jak nauczał o nich Bóg w swoim Kościele.
- Odsłony: 1376
Przedstawiamy Państwu zapis rozmowy z najwybitniejszym, naszym zdaniem, teoretykiem Rewolucji – Pliniem Correa de Oliveirą. Pisarz ów znany jest Państwu z naszych łamów nie od dziś, po raz pierwszy jednak mamy okazję zadać mu konkretne pytania dotyczące przebiegu procesu rewolucyjnego.
Panie Profesorze, czym jest Rewolucja?
– Rewolucja to ruch, który zmierza do zniszczenia prawowitej władzy lub porządku i zastąpienia ich nieprawowitą władzą lub stanem rzeczy (celowo nie mówimy „porządkiem rzeczy”). Rewolucja może być krwawa lub bezkrwawa - na przykład dwie wojny światowe należą do jej najkrwawszych rozdziałów. Z kolei rozrastające się dzisiaj prawodawstwo socjalistyczne we wszystkich lub prawie wszystkich krajach stanowi niezmiernie ważną i bezkrwawą formę postępu Rewolucji.
- Odsłony: 1263
Co do radości wszyscy jej pragniemy, wszyscy za nią tęsknimy, oczekujemy. To przecież takie naturalne i ludzkie. Cieszy nas widok człowieka radosnego, ale głęboko nas zastanawia widok człowieka smutnego. Niejednokrotnie stawiamy takiej osoby pytanie: dlaczego jest smutna, dlaczego płacze, dlaczego roni łzy? Nie zawsze otrzymujemy jasną i konkretną odpowiedź. Bo nie zawsze widać smutku oblicze, gdy łzy rzęsiste się leją, czasem serce pęka z rozpaczy, choć usta się śmieją. Zapewne wielu z nas miało podobne chwile radości i smutku. I pytano nas wtedy o przyczynę. Smutek jest niechcianym, lecz nadzwyczaj częstym gościem w
naszym życiu. Odwiedza nas bez zapowiedzi, wyjątkowo mocno akcentując swoją obecność. Czasami wywoływany jest przez drobne porażki, czasami zaś przez wielkie osobiste tragedie. Szczery smutek ma w sobie moc oczyszczającą dusze. Jednak w zbyt dużych natężeniach może okazać się on niezwykle toksyczny. Pod wpływem smutku często nie zauważamy pozytywów, które nadal goszczą w naszym życiu. W dniu 25 września br. w Budapeszcie zgromadzeni w kościele pod wezwaniem św. Emeryka nie pytali, dlaczego tyle smutku na twarzach, tyle zadumy, wyciszenia. Dziś bowiem żegnaliśmy śp. Margit Marki, która przeżywszy 102 lata odeszła do wieczności pozostawiając syna, trzy córki, kilkanaście wnuków i prawnuków. Ilekroć osobiście spotykałem się ze zmarłą ona wyrażała wielkie pragnienie przejśia do wieczności mimo wciąż dobrego zdrowia i fizycznej sprawności.
- Odsłony: 1238
Nikogo zapewne już dzisiaj nie dziwi fakt powtarzanej tezy, że razem można więcej. Z tego powodu obserwujemy na wielką skalę podejmowanie wielorakich form współpracy na wszystkich szczeblach i odcinkach życia człowieka. Dokonuje się to zarówno w wymiarze danego kraju, ale też coraz częściej na wielką skalę w wymiarze międzynarodowym. W ten oto sposób stajemy się „globalną wioską” w której zacierają się różnice kulturowe, religijne. Z jednej strony widzimy wielką szansę w tym zjawisku kooperacji na rozwój, wzbogacenie, a z drugiej należy zachować czujność na uszanowanie tego co stanowi narodowość, tradycję, tożsamość. W dniu 21 września 2017 roku na zaproszenie Władz Narodowego Tarnopolskiego Uniwersytetu Ekonomicznego w Tarnopolu (Ukraina) z wykładem gościnnym dla kadry akademickiej i studentów wystąpił ks. prof. Jan Zimny. Zgromadzona w auli po brzegi społeczność uniwersytecka przez niemal dwie godziny z wielką uwagą uczestniczyła w wykładzie multimedialnym na temat: „Etykieta dyplomatyczna drogą do kariery zawodowej”. Dało się bez problemu zauważyć, że uczestnicy wykładu oczekują na tego rodzaju treści, zwłaszcza, że dominującą grupą słuchaczy byli obecni i przyszli prawnicy.
