Sobotni jesienny dzień - 18.10. br. Tym razem wyruszamy na Podlasie. Alejami bogatych dróg pełnymi jesiennej urody, przepełnionej kolorystyką złocistych barw, przemierzamy wschodnią stronę Ojczyzny. Z podziwem i rozkoszą zmysłów oczu utkwionych w spadające pożółkłe liście, powoli żegnamy klimaty jesieni. Na rozłożystych polach widać także ostatnie poletka koszonej kukurydzy. Zbliża się czas odpoczynku przyrody. W tym uroczym klimacie udajemy się do Drohiczyna, gdzie po drodze doświadczamy „uczty” estetyki i piękna. Gdy wjeżdżamy do miasteczka, na Anioł Pański biją dzwony. Najpierw na chwilę zatrzymujemy się przy Podlaskim Centrum Dialogu, gdzie pokaźna grupa młodzieży ma muzyczne warsztaty. Na twarzach młodych muzyków tętni radość życia, optymizm młodości oraz wielka życzliwość i otwartość serca na naszą obecność. Wymieniamy kilka zdań. Doświadczamy wielkiej otwartości na dialog, rozmowę. Jednak z racji na kolejny punkt programu warsztatów kończymy miłe spotkanie. Udajemy się bliżej katedry, skąd kierujemy się na zaplanowane spotkania. Przy okazji spotykamy liczną grupę wędrujących na Podlasiu pielgrzymów z Raniżowa i Sandomierza.
Nie sposób nie zatrzymać się i znów wejść w dialog wspomnień. Przy okazji Pan Imre Molnar naświetla w skrócie telegraficznym sylwetkę bohatera polsko-słowacko-węgierskiego - Jánosa Esterházy`ego. To w ludzkim rozszumieniu „przypadkowe” spotkanie przeradza się w sympatyczne, ale i przyjacielskie spotkanie. Padają ze strony pielgrzymów różne wspomnienia z czasów, gdy wielu z nich odwiedzało Węgry czy to jako członkowie chóru katedralnego, czy też jako turyści. We wspomnieniach przywołano również spotkania cyrylometodiańskie, których inspiratorem i realizatorem był ówczesny ks. bp Andrzej Dzięga – Ordynariusz Sandomierski. Z łatwością można było zauważyć potrzebę dialogu, który w kontekście dzieła Podlaskiego Centrum Dialogu, spontanicznie rozwinął się i stał się do nawiązania bliższych kontaktów.
Gdy dochodziła godzina 15:00 – wyruszaliśmy w drogę powrotną przez Warszawę. Im bliżej stolicy – tym życie zmotoryzowanej cywilizacji tętniło wielkim żywiołem. Jeden dzień, tak niewielki ułamek życia, może człowieka poprowadzić wieloma szlakami niespodzianek, spotkań, doznań – czyli bogatego doświadczenia obecności drugiego człowieka. To doświadczenie może jest o tyle nadzwyczaj wartościowe, że nie ma drugiego człowieka takiego jak my. Jesteśmy jedyni w swoim rodzaju i wyjątkowymi, całkowicie oryginalnymi i niepowtarzalnymi. I przy tej okazji warto sobie uświadomić, że łatwo jest kochać drugiego człowieka takim, jaki on jest, zaś trudno jest kochać drugiego człowieka takim, jaki nie jest.
Amicus








