Nie ukrywam, że coraz więcej i częściej otrzymujemy jako Redakcja Portalu "Pedagogika Katolicka" różnych listów, tekstów od osób, nie tylko z Polski, które przesyłają nam bardzo różne i interesujące teksty prowadzące do osobistych - a może nie tylko - refleksji. Nie wszystkie one mają oczywiście charakter naukowy czy popularnonaukowy. Jedno jest pewne, że teksty te dają wiele do myślenia i zastanowienia. Niżej przedstawiony tekst otrzymałem w dniu 22 lipca wieczorem, nie wiem, czy to jakaś zbieżność daty, która do niedawna dla nas Polaków, coś znaczyła. Wiemy, co do niedawna 22 lipca było świętowane. Być może autor pod wpływem także i tych – nie zawsze chlubnych wydarzeń kojarzonych z datą dnia dzisiejszego – oddał się osobistej, aczkolwiek bardzo patriotycznej refleksji. Chciałbym się więc otrzymanym tekstem podzielić także z Państwem na łamach naszego portalu internetowego. Autor przekazywał nam wcześniej inne teksty, które zostały zamieszczone w czasopismach, jakie wydaje zespół Katedry Pedagogiki Katolickiej. Dopowiem, że coraz częściej piszą do nas osoby w przekonaniu, że teksty ich, które nie zawsze są poprawnie politycznymi, a którymi wzgardzili inne zespoły, redakcje, właśnie nasz Zespół podejmuje i publikuje udostępniając je dla szerszego gremium czytelników. Jest nam miło z tego powodu, a jednocześnie zobowiązuje nas to bycia wiernym wartościom, zasadom katolickim. Przy tek okazji zaznaczę, że samo powołanie Katedry Pedagogiki Katolickiej czy wydawanie czasopism "Pedagogika Katolicka" i "Pedagogia Ojcostwa", także spotkało się kiedyś u początku wdrożenia tej idei, inicjatywy, z niemałym (bardzo delikatnie mówiąc) niezrozumieniem ze strony środowiska, które ma w tytule "katolicki", lecz często działa jakby z katolicyzmem nie miał nic wspólnego. No cóż samo życie. Zapraszam Państwa do lektury tekstu.
„Księże Redaktorze, Pisząc poprawioną wersję artykułu o św. Andrzeju Boboli wspomniałem na wstępie, że określa się wspomnianego jezuickiego kapłana żyjącego w XVI w. jako patrona trudnych czasów. Chciałbym teraz myśl tą rozwinąć, jednocześnie zaznaczając, że moja wypowiedź jest wypowiedzią prywatną człowieka świeckiego. Nie mam patentu na nieomylność, byłoby jednak rzeczą nieroztropną głos ten dyskredytować. Kluczem do zrozumienia czasów w jakich przyszło nam żyć jest wydarzenie z 10 kwietnia 2010 r. kiedy to odeszły do Pana najważniejsze osoby w państwie (Prezydent, Prezes NBP, generalicja). Data bije po oczach: od 11 XI 1918 r. do 17 IX 1939 r. minęło tyle samo dni, co od 4 IV 1989 r. do wydarzenia pod Smoleńskiem.
Analizując wszystkie aspekty życia społeczno-politycznego naszego kraju można dojść do wniosku, że utraciliśmy swoją niezależność będąc odtąd zdanymi na łaskę i niełaskę możnych tego świata. Sprawa ma dla mnie wymiar osobisty. W styczniu 2010 r. miałem bardzo dziwny sen: śniło mi się, że siedzę przy stoliku z panem Putinem i swobodnie rozmawiamy sobie po rosyjsku (co mnie akurat nie zdziwiło, bo biegle mówię w tym języku). Szukając wytrwale sensu tego snu doszedłem do wniosku, ze darowano mi życie, a wcześniej (jestem tego święcie przekonany) miałem u Rosjan pewny wyrok śmierci... A należę do osób, które gotowe są za swoje przekonania zginąć... Myślę jednak, że sami Rosjanie większy mają szacunek do osób stanowczych, niż do sługusów. Co powiedział Stalin Bierutow? Jeżeli chcesz wykazać się czymś wielkim, to przekonaj Prymasa Wyszyńskiego do komunizmu. I nie został Prymas Tysiąclecia aresztowany dopóki żył Stalin... Ojciec Maksymilian Maria Kolbe w drodze do Japonii z konieczności odwiedził stolicę ZSRR (międzylądowanie) i powiedział wtedy patrząc na wieżyczkę Kremla, że jeszcze przyjdzie czas, że czerwoną gwiazdę zastąpi figurka Niepokalanej... A wspomniany Prymas Tysiąclecia na łożu śmierci prosił: pilnujcie Ziem Zachodnich! A jeżeli chodzi o Wschód - cały stoi przed wami otworem!
Tych słów można nie rozumieć, bo nie każdy rodzi się prorokiem. Ale ja to zrozumiałem - rosyjskie prawosławie przez organiczne związanie się z władzami politycznymi Rosji stanie się kiedyś bankrutem, a wtedy otworzy się miejsce na reewangelizację Rosji w duchu katolickim...Zanim to się stanie będziemy świadkami tragicznych wydarzeń w Europie i na Świecie... Mógłbym ten temat dalej rozwijać, ale wiadomo, że nikt w to nie uwierzy dopóki się to nie stanie... Jestem przekonany, że w Bożych planach Polsce wyznaczono rolę szczególna. Dlatego też postać św. Andrzeja Boboli musi wywoływać zaniepokojenie. I bardzo dobrze!”
Amicus