- Odsłony: 1293
Świat jest pełen myśli, intencji, a jednocześnie spustoszenia i temu służących środków. Sytuacja współczesna jest taka jakbyśmy już przeżywali trzecią wojnę światową, a przecież wciąż jeszcze cierpimy z powodu skutków tej pierwszej wielkiej wojny, tej sprzed stu lat i tej ostatniej. A na drogach naszego życia stają wciąż różne wyzwania i zadania. Aby nim sprostać, podołać potrzeba niejednokrotnie wiele siły, mocy, samozaparcia, poświęcenia, a czasem wręcz heroizmu o różnej postaci i wielkości. Zapewne do takich postaci, która w swoim etapie życia podjęła wielkie wyzwanie stając się bohaterem należy János Estrerházy – wielkie człowiek, bohater i męczennik polsko-słowacko-węgierski. Upłynęło od tamtych zdarzeń wiele lat by w dniu 16 września 2017 roku jego prochy spoczęły w upragnionym miejscu, a pragnął spoczywać w
ziemi poświęconej na terenie Słowacji - miejscu urodzenia. To właśnie dzisiaj w Alsóbodok (słow. Dolné Obdokovce) odbyła się uroczystość upamiętniająca tę szlachetną postać. Uroczystościom przewodniczył J. E. Abp Marek Jędraszewski – Metropolita krakowski w obecności bpa polowego armii węgierskiej László Bíró, bpa Františka Rábka ze Słowacji, duchowieństwa i rzeszy wiernych z Węgier, Słowacji, Czech, Polski. Ze strony polskiej oprócz oficieli delegatem na uroczystość Ks. Abpa Andrzeja Dzięgi – był ks. prof. Jan Zimny. Msza święta w oprawie liturgicznej zespołów, chóru, sprawowana była głównie w języku łacińskim. Niektóre elementy były także w języku słowackim i węgierskim. Homilię wygłosił biskup polowy z Węgier prowadząc rozważanie w kierunku Krzyża, który zawsze jednoczy. Krzyż przeżywany przez Janosa Esterhazego dziś staje się zwornikiem narodów, budowania jedności w wierze, nadziei i miłości. Może nie jest to droga zamknięta, ale na nowo się otwiera i wzywa każdego z nas do stania pod krzyżem Chrystuda by przebaczyć jak Chrystus. Po Mszy świętej w uroczystej procesji przeniesiono urnę z prochami Jánosa Estrerházego do kaplicy Świętego Krzyża, gdzie je złożono w specjalnej krypcie.
- Odsłony: 1256
Głos matki dla każdego dziecka jest czymś bardzo istotnym, wymownym, ważnym odgrywającym wielkie znaczenie na każdym etapie jego życia, a take jest on istotny dla każdego człowieka. Matka jest bowiem zwornikiem wspólnoty rodzinnej, opiekunką, radością… I można by przywoływać wiele jej tytułów oddających istotę relacji pomiędzy matką a dzieckiem. To właśnie dziś, w dniu 10 września 2017 roku wielu z nas przywołała do siebie Matka Boża z Gietrzwałdu na swój Jubileusz 50-lecia koronacji obrazu i w 140 rocznicę Jej Objawień dwom dziewczynkom - Barbarze Samulowskiej i Justynie Szafryńskiej. Już dnia poprzedniego od godzin popołudniowych przez całą noc aż do momentu rozpoczęcia uroczystości pielgrzymowały grupy wiernych z różnych zakątków Polski na Jej zaproszenie w duchu wiary. I przybyła wielka
rzesza Jej dzieci. Tegorocznym głównym uroczystościom jubileuszowym z udziałem Episkopatu Polski i Władz Państwowych jakie odbyły się 10 września 2017 roku o godz. 11.00 przewodniczył i homilię wygłosił J. E. Ks. Arcybiskup Wojciech Polak, Prymas Polski. Suma odpustowa odprawiona na Błoniach Gietrzwałdzkich zgromadziła tysiące pielgrzymów. Według niektórych źródeł, na Mszy świętej było około sto pięćdziesiąt tysięcy osób. Ta imponująca rzesza została przywołana przez Maryję.
- Odsłony: 1287
Dzień 09 września 2017 roku pozostanie nie tylko dla Szczecina dniem historycznym, ale pozostanie dniem szczególnym w wymiarze światowym. Otóż w tym dniu w Szczecinie w parafii pod wezwaniem św. Tomasza Apostoła na Osiedlu Kasztanowym, dokonano konsekracji pierwszego w świecie Sanktuarium Dzieci Fatimskich. Do aktu tego prowadziła długa droga przygotowania tej – można powiedzieć – historycznej i światowej uroczystości. Wszystko uczyniono by uroczystość odbyła się właśnie teraz. Wiemy bowiem, że w tym roku na całym świecie wierni Kościoła przeżywają 100-lecie objawień Maryi w Fatimie. Uroczystość poświęcenia i konsekracji Sanktuarium Dzieci Fatimskich wpisuje się w akt obchodów Jubileuszu Objawień Maryi. Konsekracji Sanktuarium dokonał Jego Ekscelencja Ksiądz Arcybiskup Andrzej Dzięga – Metropolita Szczecińsko-kamieński w asyście biskupów, kapłanów, rzeszy wiernych i wielu gości z różnych stron świata. W programie uroczystości była także koronacja Figury Matki Bożej Fatimskiej. Godnym uwagi jest fakt, że Sanktuarium i jego wnętrze zostało przygotowane na wzór Sanktuarium Fatimy, łącznie z kolorystyką. Jest to wierna replika Trzeba więc powiedzieć, że ziemia szczecińska poprzez ten fakt stała się ziemią szczególnych znaków i obecności Maryi i tych, którym Maryja się objawiła.
