• nr06.jpg
  • nr08.jpg
  • nr03.jpg
  • nr04.jpg
  • nr01.jpg
  • nr07.jpg
  • nr05.jpg

Kard. Wyszyński„Wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat. A zwycięstwem, które odnosimy nad światem, jest wiara nasza. Któż jest, który zwycięża świat, jeśli nie ten, kto wierzy, że Jezus jest Synem Bożym? Jest to ten sam Jezus Chrystus, który przeszedł przez wodę i przez krew; nie w wodzie tylko, ale w wodzie i we krwi. A Duch świadczy, że Chrystus jest Prawdą” (1 J 5,4-10). Biskupi całej Polski przybyli tu z Gniezna, poprzedzani przez Matkę Słowa Wcielonego, Bogurodzicę Dziewicę, Bogiem sławioną Maryję, aby w wielkim jubileuszowym dniu Tysiąclecia Chrztu Polski, złożyć wraz z Matką Pięknej Miłości, na waszych braterskich dłoniach i czołach, pocałunek pokoju, znak miłości. Wielki to bowiem dzień, gdy naród ochrzczony, świadom swej wiekowej drogi, głosi dzisiaj Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, przez Maryję Wspomożycielkę i przez świętych patronów polskich, swoje wielkie „Te Deum”.

CZEŚĆ DLA CHRZEŚCIJAŃSKIEJ PRZESZŁOŚCI NARODU

W takiej chwili wsłuchujemy się z wielką uwagą w rozważania historyczne, które ze czcią zwracają nas ku przeszłości. Jesteśmy wdzięczni waszemu Arcypasterzowi, że w swoim przemówieniu wywołał z przeszłości wspaniałe nurty dziejowe. Stoją w tej chwili przed nami, jak żywe, piękne postaci, które przeszły przez ziemię polską, przez Gniezno, Ostrów Lednicki i Ostrów Tumski w Poznaniu. Ich wielką zasługą, którą dziś rozważamy, jest to, że weszły w życie polskie w znaku wiary. A chociaż dzisiaj śpią snem pokoju, jednak w naszych wdzięcznych sercach budzą nieustannie wspomnienie życia, które przez nich otrzymaliśmy, w Chrystusie Panu naszym. Wspominamy tych ludzi, którzy już przed tysiącem lat uświadomili sobie, że zwycięstwem, które zwycięża świat, jest wiara nasza, Pan nasz, Jezus Chrystus. To pierwszy historyczny książę gnieźnieński i poznański, Mieczysław i jego wielki syn, Bolesław, rozmiłowany w postaci św. Wojciecha, któremu stworzył stolicę w bazylice gnieźnieńskiej. To przepiękna postać kobieca, Dubrawa, która przyniosła z pobratymczych Czech światło Ewangelii, a znak wiary – zwycięski Krzyż, ustawiła w sercu ziemi polskiej. Przywiozła ze sobą zastęp misjonarzy, którzy swoim nauczaniem wzmocnili nurty religijne, tęsknoty, pragnienia i nadzieje, jakie już zaznaczały się w duszy narodu, budzącego się do nowego życia.

