Wiele jest ludzkich pragnień. Każde z nich czegoś innego dotyczy. Każdy też z nas ma swoje pragnienia – mniej lub bardziej ukryte. Niektóre z nich są życiowymi, inne przejściowymi, jeszcze inne graniczącymi z marzeniami. Każde owo pragnienie ma swój cel, swój sens. Niektóre pragnienia dopiero po latach możemy realizować, niektóre zaś pozostaną jedynie w sferach marzeń. Przebywając różne zakątki ziemi, znalazłem się tym razem w miejscu, na którym widoczne ślady pozostawili Patronowie Europy – św. Cyryl i Metody. Stąpając po tej ziemi w upalne dni lipcowe, lepiej się rozumie ich misję jakiej się podjęli. A trzeba rzec, że oprócz śladów religijnych, kultycznych, misyjnych, można spotkać wiele innych, bardziej ludzkich, codziennych, które potwierdzają wielką rolę jakiej się podjęli w trudnych warunkach i czasach. Miałem też okazję rozmowy z tymi, którzy czczą „Bożych Szaleńców” i są wierni ich nauce. Tu nikomu nie przeszkadzają dzwony świątyń, które regularnie w ciągu dnia przypominają o tym, że oprócz codziennych życiowych spraw – człowiek winien żyć jeszcze innymi wartościami. Nadzwyczajna otwartość i sympatyczność tego ludu, tej ziemi, zaprasza wejść głębiej w tajemnice cyrylometodiańskie (poniżej galeria foto).
Świadomie wybrałem trasę, której cechą nadrzędną nie jest szybkość przemieszczania się, lecz możliwość zatrzymania się, spokojnego postoju. I właśnie dzięki temu mogłem niejednokrotnie oddać się kontemplacji miejsca i śladów wciąż mocno żyjących i dających świadectwo o posłudze owych „Szaleńców”. To swoistego rodzaju forma rekolekcji w drodze. Warto przypomnieć, że w tym roku przypada 1150 rocznica misji św. Cyryla i Metodego. Rocznica jubileuszu misji Cyryla i Metodego i wejście Chorwacji do Wspólnoty Europejskiej jest okazją do przypomnienia dziedzictwa świętych braci, które przetrwało w Chorwacji i Czechach, ale także w Polsce. Z tego tytułu moje kroki zostały skierowane w tym roku właśnie na tę ziemię.
Bez wątpienia, duch obecnych czasów sprzyja odłożeniu do lamusa poczucia tożsamości słowiańskiej. Widać to nawet na bardzo praktycznych przykładach – porozumiewając się z członkami innych słowiańskich narodów często używamy języka angielskiego. Polacy są bardziej zorientowani w tym co dzieje się za Oceanem, niż w sąsiednich Czechach, na Słowacji lub Chorwacji. Co jednak najbardziej znamienne – zapominając o słowiańskiej wspólnocie kulturowej i językowej, zaniedbujemy także świadomość wspólnych korzeni duchowych, które posiadają ziemie znajdujące się pomiędzy trzema morzami. Od tysiąca lat dzieje te splecione są z historią Kościoła Chrystusowego.
Amicus








