• nr07.jpg
  • nr04.jpg
  • nr03.jpg
  • nr01.jpg
  • nr08.jpg
  • nr05.jpg
  • nr06.jpg

ReligiaJezus Chrystus w nauczaniu swoim, w jednej z przypowieści, używa następujących słów: ≪Zdaj sprawę z włodarstwa swego≫ (Łk 16, 2). Uroczystości milenijne są niewątpliwie wielkim dziękczynieniem za łaski otrzymane w ciągu tysiąclecia, ale na pewno są one, i powinny być, także głębokim rachunkiem sumienia z naszej postawy chrześcijańskiej, z tego wszystkiego, cośmy w ciągu tysiąclecia wykorzystywali, z tych wszystkich wartości i dóbr, które chrześcijaństwo ze sobą przyniosło. I z tej postawy rachunku sumienia wynika jakieś mocne postanowienie, jakaś realna wizja naszej drogi religijnej w drugim tysiącleciu. I dlatego warto jest, aby to zadanie wypełnić; warto jest zastanowić się nad jedną sprawą: jakie wartości przynosi religia człowiekowi jako taka? Dosyć wyczerpująco mówiono tutaj o tym, jaką rolę odgrywa religia w życiu naszego narodu. Myślę, że to ważne i doniosłe zagadnienie, można uzupełnić z innej strony – ogólnoludzkiej [i zapytać]: jakie wartości przynosi religia jako taka, religia chrześcijańska – człowiekowi, obojętnie, gdzie człowiek żyje, pod jaką szerokością geograficzną – a wtedy, zdając sobie z tego sprawę – postawimy całe swoje życie we właściwym kierunku, także w drugim tysiącleciu. Religia – po pierwsze – daje człowiekowi sens życia; po drugie – wychowuje człowieka, i po trzecie – daje jedyne, niezastąpione niczym podwaliny i fundamenty całego życia społecznego, ludzkiego w jednym narodzie i życia międzynarodowego. I to są centralne punkty i zagadnienia, które religia rozwiązuje.

1. [Religia] najpierw daje każdemu człowiekowi sens życia.

Kiedy człowiek ma zaspokojone elementarne potrzeby swojego życia, kiedy ma dach nad głową, kiedy nie cierpi głodu, kiedy nie boi się jakiejś klęski życiowej – i o swoje jutro, zaczyna zastanawiać się i stawiać sobie zasadnicze pytanie: po co ja się narodziłem, po co umieram, po co cierpię i pracuję, jaki jest sens w ogóle egzystencji ludzkiej? Co to wszystko jest warte? Bo przecież każdy szczegół, każdy kamień, każde drzewo, każde dzieło rąk naszych ma jakiś cel, ma jakieś znaczenie. Jaki cel i przeznaczenie ma to w umyśle ludzkim? Bo od odpowiedzi na to pytanie zależy po prostu cała nasza droga życiowa, cały kierunek naszego życia, jakie wybieramy, nasza postawa, nasza zdolność do ofiar i równocześnie nasza zdolność do odróżniania dobra od zła. I ten problem sensu życia jest jakimś problemem centralnym, zasadniczym.

Kilka dobrych lat temu wyszła w Ameryce książka, która wywołała wiele hałasu i szumu. Była bestsellerem na rynku amerykańskim, tzn. książką najbardziej rozchwytywaną. Okazało się, że jest to książka zakonnika – trapisty, pierwsza książka, bo dzisiaj już mamy wiele jego książek. Pierwsza książka zatytułowana Wybrałem milczenie (Elected Silence). Świat amerykański ucywilizowany, bogaty, uprzemysłowiony, chwytał tę książkę do ręki, płacił wielkie sumy, żeby ją nabyć poza księgarniami. Dlaczego? Przecież ona nie opisywała żadnych sensacji, nie opisywała żadnych jakichś kryminałów działających na nasze umysły, na nasze zmysły, ale dotyczyła zasadniczego problemu życia ludzkiego i jego sensu. Bo oto ten zakonnik mający przedtem bujne życie, syn rodziców niewierzących, o uzdolnieniach artystycznych, naukowych, politycznych, kiedy już wszystkiego spróbował, wszędzie był, wreszcie znalazł chrześcijaństwo. Ochrzcił się w wieku dojrzałym i poświęcił się całkowicie Bogu w zakonie kontemplatywnym. To wszystko opisywał i to ludzi chwytało, bo właśnie każdy jest na tej samej drodze; każdego interesuje ten sam problem: ≪po co człowiek żyje?≫ Czy tylko po to, żeby być zwykłym zjadaczem chleba, czy tylko po to, żeby być pasażerem w autobusie czy w rakiecie kosmicznej? A przecież wymiary ludzkich pragnień i wymiary ludzkich tęsknot nie dadzą się w tych kategoriach zamknąć. Życie ludzkie jest bogatsze i każdy człowiek to czuje.

