• nr04.jpg
  • nr08.jpg
  • nr03.jpg
  • nr01.jpg
  • nr06.jpg
  • nr05.jpg
  • nr07.jpg

W dniu 15 marca 2016 roku w Stalowej Woli podczas konferencji naukowej gościliśmy wieloletniego pracownika Huty Stalowa Wola, ale też wieloletniego pracownika naukowego z dziedziny ekonomii Pana prof. dra Janusza Pikulskiego. Po wygłoszeniu przez niego specjalnego referatu pozwoliliśmy postawić mu kilka pytań, na które Pan Profesor z chęcią odpowiedział. Zapewnił nas jednocześnie, że będzie brał czynny udział w kolejnych konferencjach naukowych i ubogacał nas wiedzą, doświadczeniem. Poniżej zamieszczamy fragmenty przeprowadzonego dialogu na zakończenie wygłoszonego referatu. Mamy nadzieję, że przy okazji kolejnych konferencji uda nam się postawić kolejne pytania a tym samym zamieścić kolejną dawkę wiedzy, historii, która była udziałem Szanownego Pana Profesora.

Ks. prof. dr hab. Jan Zimny – „Panie Profesorze, może na początek ku zachęcie innych zadam ja pytanie. Otóż Pan Profesor powiedział, że przeżył 77 lat w Stalowej Woli, a dzisiaj ma dopiero 83 lata, ale wszyscy widzimy pełną młodość zarówno w głosie, jak i w postawie fizycznej. Chciałbym podkreślić jeszcze jedną bardzo ważną rzecz, a jest nią wspaniała pamięć. Pan Profesor jest rzeczywiście osobą, która może jak z rękawa sypać szczegółami, operować różnymi danymi, co nie zawsze bywa nawet u studentów na egzaminach. Pan Profesor ma pamięć żywą, elastyczną i szczegółową. To tylko szczerze pogratulować! Ale, Panie Profesorze, mam konkretne pytanie: otóż przeżywszy pewien etap swojego życia, bo jeszcze do 100 lat wiele brakuje, proszę powiedzieć, czy Pan Profesor gdyby miał rozpocząć na nowo swoją drogę życia, to co by Pan Profesor chciał w nim zmienić? Chodzi mi o to jednocześnie, jaki etap życia był dla Pana najradośniejszy, najważniejszy?”.

Pan prof. dr Janusz Pikulski – „W moim życiu najradośniejszy etap był wówczas, gdy był to czas pracy naukowej. Powiem szczerze, że największą satysfakcję dla mnie sprawiała mi praca naukowa w Wyższej Szkole Ekonomicznej w Stalowej Woli. Była to praca ze studentami. Pisali u mnie prace magisterskie, licencjackie. Zrodziła się masa znajomych. Człowiek wciąż poznawał nowych, często zwierzali się, bo ja z reguły miałem takie usposobienie i mam, że zawsze starałem się nakłonić do czegoś dobrego. Jeżeli był przypadek trudny na egzaminie, że nic student nie napisał, to wtedy zadawałem takiemu pytanie: „Co by Pan sobie dał?”, a on odpowiadał: „Dwóję”, a ja wtedy dopowiadałem: „No ja też tak myślę, ale Panu nie wpiszę tej dwójki. Niech tylko Pan we wrześniu przyjdzie do mnie i na 5 się nauczy”, a przy tym była grupa i słyszała to. Proszę Państwa, więcej czyni dobra takie podejście, aniżeli gdybym od razu wstawił dwójkę. Trzeba po prostu starać się podać rękę. W wielu sprawach udało mi się pomagać, w sprawach socjalnych, innych także, ponieważ znałem te problemy. Ponadto był to bardzo ciekawy okres, a poza tym w ogóle praca w Hucie też mnie wiele nauczyła. Ja przeszedłem niemal wszystkie etapy począwszy od ekonomisty do - jak wspomniałem wyżej - dyrektora zakładu. Poznałem więc po prostu wszystkie szczeble. Ponadto te sprawy socjalne, o których wspomniałem, z którymi miałem wiele do czynienia również były szkołą życia. Teraz żłobki, przedszkola - to jest dzisiaj wszystko sprawa miasta. Pozmieniało się to wszystko, ale teraz np. z tego zakładu, który miał 20 tys. mieszkańców powstały różne spółki. Powstała tzw. prywatna spółka pracownicza spółka stalownicza, w której skład wchodzi wydział hutniczy i obie walcownie: walcownia kalibrowa i walcownia blachy. Wybudowana została kuźnia, która produkowała w najlepszym okresie 50 tys. odkuwek. Była to kuźnia wybudowana przez Japończyków, kupili ją później Amerykanie i głównie te odkuwki były produkowane na eksport. Jest jeszcze - tak jak powiedziałem - zakład budowlany, który prowadzą Chińczycy. Jest Zakład Produkcji Zbrojeniowej z udziałem Skarbu Państwa, to nie jest prywatny zakład. Tak więc praktycznie mamy, nie mówię o tych mniejszych spółkach, zakłady felg aluminiowych, firma niemiecka. Uważam, że bardzo dobrze iż zostało w ostatnich latach zrobione uzbrojenie terenu. Mieliśmy najlepsze uzbrojenie terenu, podobno w Polsce, bo każdy inwestor, który przychodzi o to pyta, czy jest teren uzbrojony. I te tereny są uzbrojone. Teraz powstało tu szereg zagranicznych spółek, dlatego, że można było negocjować bo był teren uzbrojony i ci ludzie, którzy chcą pracować, to uważam mogą podjąć pracę. Jak ja patrzę teraz na skierowania na wolne miejsca w Urzędzie Pracy to uważam, że nie ma bezrobocia tylko trzeba chcieć pracować. Uważam, że podstawowym błędem jest dawanie za darmo pieniędzy, zasiłków itd. Niech coś dany człowiek zrobi na rzecz społeczeństwa, nawet niech posprząta i za to dopiero dawać mu pieniądze. Ale teraz widzę, jak stoją w kolejkach pod bankiem i czekają na tę zapomogę. To jest po prostu uczenie nieróbstwa, ja tak uważam – zrób coś, a dostaniesz pieniądze”.

