• nr01.jpg
  • nr05.jpg
  • nr06.jpg
  • nr03.jpg
  • nr08.jpg
  • nr07.jpg
  • nr04.jpg

Wierze w Kosciol żywyTrzeba nam pośród współczesnego szumu słów, tego jazgotu, tego zakrzykiwania prawdy, tym mocniej, stanowczo sięgać po Słowo Boże, które pozwala nam żyć. Żyjemy na śmietniku. To jest, o istotnych sprawach po prostu się nie mówi, natomiast zasypuje się wszystko nic nie znaczącymi detalami. Z tym się wiążą nasze emocje, eskaluje, i my potem przegrywamy spór o istotę. Można by powiedzieć, że ten największy sekret człowieka, gdzie obrazem i podobieństwem do Boga, zostało podstępnie zaatakowanie przez media. I właśnie w tym najgłębszym punkcie, miejscu, tej przestrzeni ducha, toczy się podstawowy spór o rodzaj człowieczeństwa, o sposób życia, o przynależność, o pewne modele, można by powiedzieć również. I widzimy, jak media przejmują nam obraz, tajemnicę obrazu, jak można by powiedzieć, upodabniają do świata, do siebie, do doczesności, jak wypierają Boży obraz, by w to miejsce wstawić swój, doczesny, bardzo ograniczony. I podobnie jest ze słowem. Obraz i słowo. Człowiek jest stworzony również jako słowo. Stworzony, by swoją obecnością mówić, jest komunikatywny, jest skłonny do relacji, jest otwarty. To są wszystko tajemnice, w którym pojawia się słowo i dzięki temu możemy właśnie zobaczyć również jak słowo zostaje zagospodarowane przez media. I znów tutaj należy sobie uświadomić, że mamy do czynienia z dramatycznym niebezpieczeństwem, ponieważ Słowo Boże, które daje nam życie, które jest słowem żywym, jest zagłuszane, jest wypierane przez ten jazgot, przez to to, przez ten wielki krzyk współczesności. I trzeba sobie uświadomić to, co, o czym już mówił święty Augustyn u początku chrześcijaństwa, kiedy przyglądał się temu ze swoim jasnym, filozoficznym rozumem i zobaczył spór dwóch królestw, królestwa doczesnego i królestwa Bożego. I media w tym kontekście, można by powiedzieć, stanowią wielki krzyk świata, który chce zakrzyczeć słowo Boże i zamazać nasz obraz, obraz Boży. I dlatego jest Eucharystia po to, by człowiek mógł odzyskiwać, spotykać się z żywym Bogiem, odzyskiwać obraz i podobieństwo.

I to jest tak bardzo ważne, byśmy mogli w tym kluczu, właśnie przeżywać tajemnice naszej obecności. Słowo Boże jest czymś żywym, albo kimś żywym, czyli jest źródłem życia i daje życie tam, gdzie go nie ma. I to jest wielkie, piękne, raz, że to jest dar dla człowieka, i dzięki temu, jak to mówił papież Benedykt XVI w adhortacji Verbum Domini, dzięki Słowu Bożemu możemy mieć kontakt z realem. Kontakt z realem to znaczy, że dzięki niemu, dzięki słuchaniu słowa, czynieniu go czytelnym dla nas, rozważaniu, kiedy go medytujemy, kiedy dociera ono w sposób sakramentalny również w Eucharystii, to odzyskujemy kontakt z realiami. I to jest ta siła pośród mediów, które często używają takiego kokonu medialnych trików, i oszustw, i tak zwanych produktów medialnych. Nie mamy tam do czynienia z faktami, ale właśnie subiektywnym wariantem opracowania rzeczywistości. I wtedy słowo Boże rozcina jak nożyce rozcinają właśnie rzeczywistość i docieramy do realium. Piękna rzecz. Słowo Boże to powrót do prawdy, bo prawda wyzwala z uśpienia i wyzwala zdolność do kochania. Człowiek tęskni za miłością i chce kochać. I to jest właśnie ten moment, kiedy my reagujemy również na kłamstwo, kiedy chcemy odzyskać prawdę o sobie, prawdę o Bogu, prawdę o tym, co rzeczywiste i nie żyć pozorem.

