Zadam jedno może jak dla Ciebie niezbyt przyjemne pytanie: czy potrafisz w swoim życiu płakać? Zdziwisz się na takie pytanie? Ja naprawdę chcę Cię na serio zapytać: czy potrafisz płakać? Tak płakać. Napisano kiedyś takie zdanie: Łzy mogą być łaską. Płacz wiąże się zazwyczaj z wieloma złymi skojarzeniami: są łzy cierpienia, zwątpienia, ale i są łzy radości, skruchy... Łzy mogą uwalniać, oczyszczać nas na przyjęcie nowego, pocieszającego słowa, słowa przebaczenia. Można wiele jeszcze powiedzieć o płaczu, zwłaszcza o jego wstydliwej stronie. Uważa się bowiem, że tłumienie łez jest świadectwem siły charakteru i męskości. Czy w rzeczywistości tak zawsze jest? Niby płacz jest rzeczą ludzką, łzy leżą w naszej naturze. Jednak najgorzej jest, gdy łez zaczyna już brakować. Chyba ten najbardziej cichy i skryty płacz, najbardziej boli, ale nie tylko nas...
Zatrzymam się na chwilę przy Ewangelii, która w sposób naturalny mówi, że święty Piotr płakał. „Wyszedł wtedy na zewnątrz i gorzko zapłakał, gdyż wyparł się Jezusa. On, Piotr – przedstawiciele A[postołów, ten, który wyciągnął miecz, człowiek – skała, on zapłakał. Nawet Ewangeliści nie dziwili się, po prostu napisali o tym. Te łzy wyjednały Piotrowi łaskę. Rozpłakał się przed tym, przeciwko któremu zawinił. Tylko Jezus mógł mu obiecywać wszystko, co zostało zaprzepaszczone. On mógł cierpienie uciszyć i smutek rozproszyć. Tego Piotr nauczył się w swoim czasie sam na sam z Jezusem, że jeśli ktokolwiek w beznadziejnej sytuacji może pomóc, to tylko Chrystus. Piotr wie, że Pan go nie opuści, nie odepchnie go od siebie – nie ze względu na jego winę, cierpienie, a nawet żal. Te łzy tworzą miejsce na samego Boga. Potem, nad Jeziorem Tyberiadzkim, po zmartwychwstaniu, wyjaśniło się wszystko, Piotr, a wraz z nim i inni uczniowie, przyszli tutaj, aby pracować i w czasie pracy zapomnieć o tym, co się stało z Jezusem. A wtedy On sam do nich przyszedł. Piotrowi zaś powiedział: „Paś owce moje”. Tym słowem przywrócił na nowo swego apostoła do służby. To było właśnie słowo przebaczenia. Łzy nie były wylane nadaremnie. W Piotrze odnowiła się pewność, że jego sprzeniewierzenia, niewierność są bez znaczenia wobec Bożej miłości i wierności. „Kto do mnie przychodzi, nie będzie odrzucony” – mówi Jezus. Wina jest wymazana. Piotr jest wolny. „Paś baranki moje”. Życie może toczyć się dalej, praca niesie znowu radość i nadaje nowy blask.
Łzy mogą być łaską. Nikt nie potrzebuje wstydzić się swoich łez. Bóg przecież obiecał, że osuszy łzy. Trzymaj Go za słowo i niech ono będzie twoją siła i pomocą. Łzy przygotują miejsce na Boże działanie w tobie. Jego miłość jest silniejsza niż twoje cierpienie i większa niż twoja wina. Ona uwalnia cię od przeszłości. Ona kieruje i daje życiu nowe szanse. Kto sam w swoim cierpieniu został pocieszony, kto znalazł przebaczenie, ten powinien rozumieć ból innych i ich poczucie winy. On wie, jak dodać im odwagi. Możesz podejść i dać im nadzieję, aby nie zamknęli się w swoim cierpieniu i nie zgorzknieli. Życie świętego Piotra nabrało znowu sensu, gdy Pan do niego przemówił. Zastanów się teraz, w jaki sposób ty możesz pomóc płaczącym, aby ich spojrzenie było jasne, nie przysłonięte łzami, ale wyzwolone dla miłości Jezusa, który obiecał: „Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni”. A w innym miejscu rzekł: „Błogosławieni wy, którzy teraz płaczecie, albowiem śmiać się będziecie”.
Wokół ciebie i mnie są osoby, które płaczą. Jeśli nawet nie widzisz ich łez, to nie znaczy że nie płaczą. Ono płaczą nad sobą w sercu, w duszy. Płaczą, bo uświadamiają sobie wielkość swojej winy. A winę tę zaciągnęli w różny sposób. Nie będziemy tu przywoływać po imieniu tych, którzy winę zaciągnęli poprzez: obmowy, plotki, oszczerstwa, donosy, tworzenie klik nieludzkich, chorą ambicję, megalomanię, tęsknotę za karierą… Nad tymi trzeba się pochylić z wielkim współczuciem i jeśli ich nie stać na płacz żalu, skruchy, to nad nimi należy zapłakać. Może niejednokrotnie będzie to nie tylko płacz, ale wielki szloch. A może przez ten płacz nad nimi sami podejmą refleksję i zapłaczą nas sobą. Powiadają, że od płaczu oczy robią się ładniejsze. A oczu niektórych są zafałszowane, nieszczere, skrywające gorzką prawdę, zaś uśmiech na twarzy to tylko skurcze mięśni. A może to fałszywy uśmiech za dnia a szczery płacz w nocy? Jeśli zauważysz, że ci, którzy cię skrzywdzili nie płaczą, to pociesz się tym, że na krzyżu życia nie zakończysz. Więc nie płacz już i otrzyj łzy, do góry patrz tam nadzieja skrzy.
Amicus








