Po zakwaterowaniu a wcześniej powitaniu nas przez gospodarzy nadszedł czas na posiłek w wydaniu tradycji ukraińskiej. Szefowie kuchni znając nasze zasady związane z postem w piątki całego roku, przygotowali obiad zgodnie z duchem chrześcijańskim. Teraz trzeba było się szybko zorganizować, by udać się do Lwowskiej Opery, gdzie zamówione zostały bilety na spektakl pt. „Jezioro Łabędzie”. Całość grupa bez wyjątku skorzystała z tego niecodziennego wydarzenia. A trzeba przyznać, że Jezioro łabędzie to z pewnością największy fenomen w literaturze baletowej. Synonim klasycznego piękna i wykonawczej perfekcji, od ponad stu lat inspiruje choreografów, stanowi wyzwanie dla tancerzy, fascynuje publiczność. W świecie rozchwianych wartości, ta baśniowa kraina, w której podstawą konstrukcji narracyjnej jest dychotomiczny podział na jasne i ciemne, dobre i złe, staje się swoistą ucieczką od powszechnego relatywizmu. Uniwersalny język tańca pokonuje wszelkie granice: kulturowe, polityczne, etniczne i pozwala na spotkanie artystów i widzów pod każdą szerokością geograficzną.
To była prawdziwa uczta duchowa, kulturowa, z której każdy z nas wyszedł pod wielkim wrażeniem, ogromnym przeżyciem. Opera wypełniona po brzegi. Żadnego wolnego miejsca. To – można śmiało powiedzieć – prawdziwa uczta Baltazara. "Jezioro łabędzie" to nie tylko najsłynniejszy, ale w moim odczuciu też najpiękniejszy balet Czajkowskiego. Znajdziemy w nim nie tylko wzruszającą opowieść o miłości (co w balecie nie jest specjalnie oryginalne), ale też cudowne sceny zbiorowe. Zauważyłem, że bez względu na osobiste zainteresowania czy hobby, studenci powtarzali, iż chętnie by się ponownie wybrali na tego typu wydarzenie. Na zakończenie występu publiczność gromkimi brawami wyraziła wykonawcom wdzięczność za ich profesjonalizm, kunszt mistrzowski. Jestem pewien, że w niedługim czasie wielu z tych co dziś tu byli ponownie powróci, aby przeżyć ten spektakl z jeszcze głębszym zaangażowaniem.
Po spektaklu z racji na piękną pogodę wielu udało się na wędrówkę po mieście, by oddać się urokowi, kontemplacji Lwowa nocą. Miasto to, zresztą jak wiele innych, zawsze o tej porze w dodatkowy sposób ukazuje swe piękno, swoje niepowtarzalne walory. Jest późna pora. Czas na mały odpoczynek, by jutro od wczesnych godzin porannych przeżywać program głównie poświęcony sprawom nauki i pamięci ofiarom Orląt Lwowskich.
Amicus








