Jest piątek – 27 października br. Od godzin południowych zmierzam w kierunku Warszawy. Po drodze dwukrotnie zatrzymuję się na lekki odpoczynek. Najpierw w pewnej restauracji robie sobie przerwę na piątkowy obiad, a w dalszej części podróży, czyli w drugim lokalu - na herbatę. Zarówno w jednym jak i w drugim lokalu widzę jak trwają intensywne przygotowania do dekoracji lokali w duchu „Halloween”. Wprost trudno uwierzyć, że w polskiej kulturze ludzie – i to wierzący – tracą zupełnie poczucie świadomości i samokrytyki. Otóż na stołach w obu lokalach trwały obróbki dyni, by na ich bazie przygotować różne wariackie podobizny. W pierwszym lokalu zapytałem Panią, czy jest świadoma co przygotowuje i czy wie, co to wszystko znaczy? Po lakonicznej odpowiedzi mogłem stwierdzić, że jest zupełnie dyletantem w tej materii. W drugim lokalu Szanowna Pani z iście skrzywioną miną odpowiedziała, że jest to tylko zabawa. Oczywiście nie można dać się zwieść fałszywej retoryce, że jest to tylko zabawa. Może warto być świadomym, co to jest halloween? Proponuję wpierw sięgnąć nieco do historii, by lepiej zrozumieć ten pogański zwyczaj.
Otóż helloween jest „nową” wersją starożytnego celtyckiego święta ku czci bóstwa śmierci i ciemności Samhain. Przypada na 31 października, a w USA pojawiło się w XIX wieku. Dlaczego akurat 31 października? Otóż w kalendarzu druidów jest to ostatni dzień – kończący okres wegetacyjny, rozpoczynający przygotowania na nadejście zimy. Celtowie wierzyli, że tego dnia świat żywych i zmarłych przenikają się w największym stopniu. To właśnie 31 października demon śmierci i ciemności miał zezwalać umarłym na wejście między ludzi. Tego dnia żegnano duchy oraz odbywał się ostateczny pojedynek dobra ze złem. Celtowie zbierali się przy ogniskach i składali ofiarę Samhainowi – bóstwu śmierci. Duchy otrzymywały pożywienie, odprawiano też rytuały które miały przekonać duchy do odejścia i zostawienia żywych w spokoju. Całe rodziny przebierały się i w wydrążoną rzepę – latarnię – wkładały świeczkę mającą bronić przed złymi mocami.
Tu kolejna ważna sprawa. Główny symbol Halloween – wydrążona i podświetlona dynia wystawiona przed domem – w starożytności oznaczała, że mieszkańcy czczą szatana. Taka deklaracja miała zapewnić domownikom opiekę demonów. Zbieranie słodyczy wywodzi się natomiast od obrzędów druidów, którzy byli magami, lekarzami i kapłanami starożytnego kultu natury. Chodzili oni od jednego zamku do drugiego żądając młodej dziewczyny, która później miała zostać spalona w ofierze dla szatana. Ci, którzy ofiarowali dziewczynę otrzymywali zapaloną święcę, która miała ich chronić przed demonami. Za odmowę druidzi znaczyli drzwi domu krwią. Miało to ułatwić demonom zabicie kogoś z tego miejsca.
Ponadto Halloween to również najważniejsze święto w kalendarzu satanistycznym. Jest dla świata przestępczego świętem religijnym, podczas którego sataniści składają ofiary, a czarownice oddają się czarom i zaklęciom lub organizują uczty dla umarłych. Jeden z waszyngtońskich wróżbitów wprost powiedział, że bardzo cieszy go fakt, iż chrześcijanie nieświadomie obchodzą z satanistami ich święto. Była satanistka – Deborah Lipsky wyznała, że Halloween jest wielkim świętem czcicieli szatana, podczas którego wzywa się demony oraz potępieńców, a ludźmi szargają ogromne namiętności. Halloween według jej słów polega na drwinach z Boga, Jego świętych i Kościoła. Halloween jest najważniejszym dniem w roku Kościoła szatana – twierdzi Anton La Vey. Jeśli jednak do kogoś nie trafiają argumenty o „szatanie”, „demonach” i „wierze” to zejdźmy na ziemię. Do czystej komercji i kwestii bardziej przyziemnych.