- Odsłony: 1406
Posługa na rzecz innych to pewien obowiązek i zarazem zaszczyt. Ale czy rzeczywiście wszyscy tak traktujemy nasze posługiwanie na rzecz drugiego człowieka? Na to pytanie może jedynie odpowiedzieć każdy sam i wobec samego siebie. Co prawda, to inni nas oceniają, naszą aktywność, nasze zaangażowanie, poświęcenie czy oddanie, ale co do oceny, na ile jest to pełne i szczere poświęcenie, pozostaje wyłącznie do oceny przez samego Pana Boga. Można bowiem spotkać osoby, które już w pierwszym kontakcie z nami okazują pełną otwartość na nasze sprawy, zadania i powierzane im obowiązki. Mówimy wtedy o takich osobach, że są to ci, którzy należycie zrozumieli pojęcie służby. Z drugiej strony coraz częściej spotkać można osoby, które nie życzą sobie, by określać ich mianem człowieka „służby”, a tym bardziej bycia na służbie, czyli być służącym. Owszem w pewnych kręgach zawodowych termin ten pozostał jako obligatoryjny oddając tym samym rodzaj określonej misji. Wydaje się więc, że służba stała się czymś niemodnym, naruszającym naszą ludzką ambicję, honor. Jednak bywają wyjątki ukazujące rzeczywistość prawdziwej służby. To zwykle wobec takich sług chcemy wyrazić wdzięczność. Ale i z tą wdzięcznością także różnie bywa. Szlachetnym przykładem wieloletniej służby czynionej na rzecz osób, instytucji pozostanie Pan Jan.
- Odsłony: 1302
Istnieje pewna historia o starcu, który sadził nowe drzewa, jabłonie. Ludzie, którzy przechodzili obok, ze zdziwieniem się go pytali: „Starcze, powiedz nam, dlaczego sadzisz nowe jabłonie, przecież ty owoców z nich już nie będziesz jeść? Już nie zasmakujesz słodyczy owocu, który na nich się urodzi”. Starzec, z sercem pełnym miłości także dla tych, którzy przyjdą po nim, odpowiedział skromnie i prosto: „to prawda, ale ci, co przyjdą po mnie, będą mieli ten owoc, będą cieszyć się jego smakiem, a może i podziękują za mnie, mimo że mnie nie znali, ale będą wdzięczni temu, kto zasadził te drzewa.” Jak wiele takich drzew macie, mamy w naszych ogródkach, widzimy wokół siebie, jak wiele innych dobrych rzeczy mamy również wokół siebie. Rzeczy te są darem tych, którzy byli przed nami i pozwalają nam wspomnieć tych naszych dobroczyńców z wdzięcznością. Możemy iść jeszcze głębiej, rozwinąć nasze spojrzenie, spojrzeć do historii i zastanowić się nad tym, jak wiele pozostało nam z historii i zastanowić się nad tym, co dobrego nam pozostawiono, ale także nad tym, co pozostawiono nam złego.
- Odsłony: 1278
Przeżyć prawdziwie ucztę weselną, jubileuszową czy rodzinną to wielkie i ważne wydarzenie. Przeżyć zaś ucztę duchową w połączeniu z piękną muzyką i śpiewem – to szczególny akt i rodzaj uczty dla każdego człowieka. Dzień 24 sierpnia br. rozpoczęliśmy wraz z alumnami Wyższego Seminarium Duchownego w Szczecinie od modlitwy z racji wspomnienia św. Bartłomieja Apostoła. Tuż przed wyjazdem ze Szczecina zwiedziliśmy Diecezjalny Szpital Rehabilitacyjny, który od października tego roku rozpocznie swoją medyczną działalność. To dzieło prowadzone niegdyś przez SS. Boromeuszki na nowo zostało zorganizowane dzięki powołanemu przez Ks. Abpa A. Dzięgę Instytutowi Medycznemu im. Jana Pawła II, który oprócz tego dzieła wcześniej zorganizował Dom Pomocy Społecznej funkcjonujący od paru lat. Następnym celem dzisiejszego dnia było nawiedzenie Konkatedry w Kamieniu Pomorskim. Dotknęliśmy tu w tym miejscu wielkiej historii Kościoła i ludzkich wędrówek. Stąd udaliśmy się do Trzęsacza, gdzie pozostaniemy przez najbliższych kilka dni, a konktretnie do najbliższej niedzieli. Okazało się, że w dniu dzisiejszym w kościele pw. Miłosierdzia Bożego w Trzęsaczu o godz. 20:00 zaplanowany został Międzynarodowy Festiwal Muzyczny, w którym wzięliśmy udział. Fotogaleria poniżej tekstu.