Jakże dzisiaj nie wspomnieć tych postaci, które śmiałym spojrzeniem w daleką przyszłość, wywarły potężny, zdecydowany, do dziś dnia trwający wpływ na dzieje narodu, na jego duchowy charakter, kulturę narodową i chrześcijańską. Stąd też świadomi naszej wdzięczności, stoimy tutaj, na Ostrowie Tumskim, podobnie jak wczoraj na Wzgórzu Lecha, i chylimy czoła przed pierwszą chrześcijańską niewiastą na tronie polskim, Dubrawą, przed pierwszym władcą chrześcijańskim narodu, powołanego przez Chrystusa do Kościoła, Mieczysławem, przed ich wspaniałym następcą i pierwszym koronowanym królem Polski, Bolesławem Chrobrym. Przyszliśmy tutaj, do Poznania, między innymi i dlatego, aby złożywszy Bogu nasze „Te Deum”, udać się z kolei do Złotej Kaplicy i tam, przy posągach Mieczysława i Bolesława złożyć wieńce wdzięczności, imieniem całego Kościoła katolickiego w Polsce. Przyszliśmy jednak głównie dlatego, aby w połączeniu z Ojcem świętym, Pawłem VI, dziękować w nieskończoność, przez Dziewicę Wspomożycielkę Maryję, Bogu w Trójcy Świętej Jedynemu, za wszystko bez wyjątku, co już przeżyliśmy i za to, co Bóg, jako Ojciec narodu, w swej wielkiej łaskawości zgotuje jeszcze w długiej przyszłości polskiemu narodowi. Arcybiskup poznański w swym przemówieniu naszkicował w wspaniały sposób przeszłość, która doprowadziła nas do dnia dzisiejszego. Przeszłość ta, chociaż niełatwa, a niekiedy bolesna i trudna, ostatecznie była udana i zwycięska. Stoimy bowiem tutaj wszyscy silni w wierze, zespoleni w Imię Ojca i Syna i Ducha Świętego, w ramionach Świętej Matki Kościoła, jednoczącej nas mocą łaski, miłości i pokoju. Jesteśmy świadomi, że przez dziesięć wieków Polska była zawsze wierną i w znaku wiary wchodzi w swoje nowe Tysiąclecie.

CO PRAGNIEMY WNIEŚĆ W WIARY NOWE TYSIĄCLECIE, WSPARCI O DOŚWIADCZENIA DZIEJOWE: KRZYŻ I EWANGELIĘ

Gdy mamy już za sobą historyczne wspomnienia i rozważania, trzeba z tego Ostrowu Tumskiego, sprzed bazyliki archikatedralnej poznańskiej, spojrzeć ku miastu, ku przyszłości, ku wiekom, które idą... Będą bowiem umierali Polacy, ochrzczeni przez Kościół i umocnieni Bożymi darami, ale naród będzie trwał. Naród wejdzie w nieznaną przyszłość, a z narodem – Kościół, który w Chrystusie Panu jest z nami po wszystkie dni, aż – jak wierzymy – do skończenia świata.       Najmilsze Dzieci! Z czym właściwie wchodzimy w wiary nowe tysiąclecie? Naprzód z najgłębszym przekonaniem, że zwycięstwem, które zwycięża świat, jest wiara nasza! Wszystko, co działo się przez dziesięć wieków, umocniło w nas to przekonanie. Doświadczalnie stwierdziliśmy, że chrześcijaństwo, wszczepione w duchowość budzącego się narodu, nie tylko temu narodowi nie wyrządziło krzywdy, ale przeciwnie, ubogaciło go wspaniale. Naród, kształtujący się powoli w swej świadomości narodowej i katolickiej, dzięki zespoleniu wartości przyrodzonych i wartości nadprzyrodzonych, chrześcijańskich, dał światu obraz narodu katolickiego.

