Sobotni jesienny poranek – 20 września br. Wstaje kolejny dzień. Pierwsze promyki słońca z nad horyzontu przebijają się pośród drzew. To prawdziwa polska złota jesień. Wprawdzie temperatura niezbyt wysoka, lecz niebo niemal bezchmurne. Wyruszamy do naszych Królowych: Pani Kodeńskiej, Pani Ostrobramskiej, Pani Królowej św. Jadwigi. Tak więc czeka nas długa lecz bogata historią i świętością droga. A droga urocza, ozłocona liśćmi już kolorowych koron drzew. Przed dwa dni przemierzamy niemal przez całą Polskę a potem aż do Wilna i z powrotem. To nasz docelowy punkt pielgrzymki - Wilno. Tam właśnie podczas uroczystej Eucharystii nastąpiło poświęcenie urny z ziemią z miejsca zawarcia Unii Horodelskiej, która zawarta została 02 października 1413 roku w Horodle pomiędzy Polską a Litwą. W roku ub. minęło 600 lat od tego wydarzenia. Unia ta potwierdzała wspólną politykę obu państw, wprowadziła instytucję odrębnego wielkiego księcia na Litwie wybieranego przez króla Królestwa Polskiego za radą i wiedzą bojarów litewskich oraz panów polskich, wspólne sejmy i zjazdy polsko-litewskie, urzędy wojewodów i kasztelanów na Litwie, a litewską szlachtę katolicką zrównała z polskimi rodami. (Fotogaleria poniżej tekstu)
To był główny cel pielgrzymowania – Wilno, ale nie sposób ominąć tak ważne i bogate duchowością miejsca jak Kodeń czy Sokółka. Pierwszą więc stacją pielgrzymowania był Kodeń, położony nad Bugiem. Kodeńskie Sanktuarium z cudownym obrazem Matki Bożej Gregoriańskiej to najcenniejsze miejsce Podlasia i jedno z najważniejszych Sanktuariów Polski. Cudowny obraz przywieziony z Rzymu przez Mikołaja Sapiehę w 1631 roku został ukoronowany papieskimi koronami już w 1723 roku, a więc tylko 6 lat po koronacji obrazu Matki Bożej Częstochowskiej. Od ponad 380 lat Kodeń to miejsce działania Najświętszej Maryi Panny. Tu o godz. 10:30 sprawowaliśmy Mszę świętą z udziałem licznych grup pielgrzymkowych. Po tej wspólnej i osobistej modlitwie udaliśmy się do Sokółki. Zapewne wielu z Czytelników wie, że to właśnie tu w 12 października 2008 roku podczas Mszy świętej rozpoczynającej się w kościele parafialnym o godzinie 8.30, w trakcie udzielania Komunii świętej jednemu z kapłanów wypadł na stopień ołtarza konsekrowany Komunikant. Kapłan przerwał udzielanie Komunii świętej, podniósł Go i, zgodnie z przepisem liturgicznym, włożył do vasculum – małego naczynia z wodą, stojącego zwykle przy tabernakulum, służącego kapłanowi do obmycia palców po udzielaniu Komunii świętej. Komunikant eucharystyczny miał się w tym naczyniu rozpuścić. Po tygodniu sprawdzono naczynie z Komunikantem i okazało się, że na jego środku widniała wypukła plamka o intensywnej czerwonej barwie. Komunikant po trzech latach przechowywania został 02 października 2011 roku uroczyście przeniesiony go do kościoła i znajduje się w bocznej kaplicy Najświętszego Sakramentu.
