Nie zdążył zapiać kur trzy razy
A już pomniki Twoje burzą
Tabliczki z ulic zdejmować chcieli
świętość w rynsztoku topić zaczęli.
Bo precedensem dziś się staje
Wezwać na ławę oskarżonego
Nie dość, że brata, Polaka, Papieża
To przede wszystkim martwego świętego.
A On nie może godności bronić
Mowy wygłosić, zadać pytania
Dobrze wiedzieli, że jako żywy
Prędko rozgromi takie wyzwania.
Szambo już pękło, zło się wylewa
Wojna o duszę trwa wciąż, niestety
Krzyżują zmarłych jak męczenników
Niszczą w Narodzie autorytety.
Niech ten co dzisiaj rękę podnosi
Na Polskę, Boga, na świętych w niebie
Wie, że czas tutaj krótki nieznany
A święci czekają by spotkać ciebie.
Tam Popiełuszko, Kolbe, Wojtyła
Wspierali Polskę i to co nasze
Wy zostaniecie na wieki wyklęci
Jak nowocześni zdrajcy, Judasze
Agata L.








