• nr01.jpg
  • nr04.jpg
  • nr06.jpg
  • nr05.jpg
  • nr07.jpg
  • nr03.jpg
  • nr08.jpg

Dobry humorZ poczuciem humoru jest jak z uzębieniem: albo się je ma, albo się nie ma, albo ma się, ale wybrakowane lub sztuczne. U mnie jest to sprawa połowiczna. Też nie twierdzę, że Pan Bóg jakoś specjalnie szczodrze obdarował mnie poczuciem humoru. Nie ma go za wiele, ale nie znaczy, że wciąż narzekam na jego brak. Prawdziwy dramat następuje, gdy człowiek z lekko wybrakowanym poczuciem humoru trafia na kogoś, całkowicie tego przymiotu pozbawionego. Ma to w szczególności miejsce, gdy zamierzone żarty odbierane są z pełną powagą. To trochę jak rzucić w kogoś granat, po czym ta osoba chwyta go, spokojnie ogląda na wszystkie strony, po czym z wyrzutem mówi, że ta gruszka nie nadaje się do zjedzenia, bo jest za twarda. Przed paroma dniami odwiedziłem na egzaminach poprawkowych swoją „Alma Mater”. Idąc korytarzami mijałem wiele osób jednych ze smutnym obliczem, innych nieco „słonecznych”, Zrodziła mi się wówczas myśl, czy naukowiec musi mieć poczucie humoru? Pewno nie musi, choć zdarza się na szczęście, że ma. Co innego popularyzator nauki. Trudno sobie wyobrazić, by był posępny jak pracoholik na urlopie. A zręcznie wpleciona w poważne wywody anegdota to niczym pikantna przyprawa, która poprawia smak naukowego „dania”.

Pamiętam ze swoich studiów, że największe powodzenie mieli wykładowcy znani z poczucia humoru. Tacy, co sypali wciąż jak z rękawa żartami i powiedzonkami. Ich zajęcia – nawet jeśli nieobowiązkowe – zapełniały słuchaczami całe aule. Prawda, że nie zawsze były to żarty najwyższego lotu. Bywało też tak – co tu kryć - że wykłady przeradzały się w ciąg żartobliwych i mało powiązanych ze sobą dykteryjek. Ale na całe szczęście zdarzało się, że np. błyskotliwa anegdota o znanej postaci czy wydarzeniu była nie tylko chwilą „oddechu” dla słuchaczy, ale trafiała w sedno sprawy. Pozwalała wyjaśnić na przykładzie jakiś problem, naświetlić go w nowy sposób. A przede wszystkim rozbudzała uwagę słuchaczy. Powoli zbliża się rok akademicki, być może wielu z nas spotka się z iście humorystyczną rzeczywistością.

Pan Bóg postanowił sprawdzić w październiku, co robią studenci w Katowicach. Zesłał na ziemię anioła, ten sprawdził i po powrocie opowiada: studenci AWF się uczą, studenci uniwerka piją, studenci polibudy piją. Następną kontrolę Pan Bóg zarządził w listopadzie. Studenci AWF ryją, studenci uniwerka zaczynają się uczyć, studenci polibudy piją. Styczeń: studenci AWF kują aż huczy, studenci uniwerka ryją, studenci polibudy piją. Początek sesji. Anioł melduje: studenci AWF ryją dzień i noc, studenci uniwerka ryją dzień i noc, studenci polibudy się modlą. A Bóg na to: i ci właśnie zdadzą!