Słowo Boże jest żywe, to znaczy, że daje życie. Daje życie temu, co martwe, co obumarłe. A więc można by powiedzieć, że ożywia nasze serce. I trzeba nam pośród współczesnego szumu słów, tego jazgotu, tego zakrzykiwania prawdy, tym mocniej stanowczo sięgać po słowo Boże, które pozwala nam temu, co obumarło. Bóg może przywrócić życie. Ożywia w nas właśnie tę wielką tęsknotę za życiem prawdziwym. I wiemy, że słowo Boże potrafi budzić. Również słowo Boże jest przenikające aż do szpiku kości, aż do wnętrza, do istoty. Przenika przez warstwy niedomówień, uproszczeń, półprawdy, głupoty czasami, do wnętrza i odsłania głęboki sens sprawy. Człowiek, który słucha Bożego słowa właśnie w sposób celebrowany, na przykład podczas Eucharystii, wtedy można by powiedzieć na jego umysł spływa taki jasny prysznic, który oczyszcza mu myślenie, który pozwala mu w nowy sposób spojrzeć na wiele rzeczy, rozjaśnić, otwiera oczy jakby na nowy świat, na inny świat, nie tek, który mu się ciągle natrętnie podrzuca, te rozwiązania, te perspektywy, te wodzenie naszych pragnień. Ciągle to są mistrzowie świata, ci specjaliści od marketingu, aby w nas rozbudzić zupełnie sztuczne, dziwne pragnienia, których człowiek nie potrzebuje do życia, a które nas zaśmiecają. I właśnie potrzeba nam otrząsać się z tych śmieci. Żyjemy na śmietniku. To jest o istotnych sprawach po prostu się nie mówi, natomiast zasypuje się wszystko nic nie znaczącymi detalami. I również z tym się wiążą nasze emocje, to eskaluje i my przegrywamy później spór o istotę, a zatrzymujemy się na poziomie pozoru.

Słowo Boże oczyszcza w niezwykły sposób, czasami właśnie kiedy człowiek łączy sobie recytację psalmu, rozczytuje się albo sobie używa, jest piękną rzeczą mieć taki zwyczaj od czasu do czasu sięgnąć po brewiarz i sobie przeczytać kilka psalmów z jutrzni czy z nieszporów, czy przed snem. To zmienia nam stan ducha, bo słowo Boże działa bez przerwy. To piękne i potwierdza ten motyw oczyszczenia sam Chrystus, kiedy mówi apostołom: „Wy już jesteście czyści, bo wypowiedziałem do was słowo”. A więc kiedy czujesz się brudny, kiedy czujesz się sponiewierany, czytaj słowo. Apokalipsa mówi: „Kto czyta i słucha, napełnia błogosławieństwem swoje życie, swój umysł”. Jest to piękne mieć błogosławiony umysł, który dostrzega dobro, jest mu wierny i ma właśnie taki błogosławione spojrzenie na rzeczywistość. My dzisiaj mamy wręcz odwrotnie, coraz więcej się nam pojawia momentów, wątków, które przekonują nas, że to wszystko jest przeklęte, niegodne człowieka, że to wszystko nam szkodzi, że to wszystko nas truje, że żyjemy w nieszczęśliwym kontekście, i to po części jest prawdą, ale my jesteśmy też po to, żeby się bronić, i Bóg nam daje narzędzia. I to jest właśnie ta wielka tajemnica słowa. W słowie można by powiedzieć również tak pięknie otwiera się człowiek. Pamiętamy ten przykład: Lidia z Tiatyry, Pan otworzył jej serce, tak, że uważnie słuchała słów Pawła. Otwarte serce, niezwykły stan wewnętrzny. A zatem trzeba nam zachować bardzo realny kontakt ze słowem, mieć również zwyczaj czytania Pisma Świętego, sięgania po Boże słowo, zasiadania przy stole słowa, właśnie jak to pięknie mamy liturgicznie usytuowane. Albo też jak prorok Jeremiasz, który został zaproszony, żeby zjeść książkę. I to smakowanie było takie przedziwne, bo ona była gorzko słodka, nie była jednoznaczna. Nasz pokarm intelektualny. To ważne, czym żyjemy, czym się karmimy, czym wypełniamy nasze wnętrze.

