I pewno nic nadzwyczajnego nie odkryjemy – ktoś powie – czytając tekst, który wprowadzi nas w ukazanie sylwetki osoby pozornie zwyczajnej a jednak w swoisty sposób nadzwyczajnej. To nie tylko ciekawa i bogata osobowość, to nie tylko pasja poznawania świata, to nie tylko powrót do ukochanego kraju, do kochanych adeptów, lecz to także otwarte i pełne dobroci serce, które dzieli się tym co go wypełnia – miłość dzieł Stwórcy - w tym dzieła człowieka. Już od kilku lat przybywając z dalekiego Krymu by prowadzić zajęcia, pokonuje ponad 1500 km spędzając niemal dwie doby w pociągu. I jak mi wiadomo, zawsze czyni to z ochotnym sercem, z radością, traktując tę wędrówkę, jako swoją powinność, ale też i jako dar serca dla braci w Polsce, dla młodzieży, którą ceni, szanuje i kocha. Ta wielka osobowość ukazuje nam bogactwo, jakie człowiek może otrzymać w darze od Ojca Stwórcy. I jest świadomy otrzymanych talentów, których otrzymał wiele, dlatego oddycha z wdzięcznością za to wszystko, co stanowi jego istotę.
Nie zdarzyło się od kilku lat, by wstępując w progi Alma Mater nie zapukać do drzwi katedry, w której pracuję, pozdrowić, uśmiechnąć się, porozmawiać, podzielić się przeżyciami ostatniego czasu, i - niemal jak w rytuale – przekazać upominek z krymskich klimatów. Wpatrując się w jego skromną osobę, czuje się zarazem ducha Bożego, który prowadzi go przez życie ukazując mu różne swe tajemnice. Dokonuje się to nieraz – jak wyznaje - w zaskakujący sposób i w nieoczekiwanym momencie. I można by wówczas rzec, iż to tylko zbieg okoliczności, zbieg przypadków sprawił, że tak się stało. Ale, kiedy uprzytomnimy sobie, że przypadki są w gramatyce, zbieg czy biegi w sporcie, to inaczej wówczas odczytamy owe znaki, jakie stają na jego drodze życia. A było ich już wiele, i wciąż rodzą się nowe. Pan Profesor zawsze odczytuje je w kategoriach nadprzyrodzonych. I powtarza wprost ze swoistą skromnością: to Bóg tak chciał, to On to sprawił.
Nie dalej jak w 17 stycznia br. w godzinach wieczornych zapukał do drzwi katedry i jak zwykle z pasją radości wszedł witając i pozdrawiając także w imieniu swej ukochanej małżonki. Po kurtuazyjnym wstępie wywiązała się kolejna, długa „Nikodemowa” rozmowa. Wzbogaciłem się jak zawsze tą rozmową, kolejną jego refleksją i świadectwem życia. Tym razem odkryłem u mojego Gościa w skromnych wypowiedziach talent artystyczny. Jego ucho i serce są wrażliwe na piękno płynące z muzyki i śpiewu. I rzecz nieco zaskakująca, bowiem jego ulubionymi repertuarami są piosenki znanych polskich i cenionych artystów. Tak więc otwartość na piękno nie ma granic. Jest zauważalne, odczytywane, doceniane i przyjmowane niezależnie od kraju, kultury, narodu.
Zapewne czytelnik spoza naszego środowiska, niecierpliwie czeka na jakieś bliższe dane mojego Przyjaciela. Tak! Mowa jest o Profesorze Wiktorze Czepurko. Długo by trzeba mówić, jaka droga i znaki na niej, prowadziły go do naszej Uczelni. To iście cud sprawił, że Opatrzność pozwoliła mu stanąć przed laty i podjąć bez znajomości jednego słowa polskiego – przygodę naukową. Zanim jednak wykonał krótki telefon, wiele godzin uczył się kilku prostych zwrotów po polsku, by nie dać nikomu odczuć profanacji języka polskiego. Dziś komunikacja językowa ale też i duchowa jest profesjonalna. Podziwiać i naśladować. Takich mamy Przyjaciół!!! Ludzi wielkiego formatu i wielkiego serca.
