• nr04.jpg
  • nr03.jpg
  • nr05.jpg
  • nr08.jpg
  • nr01.jpg
  • nr06.jpg
  • nr07.jpg

ks. Jan Z. przy grobie kuzynów Zgodnie z zapowiedzią dotyczącą przedstawienia dalszych losów mojego kuzyna Józefa Zimny, s. Antoniego, powracam do jego historii tułaczej. Tak należy ująć życie człowieka, który mając zaledwie 24 lat życia opuścił dom rodzinny oznajmując ojcu i bratu, iż udaje się na zachód. Któż wtedy mógł wiedzieć o jaki to zachód temu młodzieńcowi chodziło. Być może sam do końca nie zdawał sobie sprawy, dokąd zaprowadzi go los wojenny. Z racji wysiedlenia miejscowości Stany i okolic, wszyscy mieszkańcy musieli opuścić swoje gospodarstwa i szukać schronienia w okolicy. Jak już wspomniałem, ojciec Józefa i jego brat Franciszek, udali się do Grębowa, zamieszkując u jednego z gospodarczy. Józef zaś zabrawszy niewiele rzeczy ze sobą opuścił strony rodzinne. Jak się okazało z dostępnych dokumentów uzyskanych z archiwów niemieckich, Józef w okolicy Tomaszowa Mazowieckiego został schwytany i wzięty do niewoli przez Armię Czerwoną. Po kilku dniach udało mu się uciec spod reżimu sowieckiego. Niestety, niezbyt długo cieszył się wolnością, gdyż biorąc udział w walkach wrześniowych został przez Niemców schwytany jako jeniec wojenny o numerze 1631 otrzymując przydział wojskowy 9. Art. Reg. Następnie został osadzony w obozie jenieckim VIII C w Villingen (Niemcy). Na stanie obozu figurował jako soldat Stalag V B. W dniu 03 sierpnia 1940 roku został zwolniony z obozu i skierowany do pracy w firmie Hausin & Eckert (Land Baden), gdzie pracował do 02 czerwca 1943 roku jako pomocnik budowlany, w grupie zawodowej o numerze 23A16. Z obozu jenieckiego został wyzwolony przez Amerykanów.

Od tego czasu w życiu Józefa rozpoczął się kolejny etap tułaczki. Serce młodego człowieka liczące wówczas 28 lat życia, doświadczone czasem wojny, walk, obozu i ciężkiej pracy zatęskniło za domem rodzinnym. Zapewne miał świadomość, że wraca na zgliszcza. Rozpoczyna swoją powrotną wędrówkę pieszo. Przemierzając pewien odcinek drogi, po paru dniach zatrzymywał się u jakiegoś gospodarza, by poprzez pracę fizyczną zapracować na środki do życia i by ruszyć w dalszą drogę. Zatrzymując się po następnym odcinku pieszej wędrówki w kierunku domu, u kolejnego gospodarza, zastaje tam młodą Polkę - Kazimierę Zalewską, która została wywieziona na przymusowe prace do Niemiec. Pochodziła z Adamowa koło Lublina. Była nastarszą z siedmiorga rodzeństwa. Jak się okazało, ich wspólny wygnańczy los połączył ich na tyle, że po pewnym czasie zawarli ślub. Natomiast w dniu 11 czerwca 1946 roku przychodzi na świat z ich małżeństwa syn Stanisław.

Życie na wygnaniu, jak wszyscy dobrze wiemy, sprawiało wiele trudności. Z jednej strony tęsknota za rodziną, a z drugiej strony obawa, do czego wracać, skoro docierały do nich tragiczne wieści. Wielu odradzało im powrót do kraju. Józef w pewnym momencie, dowiedziawszy się o możliwości otrzymania ziemi dla przybywając do Australii emigrantów, postanawia ze swoją żoną i synkiem wyemigrować do Australii. Jednak żona dość sceptycznie podeszła do propozycji męża. I znów pojawił się temat powrotu do Polski. Także i tym razem od takiej decyzji wielu spotykanych na obczyźnie Polaków, odradzało Józefowi i Kazimierze wyjazd do Polski. Ich niespokojne serce i duch, nie pozwoliło im trwać w bezczynności. Pojawiła się myśl, by wyemigrować do Stanów Zjednoczonych. Józef przypomniał sobie, że mieszkają tam jego kuzynki, które wyemigrowały przed pierwszą wojną światową. Myśl ta dodała im odwagi, by podjąć działania zmierzające do wyjazdu do USA. Zasadniczy problem jaki się pojawił, to zorganizowanie odpowiednich środków finansowych na opłacenie rejsu statkiem. Józef wciąż ciężko pracuje podejmując różne prace. Z kolei 4 letni syn Stanisław, na swój sposób pomaga rodzicom w zorganizowaniu środków finansowych, zbierając codziennie na ulicy tak zwane „pety” – resztki z papierosów, z których wieczorem rodzice kręcili papierosy i sprzedawali. Wieczorem zaś udawali się do stacjonujących w pobliżu żołnierzy amerykańskich by otrzymać resztki żywności z obiadu. Stanisław wspominając dzisiaj ten czas, widzi żywo w swoich oczach wiele sytuacji, które można określić jednym słowem „ogromna bieda”.

