„Po tylu
latach pracy za granicą, gdy dziś, u progu 2017 roku, patrzę na to, co dzieje się na świecie, słowa, że Polska jest narodem wybranym, nabierają innego wymiaru. Coraz bardziej widzę, że nasza Ojczyzna stała się bastionem prawdziwej wiary chrześcijańskiej. Także prawdziwa pobożność maryjna, tak głęboko zakorzeniona, powoduje, że Polska jest tym miejscem, z którego wyjdzie iskra, gdzie Pan Bóg zacznie budować coś nowego na świecie. Europa dzisiaj to nowy Babilon. Potrzeba nam czytać Apokalipsę, bo tam to wszystko jest opisane. To, co panuje na Zachodzie, to pogaństwo i postchrześcijaństwo. Tych ludzi nic już nie rusza, nawet jak cud się wydarzy, to oni sobie to wytłumaczą". Takie słowa skierował między innymi w ostatnim czasie jeden z kapłanów, którego doświadczenie duszpasterskie nie jest tylko oparte na rzeczywistości polskiej.
Podejmując kwestię oceny współczesnej rzeczywistości religii, wiary, Kościoła i zaangażowania wiernych w życie duchowe podkreśla, że młodzi wyjeżdżając za granicę zatracają poczucie religijności,. Pracując obecnie w jednym z krajów, gdzie jest największa liczba Polaków jako emigrantów podkreśla: „Młodzi Polacy przyjeżdżają tu i rozpływają się, nie ma ich w żadnym kościele. Tylko 10 proc. Polaków w Wielkiej Brytanii uczestniczy w formach duszpasterstwa w parafiach. Mój kolega pracuje w polskiej misji, jest proboszczem w dużej miejscowości, gdzie mieszka ponad 20 tys. Polaków, a na Msze św. przychodzi 800-900 osób. Pytam, gdzie jest 19 tysięcy?. Jeszcze nie jesteśmy w takiej sytuacji jak Brytyjczycy, tutaj panuje pogaństwo, ale te statystyki o czymś świadczą. Ale jak jest święcenie pokarmów w Wielką Sobotę, to ulice trzeba zamykać, takie ciągną tłumy. Gdy ci ludzie wracają do rodzinnych domów, do Polski, to także często idą na Mszę św., bo tak wypada przed mamą, sąsiadami. Dlaczego nie ma ich w kościołach w Wielkiej Brytanii? Bo nie ma wiary" – dodaje ks. Piotr Glas.
Kapłan mówił następnie, że potrzebne jest wielkie przebudzenie kapłanów katolickich w Polsce. Jak podkreślił, dobrze, że zaprasza się nad Wisłę ks. wielu przedstawicieli różnych wspólnot, stowarzyszeń, ale także wśród polskich księży jest wielu zaangażowanych w duszpasterstwo, oddanych bez reszty służbie Bogu i Kościołowi. Musimy pamiętać, że moc modlitwy kapłańskiej jest olbrzymia. Owszem, istnieje też potrzeba by kapłani uwierzyli w dar kapłaństwa, w swoje charyzmaty. Gdyby tylko co dziesiąty ksiądz obudził się, ujrzał pełnię kapłaństwa, wyszedł do ludzi, nie bał się o opinię ludzką, co by się działo? - pytał retorycznie kapłan. Powiedział, że sam prowadził kiedyś rekolekcje charyzmatyczne w Chicago pt. "Przyszedłem rzucić ogień na ziemię" i działy się tam prawdziwe cuda - ludzie przyszli by usłyszeć kogoś, kto wierzy w to, co mówi, kogoś, kto sam był rozpalony ogniem.
Kapłan narzeka następnie, że wiara katolicka jest dziś zbyt rozmiękczona, że usunięto z niej element walki, co wpływa na też na tracenie mężczyzn w Kościele. Z religii katolickiej zrobiliśmy religię dla pań, a zapomnieliśmy o elemencie walki, który właśnie dziś jest nam tak bardzo potrzebny. Zresztą największe święte to były najwyższej klasy wojowniczki. Spójrzmy na św. Faustynę, ta kobieta płakała i walczyła. Podobnie jak bł. ks. Michał Sopoćko, który do końca walczył o Boże Miłosierdzie, umierał w samotności i odrzuceniu" - mówi duchowny. Potrzeba nam dobrze pojętej walki o wartości chrześcijańskie. Widzimy często jak pseudokatoliccy niszczą to co wiąże się z religią, wiarą, Kościołem. Są to często osoby rzekomo katolicy, piastujący różne stanowiska, funkcje w organizacjach kościelnych, na uczelniach katolickich. Szkoda, że dziś na uczelniach katolickich jest tylu niewierzących, ba wprost zwalczających to co katolickie. Każdy z nas z własnego podwórka mógłby przytoczyć wiele faktów, przykładów. Jakże to bolesne, gdy wielu chowa głowę w piasek udając, że pracuje na rzecz Kościoła, a gdy przyjedzie chwila dania świadectwa sprzedaje Chrystusa, wartości za cenę poparcia w wyborach, przedłużeniu zatrudnienia. Jakie to obrzydliwe. Chwali się, że należy do grupy modlitewnej, że związany jest z Kościołem a zachowuje się jak Judasz sprzedając to co najwartościowsze za cenę srebrników. W szeregu sprzedawczyków są świeccy i duchowni. Jednak Pan Bóg w swoim czasie upomni się o swoje wartości. Może więc z początkiem Nowego Roku czas na metamorfozę, maetanoię?