Była sesja zimowa. Czekaliśmy na ks. prof. K. Wojtyłę, który miał egzaminować z etyki. Po dwóch godzinach wszyscy rozeszli się do domów, poza jednym kolegą księdzem, który przez cały semestr nie był na ani jednym wykładzie ks. prof. Wojtyły, gdyż w tym czasie wyjeżdżał na wystawy malarstwa do Warszawy. Ksiądz Profesor prosto z opóźnionego pociągu przyszedł pod salę egzaminacyjną. Wyglądał bardzo młodo, nie wyróżniał się wizualnie wśród księży studentów, którzy byli parę lat młodsi od niego. Ksiądz student pyta K. Wojtyłę, którego wcześniej nie widział na oczy: - Stary, ty też na egzamin? - Tak - odpowiedział zgodnie z prawdą Ksiądz Profesor, nie dodając ważnego szczegółu, że w charakterze egzaminatora. Ksiądz student zaczął ubolewać nad spóźnieniem egzaminatora, a tenże w mig zorientował się, że czekający nie uczęszczał na wykłady. Usiadł obok niego i zaczęli godzinną rozmowę związaną z zagadnieniami etyki, które były przedmiotem wykładów. Ksiądz student z podziwem popatrzył na ks. Wojtyłę i stwierdził: Stary, jak ty jesteś obkuty! Proszę cię, jeśli przyjdzie Ksiądz Profesor, to nie wchodź przede mną na egzamin, bo z pewnością obleję! Dobrze - zgodził się pokornie ks. Wojtyła - ale powiedz mi szczerze, dlaczego nie byłeś na ani jednym wykładzie? Bo wiesz, panuje powszechna opinia, że jego wykłady są bardzo trudne i wręcz abstrakcyjne, ale gdyby miał taki dar przekazywania wiedzy jak ty, to słuchałbym go z największą przyjemnością. Dobrze, to daj indeks - powiedział Ksiądz Profesor. Co ty, żarty sobie stroisz? - zapytał ksiądz student, na co usłyszał: Daj indeks, jestem Wojtyła - i Ksiądz Profesor wpisał oniemiałemu z przerażenia koledze 4+, z uwagą, by jednak w przyszłym semestrze zaczął uczęszczać na wykłady, by samemu wyrobić sobie sąd o wykładowcy. Tym pozornie małym wydarzeniem, o którym dowiedzieliśmy się natychmiast, zyskał taką sympatię, że bariera iluzorycznego strachu została pokonana na zawsze.

Późnym wieczorem schodziliśmy po wykładzie z ks. prof. K. Wojtyłą ciemnymi schodami. Ksiądz Profesor zmieszał się z czarnymi sutannami księży studentów, schodząc razem z nami. Jeden z kolegów, ks. Antoni, pomylił sylwetkę Księdza Profesora z innym kolegą księdzem i rozpędzając się z pierwszego stopnia schodów, skoczył ks. prof. Wojtyle na plecy, wołając: - Wio, koniu! Ksiądz Profesor usiadł na schodzie pod ciężarem ciała kolegi, a on, jak zorientował się, na czyich siedzi plecach, zemdlał z przerażenia. Ksiądz Profesor poklepał kolegę po twarzy i z uśmiechem na ustach stwierdził: - Rola wykładowcy bardziej mi odpowiada niż konia.

Czekaliśmy na wykład z ks. prof. K. Wojtyłą, na który uczęszczali również studenci muzykologii. Padał deszcz. Po kwadransie akademickim zamierzaliśmy opuścić salę wykładową. Wszedł Ksiądz Profesor ociekający deszczem, w jasnym prochowcu i w filcowym kapeluszu tego samego koloru. Przeprosił za spóźnienie i usiadł przy katedrze. W tym momencie usłyszeliśmy przytłumiony śpiew studentów muzykologii: „I choć padało, choć było ślisko, jednak przylazło to proferzysko”. Ksiądz Profesor uśmiechnął się i w odpowiedzi zanucił piosenkę, która rozbawiła nas wszystkich, i z właściwym sobie spokojem i godnością rozpoczął wykład.

W 1983 r., w 5. rocznicę wyboru ks. prof. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową, na dziedzińcu Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego postawiono wspaniały pomnik, ukazujący postać Papieża Jana Pawła II, który podnosi z klęczek Prymasa Tysiąclecia, kard. Stefana Wyszyńskiego. Był to pokłon, jaki oddał Ksiądz Prymas Janowi Pawłowi II w dniu inauguracji Pontyfikatu. Pomnik stoi przed stołówką studencką. Jan Paweł II w czasie swojej kolejnej pielgrzymki do Polski odwiedził uczelnię, która była mu bardzo bliska, i widząc po raz pierwszy ten pomnik, stwierdził z charakterystycznym dla niego poczuciem humoru: - Tak, podnosiłem wówczas naszego Prymasa, kard. Stefana Wyszyńskiego, bo jedliśmy obiad w stołówce uniwersyteckiej i obiad był tak słaby, że Prymas zasłabł. Trzeba zadbać o lepszą kuchnię dla studentów - powiedział nasz Papież, a jego słowa zostały przyjęte z ogromnym aplauzem przez ówczesnych studentów KUL.

Amicus

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Если вы любите русское порно, то переходите и смотрите самое сочное и классное!
Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.