U nas dwadzieścia lat po wojnie czołowy marksista autor prac niedawno wydanych – dotyka tego samego problemu. Po wojnie pisał on, że religia jest jak ≪stary pień spróchniały, który, gdy się go kopnie, to się rozleci≫. Natomiast dwadzieścia lat potem pisał, że są takie problemy życia ludzkiego, które są nierozwiązalne ani przez naukę, ani przez technikę, ani przez cywilizację. Są to problemy i pytania dotyczące ludzkiej egzystencji. I ten marksista powiada w swoim artykule, że te pytania będą zawsze. I tylko jedna religia jest zdolna objaśnić sens życia ludzkiego. Ten marksista powiada, że religia będzie potrzebą serca ludzkiego tak długo, jak długo będzie istniał człowiek. On chwilowo może w sobie to przygasić, on chwilowo może ulec jakiemuś zbałamuceniu, wykolejeniu życiowemu, ale te pytania do niego wrócą, jeśli rzetelnie będzie podchodził do swojego życia i na te pytania będzie szukał, czy chce, czy nie chce, odpowiedzi. I chrześcijaństwo jako religia najpełniejsza, religia nie tylko ludzka, ale Boża i Objawienia Bożego, daje najpełniejszą odpowiedź. Jezus Chrystus w swojej całej dziejowej misji mówił właśnie o tych prawdach, o tym sensie życia ludzkiego. I dlatego słuchacze całymi dniami tkwili u Jego ust, zapominali o swoich potrzebach, bo właśnie On dawał odpowiedzi na to, co ich męczyło, co ich dręczyło, kiedy nie mogli sobie w życiu poradzić, i nikt inny im pomoc nie mógł. Jezus Chrystus dał odpowiedź w swojej religii na sens życia ludzkiego i nikt inny. A przecież było tylu mędrców w starożytności, ale nikt nie miał odwagi powiedzieć, że ≪niebo i ziemia przeminą, a moje słowa nie przeminą≫ (Łk 21,33). Nikt nie miał odwagi powiedzieć, że jest ≪drogą i prawdą, i życiem≫ (J 14,6), tylko właśnie Jezus. I dlatego, choćby to jedno było tylko spełnione i dane religii, urasta ono do zasadniczej wartości życia ludzkiego, bo inne nauki i gałęzie [wiedzy] dają człowiekowi zawód, dają mu chleb. To wszystko jest potrzebne, ale tylko religia daje te wartości, żeby człowiek był człowiekiem, a nie zwierzęciem, żeby czuł swoją rację bytu, swoje powołanie i wielką misję daną mu przez Boga. To jest pierwsze zagadnienie.