Świat współczesny dobrze to rozumie. Dlatego oczy wszystkich narodów katolickich wraz z Ojcem świętym są w tej chwili skierowane ku Polsce. Wszyscy oni, zgodnie z prośbą biskupów polskich, biorą żywy udział w naszej pokornej modlitwie dziękczynnej i błagalnej o błogosławieństwo dla narodu chrześcijańskiego, na wiary nowe Tysiąclecie.      Mamy za sobą wspaniałe doświadczenie tysiąca lat, a Kościół powszechny – dwu tysięcy lat. Sprawdza się zapewnienie Chrystusa, dane ongiś uczniom: „Niebo i ziemia przeminą, ale słowa moje nie przeminą”. Doświadczenie dziesięciu wieków w polskiej ziemi poucza nas, że wiele pokoleń przeminęło, przeminęło też wiele boleści, mąk i cierpień. Zmieniały się dynastie, formy rządów, zainteresowania, zmieniały się też losy narodu. Raz były one triumfalne – „złoty wiek”, innym razem bolesne – czasy niewoli. Ale czy w okresie naszych pierwocin narodowych i państwowych, czy w czasach podziału i walk dynastycznych, w czasach chwały, czy też w czasach Kalwarii, trwał wśród nas jeden przedziwny Mocarz, który raz zmartwychwstawszy, więcej nie umiera i śmierć nad Nim więcej mocy nie ma. To Pan nasz Jezus Chrystus, obecny w swoim Kościele! Jego przedziwne Misterium trwa w Kościele i daje gwarancję, że jak Chrystus więcej nie umiera, tak nigdy bramy piekielne Kościoła nie zwyciężą. Mamy doświadczenie stałej obecności Chrystusa. A obok Niego, w naszej religijności, duchowości i miłości, trwa obecna w Misterium Chrystusa i Kościoła – Maryja. Jak ongiś obecna była pod Krzyżem i w Wieczerniku Zielonych Świątek, tak dziś obecna jest w dziejach naszego narodu. To Ta, którą tutaj na własnych ramionach przydźwigaliście! Nie pozwoliliście, aby do was jechała, w wielkim pragnieniu, aby jako Służebnica Pańska, szła z wami, dzieci Boże, dzieci najmilsze, dzieci Boga Ojca, dzieci Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Zwycięskiej Służebnicy, Maryi, którą my nazywamy Królową naszą.

To są nasze doświadczenia z przeszłości. Obecnie, zwłaszcza po odbyciu Wielkiej Nowenny i po przeżyciu Soboru Watykańskiego II, religijność nasza została wysubtelniona i pogłębiona. Któż tego nie widzi w całej Polsce? Świadkami są wszyscy, obecni tutaj, arcypasterze Polski katolickiej. My wszyscy jesteśmy świadomi – a świadomość nasza poparta jest doświadczeniem – że więź między biskupami i kapłanami a narodem polskim, wybitnie się zacieśniła. Czytamy to z waszych oczu, świetnie odczuwamy to w naszych polskich sercach, kapłańskich i apostolskich duszach. Czujemy to w każdym kontakcie z wami na terenie diecezji i parafii. Wszyscy kapłani zgodnie powtarzają, że Wielka Nowenna, wędrówka Matki Najświętszej i Sobór Watykański II, obudziły w całym narodzie polskim głęboką świadomość nadprzyrodzonej wspólnoty religijnej w Kościele Chrystusowym. Dlatego możemy mówić spokojnie i w prawdzie, że w Roku Tysiącznym od Chrztu Polski, w dniu 14 kwietnia 1966 roku, naród polski żyjący w swojej ziemi ojczystej aż po Odrę, jest narodem katolickim, narodem Chrystusowym, który żyje prawdą Bożą, chodzi w światłach Ewangelii i ufa Krzyżowi. Dlatego też w Wiary nowe Tysiąclecie pragniemy wnieść wraz z naszymi doświadczeniami dziejowymi, Krzyż i Ewangelię.

WNOSIMY W WIARY NOWE TYSIĄCLECIE: ŚWIADOMOŚĆ WYSOKIEJ GODNOŚCI CZŁOWIEKA, DUCHA MIŁOŚCI I PRZEBACZENIA

Najmilsze Dzieci! Sobór, ubogacając i zapładniając naszą myśl, wydobył ze swojej nauki przede wszystkim piękną apoteozę człowieczeństwa. Mówię o niej w tej chwili nie dlatego, aby budzić błędne ambicje, ale abyśmy byli świadomi, co to znaczy dziecko Boże, człowiek Boży. Chrystus Pan, z woli Ojca Niebieskiego, pragnął przejść przez świat, jako Człowiek. Swoje człowieczeństwo, ukształtował pod Sercem Matki Boga i ludzi, Maryi i posadził w dniu Wniebowstąpienia po prawicy Ojca. Tam, w najbliższym zespole Trójcy Świętej, zasiada Człowieczeństwo Chrystusowe, które jest i naszym udziałem. To jest wywyższenie człowieka, pierwszy i najwspanialszy awans człowieka! A Kościół, wywyższając Krzyż, a na Krzyżu – Chrystusowe Ciało, ukazuje nam, że u podstaw każdego uporządkowanego życia osobistego, rodzinnego, społecznego, zawodowego, gospodarczego, narodowego czy politycznego, musi leżeć głęboki szacunek dla człowieka, zrozumienie jego wysokiej godności i świadomość, że człowiek, to przede wszystkim osoba a nie rzecz, materia, czy maszyna. Człowiek, to dziecko Boże! Ma on swoje wrodzone, osobowe prawa, o których tak potężnie mówił Jan XXIII w swej wiekopomnej encyklice „Pacem in terris”, czyli „O pokoju na ziemi”.

