• nr01.jpg
  • nr07.jpg
  • nr03.jpg
  • nr04.jpg
  • nr08.jpg
  • nr06.jpg
  • nr05.jpg

SerceDzisiejszej niedzieli Miłosierdzia Bożego kończy się oktawa Wielkanocy. Miłosierdzie jest imieniem Boga – pisze w swej książce Papież Franciszek. Bóg jest pełnią miłosierdzia, dlatego wybaczy każde wykroczenie. Żeby jednak doświadczyć Jego Miłosierdzia trzeba uznać własną winę i zwrócić się z prośbą o przebaczenie. Kto nie uznaje swej winy nie doświadczy Jego Miłosierdzia. Przebaczenie grzechów nie jest bowiem zależne od ich wielkości, ale od skruchy i odwołania się do Bożego Miłosierdzia. Dlatego może dojść do paradoksalnej sytuacji. Przebaczenia win dostąpi pokutujący morderca, a nie dostąpi go zatwardziały kłamca. Stanisław Wyspiański napisał tragedię pod tytułem „Klątwa”. Ukazuje ona ciemne strony ludzkiego życia. W utworze grzeszny jest ksiądz i grzeszni są parafianie. Nawzajem wyrzucają sobie winy, które miały sprowadzić na wioskę wyniszczającą karę. Parafianie nie słuchając rady księdza szukają wyjścia z sytuacji na własną rękę, zwracając się ku przesądom, zabobonom, prowokując zbrodnię i sami się jej dopuszczają. Chociaż ksiądz złamał swe śluby kapłańskie, to bardziej winni są parafianie, ponieważ przez swoje przesądy doprowadzili do śmierci trójki niewinnych istot. Bóg karze ich za grzechy. Piorun z nieba pali ich cały dobytek.

 

Utwór kończy się jednak tematem przebaczenia. Bóg okazuje zmiłowanie zsyłając odradzającą i ożywiającą ulewę. Winę spotyka kara, a karę zmiłowanie. Dzieło Wyspiańskiego wpisuje się w temat chrześcijańskiego miłosierdzia. Nawiązujące do tragedii Wyspiańskiego przedstawienie teatralne „klątwa”, wystawiane w Warszawie, które w ostatnich w dwóch miesiącach wzbudziło duże emocje rozmija się z przesłaniem klątwy naszego młodopolskiego wieszcza. Jest w nim obraz obecny winy i kary, lecz kara przybiera obraz odwetu, zemsty na chrześcijaństwie, za grzechy niektórych duchownych. Odwetem silnym zawsze rządzą silne, negatywne emocje, a te zaciemniając umysł popychają do nieracjonalnych działań. Aby uzmysłowić to sobie z ogromnym niesmakiem przyznając, z ogromnym niesmakiem, ale jednak wymieniają w owym przedstawieniu coś, co przypomina biczowanie się krzyżem, seks oralny z Janem Pawłem II, jego powieszenie, użycie flagi Watykanu jako papieru toaletowego, organizowanie zbiórki pieniędzy na zabójstwo prezesa PiS, czy drwienie sobie z aborcji.

Zestawiając „Klątwę” Wyspiańskiego z warszawskim przedstawieniem ukazuje się naszym oczom przepaść intelektualna, artystyczna, kulturowa, ludzka. „Klątwa” Wyspiańskiego jest dziełem ambitnym wzorującym się na antycznym dziele. Warszawskie zaś przedstawienie „klątwa” z punktu widzenia sztuki i człowieczeństwa wykazuje najbardziej elementarny brak. Lecz kto popełnił w swoim życiu błąd zawsze może dążyć do jego naprawy. Apostoł Tomasz nie chciał przyjąć do wiadomości tego, co dla pozostałych Apostołów było oczywiste. Dopiero doświadczenie Zmartwychwstałego Chrystusa pomogło mu przełamać opór własnych racji. Dlatego postaram się pokazać, dlaczego warszawskie przedstawienie „klątwa” jest szkodliwe, a jego twórcy powinni uznać, iż postąpili niewłaściwie. Owego przedstawienia nie da się obronić żadną wizją artystyczną, ponieważ wykracza ono poza granice sztuki. Razi w nim najpierw brak dobrego smaku, który winien być częścią sztuki. Jeżeli go zabraknie to usłyszymy nienawiść. Starodawne powiedzenie o jedzeniu mówi, że można jeść byle co, ale nie byle jak zrobione. W sztuce dobry smak broni się przed pomyleniem artystycznym prowokacji z wulgarnym myśleniem. Warszawskie przedstawienie „klątwa” uwłacza tragedii Wyspiańskiego. Można ukazywać i napiętnować czyjeś winy, ale nie wolno znieważać, poniżać, obrażać.