Po nawiedzeniu kościoła św. Antoniego Padewskiego ruszyliśmy w kierunku Augustowa. Po krótkiej przerwie tuż przed przekroczeniem granicy polsko-litewskiej udaliśmy się w dalszą podróż. Dochodziła godz. 22:00, gdy dojechaliśmy do miejsca noclegu. Tu przyjęły nas Siostry od Aniołów. Rzeczywiście w klimacie anielskim, ale i ludzkim, gdyż ciało było omdlałe. Przygotowana kolacja wzmocniła nieco osłabłe siły. Zgromadzenie sióstr od Aniołów założył w 1889 roku w Wilnie ks. Wincenty Kluczyński jako Stowarzyszenie Apostolskie Sióstr od Aniołów. Stowarzyszenie powstało dla służby Kościołowi przez pomoc kapłanom w pracy apostolskiej, nie tylko tam, gdzie oni już pracują, ale również tam, gdzie nie mogli jeszcze dotrzeć. Członkinie stowarzyszenia miały być – jak podkreślają pierwsze konstytucje – "siostrami Aniołów nieba i aniołów ziemi (kapłanów)", z którymi miały "współpracować, współcierpieć i współmodlić się". Na przełożoną generalną powołał ks. Kluczyński swą dawną penitentkę Bronisławę Stankowicz, będącą już członkinią Zgromadzenia Córek Serca Maryi. Zgromadzenie ma Dom Generalny w Konstancinie – Jeziorna (Polska).
Po porannym przebudzeniu i czynnościach w wymiarze duchowym i ludzkim udaliśmy się do Pani Ostrobramskiej – Królowa Korony Polskiej. Ostra Brama jest najcenniejszym skarbem Wilna z jej słynącym z cudów i łask obrazem Matki Miłosierdzia. To właśnie on w szczególny sposób przyciąga turystów i pielgrzymów z całego świata. Była niedziela – dochodziła godz. 10:00, gdy stanęliśmy u Jej stóp. Przekonaliśmy się, że autentycznie, przybywają tu pielgrzymi nie tylko z Europy lecz także innych kontynentów. Wsłuchując się w rozmowy, dialogi można odnieść wrażenie współczesnej „Wieży Babel” z tą różnicą, że intencje tamtej i obecnej są odmienne. Warto dodać, że historia Ostrej Bramy rozpoczyna się wraz z rozbudową Wilna. W XV-XVI wiekach miasto otoczono murem obronnym. Powstało wtedy dziewięć bram miejskich, z których do dziś przetrwała tylko Ostra Brama. Po nawiedzeniu tego świętego miejsca udaliśmy do kościoła pod wezwaniem Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny, gdzie pracują Ojcowie Franciszkanie. 21 października 2012 roku kard. Audrys Bačkis (arcybiskup Wilna), abp Luigi Bonazzi (nuncjusz apostolski) oraz bp Rimantas Norvila (ordynariusz wiłkowyski) poświęcili nowy ołtarz i złożone do niego relikwie św. Jadwigi Królowej. Ołtarz znajduje się w dawnej kaplicy Matki Bożej Śnieżnej. To właśnie tu – w tym kościele – 21 września 2014 roku miała miejsce uroczystość poświęcenia urny z ziemią pochodzącej z Horodla. Kościół w chwili obecnej jest w trakcie odrestaurowywania. Na uroczystość tę przybyli wierni z Wilna oraz innych rejonów Litwy i z Polski – ze Stalowej Woli. Mszy świętej przewodniczył o. Marek Dettlaff przeor klasztoru a zarazem proboszcz parafii. Po zakończonym nabożeństwie przyszedł czas na bliższe poznanie historii tego miejsca, świątyni, rozmowy. Przyszedł także czas na powrót do Polski. Przy pięknej słonecznej pogodzie powracaliśmy na ziemie polską w kierunku Augustowa. Po drodze na chwile wstąpiliśmy do klasztoru Sióstr Rodziny Maryi w Studzienicznej, gdzie Siostry podjęły nas w duchu radości sercem i darem stołu. Przed laty przebywał tu m.in. Sługa Boży kard. Stefan Wyszyński, zaś podczas jednej z pielgrzymek zawitał w te strony Jan Paweł II. Następnie udaliśmy się w dalszą podróż.
Amicus








