• nr06.jpg
  • nr05.jpg
  • nr07.jpg
  • nr08.jpg
  • nr01.jpg
  • nr03.jpg
  • nr04.jpg

Zanim jednak oddamy głos naszemu Autorowi tego tekstu, w imieniu Redakcji chcę jedynie dopowiedzieć, że Pan Krzysztof, to student pierwszego roku prawa w Stalowej Woli. Od początku wszedł z pełnym zaangażowaniem w życie akademickie. Stał się liderem dla swoich kolegów. Włączył się m.in. w działalność kół naukowych w tym Interdyscyplinarnego Koła Naukowego Studentów KUL „Nowoczesne Kształcenie”. Chciałoby się życzyć, aby takich Bożych szaleńców było jak najwięcej. Oni znają swoje miejsce i cel w życiu i życia. Tylko gratulować i czekać na kolejne zastępy „Latorośli XXI wieku”. To także dzięki niemu organizowane są konferencje naukowe. Plany ambitne. Ufam, że wszystkie pozwoli zrealizować Bóg. By jednak nie przysłonić treści poniższej refleksji naszego Adepta Krzysztofa, pozostańmy na tym krótkim wstępie i oddajmy Jemu głos.

 W życiu każdego z nas jest całe mnóstwo sytuacji „losowych”, niespodziewanych, które w jakiś sposób nas zaskakują lub nie są zgodne z naszymi planami. Wiele z tych sytuacji jest dla nas dotkliwych, zwłaszcza w dzisiejszym świecie targanym wszechobecnym pragnieniem życia w „sukcesie”. Ludzie na całym świecie od pokoleń próbują niezależnie od wyznawanych wartości czy poglądów w taki czy inny sposób zrozumieć i wytłumaczyć sens doznanych krzywd, niesprawiedliwości czy klęsk. Historia Kościoła obfituje w rozważania nad sensem cierpienia, pytanie to stawiają i usiłują wytłumaczyć również wszystkie religie czy systemy filozoficzne, niezależnie od epoki czy miejsca. Chciałbym jednak skupić się tutaj na problemie podejścia dzisiejszego człowieka do „przypadków” i „zbiegów okoliczności”, niekoniecznie bardzo dramatycznych wydarzeń, choć i do takich nie sposób się nie odnieść. Postaram się przedstawić po krótce ten problem zgodnie z wyznawanym przeze mnie założeniem, które było i zapewne będzie jeszcze nie raz wystawiane na próbę – „przypadków” nie ma, jest tylko zamysł Tego, który zna ścieżki naszego życia od początku do końca i chce nas przez nie przeprowadzić.

Pozwolę sobie zacząć od swojego przykładu. W moim życiu niejednokrotnie nadarzały się sytuacje całkowicie niezgodne z moimi zamierzeniami, nagłe i niespodziewane zdarzenie nie raz całkowicie krzyżowały długo i dokładnie snute plany na przyszłość, w moim ludzkim rozumieniu najwłaściwszą. Naturalną rzeczą jest wewnętrzne uczucie rozczarowania, właściwe ludzkiej naturze. Pytanie tylko jaką postawę obiorę wobec tego faktu świadomie. Sam, w pewnym okresie mojego życia, robiłem to, co wielu ludzi – nie mogłem się z tym pogodzić i nie próbowałem życiowego, ludzkiego rozczarowania rozpatrywać w ponadludzkich kategoriach. Bunt i brak akceptacji wobec niepowodzenia biorą górę. A dzisiaj o wiele łatwiej niż kiedykolwiek przyjąć taką postawę. Dlaczego? Tutaj wystarczy zagłębić się w popkulturze i jej krzykliwemu przesłaniu: „możesz być kim chcesz, możesz osiągnąć sukces, wymarzoną karierę zawodową i spełnić swój własny american dream”. Wydaje się to być tak oczywiste, że w zasadzie nie może być inaczej niż widzimy na kinowych superprodukcjach i wysokobudżetowych serialach. Co zatem jeśli tak się nie stanie i nie uda nam się zrealizować naszych własnych, przesiąkniętych masową wizją sukcesu, planów? Myślę, że każdy sam powinien odpowiedzieć sobie na to pytanie, mając na uwadze choćby statystyki dotyczące problemów depresyjnych, załamań nerwowych czy emocjonalnych w dzisiejszych czasach. Zagadnienie to jest bardzo szerokie, stąd potrzeba wspierania dzisiejszego człowieka zwłaszcza na etapie kształtowania jego wyobrażeń o swojej indywidualnej przyszłości. Dziś, w czasach, które nas zastały, bardziej niż kiedykolwiek potrzeba dobrych i – nie zawaham się tu użyć tego słowa – dążących do świętości pedagogów.