Starożytna mądrość powiada: „nawet w żartach możesz stać się przestępcą”. Są granice, których nie wolno przekroczyć. Przedstawienie teatralne nie jest tu wyjątkiem. Kto postępuje inaczej nie jest artystą, lecz narusza dobra osób trzecich. Prawo stoi na straży godności każdego, nawet skazanych na karę śmierci. Spektakl „klątwa” dąży do znieważenia Chrystusa, chrześcijańskich symboli i uczuć, Jana Pawła II, prezesa PiS-u, Watykanu. Chęć znieważenia rodzi się z nienawiści. Dlatego spektakl „klątwa” jest przykładem mowy nienawiści. I tu różni się całkowicie od tragedii Wyspiańskiego do której ma nawiązywać. Ponieważ ta, choć przedstawia ciemne strony ludzkiego życia, to nikogo nie znieważa, nie poniża. Co więcej kończy się ona przebaczeniem. Spektakl „klątwa” dąży zaś do konfrontacji, do odwetu, i to na bardzo prymitywnym poziomie. Nie dąży on do rozwiązania problemów, ale do podsycania negatywnych emocji. Dlatego nie wnosi niczego pozytywnego. Wnosi natomiast to, co złe. Z owych negatywnych emocji rodzi się nawet sugestia zabójstwa prezesa PiS, co w kontekście mowy nienawiści jest podżegnaniem do tego. Przypomnę, że tragedią Wyspiańskiego, ksiądz który choć złamał śluby kapłańskie, to mieszkańcy wsi oskarżając go dopuścili się zbrodni.

Twórcy warszawskiego przedstawienia „klątwa” powinni pamiętać, że piętnując grzechy innych, sami mogą popełnić jeszcze cięższe. Akceptując bowiem mowę nienawiści mogą szybko przejść do czynów nienawiści. Bo jeżeli nie dostrzega się granicy przyzwoitości w słowach, gestach, to nie dostrzeże się jej również w czynach. Stąd warszawskie przedstawienie zacierając granice między tym co przystoi, a tym co nie przystoi, staje się społecznie szkodliwe i niebezpieczne. W twórcach i obrońcach przedstawienia ujawnia się fundamentalizm liberalny, który idzie na pełną konfrontację, i to nie z winnym, ale z całym chrześcijaństwem. Przedstawienie nie dąży do osądzenia winnych, ale do ukarania wszystkich chrześcijan, ponieważ obraża uczucia religijne. To zaś jest działaniem nieracjonalnym. Kto razem z winnymi karze niewinnych, kieruje się bardzo niskimi pobudkami. Z tej racji jest nieobliczalny i stanowi zagrożenie dla społeczeństwa. Ów fundamentalizm liberalny odbiera trzeźwe myślenie w ocenie przedstawienia „klątwy”. Jego twórcy i obrońcy w imię wolności słowa domagają się prawa do znieważania innych. A jeden z dziennikarzy broniąc przedstawienia powołał się w swoim artykule między innymi na fakt, że młody Karol Wojtyła wcielił się w postać księdza Robaka z Pana Tadeusza, który zanim przywdział strój mnicha, jako Jacek Soplica prowadził hulaszczy tryb życia oraz zastrzelił stolnika Horeszkę. Według owego dziennikarza odgrywanie tak negatywnej postaci ma dowodzić, że gdyby dziś żył Jan Paweł II zaakceptował by przedstawienie „klątwy”. Jakaż demagogiczna, a jeszcze bardziej naiwna argumentacja. Otóż ksiądz Robak odpokutował swój grzech, doświadczył Bożego Miłosierdzia. I nie jest w Panu Tadeuszu postacią negatywną, ale jednym z tych bohaterów literackich, którzy stanowią dla nas wzory osobowe. Takie naginanie, przeginanie, przeinaczanie faktów, świadczy o braku argumentów.