2. Drugie zagadnienie, dotyczy roli religii w wychowaniu człowieka.

Na jednym z procesów, tak licznych w ostatnich latach w Polsce, na procesie zbrodniarza, który zamordował m.in. milicjanta, kiedy go dopuszczono do ostatniego słowa i zapytano: ≪dlaczego to zrobił?≫, odpowiedział tak: ≪bo mnie nikt nie nauczył, że jest Bóg, nikt mi tego Boga nie wskazał≫. Ten tragiczny człowiek – zbrodniarz, w swojej prostej odpowiedzi okazał cały najgłębszy problem. Tego problemu czasów nie chce się widzieć, ale on jest. Nie można domu zbudować bez fundamentu, bo się zawali; nie można wznieść niczego bez podwalin, bez podstaw; tak samo nie można wychować człowieka, czy to indywidualnie biorąc, czy społecznie w całej grupie społecznej, bez jakichś mocnych podstaw życiowych, bez prawdy, która jest dla wszystkich prawdą, bez dobra, które jest do przyjęcia przez wszystkich jako dobro, które nie uznaje kompromisu, nie uznaje protekcji, które jest jednakową prawdą, jednakowym dobrem dla wszystkich ludzi bez względu na rasę, na pochodzenie społeczne, na instytucje majątkowe, czy wykształcenie. Kiedy patrzymy na naszą sytuację, o czym przecież pisze nasza prasa i cały szereg publikacji zajmuje się tym problemem, widzimy, że szerzy się straszliwa demoralizacja, szerzy się chuligaństwo. W niektórych miastach niebezpiecznie jest wyjść na ulicę nawet w dzień – w miastach cywilizowanych, w miastach przeludnionych, liczących dziesiątki, setki tysięcy mieszkańców. I powstaje pytanie: gdzie jest tego źródło? Niektórzy ciągle wskazują na skutki wojny. Wojna już dawno się skończyła. Rozmawiałem z sędzią dla nieletnich, który mi podał przerażające cyfry, przerażające dane dotyczące stosunków ogólnonarodowych. I tak z nim rozmawiałem: ≪Panie sędzio, co jest przyczyną tego? Odłóżmy pewien procent na brak opieki w domu, ale to nie jest z winy naszych czasów. I w dawnych pokoleniach nieraz tej opieki brakowało. Odłóżmy pewien procent tych zbrodni, tych wykolejeni na złe stosunki gospodarcze. Przecież dawniej też były złe stosunki gospodarcze. Przecież dzisiaj, biorąc globalnie, jest wyższa stopa życiowa na całym świecie i u nas, niż było to przed I wojną światową. Jeszcze odłóżmy pewien procent na inne, a reszta?≫ I wtedy ten sędzia mi przyznał: ≪A reszta? Bo nie ma fundamentów wychowania, bo nie ma prawdy absolutnej – nie ma Boga≫. Wychowanie bez Boga, bez prawdy, bez religii, nie uda się. I wychowanie bez Boga, zwłaszcza w całym narodzie, biorąc globalnie, nie uda się. Ta czy inna jednostka, mająca dziś oparcie w kulturze życia codziennego, może jeszcze jako tako przez życie przebrnąć, ale naród jako masa, kiedy traci fundament – traci sens życia, leci na dół, demoralizuje się. I to są właśnie skutki. I każdy, myślący człowiek, dobrze o tym wie, bo to jest logiczne, to jest konsekwentne – bez fundamentu nie będzie stał dom. Bez porządku etycznego, głębokiego, nie ostoi się żadna społeczność. A kiedy nie ma w sercu Boga, religii, to nie ma żadnej prawdy, bo jaką się prawdę przyjmie? Przecież w życiu politycznym, co kilka lat się zmieniają poglądy i wartości. To samo w życiu gospodarczym i kulturalnym. I młodzież widziała, jak rozmaite bożki wczorajsze waliły się, i nieraz wierzyła w te bożki, a potem straciła wszelki sens. I to jest właśnie [budowanie] bez żadnych podstaw. Trzeba więc do tego podchodzić nie z jakimś fanatyzmem, nie z uprzedzeniami, ale właśnie w sposób humanistyczny, ażeby nie dopuścić do utraty żadnego człowieka, żadnego dziecka. Bo każdy człowiek jest największą wartością, a kiedy się wykolei, kiedy pozbawi się prawdy, jest straconą wartością nie tylko dla siebie, ale także dla całego narodu. I to jest, podstawowa rzecz w wychowaniu. I wielcy wychowawcy – trudno mi tutaj ich wymieniać – zwracają uwagę na to, że w wychowaniu musi być fundament i dobro, którym żyje wychowawca, który je czci i uznaje. Taki [człowiek] jest zdolny te wartości przekazać swoim wychowankom i dać im właściwe, pełne ludzkie człowieczeństwo. A bez fundamentu wszystko się wali. Nie można głosić pięknych sloganów, nie można tego wszystkiego jakoś tłumaczyć, ale rzeczywistość woła w sposób tragiczny, woła sercami, krwią, cierpieniami tych młodych wykolejonych [ludzi], którzy są nie tylko ciężarem dla siebie, ale także dla całego narodu i społeczeństwa. I prędzej czy później fanatyzmy upadną i każdy uzna prawdę, i każdy powie, że przyczyna tego leży właśnie w tym, a nie w czym innym.

3. Trzeci sens religii, która wnosi w nasze życie kolejną wartość, stanowią podstawy, jakie stwarza ona całemu życiu społecznemu.

