Najpiękniejsze są wspomnienia, które ma się jeszcze przed sobą a ich istotą jest to, że nic nie przemija. Bardzo często wspomnienia są oknem do szczęścia. Jest słuszną prawdą, że wspomnienia czasem nie dają zasnąć, ale bez wspomnień nie ma czego śnić. Wielu z nas ma jednak co i kogo wspominać. Zapewne do takiej grupy osób należą studenci i niektórzy pracownicy KUL w Stalowej Woli. Tym razem nie mogliśmy wejść w pełnię świąt Bożego Narodzenia, bez nawiedzenia progów domów osób bliskim naszemu sercu. Pamiętając, iż wspomnienia są jak perły, które mają w sobie coś z klejnotów i coś z łez, udaliśmy się do grupy bliskich nam osób z życzeniami bożonarodzeniowymi. Delegacja braci studenckiej w osobach Pauliny Jankowicz, Pauliny Orzeł, Pawła Kruczyka i ks. Jana Zimnego, w dniu 19 grudnia br. w godzinach porannych ruszyła do naszych Przyjaciół także poza granice Polski. A nasi Przyjaciele są jak ciche anioły, które podnoszą nas, kiedy nasze skrzydła zapominają, jak latać. Bywa też bardzo często, że jeden prawdziwy przyjaciel przyczynia się bardziej do naszego szczęścia niż tysiąc wrogów do naszego nieszczęścia. Tym razem "ciche anioły" nawiedzone zostały przez tych, którzy w imieniu wielu złożyli wyraz wdzięczności, życzliwości i szczerości.
Wstępujemy najpierw w progi ks. dra Jozefa Marčina – naszego byłego wykładowcy KUL w Stalowej Woli, który na co dzień mieszka w Kapusanach (Słowacja). Witamy go śpiewem kolędy po której – zwyczajem polskim - wręczamy mu dary wigilijnego stołu. Na spotkanie przybył także Burmistrz tego miasta Jozef Pribula. Po złożeniu sobie życzeń wspólnie udaliśmy się na obiad, który był okazją do nieco dłuższej rozmowy i wypracowania planów współpracy na najbliższy rok. Kolejnym punktem spotkania było miasto Koszyce. Tu na spotkanie nasze oczekiwał ks. bp prof. Stanisław Stolarik – biskup pomocniczy. Oprócz świątecznego charakteru spotkania był czas na podjęcie wielu innych tematów. Stąd udaliśmy się do Budapesztu, gdzie oczekiwali na nas Przyjaciele reprezentujący zarówno środowiska akademickie jak i inne m.in. instytucje rządowe. Tym razem spotkanie w swym programie objęło wiele bieżących jak i przyszłych tematów. Wybiła północ i nadszedł czas by zwieńczyć to posiedzenie i udać na odpoczynek.
Następnego dnia udaliśmy się na spotkanie z Jego Eminencją kard. Peter Erdo – Prymasem Węgier. Zwyczajem poprzednich lat złożyliśmy w imieniu naszych środowisk życzenia bożonarodzeniowe a następnie w rozmowie podjętych zostało kilka ważnych tematów, dotyczących kolejnych spraw służących zarówno środowiskom polskim jak węgierskim. Ponadto omówiono bieżące tematy i problemy, które jedne mają szerszy inne węższy charakter. Jedno jest bardzo ważne, że kolejny raz spotkanie pokazało wspólne opinie i oceny wobec wielu kwestii, które stanowią wyzwanie na dziś i jutro. Trzeba przyznać, że budowanie rzeczy szlachetnych zależne jest od otwartości serca, z którym zawsze spotykamy się ze strony Księdza Prymasa, ilekroć się spotykamy. Doświadczamy za każdym razem ogromu dobra i życzliwości, zrozumienia i gotowości na realizację wielu projektów służących sobie wzajemnie i innym. Ten wielki potencjał szlachetności i dobra wciąż płynie ogromnym strumieniem wielkiego „ducha i serca”. Na zakończenie spotkania zadeklarowano wolę dalszej współpracy w wielu obszarach życia.
Następnie udaliśmy się w okolice Wiednia do parafii Obersulz, by tam nawiedzić ks. dra Marka Zaborowskiego - obecnego proboszcza tej parafii a zarazem byłego pracownika KUL w Stalowej Woli. Program spotkania wyglądał analogicznie do poprzednich. I tym razem nikodemowe rozmowy pochłonęły wiele czasu nocy. Zapewne nie był to czas stracony, lecz twórczy, podsumowujący a zarazem postulatywny. Ubogaceni wzajemnym słowem, wrażeniami, doświadczeniami udaliśmy się na spoczynek, by w kolejnym dniu udać się na spotkanie do bliskich naszemu sercu osób.