Jan Paweł II za pewno nie bronił by tego przedstawienia. Byłoby mu po prostu przykro, że przedstawiono go w tak ohydny sposób. Drogi dziennikarzu. Przedstaw w podobnych scenach swoją matkę lub ojca i zapytaj ich później co czują. A będziesz znał odpowiedź. Wreszcie jeśli chcemy sprowokować do myślenia, mamy dwie podstawowe możliwości. Możemy szokować i możemy sprawić zachwyt. Szokowanie jest dopuszczalne, ale domaga się wspomnianego dobrego smaku. Bez niego można łatwo coś zrobić niegodnego, chamskiego, wulgarnego. Największy prostak może obnażyć się publicznie i zszokuje wszystkich. Lecz do tego, aby zachwycić odbiorcę potrzebny jest mądry, ciekawy pomysł. Dobry pomysł wymaga zaś inteligencji. Prostak nie mając wystarczającej inteligencji szokuje w prymitywny sposób, bo nie potrafi inaczej. Każdy wyraża się bowiem na miarę siebie. Człowiek inteligentny dzięki zdolnościom jakie posiada wprawia odbiorcę w zachwyt. Jego wzniosły umysł nie pozwoli sobie na prostactwo, ponieważ wie on, że stać go na coś więcej. Nie pozwoli mu też na to osobista kultura, dobre wychowanie, dobry smak. W przypadku przedstawienia „klątwa” od razu dostrzega się brak inteligentnego pomysłu co skutkuje pustką, a to odpycha. Lecz kogo nie stać na geniusz, chwali się miernotą. Mamy tu do czynienia z kompleksem Herostratesa. Herostrates był szewcem żyjącym na przełomie IV wieku przed Chrystusem. Chciał on uczynić swe imię nieśmiertelnym, a że nie wykazywał zdolności w żadnej z ówczesnych sztuk podpalił świątynię Artemizy – jeden z siedmiu cudów ówczesnego świata. Przeszedł do historii jako przykład negatywny. Herostrates stanowi wzór miernoty, która domaga się rozgłosu. Tacy ludzie nie tworzą lecz niszczą. Mogą zatem puścić z dymem sztukę, kulturę. Nie mając predyspozycji do zachwycania szokują w prymitywny sposób. I dlatego są niebezpieczni, że z powodu braku intelektu nie pozwala im to dostrzec zagrożenia z tego co czynią. Ludzie o takiej mentalności stanowią zagrożenie zarówno dla kultury jak i społeczeństwa. Zaszczepiają bowiem nietolerancję, nienawiść, podżegają do zabójstwa. Stąd warszawskie przedstawienie „klątwa” nie tylko nie ma waloru artystycznego, ale jest ponadto niebezpieczna społecznie prowokacją.

To przedstawienie stanowi jasny przykład jak nie należy postępować. Droga konfrontacji nie rozwiązuje nic dobrego, ale prowadzi do podsycania negatywnych emocji i eskalacji konfliktu. Świadomość, że nikt nie jest bez grzechu powinna skłaniać wszystkich do bardziej wyrozumiałego spojrzenia na drugich. Zachęca nas do tego dzisiejsza niedziela Miłosierdzia Bożego. Możemy wyrzucać sobie wzajemnie winy jak ksiądz i parafianie w „Klątwie” Wyspiańskiego, ale nie można przekraczać pewnych granic, nie można znieważać, poniżać, obrażać. Co więcej, nie można karać niewinnych za grzechy innych. A spektakl znieważający Chrystusa, Krzyż, znieważa uczucia wszystkich chrześcijan. Takie jest powszechne odczucie wierzących. Karanie wszystkich za grzechy niektórych jest niesprawiedliwe. Ale jeszcze bardziej jest nieracjonalne. Kto zaś nie jest zdolny do racjonalnego myślenia działa na zasadzie zwierzęcego instynktu. Tym samem staje się poważnym zagrożeniem dla społeczeństwa. Nieuchronnie dopuści się on jeszcze gorszych czynów które sam piętnuje. Powtórzy błąd parafian z „Klątwy” Wyspiańskiego.

Dzisiejsza niedziela Miłosierdzia Bożego jest dniem doświadczania Jego zmiłowania, co prowadzi też ludzi do jednania ze sobą. My nie szukamy konfrontacji, ale rozwiązania problemów i pojednania. Nie żywimy nienawiści, ani nie dążymy do odwetu. Wypowiadamy jednak nasze zdanie ponieważ oczekujemy, że jako chrześcijanie nie będziemy znieważani za grzechy pojedynczych osób. Doświadczając Bożego Miłosierdzia jesteśmy gotowi przebaczyć. Ale mówimy też jasno co nas boli, i na co nie możemy się zgodzić.

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Если вы любите русское порно, то переходите и смотрите самое сочное и классное!
Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.