Trudno sobie wyobrazić funkcjonowania w obszarze naukowym bez rozwoju nauki w formie udziału w zagranicznych i krajowych wydarzeniach typu konferencje, sesje naukowe, kongresy czy seminaria. Jak ważnym są one elementem można się łatwo przekonać uczestnicząc w międzynarodowych wydarzeniach o naukowym charakterze. Spotkania tego typu zazwyczaj uświadamiają i ukazują, że nauka wymaga otwartości nie tylko na własne środowisko, lecz na środowiska innych krajów. Skostniałość zwykle prowadzi do cofania się w rozwoju nauki a niekiedy rozwoju człowieka. Hermetyczność w tym przypadku nie popłaca. Nie bez powodu więc w ostatnich dniach odbył się wyjazd na jedną z uczelni by czynnie uczestniczyć w sesji naukowej, która jasno ukazała, że współczesne czasy wymagają aktywności i zaangażowania w wielu obszarach, dziedzinach wiedzy i nauki. Coraz częściej funkcjonuje przekonanie, że z jednej strony potrzeba specjalizacji, a z drugiej strony interdyscyplinarności. Odbywająca się konferencja naukowa z udziałem wielu przedstawicieli z różnych środowisk akademickich potwierdziła zasadność wspólnych badań, wydawania wspólnych publikacji, czasopism naukowych, organizowania naukowych i spotkań poświęconych specjalistycznym kwestiom. Interesującym jest to, że niejednokrotnie dotychczasowe środowiska skupione na własnej działalności, zrozumiały potrzebę wychodzenia ku innym podmiotom.
Obserwacja życia naukowego od tej strony jaką staram się prowadzić od kilku lat wyraźnie pokazuje pozytywną tendencję w tej materii. Wyzwanie to bardzo dobrze rozumieją młodzi naukowcy, którzy stają przed wieloma wyzwaniami w świadomości, że czasy nadchodzące będą bardziej wymagające. Nie dziwi więc fakt, że tak gremialnie gromadzą się na konferencjach, sesjach naukowych i dążą do publikowania tekstów naukowych. Jest to pełen nadziei znak, że nie braknie naukowców z inicjatywą, pomysłem, innowacyjnością. Inną kwestią jest jednak to, że bardzo często „stara gwardia” blokuje młodych orłów, zwłaszcza czynią to ci, którzy zasklepili się w swoim egoizmie, przekonaniu swej mądrości czy wiedzy a w rzeczywistości są z dala od nich. Aby zrozumieć młode pokolenie naukowców trzeba mieć odrobinę odwagi i pokory. I jak znów pokazuje choćby własne środowisko, wielu daleko do takiej postawy. A wielka szkoda. Pozostaje wciąż aktualna zasada: „sam nie zje i drugiemu nie da”. Tym nie należy się przejmować. I tacy też kończą swoją „karierę” i swój żywot. Czy w radości czy w poczuciu straconego czasu – to zupełnie inna kwestia. Kto inny o tym będzie decydował i osądzał.
Chciałbym jednak zauważyć i mocno podkreślić, że młode pokolenie od tych, którzy myślą i oceniają inaczej, jest pokoleniem bardziej twórczym świeżym, pomysłowym, aktywnym. To buduje i rodzi poczucie nadziei i optymizmu. Takich spotykam bardzo często w swoim życiu. Takim warto pomagać, takich warto wspierać, takich warto bronić, i o takich warto walczyć. Jak się okazuje owoce takiego zaangażowania przychodzą w swoim czasie. Niekiedy jesteśmy zaskakiwani jak wielkie rzeczy mogą się dokonać i dokonują się potwierdzając, że iskra może rozpalić wielki ogień. Być więc iskrą nadziei, iskrą pomysłu, iskrą motywacji – to wielka rzecz a zarazem prosta. Czytelniku Drogi, czy i Ty jesteś taką iskrą? Czy i Tobie udało się pobudzić kogoś do wspaniałej aktywności, pracy, zaangażowania na rzecz dobra drugiego człowieka? Jeśli tak, to fakt jest motorem twojego życia, wielką siła satysfakcji i wewnętrznej dumy. Gorzej gdybyś nic nie uczynił w tej materii. Wtedy pewno możesz sobie tylko powtórzyć słowa byłego kard. Bertrama – „Nigdy nie wróci zmarnowany czas”.
Amicus








