Każdy z nas w swoim życiu zapewne przeżywał jakieś sukcesy, ale i porażki. W momencie przeżywania obu towarzyszyły nam różne stany emocjonalne, stany uczuć, napięcia – a więc radości lub smutki. Z jednej strony to takie naturalne przeżycie, a z drugiej strony niekiedy bolesne, trudne doświadczenie do zaakceptowania. Takie jest jednak życie, że serwuje nam różne przeżycia. Porażka boli najbardziej wtedy, gdy oprócz Ciebie wierzyli też w nią inni, ba nawet wszystko czynili, aby nastąpiła. Bo tak to już jest, że najwięcej radości inni mają z naszych porażek a nie sukcesów. Lecz nie wstydźmy się porażek, gdy to one najwięcej nas uczą. I może wydawać się dziwnym, wprost nie do przyjęcia teza, że porażka daje nam zwykle więcej niż wygrana. Ona jak dobra nauczycielka uczy nas życia, hartu ducha. I nie szkodzi, że wielu z twojej porażki będzie robić radosne święto, by wznieść się nad własne słabości. Ale jeśli myślisz o jakimkolwiek zwycięstwie, bohaterstwie wiedz, że pierwej przyjdzie porażka. To ona musi wpierw nas przygotować do zwycięstwa. Bo w życiu gorycz porażki przeplata się z nektarem sukcesu, tworząc witraże codzienności. I należy pamiętać, że prawdziwego zwycięzcę poznaje się po tym jak znosi porażkę. I bywa – zresztą dość często, że człowiek zaczyna pływać na nieskończonej fali potyczek i porażek, ledwie wygrzebie się z jednych, dostaje od razu po głowie, żeby nie było mu za dobrze. Porażki są potrzebne. To dzięki nim zwycięstwa bardziej nam smakują.
Nad czym należy więc czuwać? Otóż nigdy nie należy dopuścić do tego, aby jakaś jedna porażka nie przyćmiła nam milion pięknych zwycięstw. Im szybciej pogodzimy się z daną porażką, tym szybciej zaczniemy coś nowego, bo zostawienie porażki da już zwycięstwo. Ale porażka przestaje być tak bolesna, gdy los daje nam kolejną szansę, a ta może prowadzić do zwycięstwa. Tylko ten, który poznał gorycz porażki, doceni wówczas smak zwycięstwa. Grunt, by nie utracić nigdy wiary w zwycięstwo. Owszem bywa też, że zwycięstwo staje się porażką, a ta wówczas jeszcze więcej kosztuje. Bowiem niekiedy lepiej ponieść porażkę z godnością niż odnieść hańbiące zwycięstwo. Każda porażka jest po to, by nas nauczyła tego, czego nie nauczy nas żadne zwycięstwo. Brak wiary w siebie jest najczęstszą przyczyną porażek. I nawet jeśli wszyscy przestaną w Ciebie wierzyć, pamiętaj, że jedynie Twój upór i Twoja wiara zamienią porażkę w tryumf, uczynią się silnym. Silnego człowieka zaś poznasz nie po mięśniach i budowie ciała, lecz po uśmiechu, kiedy przyjmuje kolejną porażkę. Bo trzeba sobie powiedzieć, że nie wszystko kończy się sukcesem, ale czy porażka to powód do załamania się, czy też do większej motywacji?
A jak to jest z sukcesem? Otóż człowiek, który osiągnął sukces, nigdy nie wie, czy jest kochany, szanowany autentycznie, czyli z racji tego, że jest taki jaki jest, ale często tylko dlatego jest szanowany i to chwilowo, że zdobył jakiś sukces i inni liczą na profity. Do sukcesu nie ma żadnej szybkiej windy, ale trzeba iść powoli po schodach. Zazwyczaj sukces nie jest efektem „słomianego zapału” – lecz często trzeba przejść przez prawdziwy ogień. I może zapytasz, jak go więc osiągnąć? Otóż wiedz, że najlepszym sposobem na osiągnięcie sukcesu to postępować według rad, które dajesz innym. Bo zapewne drogą do sukcesu jest drabina, po której nie sposób wspiąć się z rękami w kieszeniach. A jeśli już go osiągniesz, nie musisz o nim zbyt głośno mówić, gdyż on sam powie o sobie innym. Pozwól mu samemu zaistnieć. Twoim wrogowie, zazdrośnicy szybko go ujrzą. I może warto też pamiętać, że gdyby porażka nie znała kary, sukces nie byłby nagrodą. On jest dla nas nagrodą.
Tak więc możemy śmiało powiedzieć, że życie człowieka to nieustanna wędrówka przez zakręty problemów, kłody porażek, ale też i nuty zwycięstw. I można żyć i wiecznie rozpaczać, że coś nie wyszło, ale czy nie lepiej żyć i wyciągać wnioski z porażek? Nasuwa się jeden istotny wniosek: zarówno sukcesy jak i porażki, należy przyjmować z pokorą. Godnym zapamiętania jest także i to, że porażki są nieuniknione. Jedynie trzeba mieć nadzieję, aby nie stały się naszym nałogiem. Wielu wprost rezygnuje ze swych marzeń tylko dlatego, że boi się porażki. Zapewne nie jest to mądra droga, decyzja, choćby dlatego, że człowiek, który nie zaznał porażki nigdy nie może być pewien swoich sukcesów. Stąd jeśli boisz się, że popełnisz błąd to pamiętaj, że nawet najgorsza porażka jest lepsza niż świadomość tego, że nie podjąłeś żadnego działania. Spójrz - zachód słońca zawsze zauważysz, co innego wschód, nie często się go widuje, zazwyczaj śpimy, kiedy słońce wstaje znad horyzontu. To samo tyczy się życia - porażki zauważamy od razu, a kiedy coś sprzymierza się dla naszego dobra potrafimy tego nawet nie dostrzec. No cóż, na usprawiedliwienie jest to, że marzenia są wielkie, lecz strach przed porażką i kompromitacją silniejszy. Kończąc to nieco filozoficzne rozważanie warto go konkludować słowami: tylko ten kto poznał smak porażki umie docenić smak zwycięstwa.
Amicus








