Nie jest to tylko czysta teza szablonowa. Gdy bowiem przeanalizujemy te słowa głębiej, zauważymy i szybko się przekonamy, że zawierają one prawdę, którą potwierdza codzienne życie. „Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł?”. Można w życiu wiele utracić, można być pozbawionym przez innych ludzkiej godności, poczucia zewnętrznego bezpieczeństwa, ale, gdy mamy szczere poczucie zjednoczenia z Bogiem, wszystko co ludzkie staje się małe, kruche. Potrzeba ciągłych zabiegów trwania przy Bogu i z Bogiem. I niekiedy nieprzyjaciele będą nam powtarzać, że są synami Bogami, chociaż ich życie wskazywać będzie wielką przepaść pomiędzy nimi a Bogiem. Wielokrotnie będzie to też wielki bój o prawdę, o godność, o właściwą przestrzeń dla Boga i jego wartości. Idąc zaś przez życie w wielkich bojach zawsze z Bogiem, ramię w ramię, jesteśmy wówczas w stanie wszystko zwyciężyć, pokonać. Miej ufność w Panu i czyń to, co ci On nakazuje - nawet wtedy, gdy poczujesz ludzką bezsilność, bezradność, zwątpienie. Gdy On będzie z tobą, zawsze będziesz mocny, wytrwały, pełen nadziei na zwycięstwo prawdy. Tak należy trzymać. Człowiek przetrwa wszystko, gdy tylko idzie razem z Bogiem.
Ależ jakże biedny jest człowiek ten, który utracił Boga, szarpiący się ze sobą, swymi kłamstwami, myślami, tym wszystkim, co winno go prawdziwie tworzyć, ale w sumie wszystko już stracił. Jakiż tragiczny to człowiek, który wyrzucając Boga z serca spłaszcza swoje życie jedynie do własnego, ego, własnego „ja”, do swojego dobrobytu, kariery. Dla takiej osoby życie, świat, nic już nie znaczą, wszystko sprowadza się do jednego wymiaru: posiadania. Czyż nie jest to tragiczne, gdy człowiek ów stracił poczucie obecności Boga w sobie? Może jedynie tworzyć mit poczucia bycia Jego dzieckiem, ale w rzeczywistości dzieli go wielka przepaść. Jeśli więc człowiek ten traci pamięć o Bogu, wówczas traci samego siebie, traci wieczność, traci niebo. A niebo rośnie zawsze na miarę naszej miłości do drugiego człowieka. Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem człowieka, który stracił ją pomimo kontaktu z Biblią. Kiedy niewolnik spotyka człowieka wolnego, zwykle go za tę jego wolność nienawidzi.
Może spotkałeś i ty takiego, który twierdzi, że studiował teologię, że studiował Biblię – i dobrze. Ale same studia to nie mądrość, to nie człowieczeństwo. Istotnym jest wyznawana autentycznie religia. A warto pamiętać, że religia jest dla mądrych. Jak ktoś jest głupi i jak chce być głupi, nie powinien do tego używać religii, nie powinien religią swojej głupoty zasłaniać. W religii, aby być posłusznym, prawdziwie wierzącym, trzeba najpierw być wolnym od samego siebie. Tak więc zanim cię zbawią, trzeba wiedzieć, kogo mają zbawić. Musisz być sobą, bo jeśli będziesz kimś innym, to akurat zbawią tego innego, a nie ciebie. Czy to zrozumiałeś? Jeśli masz odrobinę mądrości zrozumiesz to, jeśli jej nie masz, nigdy tego nie pojmiesz. Mądrość nie polega na sprycie, ale na umiejętności obstawania przy prawdach oczywistych. Ten przetrwa, kto wybrał świadczenie prawdom oczywistym. Kto wybrał chwilową iluzję, by na niej zarobić, ten przeminie wraz z iluzją. Są dwa punkty otwarcia się na Boga: jedni potrzebują do tego nieszczęścia, inni - przeciwnie - smaku szczęścia. Pierwsi szukają Pana Boga, aby wyratował ich z opresji, drudzy - aby Go sławić, wyrazić Mu wdzięczność za wspaniałość istnienia. Wielka teologia wyrasta z tego drugiego motywu - jest teologią wdzięczności. Nie jest wolny człowiek, który nie potrafi przyznać się do winy. Nie jest wolny naród, który nie potrafi wysłuchać wyznania win i uczynić takiego wyznania. Nic tak nie krępuje wolności, jak wina nienazwana i niewyznana. No cóż, zbyt wielu mamy kapłanów boga nierozumnego, nawet wśród tych, co się mienią biblistami.
Amicus