Kiedy Józef i Kazimiera uznali, że mają zgromadzone środki na wyjazd do Stanów Zjednoczonych, udali się do Bremerhaven aby móc wsiąść na statek i popłynąć do „Ziemi Obiecanej”. Przed tą decyzją wszystko co mieli zgromadzone wyprzedali, w tym także swoją odzież, pozostawiając tylko rzeczy osobiste. Jak się okazało, żona Józefa – Kazimiera była już w tym czasie w drugim miesiącu ciąży, z drugim dzieckiem (Marią – ur. 18.06.1951). To spowodowało, że wyjazd był wstrzymany, gdyż fakt ciąży Kazimiery wymagał przeprowadzenia odpowiednich badań lekarskich. W tym czasie oczekiwania, koczowali w porcie, w chłodzie i niedostatku. Józef podejmował różne dorywcze prace, by zapewnić środki na życie. Dopiero 04 listopada 1950 roku z Bremerhaven (Niemcy) wypłynęli statkiem wojskowym General W C Langfitt linią 17 do Nowego Jorku, gdzie przypłynęli w dniu 15 listopada 1950 toku. W czasie rejsu wszystkie dzieci były oddzielone od rodziców. Ważnym jest też fakt, że podczas podróży Józef, aby zarobić na życie, podczas rejsu pracował w kotłowni na statku dorzucając węgla do pieca. W żegludze oceanicznej, morskiej i śródlądowej, zdecydowanie dominowały statki napędzane tłokowymi silnikami parowymi. Podstawowymi narzędziami pracy palacza były szufla, graca i szlaksztanga. Do ocierania potu przy tak ciężkiej pracy używano luźno zawiązanego na szyi szwajsztucha. To niemieckie słowo nie jest nieprzyzwoite, bynajmniej. Oznacza po prostu śliniaczek. Po przypłynięciu na miejsce, Józef wraz z żona i synem zamieszkali w Nowym Jorku w dzielnicy zwanym Bronx. Tu na świat przyszła wspomniana ich córka Maria. Po paru latach zmienili adres zamieszkania lokując się pod adresem 1721 Mulford Ave, Bronx, New York 10461-4307. Ojciec podjął pracę fizyczną w zakładach mięsnych. W 1953 roku urodziła się im kolejna córka Barbara, zaś w roku 1964 syn Jan.

Stanisław Zimny - syn Józefa, ożenił się z Lindą Parker Lunario. W dniu 07 marca 1970 roku urodził się im syna David jako jedyne dziecko. David Zimny obecnie ma 55 lat i mieszka w West Orange w stanie New Jersey. David uzyskał tytuł licencjata (B.A.) z biologii oraz stopień ogólny na Uniwersytecie Hofstra. Ponadto uzyskał certyfikat asystenta prawnego na Uniwersytecie Fairleigh Dickinson, Madison, New Jork. Odbył 300-godzinny program studiów dla asystentów prawnych. Początkowo był inżynierem systemów w Link High Technologies oraz administratorem sieci w Parr Brown Gee & Loveless. Jest to bardzo szanowana firma prawnicza znajdująca się w Salt Lake City. W latach 2012-2016 był pracownikiem wsparcia technicznego poziomu 3, w Ricoh Americas Corporation. David jest oceniany jako doświadczony, wysoko wykwalifikowany specjalista IT, który może przyczynić się do zwiększenia rentowności firmy dzięki eksperckiej wiedzy na temat systemów operacyjnych Windows i sieci Cisco.

Maria Zimny - córka Józefa i Kazimiery, urodzona 18 czerwca 1951 roku w Nowym Jorku, wyszła za mąż za Roberta Millera. Zamieszkali w Westchester w stanie Nowy Jork. Z zawodu jest pielęgniarką. Niestety nie doczekali się potomstwa.
Barbara Zimny – córka Józefa i Kazimiery, urodzona w 1953 roku, wyszła za mąż w 1974 roku za Riysen Gulenyan. Ślub odbył się na Manhattanie w Nowym Jorku. Mąż jej zmarł 19 października 2024 roku. Urodziło się im troje dzieci: Paul, James i Lora. Paul – syn Barbary i Riysena Gulenyan jest żonaty z Merge, i mają dwie córki: Elli (5 lat), Elina (12 lat). Natomiast drugi syn Barbary – James jest kawalerem. Z kolei Lora wyszła za mąż za Francesco i posiadają jedną córkę.
Jan Zimny – syn Józefa i Kazimiery, urodził się w 1964 roku jako czwarte ich dziecko, obecnie ma 61 lat. Jest kawalerem i pracuje w zawodzie jako ochrona parków i lasów.

Analizując przedstawiony skrótowo los młodych ludzi, którzy siłę i nadzieję czerpali z wiary w Boga, stają się dzisiaj dla wielu z nas wyrzutem sumienia, uwzględniając nasze często kapryśne życie. Kto w czasach dzisiejszych umie docenić to, co posiada i potrafi znieść o wiele mniejsze niedogodności życia? Jest rzeczą oczywistą, że nie oznacza to, byśmy sobie wzajemnie dzisiaj życzyli takich historii życia. Natomiast nasze patrzenie na to co mamy, co posiadamy, jaką mamy sytuację, jaki nas spotkał los, nigdy nie dorówna tym, którzy przeżyli piekło na ziemi. Ich bohaterska postawa, ich dojrzałość i odwaga, a zarazem konsekwentność w działaniu zawstydzają nas, często zasługujących na miano „mięczaków”. Niech zatem to piękne świadectwo będzie dla każdego z nas poematem naszej codzienności.

Od lewej Od lewej: Linda P. Lunario – żona Stanisława, Stanisław Zimny, Maria Zimny (Miller), Jan Zimny, Riysen Gulenyan, Barbara Zimny – żona Gulenyan, Kazimiera Zimny, Józef Zimny

Od lewej Kazimiera syn Stanisław i Józef Zimny Od lewej: Kazimiera Zalewska- żona Józefa, Stanisław - syn, Józef Zimny - mąż Kazimiery

David Zimny syn Stanisława

David Zimny - syn Stanisława

Amicus

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Realizacja darmedia.pl

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.