Drugą wartością, z którą wchodzimy w Wiary nowe Tysiąclecie, będzie świadomość, że jesteśmy dziećmi Bożymi. Kościół tę świadomość wychowywał w nas przez dziesięć wieków, a teraz, na soborze, po strasznych, potwornych, prawdziwie eschatologicznych przeżyciach i doświadczeniach ostatniej wojny, tym bardziej podkreśla, że człowiek to wielka rzecz. „Res sacra homo!” Rzecz święta – człowiek! O tym musi pamiętać każdy z nas. Ilekroć ogarnie nas pesymizm, zwątpienie, deflacja, musimy to wszystko z siebie zrzucać i ciągle w bolesnych upadkach i doświadczeniach, powtarzać sobie: Nie wszystek umarłem. Żyć będę i to przez wiarę, która zwycięża świat. Dzisiaj światu najbardziej potrzeba głębokiej czci i szacunku dla człowieka. Jest to jeden element, który znajduje swoje potwierdzenie w tym, co czytałem na początku. Wszystko, co narodziło się z Boga, zwycięża świat. Jeżeli więc człowiek jest w Bogu, to on zwycięża świat. Czci dla człowieczeństwa musimy pragnąć nie tylko w sobie, ale musimy ją okazywać w naszym otoczeniu. Zwarta rzesza, która tutaj stoi, to wszystko dzieci Boże, podobnie jak ty jesteś dzieckiem Bożym. To wielka miłość Boża, bo nie ma na tym świecie istoty, która nie byłaby wyrazem miłości Bożej. Przenieśmy się stąd, z Ostrowa Tumskiego, na miasto. Włączmy się w nurty wędrujących przez ulice ludzi i chciejmy w każdym z nich widzieć owoc miłości Ojca.

Słusznie pragniemy dla siebie miłości, bo jesteśmy do niej powołani. Ale jeżeli pragniemy jej dla siebie, pamiętajmy, że wszyscy, którzy nas otaczają, których mijamy, z którymi pracujemy, którym podlegamy, lub też którzy nam podlegają, to dzieła miłości Bożej, którym należy się bezgraniczna miłość – „Będziesz miłował bliźniego swego, jako samego siebie”. W rodzinie ludzkiej nie można by właściwie przeprowadzić granicy między tymi, którym należy się miłość, a tymi, którym się ona nie należy. Chrystus Pan tej granicy nie widział. Przeszedł zwycięsko przez ustawione ludzką słabością granice i podziały na przyjaciół i nieprzyjaciół, naszych i obcych. Stworzył fantastyczny program dla przyszłości, dla wszystkich możliwości człowieka, mówiąc zwycięsko: „Miłujcie nieprzyjacioły wasze, dobrze czyńcie tym, którzy was mają w nienawiści, a módlcie się za prześladujących i potwarzających was”. A gdy wam przykrość sprawią, nie liczcie przebaczenia do siedmiu razy, ale do siedemdziesięciu siedmiu razy, jeśli się nie pomylicie. W takim razie lepiej powiedzieć: nie liczmy w ogóle, ile razy trzeba przebaczać, przebaczajmy z zasady, przebaczajmy zawsze, przebaczajmy pierwsi, bo w ten sposób okazujemy potężne i wspaniałe możliwości rozwojowe prawdziwego postępu, osobistego i całej rodziny ludzkiej. To jest fundament, na którym wchodzimy w życie Boże. Takie usposobienie w sercach i myślach, pragniemy wnieść w Wiary nowe Tysiąclecie. Wyniesiemy je stąd, z Ostrowa Tumskiego, które jest sercem tego miasta, z bazyliki archikatedralnej, sprzed oblicza Matki Pięknej Miłości. Poniesiemy je przed siebie, tam, za Wartę, pod Ratusz Poznański, na wszystkie ulice miasta, do wszystkich fabryk i warsztatów pracy, do wszystkich domów, rodzin, mężów i żon, do naszych dzieci, młodzieży i niemowląt. Poniesiemy do wszystkich, których będziemy spotykali, mijali, a którym tak wiele możemy powiedzieć uśmiechniętymi i życzliwymi oczyma. To wnosimy w wiary nowe Tysiąclecie!

