Przyjęła się w obiegu niemal codziennym opinia, że coraz rzadziej jest zachowywana pamięć o tych, którzy swoje życie oddali za Ojczyznę. Być może w tym stwierdzeniu jest część prawdy. Zwykle ów zarzut stawiany jest młodemu pokoleniu, które nie doświadczywszy bolesnych, wojennych przeżyć nie zawsze jest w stanie zrozumieć bolesne karty historii Ojczyzny. Jakby zaprzeczeniem tej tezy jest fakt, iż kolejny rok Studenci Interdyscyplinarnego Koła Naukowego „Nowoczesne Kształcenie” KUL w Stalowej Woli, w listopadzie – miesiącu pamięci o zmarłych – udają się na Cmentarz Orląt Lwowskich we Lwowie, aby poprzez modlitwę oddać pamięć i wdzięczność tym, którzy będąc u początku drogi życiowej złożyli na ołtarzu dar z życia w intencji wolności, pokoju – Ojczyzny. Ten dar pamięci i modlitwy to wyraz dojrzałego patriotyzmu i odpowiedzialności za współczesny los kraju – jakim jest Polska. Godnym podkreślenia jest też fakt, iż z roku na rok grupa chętnych na wyjazd jest coraz większa. Tym razem konieczny był już autokar. W piątek 15 listopada punktualnie o godz 7:00 rano ruszyliśmy w kierunku Jarosławia, gdzie oczekiwały na nas Siostry Służebniczki Starowiejskie z podwójną ucztą. Był to mały “przerywnik” podróży. Otóż wpierw po przyjeździe w kaplicy została odprawiona Msza św. Którą odprawił ks. Jan Zimny – kurator Koła. Następnie Siostry podjęły nas śniadaniem iście królewskim.
Po uczcie dla ducha i ciała nadszedł czas na kontynuację podróży. W niespełna godzinę później byliśmy na przejściu granicznym w Medyce, gdzie przy odprawie celnej zarówno ze strony polskiej jak i ukraińskiej spotkaliśmy się z wielką życzliwością. Dzięki temu po krótkiej chwili ruszyliśmy w kierunku Lwowa. Wprawdzie to czas późnej jesieni, lecz podróż mijała radośnie i w klimacie autentycznie studenckim. Dla części uczestników pielgrzymowania to pierwsza wyprawa na wschód Europy. Stąd od chwili wjazdu na teren Ukrainy, pilnie obserwowali życie, które posiada swoją specyfikę. Im bliżej było Lwowa, tym więcej pojawiało się elementów godnym uwagi i podziwu. Dochodziła godzina 15:00, gdy znaleźliśmy się na obrzeżach Lwowa. Potrzeba było jeszcze kilka chwil i dotarliśmy przed bramę Lwowskiego Narodowego Uniwersytetu Bezpieczeństwa Życia. Tu – jak zwykle – czekali na nas gościnni Gospodarze z noclegiem i ucztą stołu chleba. Dla części grupy polskiej, to było nie lada zaskoczenie, gdy zobaczyli studentów w mundurach poruszających się z dyscypliną żołnierską. Campus Uniwersytecki mógłby startować do Miss Piękności Terenu. Wszyscy zauważyli idealny porządek, dbałość, zdyscyplinowanie a przy tym wielką wschodnią – lwowską gościnność.
Amicus








