To może wydawać się nie łatwe a może wprost trudne. Czy rzeczywiście tak zawsze jest? Wciąż każdego dnia idziemy przed siebie. Nie mylił się nasz wieszcz narodowy, gdy pisał: „Idę przed siebie. Czasem się potykam, czasem żałuję, czasem dziękuję, czasem proszę, czasem nie mam już siły. Idę przed siebie. Mam marzenia, mam uśmiech, mam łzy, mam swoją drogę, mam swój plan. Idę przed siebie. I choć wydaje się, że już umiem, wciąż upadam. Ale idę przed siebie z nadzieją, że kiedy już braknie sił by wstać, ktoś poda rękę i powie, że będzie dobrze...”. Ten czas, ta chwila, jaka ogarnia nas, dla wielu jest wielkim wyzwaniem. Studenci rozpoczynają bój intelektualny. Zmagają się z zaliczeniami, egzaminami, często trudno do pojęcia wiedzą. Nie mogą się zatrzymać. Muszą iść przed siebie bo życie ich wzywa, a w tym życiu wzywają ich nowe wyzwania, nowe zadania, nowe nadzieje. I nie ważne, kim jesteś: matką, ojcem, nauczycielem, pedagogiem, studentem, uczniem, bezrobotnym, czy kimś... masz iść przed siebie. Być może za zaułkiem chwili czasu jaki przeżywasz, czeka coś a może ktoś, kto da ci nową nadzieję, nowe siły, nowe perspektywy życia, nowe możliwości rozwoju, nowe radości, nowe piękne dni.
W tym dniach w szczególny sposób idą do przodu w realizowanych dla siebie nadziejach nasi sąsiedni pobratymcy – Ukraina. Gdy przed paroma godzinami rozmawiałem jedną z osób z Ukrainy, powiedziała: „Naród Ukraiński musi iść do przodu, nie może się już zatrzymać, bo zatrzymanie się, oznaczać będzie cofanie”. To prawda. Ten kto stoi w miejscu – cofa się. Życie bowiem płynie jak górski potok. I nieważne gdzie żyjesz, i nie ważne czym się zajmujesz, pamiętaj: życie płynie górskim strumieniem. Zatem trzeba każdemu z nas na nowo uświadomić sobie, że nie może trwać w bezczynności, nie możemy się zatrzymać w miejscu, nie możemy oglądać się wstecz. Mamy wyznaczoną metę. Do niej prowadzi szlak wędrówki naszego życia. Być może jest on stromy, kręty, zawiły, bolesny, pełen doświadczeń, pełen wyrzeczeń i trudu. I w takiej sytuacji nie możesz się zatrzymać. Idź do przodu, idź przed siebie. A gdy spotkasz na swej drodze wielki krzyż, powtarzaj: kiedy spotkam krzyż na drodze, może ciężko będzie mi, nie mów nigdy już nie mogę, tylko Panie pomóż mi.
Idąc przed siebie może w twej głowie pełno jest myśli, powtarzasz więc wtedy: szukam drogi, która byłaby w stanie wyciągnąć mnie z tej mrocznej strefy czarnych myśli. Idę przed siebie, nie patrząc się w tył. Na przekór innym, na przekór sobie. Idę szukając swego miejsca na ziemi, siebie. Sensu swego istnienia. Idę przed siebie i mam świadomość własnego celu. Ważne aby iść przed siebie, wbrew temu co nam wrzucili na barki. Nie da się wysoko unieść głowy, bo nosem chmury można zahaczyć, więc pod nogi też trzeba patrzeć. Idąc przez życie, trzeba iść przed siebie i rozglądać się na boki. Warto pamiętać o dniu wczorajszym, żyć teraźniejszym i nieco wybiegać na spotkanie z przyszłością. Wówczas tęsknota będzie karmiona nadzieją, natomiast wspomnienia będą zakodowane. Pewno bywają i takie chwile, gdy masz wszystkiego dość. Wtedy myślisz tylko o tym, by iść przed siebie, ot tak po prostu przed siebie. Czasem musimy przestać użalać się nad sobą, przestać myśleć o tym co było i będzie. Po prostu iść przed siebie z wysoko uniesioną głową. I wierzyć, że będzie dobrze, bo wiara czyni cuda. A bywa czasem, gdy ci się wydaje, że Boga nie ma. Lecz, gdy pomyślisz sobie „może zawrócę” a coś każe ci iść przed siebie i odkrywać dzięki temu istotną część układanki to, pamiętaj, że ktoś na tobą czuwa...
Amicus