PRAGNIEMY RÓWNIEŻ WNIEŚĆ W NOWE TYSIĄCLECIE ZDROWĄ RODZINĘ KATOLICKĄ, BOGIEM SILNĄ

Ale nie jest to tylko postawa osobista. Doświadczenie nas uczy, że Kościół, który przez dziesięć wieków pracował w naszej ojczyźnie, wychował naród szlachetny, w oparciu o jego wartości wrodzone, uszlachetniając i uświęcając wszystkie przejawy życia narodowego, społecznego i rodzinnego. Kościół przyniósł katolickiej rodzinie polskiej ducha pokoju i miłości, wielką cześć dla życia ludzkiego i poczucie odpowiedzialności za życie, głęboki szacunek dla kobiety – matki, i w ogóle dla kobiety, wypływający z naszego szacunku i uwielbienia ku pierwszej najwspanialszej Kobiecie, Znakowi płonącemu na niebie, Maryi. To, co Kościół dawał przez wieki rodzinie polskiej, sprawiło że rodzina ta wyręczała niekiedy w trudnych chwilach i naród i Kościół i państwo. Dorobek katolickiej rodziny „Bogiem silnej”, opartej o małżeństwo sakramentalne, która daje społeczeństwu „Młodzież, wierną Chrystusowi”, chcemy również wnieść w nowe Wiary Tysiąclecie. Przed kilku dniami w Gnieźnie podpisywałem błogosławieństwa dla licznych rodzin katolickich. Czytałem na nich: rodzice siedemnastoroga dzieci, dziesięciu, ośmiu, siedmiu. Wiemy, jak wielką wagę ma to, gdy rodzina zdobywa się aż na tak potężne poświęcenie, gdy są matki aż do tego stopnia bohaterskie, aż tak zapominające o sobie, aby tylko myśleć o przekazaniu narodowi najwspanialszego daru, jaki można dać – daru życia. Ten wspaniały ideał i poświęcenie się naszych matek sprawia, że Polska liczy dzisiaj blisko 32 miliony. Jest to potężny argument, który przemawia do wszystkich ludzi. Mówią: Naród tak liczebny, rosnący w siłę mimo trudnych warunków politycznych, musi istnieć i żyć. Ma on prawo do życia, do ziemi! Rozmówcy nasi, z którymi prowadziliśmy rozmowy na temat naszego istnienia i bytowania narodowego w czasach obecnych, uznawali to nasze prawo do miejsca na globie i do posiadania ziemi. Prawo to dyktuje nasza moc duchowa, która przemienia się w moce istnienia, bytowania i życia. Są narody, które wymierają i to jest ich nieszczęście. Dzięki Bogu naród nasz krzepnie w siłę. A Kościół go błogosławi. Kościół łączy serca i uczy was, matki i ojcowie, ofiary, wyrzeczenia się siebie i poświęcenia. Zawsze wam ukazuje błogosławiony Owoc żywota Maryi i Matkę Pięknej Miłości. Tą zdrową rodzinę katolicką, związaną sakramentalnie, szkołę katolickiego ducha, a zarazem mocy i poświęcenia dla narodu, pragniemy wnieść w Wiary nowe Tysiąclecie.

