Nie potrzeba wiary do tego, żeby kobieta wiedziała, że jest matką. I zabija dziecko. Wszystko w matce służy dziecku – układ hormonalny, krwionośny, cała przemiana materii działa pod kątem dobra dziecka. Jakże wstrząsająca jest relacja p. Leszczyńskiej, położnej z lagru w Oświęcimiu, która zeznaje, że z zagłodzonych kobiet rodziły się zdrowe, dobrze odżywione noworodki – matki sobą karmiły te dzieci. Przerwanie tego ciągu reakcji jest szokiem dla matki – urazem, którego skutki są nieodwracalne. Dziś wszyscy lekarze przyjmują już istnienie zespołu poaborcyjnego. Jest to obraz tak oczywisty, że teraz, po latach pracy w poradni nie pytam kobiety, czy przerwała ciążę, ale kiedy to miało miejsce – tak jednoznaczny jest obraz psychopatologiczny. Po chwili pierwszej ulgi, że już nie ma dziecka, przychodzi okres refleksji, żalu, że nie ma dziecka, trudne do zniesienia poczucie winy, które przekształca się w poczucie krzywdy i wreszcie następują zmiany charakterologiczne, głębokie, nieodwracalne zaburzenia. Zostaje w każdej kobiecie pamięć tego, co się stało, jak bolesny odcisk. Zmarnowane zdrowie psychiczne (a często także fizyczne) i zabite dziecko.
W przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu. Prawo do życia nie jest tylko kwestią światopoglądu, nie jest tylko prawem religijnym, ale jest prawem człowieka. Naród, który zabija własne dzieci, jest narodem bez przyszłości! - wołał Papież Polak w 1997 roku w Kaliszu. Czy dziś jeszcze słyszymy ten krzyk? Żadna okoliczność, żaden cel, żadne prawo na świecie nigdy nie będą mogły uczynić godziwym aktu, który sam w sobie jest niegodziwy, ponieważ sprzeciwia się Prawu Bożemu, zapisanemu w sercu każdego człowieka. Troska o dziecko jest pierwszym i podstawowym sprawdzianem stosunku człowieka do człowieka.
Świadoma i dobrowolna decyzja pozbawienia życia niewinnej istoty ludzkiej – uczy Jan Paweł II w tejże encyklice – jest zawsze złem z moralnego punktu widzenia i nigdy nie może być dozwolona ani jako cel, ani jako środek do dobrego celu. Jest to bowiem akt poważnego nieposłuszeństwa wobec prawa moralnego, co więcej, wobec samego Boga, jego twórcy i gwaranta; jest to akt sprzeczny z fundamentalnymi cnotami sprawiedliwości i miłości. Nic i nikt nie może dać prawa do zabicia niewinnej istoty ludzkiej, czy to jest embrion czy płód, dziecko czy dorosły, człowiek stary, nieuleczalnie chory czy umierający. Ponadto nikt nie może się domagać, aby popełniono ten akt zabójstwa wobec niego samego lub wobec innej osoby powierzonej jego pieczy, nie może też bezpośrednio ani pośrednio wyrazić na to zgody. Żadna władza nie ma prawa do tego zmuszać ani na to przyzwalać
Legalizacja aborcji i eutanazji przez większość parlamentarną jest decyzją tyrańską wobec najbardziej bezbronnych. Polityk chrześcijański musi jednoznacznie opowiedzieć się po stronie życia, dążąc do jego całkowitej ochrony przez prawo. Szczególna powinność spoczywa na chrześcijańskich politykach, współuczestniczących w procesie kształtowania prawa. W przypadku prawa wewnętrznie niesprawiedliwego, jakim jest prawo dopuszczające przerywanie ciąży i eutanazję, nie wolno się nigdy do niego stosować ani uczestniczyć w kształtowaniu opinii publicznej przychylnej takiemu prawu, ani też okazywać mu poparcia w głosowaniu. Trudno pomyśleć o sytuacji bardziej niesprawiedliwej i trudno tu naprawdę mówić o obsesji, gdy w grę wchodzi podstawowy nakaz prawego sumienia: to znaczy obrona prawa do życia ludzkiej istoty – niewinnej i bezbronnej. Ten, kto zabija nienarodzonego i niewinnego człowieka, zasadniczo nadużywa władzy i nadużywa prawa.
Choć nigdy nie tuliłam Cię w ramionach, choć nie spojrzałam w Twoje oczy,
to nosiłam Cię pod swoim sercem, a dziś tęsknota duszę mą otoczy.
Nie znam koloru Twoich oczu, nie słyszałam, jak wołasz do mnie „Mamo”,
lecz pokochałam Cię całym sercem, miłością cichą, wielką i nieudaną…
Miałam dla Ciebie tyle marzeń, tyle uśmiechów, tyle pięknych chwil,
chciałam Cię chronić przed całym światem, lecz los inaczej napisał nasz film.
Dziś czasem patrzę w niebo nocą, szukając w gwiazdach Twojej twarzy.
I choć Cię nie ma tutaj przy mnie, serce wciąż o spotkaniu marzy.
Nie było kołyski, pierwszych kroków, nie było bajek na dobranoc,
lecz była miłość, której nie zabierze ani czas, ani łzy, ani rozstanie.
Jesteś moim dzieckiem, choć Cię nie przytuliłam, jesteś częścią mnie, choć tak krótko Cię nosiłam.
I choć nie mogłam dać Ci całego świata, dałam Ci miłość — od pierwszego bicia serca,
aż po ostatnie pożegnanie.
Śpij spokojnie, mój mały Aniołku, tam, gdzie nie boli, gdzie cisza i blask.
Mama tęskni za Tobą każdego dnia i będzie kochać Cię przez cały czas.
Wybór tekstów: Amicus