I trzeba powiedzieć właśnie, że nawrócenie, ten moment decydujący, kiedy człowiek chce żyć, kiedy człowiek widzi, że jego życie jest martwe, że żyje innymi życiami. Ciągle mu ktoś podsuwa inne scenariusze, wpycha mu się w życie, proponuje to rolkowanie, takie to wszystko jest spijanie innych wątków. A zasypujemy swój wątek życia, podstawowy mój projekt, do którego zostałem stworzony. Nie dbam o to, żeby go czytelnie widzieć, rozumieć. I jeżeli nie mam dostępu do prawdziwego życia, i widzę, że żyję w jakimś kokonie, w jakiejś bańce, nie da się tego rozbić, kiedy żyję właśnie za jakimś parawanem, to trzeba nam sięgać po słowo, sięgać do tego co daje życie. Człowiek może dać się oszukać. Są takie różne rodzaje troski o siebie. Albo mamy takie różne kryteria bezpieczeństwa. Nie mogę tego przekroczyć, bo to już jest niebezpieczne dla mnie, dla mojego zdrowia, dla spokoju. I szukamy takiej krótkiej stabilności. I to bywa, że później człowiek wybiera jakiś nurt, idzie za tym i osadza się na mieliźnie albo tam wchodzi w krainę, gdzie nie ma życia. Albo człowiek jest taki otępiały, uśpiony, żyje w jakiejś hipnozie. I na przykład pod wpływem kapryśnej natury słucha jej, wsłuchuje się dzisiaj. To jest często kanon obowiązujący. Spełnij siebie, rób co chcesz, ponieważ właśnie ty wtedy jesteś prawdziwy, kiedy robisz na co masz ochotę.

Z punktu widzenia duchowego jest to absolutnie samobójstwo, ponieważ człowiek poddaje się cały czas niskiej instynktownej naturze, swojej cielesności, instynktom i duch cierpi, bo się nie może przebić, nie może się wyrwać z tej zmysłowości chorej, która ciągle nastawiona na nowe bodźce, na nowe doznania, i żyje w kanonie przyjemności. Uważa to za szczęście  człowieka. To deformuje nam odbiór rzeczywistości, daje nam złą interpretację. I nawrócić się właśnie, to zobaczyć ten fałsz i chcieć się z tego wyrwać. Żeby się nawrócić to trzeba dojść do jednego wniosku, że nie ma na co czekać, że tak naprawdę to już nie mam czasu. Ludzie żyją takim pozorem, że jeszcze mamy dużo czasu, mimo, że tam już wojny, tu coraz bliżej, ale jeszcze tu u nas spokojnie. Mam jeszcze plany na wakacje, tam jeszcze coś na jesień, no coś ze sobą zrobię i mam jeszcze czas na ostateczne porządki w życiu. Wydaje się, że to jest bardzo chytra zasadzka. Gdzieś tam w literaturze religijnej można znaleźć taką rozmowę trzech diabłów, jak się przechwalają, jak kuszą ludzi, jak mają takie inteligentne strategie. I pierwszy przyznaje się do Belzebuba. No i tam się chwalą, że jeden mówi właśnie: „Żyj na luzie, rób co chcesz. Boga niema, nie ma piekła, nie ma rozliczeń, to my będziemy sądzić bogów”. I to jest właśnie ten moment. Drugi mówi: „No ja oszukuję ludzi w ten sposób, że mówię, że nie ma piekła. Jesteś bez rozliczenia, nie ma zagrożenia, będziesz chroniony”. No i może to być dramatem, ale też nie wszyscy się na dają nabrać”. Natomiast trzeci przychodzi i mówi: „Ja to kuszę w ten sposób: człowieku, masz jeszcze czas”. No i właśnie tutaj czasami bywa, że my za bardzo polubiliśmy naszą codzienność, nasza taką powszechność, czasami banalność i tak sobie żyjemy w takim trybie codzienności. Oczywiście Bóg daje nam nowe dnie, ale no widać, że jest to taka codzienność, która też dramatycznie odziera nas z tej wielkiej chrześcijańskiej perspektywy.

