Zdrowie, choroba, śmierć - te trzy elementy wpisane są w życie ludzkości. Zapewne słusznie powtarzamy, że życie składa się z chwil: ulotnych, niezapomnianych, takich, których nie chce się pamiętać i takich, które wgryzają się w świadomość i nie mają za żadną cenę ochoty jej opuścić. Ale w tym życiu tak bardzo ważnym jest zdrowie. Czym jest więc zdrowie, jaką ma ono wartość i znaczenie, najbardziej wie ten, kto odczuwa jego brak. Ileż byśmy w takiej sytuacji nie zrobili, nie dali, nie okazali, by na nowo go odzyskać. Wielu powiada, iż to majątek. Pewno dobrze jest, że zdrowia nie można kupić za pieniądze, bo wszystko wykupili by bogacze, a dla biednych nic by nie zostało. Żyją pośród nas tacy, którzy dbają o to, by w jakimś choćby stopniu przywrócić człowiekowi utracone zdrowie. Większość z nas spotkało takich właśnie szlachetnych, zatroskanych i pełnych oddania czy poświęcenia ludzi, których celem ich życia jest przywracać innym zdrowie. Miałem to szczęście po kilku latach ponownie spotkać człowieka, który nieprzerwanie od wielu lat, każdego dnia, od rana do wieczora czeka na tych, którzy chcą, by ktoś im, choćby w jakimś stopniu, przywrócił upragnione zdrowie.
Kiedy nasz wzrok spotkał się razem - najpierw zaskoczenie, potem zdziwienie a następnie wspomnienie – powróciło sprzed lat. Tak wiele rozmów, dyskusji, komentarzy, wypełniało przed laty nasze spotkania. Nigdy nie brakowało nam tematu do rozmowy. Owszem, bywały takie, które prowadziły do reformy pewnych spraw, instytucji, osób, chociaż czyniliśmy to zawsze z lekkim humorem i w przekonaniu, że to tylko pewne marzenie. Tym razem było co wspominać. Minęło już kilka lat od ostatniego spotkania. Jak to czas szybko biegnie – stwierdziliśmy po wstępnej rozmowie. A no tak, biegnie. I co ciekawe to, do przodu. Najpierw kilka zdań z życia osobistego. No powiedzieliśmy sobie, jak to wiele się zmieniło. Do niedawna jeszcze jego mała córeczka była uczennicą szkoły podstawowej a dziś już studentką w Krakowie. Po kilku refleksjach z naszego życia powróciliśmy do spraw ogólnych. Wiele wspólnych opinii, zdań, komentarzy znów nas połączyło. I jak przed laty tak dziś podobnie spoglądamy na życie, na codzienność, na sprawy nas otaczające. Hmm… Ciekawe, dlaczego nasze myślenie w ocenie tego co nas otacza jest tak wspólne? Może zbieżność charakterów, celów życia, tak bardzo ludzi łączy?
Powróćmy jednak do naszego bohatera. Może warto rzec o nim słów kilka. Już nadany tytuł tej refleksji jest tak bardzo bliski, bezpośredni i hermetycznie związany z jego osobą. Pan Jacek sam dotknięty pewną skazą zdrowia, ma w sobie naturalny optymizm. Każdego spotkanego człowieka obdarza uśmiechem, życzliwym słowem, ciepłym spojrzeniem. Skąd to ma? To takie naturalne dzisiaj? Chyba nie – a jednak! Jest w nim pewna nadzwyczajność. Wielka otwartość na człowieka, na jego bolączki, na jego cierpienie. Dlaczego – ktoś zapyta? Śmiem twierdzić, że tylko ci, którzy sami zostali dotknięci cierpieniem, rozumieją tych, którzy zdrowia oczekują, poszukują. Pan Jacek, można powiedzieć – to specjalista – nie tylko swojej profesji, ale specjalista od człowieka, od zdobywania jego zaufania, od rozumienia jego spraw. Jeśli tylko może, wychodzi z propozycją jakiejś pomocy, rady. Taka postawa na dzisiejsze czasy jakoś nienaturalna! A może to, co jest tak zwyczajne, naturalne, w kontekście współczesnych czasów już nie jest naturalne, codzienne.
Moja ponowna obserwacja jego osoby, zachowania, podejścia do człowieka, nie zauważyła wielkich zmian. Wciąż jest tak otwarty, dyspozycyjny, słuchający, przyjacielski, towarzyski. Z podziwem patrzę na jego oddanie, pracę, którą wykonuje z poświęceniem, zaangażowaniem. Tak sobie pomyślałem, gdyby wszyscy tak traktowali swoją pracę, jak wyglądałby nasz kraj, nasza ojczyzna? Może i zdrowia więcej by było. A dziś wielu żyje jak wilki w owczej skórze i czyha na człowieka, na jego osobę, na jego słabości, na jego osiągnięcia, nawet zdolności. I chce się zawołać, dokąd zmierzasz człowieku? Może warto więc zauważyć ludzi, którzy żyją inaczej, a są obok nas. Dla nich nienawiść, zawiść, głupota są dalekie. Jedynie współczują takim. Sami zaś chcą zmieniać świat nie tylko poprzez przywracanie zdrowia, ale swoją postawą zmieniają naszą obojętną a często pełną nienawiści rzeczywistość. Ta zaś zakrólowała w wielu progach domostw, instytucji, urzędów. Może nie wymieniajmy wszystkich, bo nie starczy tu miejsca ani czasu by zakończyć tę refleksję.