Ks. Zimny – „Święta racja Panie Profesorze, ale będziemy tutaj dopuszczać do głosu osoby nowo przybyłe. Proszę Państwa, wiem, że nie wszyscy tutaj są ze Stalowej Woli aż tak hermetycznie z tym miastem związani jak Pan Profesor. Zaznaczę, że poniekąd i ja pracowałem w Hucie w Stalowej Woli. Co prawda tylko pół roku bezpośrednio po liceum, a było to przed służbą wojskową, miałem przygodę z firmą amerykańską „Harvester”. Pan Profesor nie wspomniał, ale to jest jedna z największych kooperacji, która pomogła rozwinąć się zakładowi”.

Pan Pikulski – „Jeszcze tylko chcę dopowiedzieć, że jeśli chodzi o działalność samorządową to jest głównie prowadzona w tych spółkach przez związki zawodowe. A wiemy, że są w spółkach związki zawodowe „Solidarność”, są również związki branżowe i te związki po prostu z pracodawcami się dogadują. Gdy teraz czytam w prasie zakładowej, że zamierzają strajkować bo chodzi im, jednemu z wydziałów sprężynowni, który produkuje sprężyny głównie dla przemysłu kolejowego i na eksport też duże ilości, chodzi im o pieniądze, to szkoda, że nie znają historii tych zakładów. Szkoda z drugiej strony, że tylko taka działalność pozostała w obecnym systemie wolnorynkowym”.

Ks. Zimny – „Panie Profesorze, ale jeszcze jedno prowokacyjne pytanie muszę postawić. Pewno każdy z nas by sobie życzył dożyć takich długich lat. I chociaż jeszcze pozostaje kolejny piękny odcinek a życzymy by był jeszcze raz czy dwa razy większy, to chciałbym w imieniu tu zgromadzonych zapytać o receptę na długie życie. Pan Profesor może nam zdradzi recepturę, żeby mieć taką operatywność, taką świeżość intelektualną, umysłu, takie zaangażowanie? Chcę dopowiedzieć, że Pan Profesor jest bardzo aktywny. Nie chcę tu wymieniać obszarów życia na jakich Pan Profesor tę aktywność wyraża, ale mieszkamy w tym samym bloku, po sąsiedzku i widzę, że zawstydza mnie Pan Profesor, bo o godz. 5:00 rano wstaje, ja dopiero o 10:00. Ale już pomijam to, chciałbym zapytać skąd taka aktywność? Czy tylko to geny rodzinne?”