Bywa, że człowiek jest za bardzo zanurzony w codzienności. To jest taka sytuacja, kiedy on ma takie swoje wielkie dziś i nie bardzo myśli o przyszłości. Natomiast dla nasz przyszłość jest kluczowa. Żyję po to tutaj, że by znakomicie dla siebie rozstrzygnąć przyszłość. I to jest właśnie wielkie odkrycie, które trzeba dokonać również i podczas rekolekcji, bo dziś mało kto wierzy w zbawienie, w niebo. Wyobraża to sobie jakoś taką sumę wszystkich przyjemności. Tak, jak muzułmanie mają, to jest już absolutna zmysłowość. To są takie rozwiązania wyobrażeniowe. No więc jest to trochę za mało, jest to rzeczywistość uboga, i no niestety bez Boga. My natomiast żyjemy tą prawdą o zjednoczeniu z Bogiem. I o przyjęciu tajemnicy przyjęcia Bożego życia, do siebie. I tej wielkiej wymiany, która polega na tym, że my dajemy swoje małe marne życie, natomiast to życie boskie nas wypełnia i przestajemy wreszcie zajmować się sobą, a zajmujemy się Bogiem, rzeczywistością absolutnie przebogatą i przerealną. My często właśnie tak podpompowujemy te swoje baloniki życia, żeby tam jeszcze jakoś wyglądać.

Trzeba sobie uświadomić, że media dzisiaj wchodzą z całą siłą w tę rzeczywistość i chcą ja przejąć. I to jest wielka walka o istotę, bo my ciągle jesteśmy atakowani pod pozorami, etykietkami, takimi newsami czy tez opakowaniem. Natomiast wydaje się, że wymienia się, podmienia się nam istotę. My nie mamy czasu rozpakować, zaglądnąć co tam jest, tylko zatrzymujemy się na tych opakowaniach, wstążeczkach, na tej estetyce podania, ktoś to robi inteligentnie, potrafi nas zainteresować, i marnujemy czas, który moglibyśmy przeznaczyć na życie w realu i realnymi czynami, bo takie skrollowanie czy coś, to nie jest zajęcie, to nie jest robienie czegoś, lecz to jest po prostu pływanie po powierzchni bez większego znaczenia pozwalanie żeby sobie odebrać czas, cenny czas, który mamy na miłość,  na bliskich, na rodzinę, na święte sprawy, dla Boga. A więc żebyśmy to jasno zobaczyli, media, które chcą nam zabrać obraz i upodobnić do siebie, do tego świata i to boskie podobieństwo nam okraść z niego i zabrać nam słowo, przejąć słowo. Tu musimy być jednoznaczni , aby chronić swojego ducha, musze być duchowym obrazem, żyć duchowym podobieństwem i duchowym słowem. Niech ta recepta pozwoli nam funkcjonować pośród mediów, aby to narzędzie wykorzystywać do pracy, do promowania chrześcijańskich wartości narodowych, ale z drugiej strony, żeby ostrożnym i mieć duchową wrażliwość na obraz i na słowo.

Tekst: O. Marian Zawada

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.