CO KOŚCIÓŁ MA DO DANIA ŻYCIU SPOŁECZNEMU, GOSPODARCZEMU I POLITYCZNEMU NARODU

Sobór Watykański II, rozważając życie współczesne, był wrażliwy na wszystkie nasze dzienne sprawy. Wystarczy wziąć do ręki jeden dokument – „Konstytucję pastoralną o obecności Kościoła w świecie współczesnym”, aby przekonać się, że Kościół jest wrażliwy na życie społeczne, gospodarcze i polityczne narodów, na życie międzynarodowe. Jeżeli więc często mówię o tych sprawach, nie należy się gorszyć. Mam mandat do mówienia o tym od Soboru Watykańskiego II, który pragnąc, by Kościół był obecny w świecie współczesnym – jak domagały się tego narody – poświęca tym sprawom wiele uwagi. Ale rzecz jasna, że jeżeli Kościół ma tak wiele do udzielenia życiu narodu i państwu, życiu gospodarczemu i społecznemu, to nie w tym sensie, jakoby chciał tym życiem owładnąć i rządzić. Nie!

Dzisiejsza Ewangelia, którą w czasie Mszy św. czytaliśmy, ukazuje nam Chrystusa, jak wszedł do domu, w którym byli zgromadzeni uczniowie, drzwiami zamkniętymi, niepostrzeżenie. Prawdziwy Bóg-Człowiek wszedł w życie swych zalęknionych o przyszłość uczniów, zamkniętymi drzwiami. I my niekiedy lękamy się o przyszłość, a może jesteśmy w obawie, czy Kościół w Polsce nie za daleko pójdzie, czy nie za bardzo owładnie życiem doczesnym? Patrzcie, jak wchodzi Chrystus, przez zamknięte drzwi! On tak wszedł do Serca Maryi, i w ten sam delikatny sposób wita swych zalęknionych uczniów. Tak samo również wchodzi w życie Kościoła, i w nasze życie osobiste, w życie rodziny, narodu i państwa. Wchodząc, wnosi jedno: „Pokój wam”. – Nie lękajcie się, nie bójcie się! Przyjmijcie moją miłość. Pokój mój daję wam. Miłość moją przynoszę wam.

Tak działa Kościół w świecie współczesnym. Moce swoje udziela całemu życiu doczesnemu, bynajmniej nie chcąc nim owładnąć i rządzić, nie chcąc sprawować władzy doczesnej, ale przekazując moce ducha, które mają olbrzymie znaczenie dla życia doczesnego. Przekonaliśmy się o tym na przestrzeni naszych bolesnych niekiedy dziejów, gdy naród był właściwie skazany tylko na błogosławioną obecność i opiekę Kościoła Chrystusowego w ojczyźnie naszej. Kościół nie chce owładnąć życiem gospodarczym, ekonomicznym, jak się niekiedy sugeruje. O, nie, najmilsi! Nie do nas należy rządzić rzeczami! Uznajemy, że od tego jest naród, który organizuje życie we własnym zakresie, w sposób wolny i niezależny. My to doskonale rozumiemy! Nikt z biskupów, a tym bardziej Prymas, nie sięga po władzę doczesną nad rzeczami, bo jesteśmy sługami sług Bożych, jesteśmy sługami was wszystkich! Kościół nas uczy całować wasze stopy, jak to widzicie w Wielki Czwartek. Kościół nas uczy służyć rodzinie, matkom, ojcom, dziatwie. Kościół nas uczy błogosławić wszystkie wasze dzienne sprawy. Kościół, najmilsze dzieci, chce wam przekazać swojego ducha, którego tchnie, abyście wy, wziąwszy Chrystusa, ponieśli Go wszędzie, gdzie pracujecie, cierpicie, walczycie, gdzie zdobywacie wasz chleb powszedni, aby w tych dziedzinach, które same sobie poradzić nie mogą, przyszła pomoc Pana naszego Jezusa Chrystusa.