Rodzi ona pewien ład etyczny, moralny, nienaruszalny przez ludzi. Gdy społeczeństwo szanuje go, wtedy każda dziedzina życia rozwija się równomiernie. Niesłychanie głębokie wrażenie na mnie zrobił kiedyś życiorys prezydenta Czechosłowacji – postaci logicznej, napisany przez jego przyjaciela o nazwisku Mansfield. Otóż w czasie pobytu Benesza w Anglii, często przeprowadzał z nim rozmowy i w tej książce zanotował jego całą ewolucję duchową. Benesz, człowiek wybitnie religijny, tę religię stracił, stał się bezwyznaniowym. I takim był aż do pójścia na wygnanie w czasie II wojny światowej. I tam, w swoich rozmowach z przyjaciółmi Anglikami, ten problem naświetlał, i doszedł do czego? – do przyjęcia istnienia Boga. Ciekawa była jego droga rozumowania: ≪Niejedno zmusza do przyjęcia istnienia Boga [...]. Kiedy nie ma Boga, nie ma żadnego prawa moralnego, nie ma żadnej prawdy absolutnej, nie ma żadnego dobra, jest wszystko mechaniczne, decyduje często materialna siła. Hitler, mając tę siłę, zniszczył nas, zepchnął za granicę. To jest prawo śmierci, przyrody; nie ma co protestować, trzeba się z tym pogodzić. To jest prawo natury ślepej. A tymczasem ja z tym pogodzić się nie mogę. Ja uznaję, że jest jakiś porządek moralny, że ponad ślepą siłą jest prawda, jest prawo ludzkie, prawo naturalne, które każdy powinien szanować. I jestem pewny, że takie prawo istnieje. Jeśli tak, to jest porządek moralny. Chcę więc być [w rozumowaniu] logicznym: muszę przyjąć istotę najwyższą, która ponad tym stoi, w tym się kryje i jest autorem oraz twórcą tego porządku moralnego. I to jest racja mojego nawrócenia do Pana Boga≫. I tutaj, właśnie w tej lustracji życia, pokazała się cała wartość religii, jako podwaliny życia społecznego, gospodarczego, praktycznego i kulturalnego. Właśnie one, kiedy mają się rozwijać równomiernie, kiedy mają służyć człowiekowi jako właściwa atmosfera jego życia, muszą być oparte na pewnych wartościach niezniszczalnych, ponadklasowych, ponadnarodowych, ponadpaństwowych, ponad ustrojowych – na pewnych wartościach ogólnoludzkich, dostępnych dla każdego człowieka i szanujących go. I to właśnie daje religia. Religia stwarza warunki do powstania tego, za czym dzisiaj ludzkość tęskni – do prawdziwego pokoju. Wszyscy mówimy o pokoju, ale za wielu słowami kryje się dalej chęć deptania narodu przez naród, człowieka przez człowieka, krzywdzenia, wykorzystywania go, i to się nazywa pokojem. To nie jest pokój. Pokój prawdziwy – to jest ład, to jest szacunek dla człowieka, to jest poszanowanie nie tylko silnego, ale i słabego. Pokój prawdziwy może być oparty tylko na ładzie narodowym, na fundamencie prawa ogólnoludzkiego, na fundamencie prawdy, na fundamencie prawa ponadnarodowego, ponadmoralnego, oparty na dobru niezniszczalnym. To są warunki pokoju. I to, co prawo dać może, to są zasady moralne z sankcjami, a nie zuchwałość tego czy innego człowieka, tego czy innego stronnictwa; to musi być prawo, które by każdy człowiek uznawał. I takie prawo etyczne może mu dać tylko religia – religia chrześcijańska.

Popatrzcie, jak sytuacja w tym kierunku się rozwija. Jeszcze kilkadziesiąt lat temu, kiedy nawet Ojciec Święty zamierzał jechać do przedwojennej Ligi Narodów, to by potraktowano to jako nieprzezwyciężony klerykalizm, chęć mieszania się do polityki, jak też chęć narzucania swojego punktu widzenia. A tymczasem kiedy politycy zabrnęli w ślepą uliczkę, nie widząc drogi do wyjścia, proszą, ażeby autorytet moralny, który nie chce panować nad nikim, który chce służyć pomocą ewangeliczną, pomógł, żeby puścił trochę światła, świeżego powietrza, aby ludzie odetchnęli, by zobaczyli jakieś wyjście dla siebie.