Wracam jednak do sytuacji, w których nie mogłem się pogodzić z koniecznością rezygnacji ze swoich zamiarów. Jako osoba wierząca starałem się szukać pomocy i wsparcia u Chrystusa. Mimo, iż nadal towarzyszyło mi uczucie rozczarowania, starałem się na tyle, ile to możliwe zaakceptować taką kolej rzeczy jako konkretny plan Boży w moim życiu. I tutaj się nie zawiodłem. Wszystkie trudne, pozornie bezsensowne i nielogiczne sytuacje w moim życiu zaczęły się po pewnym czasie wyjaśniać. Następujące po sobie wydarzenia układały się w spójną całość. Z perspektywy czasu byłem już nie raz świadkiem stopniowego urzeczywistniania się Bożego zamysłu czy to w moim życiu czy też w życiu bliskich mi osób, właśnie w różnorakich „przypadkach” i „zbiegach okoliczności”. Teraz staram się, choć mimo wszystko nie jest to łatwe, przyjmować różne sytuacje, niezrozumiałe czy po prostu trudne, jako część Bożego Planu Zbawienia. Warto bowiem starać się akceptować wszystkie zmiany, zawierzając je Bogu. Ma to dwojaki sens. Po pierwsze jest łatwiej uporać się z wewnętrznym rozczarowaniem czy wręcz rozgoryczeniem, jeśli ma się świadomość, że mój osobisty problem wziął w swoje ręce sam Bóg. Po drugie, otwieramy się na działanie Ducha Świętego w naszym życiu. Otóż akceptując daną sytuację i próbując postępować w niej zgodnie z podpowiedziami sumienia, nie odrzucając jej jako czegoś wyłącznie złego, Chrystus wyprowadzi z niej większe dobro. I z perspektywy wieczności będzie to dobro nieporównywalnie większe od naszego wyidealizowanego na popularnych wzorcach planu na życie. I to ma odniesienie do wszystkich aspektów naszego życia – prywatnego, rodzinnego czy zawodowego. Co się tyczy tego ostatniego, nie sposób ominąć nauczania św. Josemaria Escriva, założyciela prałatury personalnej Dzieła Bożego (Opus Dei). Niezależnie od tego kim się jest – lekarzem, prawnikiem, szewcem, piekarzem czy fryzjerem – można działać na większą chwałę Bożą i poprzez właśnie swoją codzienną pracę i postawę dążyć do świętości. Tak przeżywane powołanie do konkretnego zawodu przynieść może większe owoce niż praca niejednego „człowieka sukcesu” z okładki Forbes’a. Oczywiście pełniąc wysokie funkcje tak samo można przyczynić się do budowania lepszego świata, jednak wedle odwiecznych kryteriów zamierzonych przez Boga.

Do tego wszystkiego jednak potrzebna jest chęć akceptacji „przypadku” jako zamysłu Bożego. Chęć dlatego, iż akceptacja tego co dla nas niezrozumiałe jest łaską, którą musimy chcieć przyjąć. Jeśli będziemy na tę łaskę otwarci, prosząc o nią Boga, przekonamy się, że w życiu człowieka nie ma czegoś takiego jak „przypadek”. Może warto w tym momencie zrobić to, co ja sam jakiś czas temu podjąłem – spojrzeć na swoje życie i zastanowić się, czy to była tylko chaotyczna seria „zbiegów okoliczności”, czy może jest tam coś więcej?.

Krzysztof Hoffmann

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.