Przed paroma laty mój znajomy opowiedział mi ciekawą anegdotkę, która kończyła się dość ciekawa tezą: „…a jednemu z naszych się udało”. W dniu wczorajszym prowadziłem dysputę, spotkawszy znajomego, który w rozmowie uskarżał się na swoją trudną sytuację jaką ma w pracy. Głównym jego problemem jest to, że na co dzień spotyka się z nałogowym kłamstwem jednego z kolegów. Snując i słuchając owego rozważania na ten temat pomyślałem, że każdy z nas spotyka bądź przeżywa podobne sytuacje. W kontekście wspomnianej dysputy przyszła mi myśl, aby zastanowić się nieco szerzej nad związkiem pomiędzy kłamstwem a karierą. Być może te dwie rzeczywistości stanowią – przynajmniej niekiedy – wzajemny związek. Mając na uwadze konkretne przykłady, doszedłem do wniosku, że faktycznie, wielokrotnie te dwie rzeczywistości są zależne od siebie, hermetycznie powiązane. Kłamstwo niekiedy stanowi drogę do kariery. Ba, nawet bywa niekiedy, że zakłamie jest tak dalece zakotwiczone w życiu danej jednostki, że kłamstwo nazywane jest prawdą. Jeszcze gorzej to wygląda, gdy fakt ten dotyczy osoby, od której oczekuje się wyłącznie prawdy. No, ale cóż, choroba kariery nie przebiera w środkach.
Można by na początek postawić pytanie: człowieku, powiedz mi, dlaczego taki jesteś? nieszczery, obłudny i pełen zakłamania. Chowasz to niby głęboko w środku, czy to jest jedyny twój cel życia by niszczyć prawdę? - i po co to robisz? co Ci to daje? A może ze szczątków prawdy chcesz odbudować samego siebie? tego, którego już dawno utraciłeś a może tego, którym nigdy nie byłeś? Czy na serio dobrze się z tym czujesz? Czy możesz spokojnie jeszcze spojrzeć sobie w oczy? Czy możesz się modlić, z tym żyć? Śpisz spokojnie? Naprawdę? Aż tak daleko jesteś znieczulony na prawdę? Wiedz, że jedno kłamstwo potrafi zniszczyć budowane z takim trudem zaufanie, a cóż dopiero serwowanie go na co dzień, wbrew zdroworozsądkowi. Pomyślałem sobie, że gdyby Twoje kłamstwa zastąpić białymi gęśmi, to dziś wokół nas była by aura podobna do srogiej białej, śnieżnej zimy. Może brak śniegu aż ta Ci się udziela, że za wszelką cenę ta analogia przypadła Ci do gustu?
Ale ciekawym jest również i to, że już po kilku dniach od faktu jakie miało miejsce stawiasz zaporę prawdzie. To przykre, będą świadomym, że w sposób manifestacyjny sam wmawiasz sobie i innym kłamstwo. Ono naprawdę cię wyniszcza do szpiku kości. A może już zniszczyło... Tak mi przykro, że jestem tego świadkiem i, że już ci nikt i nic nie może pomóc. A może to wina mojej postawy, która nie toleruje kłamstw? Czy uważasz, że aby być szczęśliwym i robić karierę to trzeba żyć w zakłamaniu? Czy naprawdę nie widzisz innej drogi swojego życia? Zaraz. Zaraz. A może według Ciebie to nie są kłamstwa, lecz bardzo subtelne fałszywe uwagi wstrzymujące pochód prawdy? A może nie są to kłamstwa, a jedynie kalekie prawdy? No jednak nie obrażajmy prawdy. Ona jest szlachetna, a ten kto jej nie wykrzyczy wtedy, gdy ją zna, staje się sojusznikiem kłamców i fałszerzy. Zarówno prawdą, jak i kłamstwem można przejść świat cały, ale prawdą można wrócić, a fałszem już nie.
„Przyjacielu”. Jeśli z tym kłamstwem czujesz się szczęśliwy, to ja ci powiem, że to nieszczęście Twoje biorę na siebie. Ktoś jednak winien wziąć na siebie ten ciężar wynikający z kłamstwa. Bo coraz mniej mam wiary w to, że się zmienisz. I przez fakt, że ja nie znoszę kłamstwa, a ty je pokochałeś, rozeszły się nasze drogi! Może wielkim paradoksem życia jest to, że w tej pełnej obłudy i zakłamania postawie, jest jeszcze miejsce na odrobinę szacunku jaki mam wobec Ciebie. Wynika on z racji tej, że jesteś człowiekiem i niby (…).
Mam do Ciebie jedną prośbę. Czy chociaż tym razem jej wysłuchasz? Otóż radzę Ci i proszę Cię. Nie prowokuj więc, nie podsycaj siebie i innych własną zazdrością i kłamstwem. Pamiętaj, jest wokół Ciebie wiele uczciwych, wspaniałych, szczerych i prawdomównych ludzi. Wielu z nich to ludzie młodzi. A powinieneś zawsze pamiętać, że uczciwy człowiek ma to do siebie, że nie będzie „grał” na kilkadziesiąt „frontów”. Jeśli Ty chcesz grać na wielu „instrumentach” jednocześnie, to powiedz mi o tym wprost, a kupię ci fujarkę. Zamiast tego, by przekonywać się, iż ktoś gwizda czy nie, nauczysz się czegoś pożytecznego – grać na fujarce. Może wśród gęsiej bieli kłamstwa muzyka na fujarce doda jej skrzydeł i chociaż na jedną z pór roku opuści na ukochany kraj, umiłowany kraj, ukochaną naszą Ojczyznę.
Warto też wiedzieć, że osoba, która nie boi się stracić aplauzu innych (kilka plusów mniej, kilka minusów więcej), jutro i tak po stokroć zyska, mając odwagę, otwarcie zakłamaniu powiedzieć. NIE!!! Nie ważne jakie chwyty wcześniej wobec niej były stosowane. Mądrość zwycięża. Mądrość nie polega na sprycie, ale na umiejętności obstawania przy prawdach oczywistych. Ten przetrwa, kto wybrał świadczenie prawdom oczywistym. Kto wybrał chwilową iluzję, by na niej zarobić, ten przeminie wraz z iluzją. Dobry Bóg ustanowił granice ludzkiej mądrości, nie zakreślił jedynie granic jej głupocie - a to nie jest uczciwe. Warto też pamiętać, że lepsza jest nawet ta uboga mądrość niż głupie bogactwo szczególnie oparte na kłamstwie.
Boże przodków i Panie miłosierdzia, któryś wszystko uczynił swoim słowem i w Mądrości swojej stworzyłeś człowieka, by panował nad stworzeniami, co przez Ciebie się stały, by władał światem w świętości i sprawiedliwości i w prawości serca sądy sprawował -dajże mi Mądrość, co dzieli tron z Tobą, i nie wyłączaj mnie z liczby swych dzieci! Boże daj mi mądrych i szczerych ludzi wokół siebie, bo głupich i kłamliwych spotykam na co dzień. Boże, daj mi cierpliwość, bym pogodził się z tym, czego zmienić nie jestem w stanie. Daj mi siłę, bym zmieniał to, co zmienić mogę. I daj mi mądrość, bym odróżnił jedno od drugiego.
Amicus








