Przed kilkoma dniami jeden ze studentów zaskoczył mnie pytaniem: czy zdaję sobie sprawę, ilu mamy w Sejmie nieuków, ludzi bez wykształcenia, bo jeśli nawet posiadają, to jedynie marne wykształcenie na poziomie podstawowym. Trudno mi było się odnieść merytorycznie, gdyż nigdy nie prowadziłem tego typu badań. W tym mniej więcej stylu odpowiedziałem młodemu człowiekowi. Po chwili mój rozmówca dodał: to proszę mi powiedzieć, ilu mamy w Sejmie pożytecznych i szkodliwych idiotów? Tym pytaniem, zostałem zdecydowanie „zagięty”. Tak niekiedy bywa. Jakby mało tego było, mój bystrzak nie dawał za wygraną i wprost mnie zapytał: „proszę mi powiedzieć, co ksiądz sądzi o naszm sejmie?”. Trudno mi oceniać zwłaszcza, gdy nie interesuje się na co dzień tego typu kwestiami. Uważam, że na tyle, na ile ich stać, podejmują jakieś działania – dodałem. „Oj, z nich parlamentarzyści, jak z raka ogier” – usłyszałem. Te pytania nie pozwoliły mi pozostawić tej kwestii. Nie znaczy to, że nagle podjąłem się przeprowadzenia sondażu diagnostycznego w tej materii. Żadną miarą. Nic podobnego. Zapewne trudno byłoby dotrzeć do grupy tej badawczej, gdzie wielu uważa się za mądrzejszych od telewizora. Pozostała jednak we mnie myśl, czy rzeczywiście w tej instytucji jest aż tak wielu idiotów, a w dodatku jakich?
Kiedyś mój profesor z filozofii, ks. Dominik Bialic, powtarzał: „Nigdy nie dyskutuj z idiotą! Najpierw sprowadzi Cię do swojego poziomu, a potem pokona swoim doświadczeniem”. Trudno się z tym nie zgodzić. O zidioceniu idioty trzeba po prostu wiedzieć, aby nie dopuszczać go do siebie. Ale skoro mamy wokół siebie, a szczególnie w przestrzeni medialnej tak wielu idiotów, trudno się oprzeć, by nie mieć z nimi do czynienia. Chcę w tym miejscu zaznaczyć, że piszę poważnie i chcę sobie i Wam uświadomić, że na idiotów i ludzi nieuczciwych sposobu nie ma. Wprawdzie mówi się czasem komuś: „Jesteś głupi, ucz się, a może zmądrzejesz”. Nic takiemu nie pomoże, bo człowiek głupi jest przy tym zarozumiały i to, nawet jeśliby mógł przy usilnej pracy zmądrzeć, uniemożliwia mu wybrnięcie z błędnego koła. Z kolei idiocie mówi się: „Nie bądź idiotą, zastanów się, popraw się” - jest to próżne gadanie, bowiem większość idiotów jest świadomie idiotami, bo na coś innego ich nie stać. Idioci są swoistego rodzaju arystokracją wśród głupców i kroczą zawsze w pierwszych szeregach stada. Są agresywni i przeważnie występują grupowo – jak w sejmie. Podstawą ocen dla idioty jest moda. Rasowy idiota specjalizuje się w modach elitarnych, działa wyłącznie w kręgu ludzi, „którzy się liczą”. Tam się typuje faworytów: słowa, nazwiska, style, „które będzie się nosić w sezonie”.
Czy zawsze bywało, iż większy urodzaj był na idiotów jak na mędrców? Otóż idiota ma jednak wiele postaci i wiele twarzy. Jego postawa, jego słowa, jego deklaracje, jego wartości zmieniają się jak niczym kameleon. Idiota jest bardziej niebezpiecznym niż przewrotność, bowiem mając do czynienia z człowiekiem przewrotnym, potrafimy pojąć logikę jego myślenia i możemy go podejść. Natomiast bezradni jesteśmy wobec idioty. Do idioty nie przemawiają żadne argumenty. Przeczy faktom, które są dla niego niewygodne. Cecha wyróżniająca idioty to stan absolutnego zadowolenia. Zarówno głupota idioty, jak jej przeciwieństwo, czyli mądrość — a tym samym homo sapiens i homo idiota — nie rodzą się i nie przebywają tylko w głowie, lecz dotyczą całego człowieka. Cechą wyróżniającą idiotę jest to, że wszystko wydaje się dlań proste i oczywiste. Bardzo lubi proste podpowiedzi; dlatego jest też idealnym konsumentem propagandy i reklamy. Idiota uwielbia klucze wyjaśniające rzeczywistość i to każdą — polityczną, socjologiczną i psychologiczną. Co nam pozostaje? Czy tylko pytanie wobec Boga: „Boże, po co Ty tylu idiotów stworzyłeś? Mogłeś postawić na jakość, nie na ilość”. To gdzie oni są? „Idiotów nie trzeba szukać ze świecą, sami pchają się na świecznik”. Czy naprawdę są oni groźni? Powiadam wam: „Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż pomysłowy idiota”. Czy ludzi mądrych nie dotyka idiotyzm? Otóż pamiętaj: „Owszem, jeśli już chciałbyś być idiotą, to nie dłużej, jak tylko pięć minut dziennie”. Proszę jednak „nie bądź idiotą”.
Amicus