Można tu powtórzyć znowu słowa Apostoła: „Wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat. A zwycięstwem, które odnosimy nad światem, jest wiara nasza”. To jest ta wiara, przez którą my, najmilsze dzieci, pragniemy jak najlepiej wypełnić obowiązki naszego powołania i zawodu, naszej służby ojczyźnie i współdziałania z państwem. Bo wiemy, że dzisiaj, „bez Boga ani do proga”. Po licznych doświadczeniach, po ambitnych niekiedy planach społecznych i gospodarczych, przekonano się, że nawet do tego, aby ziemia wydała owoc, potrzeba ducha Bożego, słońca Bożego, promieni Bożych, światła miłości. Do wszystkiego, i do tego, aby dobrze posłużyć się maszyną, trzeba jakiejś miłości. By zebrać chleb obfity z ziemi, trzeba jakiejś miłości! By siać rzetelnie ziarno wyborne w ziemię ojczystą, a nie plewę i śmieci – bo z tego nic nie wyrośnie – potrzeba miłości!

CO KOŚCIÓŁ MA DO POWIEDZENIA W DZIEDZINIE STOSUNKÓW MIĘDZYNARODOWYCH I UMACNIANIA POKOJU NA ZIEMI

Jedną z najbardziej doświadczanych dziedzin życia współczesnego, która budzi tyle niepokoju i mąk, jest niezwykle trudne współżycie między narodami. Ileż w nim jest najrozmaitszych różnic! Niemal na każdej granicy czai się konflikt, który może doprowadzić do wojny, a wojna może być nieszczęściem nie tylko dalekich, ale wszystkich narodów. Właśnie dlatego, że Kościół na soborze widział całą nieudolność współczesnych ludzi w dziedzinie umocnienia pokoju, soborowa Konstytucja pastoralna o obecności Kościoła w świecie współczesnym, zajęła się sprawą stosunków międzynarodowych i pokoju na ziemi. Tym bardziej, że zewsząd wołano do soboru o pokój Boży, chociaż umacnianie go należy do tych, co rządzą państwami. Ci ostatni jednak jakże często są nieudolni, jakże często nie umieją rozwiązać licznych konfliktów, które nieustannie krwawią oblicze ziemi i marnują całe miliony istnień ludzkich, dzieci Bożych. Właśnie dlatego Ojciec święty w czasie soboru pojechał do New Yorku, wszedł – jak ongiś Paweł do areopagu – do siedziby ONZ i wygłosił soborowe pozdrowienie, apel, prośbę o litość nad narodami, o pokój Boży dla ludzi.

Mógłby ktoś powiedzieć: to nie należy do papieża, to nie są sprawy religijne. Nie, dzieci najmilsze! We współczesnym świecie, na skutek rozwoju współżycia ludzkiego, w wyniku jedności psychicznej osoby ludzkiej, ciągłych przenikań się wszystkich sił materialnych i duchowych, doczesnych i nadprzyrodzonych, jako owoc przedziwnej symbiozy, która się coraz bardziej pogłębia, dochodzimy do przekonania, że już właściwie nie można utrzymać rozdziałów i podziałów. To wszystko dawno się już przeżyło i należy do przeszłości! Coraz bardziej realizuje się Chrystusowa prośba: „Spraw, Ojcze, aby byli jedno, jako Ja i Ty, Ojcze jedno jesteśmy”. W imię tej jedności okazuje się coraz wyraźniej, że im więcej ludzie ustawiają granic, im bardziej oddzielają się jedni od drugich, tym większe powstaje niebezpieczeństwo udręki, a może i zagłady wszystkich ludzi. Dlatego też trzeba raczej dłońmi, sercami i myślą rzetelną, a szczerą, bez podstępu, wyjść na spotkanie innych i wszystkim powiedzieć: Pokój wam! Pokój Chrystusowy daję wam, jakiego świat dać nie może. To jest rozwojowy etap współżycia rodziny ludzkiej, etap, w którym nie możemy już odpowiadać na pytanie: Jak oddzielić i jak się odgrodzić? – tylko: Jak zjednoczyć, jak podać sobie dłonie, jak życzliwiej na siebie spojrzeć, jak ufniej się do siebie odnosić!