A pisząc tę refleksję, czynię ją po to, by każdy z nas uświadomił sobie, czy umiemy spojrzeć, dostrzec, docenić, tych, którzy są daleko a zarazem bardzo blisko? Czy umiemy docenić ich trud, wysiłek, jaki czynią na rzecz naszej osoby? Czy umiemy dowartościować to, czym nas obdarowują? Czy czasem nie czynimy z siebie dłużników, zaciągając wielki dług, którego nie jesteśmy w stanie spłacić naszym posiadanym kapitałem życia. A może jest zupełnie inaczej? Może tekst ten będzie przyczynkiem do uświadomienia nam, że posiadamy wielki kapitał serca, dobra, miłości, którym obdarowaliśmy innych? Mamy więc mamy powód do wielkiej dumy i prawdziwego szczęścia!!!
Każdy dzień jest ku temu stosowną okazją. Niekoniecznie trzeba doznać dziś zaszczytu spotkania takiej osoby na wzór Profesora, by poddać się rzetelnej interpretacji zdarzeń z naszego życia. Wszystkim tym, którzy oddając się lekturze tekstu odczują radość i satysfakcję – szczerze gratuluję. Tym zaś, którzy towarzyszyć będzie inny, negatywny nastrój - współczuję. Ale zanim ogranie cię smutek, ból, przeczytaj poniższą lekturę, która być może wznieci w tobie odrobinę nadziei.
Drogi Czytelniku! Obiecaj mi, że nie pozwolisz, by świat zabił w Tobie marzenia. Proszę, obiecaj... Spotkasz ludzi, którzy wyśmieją cię, zadrwią z każdej twojej myśli, będą ci mówić, że jesteś głupi, że dla takich jak ty nie ma miejsca. Nie wierz im. Oni w głębi duszy nadal marzą, tylko się boją. Ty trzymaj się swoich chmur, nie bój się. Marzenia się spełnią. Obiecaj mi, że będziesz wytrwały. Wiem, że będzie ci ciężko, wiele razy upadniesz, niekiedy nawet bardzo boleśnie. Trzeba będzie czasu, by rany się zagoiły, ale zobaczysz - zagoją się.
Pewnego dnia życie zburzy twe plany, zawali się coś, co tak długo budowałeś. Wydawać ci się będzie, że to koniec, że nie dasz rady. Siądź wtedy i płacz, a potem podnieś głowę i wstań. Zobaczysz, że to jeszcze nie koniec. Zaczniesz od nowa. Obiecaj mi, że będziesz szukać. Bo przyjdzie taki dzień, kiedy będziesz czuł się najsamotniejszym człowiekiem na ziemi, gdy nikt cię nie zrozumie. I zgasną wszystkie światła, stanie się noc. Popatrz wtedy w niebo, przeczekaj tę noc patrząc w gwiazdy. A potem wyjdź na ulicę i poszukaj. Zawsze jest ktoś, komu trzeba pomóc, kogo tylko ty możesz odszukać, bo wiesz, co to prawdziwa samotność.
Obiecaj mi, że nigdy nie będziesz egoistą. I gdy pewnego ranka obudzisz się, a jedynym twoim pragnieniem będzie, by nie wstać, już nigdy nie wstać, leż, ile chcesz, ale o dwunastej wstań, by podlać kwiaty, bo bez ciebie zginą. Obiecaj mi, że zawsze będziesz kochać. A gdy przyjdzie taki dzień, kiedy świat się zawali, bo ktoś odejdzie z twego życia, pozwól mu odejść. Bez płaczu, bez niepotrzebnych słów. Spokojnie dopij kawę i oddaj ten czas komuś, dla kogo było ci go do tej pory szkoda. Pozwól, by inni zaznali twej miłości. Obiecaj mi, że zawsze będziesz sobą. Obiecaj sobie to wszystko i idź. Żyj…
Amicus