Otóż jeden z kieleckich klubów muzycznych wystosował zaproszenie na imprezę z okazji Halloween. Nie będę go tu zamieszczał w całości – ze względu na jego obszerność. Zacytuję dwa fragmenty: Fragment 1: Przez WIRUSA HALLOWEEN, klub został otaśmowany, ofoliowany i zamknięty, przez odbywające się tam walki ZOMBI. Na każdym kroku widać pełno krwi oraz ludzkie szczątki. Można się nawet natknąć na zjawy, nagrobki, trumny oraz zewsząd wydobywający się dym, a VIP ROOM stał się salą z psychiatryka! Fragment 2: Na wszystkich żądnych krwi i zabijania czekać będzie konsola, na której będziecie mogli poczuć się jak seryjni mordercy, urywający łeb sąsiadowi, eksdziewczynie, bądź ekschłopakowi!!! Całą imprezę poprowadzi nasz szalony profesorek, z którym nie sposób się nudzić!!! Czy to jest normalne? Czy to są niewinne zabawy? Czy jakikolwiek zdrowy na umyśle rodzic chce, aby jego dziecko miało cokolwiek wspólnego z takimi klimatami? Jeśli tak, to należałoby im możliwie najszybciej odebrać prawa rodzicielskie. Już nie mówię bowiem nawet o groźbie opętania. Mam za to na myśli kolejnych psychopatów, którzy od dziecka karmieni przemocą po paru latach wezmą siekierę i odrąbią komuś łeb – bo życie pomyli im się z „zabawą”.
Należy pamiętać, że siły, które są nieprzyjazne Kościołowi, kulty satanistyczne, wykorzystują tę noc do odprawiania swoich rytów, a zatem warto sobie zadać pytanie i odpowiedzieć na nie - czy chcę świętować po chrześcijańsku, czy chcę świętować w jakiś sposób nieznany? Jest faktem, że listopadowe święta, oprócz tych duchowych tradycji modlitwy, przynoszą też zwyczaje czysto zewnętrzne, jak stawianie lampek, palenie zniczy czy układanie kwiatów - które nie symbolizują życia, a jedynie zewnętrzną formę pamięci. Pamiętajmy o tym, że kwiaty i znicze nie skrócą nawet o sekundę pobytu naszych bliskich w czyśćcu, natomiast krótka chwila modlitwy, wspomnienia, może bardzo dużo pomóc tym, którzy czekają właśnie na naszą modlitwę.
Nie dajmy się zwieść temu, że im więcej kwiatów i zniczy, tym większe nasze świętowanie. Każde świętowanie duchowe, religijne powinno odbywać się w sercu, w relacji z Bogiem. Natomiast Halloween nie jest świętem, to pewna tradycja, która z chrześcijaństwem nie ma nic wspólnego. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że jest to tradycja okultystyczna, ma pochodzenie demoniczne. Nie można dać się zwieść pewnej fałszywej retoryce, że jest to tylko zabawa. Siły, które są nieprzyjazne Kościołowi, kulty satanistyczne, wykorzystują tę noc do odprawiania swoich rytów, a zatem warto sobie zadać jeszcze raz zasadnicze pytanie i odpowiedzieć na nie: czy chcę świętować po chrześcijańsku, czy chcę świętować w jakiś sposób nieznany?. Egzorcyści często wspominają, że konsekwencją takich właśnie rzeczy jest pewne zniewolenie, trudność w modlitwie, brak spokoju, lęk. A zaczyna się tak niewinnie. Pamiętajmy, że szatan nie pyta się nas czy robimy coś dla zabawy, dla tradycji czy na poważnie. Po prostu wykorzysta każdą okazję, żeby nam zaszkodzić.
Amicus