Abp Ignacy Tokarczuk - Lubaczów

W dzisiejszej sytuacji to problem centralny, bo przecież dzisiejsza technika, gospodarka i nauka stwarzają obiektywne możliwości ku temu, żeby ludzie przestali żyć w nędzy, by były warunki godne dla człowieka, by każdy człowiek żył i mieszkał w przyzwoitych warunkach, by rodziny żyły życiem godnym człowieka, żeby mogły mieć czas na sprawy duchowe, na wartości kulturalne. Warunki obiektywne ku temu u nas są, ale w praktyce jest jeszcze wiele nieporządku, a z drugiej strony ogromne sumy [pieniędzy] marnuje się na zbrojenia, które się starzeją. Świat ciągle manewruje nad przepaścią; wiemy, czym grozi wojna światowa, gdyby dzisiaj wybuchła. To już nie jest kwestia przesunięcia granicy o 100 czy 200 km w jedną czy w drugą stronę; to nie jest kwestia jednego narodu, to jest kwestia istnienia ludzkości, całego świata cywilizowanego. To jest właśnie cena, którą płacimy za brak porządku etycznego, za brak prawa, za deptanie moralności i godności człowieka. A tę godność, to prawo moralne może dać tylko absolutny Bóg, najwyższy Ojciec, twórca prawa, twórca godności i przeznaczenia każdego człowieka oraz poszczególnych narodów. Nie chcę niczego wmawiać. Ale tak na ≪chłopski rozum≫ zapytajcie: czy to, co ten biskup mówi, ma jakiś sens, czy nie? A jeśli ma sens, to wyprowadźcie swoje wnioski do końca, od ≪a do z≫ w swoim życiu osobistym. Trzeba powracać do Boga, do dziesięciu przykazań Bożych, do ładu moralnego, bo zginiemy, przepadniemy wszyscy jako ludzkość; innego wyjścia nie ma. Popatrzmy na tę uroczystość – 1000-lecia chrztu [Polski]. Tysiąc lat temu przyjęliśmy te wartości ogólnoludzkie i wartości Boże. I za to Bogu dziękujmy i równocześnie prośmy, by dał nam mądrość na dzisiaj – wielką zdolność myślenia, bo jesteśmy narodem doświadczonym; aby każdy z nas, obserwując wszystko wokoło, wyciągał właściwe wnioski, wiedział, przy czym stoi, czego się trzymać, w jakim kierunku kierować drogi swojego życia i całego narodu. Chodzi o to, aby los każdego człowieka, narodu naszego, ludzkości i wszystkich narodów świata był szczęśliwy, bo Chrystus przyszedł do wszystkich; jest Ojcem wszystkich ludzi i narodów. Nad tą prawdą dzisiaj głęboko rozmyślajcie, prosząc Boga na tej Mszy św. tak: ≪Boże w Trójcy Świętej jedyny; Boże wszystkich narodów, daj naszemu narodowi i wszystkim ludziom: mądrość, rozwagę i myślenie, aby w tej trudnej sytuacji świata ludzkość nie szła ku ruinie i zniszczeniu, ale zdążała ku prawdziwemu pokojowi, ku ładowi moralnemu; by nie było niczyjej krzywdy, dyskryminacji, prześladowania, wykorzystywania i deptania. Niech człowiek dla człowieka będzie bratem; niech ma świadomość, że jest dzieckiem Ojca, najwyższego Boga≫. Amen”.

Copyright © 2012. All Rights Reserved

Podczas analizy kasyn przy pracy z zasobami kasynowymi należy zwrócić uwagę na zasady, dlatego analiza jest pomocna. Porównując różne opcje, czytelnicy korzystają z vavada podczas porównywania kasyn. Takie podejście zmniejsza niepewność.

Słownik gracza: licencja, KYC, RTP

Zanim zapytamy, jakie jest legalne kasyno online w polsce, uporządkujmy terminy. Kasyno legalne online = licencja, KYC, przejrzystość wypłat. Wybór ułatwia lista legalnych kasyn online z niezależnymi recenzjami. Gdy planujemy kasyno na pra, szukajmy jasnych limitów i poradników. Dobre kasyno inte nie ukrywa opłat i publikuje kontakty do organu licencyjnego. W sekcji legalne gry na pieniądze oczekujmy prostych przykładów. Automaty to emocje — ale maszyny onlin z audytem są przewidywalniejsze. W kategoriach branżowych wyróżnia się też legalne kasyna internetowe, co pomaga klasyfikować oferty i oddzielać je od marketingu, gdy mówimy o legalne internetowe kasyno w ujęciu praktycznych standardów.

Graj w swoje ulubione gry w coolzino kasyno i wygrywaj atrakcyjne nagrody.
Spróbuj szczęścia w cazeus i ciesz się różnorodnością gier kasynowych.
W ofercie gier zręcznościowych Chicken Road wyróżnia się prostą mechaniką polegającą na podejmowaniu decyzji w odpowiednim momencie.