Pan Pikulski – „To tak jest w moim życiu. Otóż moja matka miała 84 lata jak zmarła, szwagrowie mają teraz po ok. 90 lat, ale powiem tak, że ja w młodym wieku uprawiałem sport, a teraz wyznaję hasło: „Przez sport do ośrodka zdrowia”, a nie „Sport to zdrowie”, bo mi kręgosłup wysiadł ze względu, że grałem w lidze w siatkę i ten kręgosłup po latach troszkę mi dokucza. Tak więc wyznaję hasło: „Przez sport do ośrodka zdrowia”. Owszem, sport też mi dużo w życiu pomógł. Można postawić pytanie: co człowiekowi daje sport? Przede wszystkim hart ducha, zawziętość, upór życiowy. Pamiętam jak jechałem na mistrzostwa Polski, wtedy kiedy jeszcze Sidło, Brzezińska i inni startowali. To nie było wtedy takich warunków jak dzisiaj, jakaś odnowa biologiczna. Jechało się ciężarowym samochodem, na materacu się spało i się skakało, biegało. Byłem również mistrzem województwa wskoku wzwyż, skoku w dal, ale troszkę się teraz to odbiło na zdrowiu, jeśli chodzi o kręgosłup. Uważam jednak, że najważniejsze to po prostu nie przestawać być aktywnym. Miałem kilku kolegów, z którymi skończyłem pierwszy stopień studiów. Dziś oni leżą, czas spędzają na tapczanie i przewracają się z boku na bok. Trzeba chodzić. Zawsze wyznaczam sobie pewną trasę by spacerować. A jak jest niepogoda to chodzę po schodach. Dobrze, że Ksiądz profesor tego nie słyszy i nie widzi, ale chodzę po schodach na klatce bo uważam, że ruch i jeszcze raz ruch musi być. Nikt mi już kręgosłupa nie naprawi, bo mi już nawet znajomi mówili, że ingerencja w kręgosłup, to może być poprawa, ale może też być wózek. Także przede wszystkim należy mieć aktywność, również aktywność zawodową. Ja w tej chwili nie wykładam już na uczelni, no bo już mam taką sytuację w domu, że mam nieuleczalnie chorą żonę, muszę się nią opiekować, ale egzystuję tam, spotykamy się na uczelni, staram się żyć tym życiem akademickim, pomagać innym jak jest potrzeba”.

Ks. Zimny – „Ja wiem, że nie ma tygodnia bez obecności Pana Profesora na uczelni, to po pierwsze, a po drugie mamy - Panie Profesorze - coś wspólnego, pochwalimy się. Pan Profesor prowadzi samochód i ja prowadzę samochód, ja jeżdżę 120 km/h, ale Pan Profesor jeździ 160 km/h, a jest mimo wszystko pewna różnica wieku. Tego zazdrościmy Panu Profesorowi. Widzę jak Pan Profesor jeździ samochodzikiem, podziwiam sprawność, zaangażowanie”.

Pan Pikulski – „Bo muszę robić zakupy domowe. Ja je robię, a opiekunka się zajmuje żoną, która w ogóle nie wstaje, taka jest sytuacja, takie jest życie, tak się ułożyło, ale miałem wspaniałą osobę, teraz wszystko rozumie, nie może mówić, nie może chodzić, tak los pokierował, ale trzeba żyć. Trzeba być razem, bo to jest najważniejsze. Także tyle słów na dzień dzisiejszy”.

Ks. Zimny – „Panie Profesorze jesteśmy w tym budynku, gdzie cząstka życia Pana Profesora jest tu obecna”

Pan Pikulski – „Tak jest, zgadza się. Tu była stołówka, tu chodziłem na zabawy. Tutaj gdzie są teraz akademiki były hotele robotnicze. Tu była stołówka wybudowana przez Hutę, ale później Huta przekazała to KUL-owi”.

Ks. Zimny – „Dlatego na ręce Pana Profesora, jako spadkobiercy dobra, bo tu tak jak powiedziałem jest wielka cząstka życia, pracy, zaangażowania Pana Profesora. Jest to dobro z którego dziś korzystają pracownicy, studenci, my wszyscy korzystamy. Także i te konferencje możemy organizować. Bardzo Panu Profesorowi dziękujemy. Jest to pierwsze spotkanie, ale proszę pamiętać, że nie ostatnie. Proszę nam złożyć deklarację, że Pan Profesor będzie na każdej konferencji organizowanej przez nas”.

Pan Pikulski – „Będę na pewno w związku z Węgrami, bo z Cseplem miałem do czynienia osobiście, bardzo miło to wspominam”.

Amicus

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.