W tym duchu przemawiał sobór, w tym również duchu milenijny Kościół uczy naród milenijny. W tym duchu stoimy tutaj, przed bazyliką archikatedralną, radując się jej tysiącletnią obecnością na Ostrowie Tumskim. Radujemy się także jej milenijnym skierowaniem się do świata współczesnego, do wielkiego, pracowitego, wspaniałego miasta Poznania, które jest dumą dla całego narodu, wzorem i przykładem pracowitości, obywatelskiego wyrobienia, rozwagi, roztropności i miłości ojczyzny. Oto, Najmilsze Dzieci, co chcielibyśmy widzieć w Wiary nowym Tysiącleciu i co chcielibyśmy przenieść w Wiary nowe Tysiąclecie. Zapewne, to nie wszystko, co należałoby dziś powiedzieć. Ale może niech to wystarczy! Nie zawsze długa mowa jest najlepszą mową. Tym więcej, że dzisiaj przemawia do nas z katedralnej elewacji Matka Słowa Wcielonego, Stolica Mądrości. To, czego Jej nieudolny sługa nie umie wam, dzieci Boże, powiedzieć, niech Ona wam dopowie. Przypominam sobie w tej chwili dzień 8 grudnia 1965, gdy kończył się sobór. Na placu św. Piotra stała tak samo jak dziś tutaj wielka rzesza, a przed Bazyliką zasiadało dwa i pół tysiąca biskupów, przedstawicieli wszystkich niemal narodów i misje nadzwyczajne prawie wszystkich państw. To, co działo się przed Bazyliką Piotrową, budziło olbrzymie zainteresowanie. Wszyscy czuli, że w pracy soborowej przez messagge, które papież wysyłał, dopełnia się jakieś wielkie błogosławieństwo dla świata. Wtedy to z elewacji patrzyła na nas Matka Słowa Wcielonego, Niepokalana Dziewica, z ramion której wyrywał się do dzieci Bożych Jezus Chrystus.

Tak samo jest w tej chwili. Z Jej ramion wyrywa się Jezus Chrystus. Wyrywa się do każdego serca, wyrywa się do was wszystkich, najmilsze dzieci. Do was – kapłani, do was – małe dziateczki, matki i ojcowie, do ciebie – miasto, do ciebie – Polsko! A Ona mówi swoimi oczyma, ta mądra Pani: „Cokolwiek wam Syn mój każe, czyńcie”. I ja, najmilsze dzieci, zostawiam wam to Jej upomnienie i Jej zachętę. Niedługo, w dniu 3 maja pojedziemy, wszyscy biskupi polscy – na Jasną Górę. To, co przeżywamy tutaj, ponownie tam przeżyjemy. Pragniemy w macierzyńskich ramionach Bogurodzicy ubezpieczyć naród i Kościół. Dlatego oddamy w Jej macierzyńską niewolę milenijny naród polski za wolność Kościoła w Polsce i w świecie współczesnym. Wierzymy bowiem, że wolność Kościoła, to wolność narodu, to wolność wszystkich ludów.

Kończę, Najmilsze Dzieci, słowami, od których zacząłem. A mówię do was w tej chwili imieniem wszystkich Pasterzy Polski katolickiej, następców apostołów, następców pierwszego biskupa, który w Polsce chrzcił pierwszego księcia polskiego; imieniem i głosami wszystkich następców apostołów w Polsce – biskupów katolickich. Mówię do was: Najmilsi! Wszystko, co się narodziło z Boga, zwycięża świat. A zwycięstwem, które odnosimy nad światem, jest wiara nasza. A duch świadczy, że Chrystus jest Prawdą”. Amen.

Kard. Stefan Wyszyński

Poznań, katedra, 17 kwietnia Roku Milenijnego 1966

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.