Takie trudne, a takie proste pytanie o miłość. Najważniejsze przykazanie Jezusa: Miłujcie się wzajemnie tak jak ja was umiłowałem (J, 5,12) W głębi serca tak naprawdę chcemy kochać drugiego człowieka i być dla niego dobrym. Wszak jesteśmy powołani do miłości i wolności. Jak wiele razy tak bardzo ukrywamy, a im bardziej ukrywamy tym bardziej widać jak bardzo potrzebujemy miłości. Tę potrzebę miłości i bliskości bardzo ładnie widać w sanatoriach kiedy to jesteśmy zwolnieni z obowiązków domowych, a zajmujemy się tylko sobą. Kiedyś będąc w sanatorium w Busku Zdroju poszedłem ze znajomymi na wieczorek zapoznawczy. Nie chciałem specjalnie iść bo cenię sobie spokój, a i też nie było osób w moim wieku lub podobnym, żeby pogadać, wymienić doświadczenia etc. Dałem się jednak namówić myśląc: co będę sam w pokoju siedział. Kliknij tutaj - warto!
Większość osób na wieczorku to były kobiety, z reguły samotne, emerytki, bądź rencistki (sądząc po ich wyglądzie), ale też osoby, którym z różnych przyczyn nie ułożyło się w życiu tak jakby tego chciały. Na początku nie przyglądałem się im zbytnio – ot rzuciłem okiem tu i tam rozglądając się po sali. Dopiero później zwróciłem uwagę na to jak te kobiety potrzebują drugiego człowieka, kogoś kto by je pokochał (albo choć przytulił) i jakie dziwne zabiegi przy tym robią, aby upatrzeć sobie pożądanego osobnika bez względu na to czy ten osobnik jest zainteresowany daną panią czy też nie. Wyglądało to tak, że jeżeli pani upatrzyła już sobie pożądanego pana, (choć on niekoniecznie odwzajemniał jej zainteresowanie) pani zaś obtańcowywała swojego partnera, on tańczył niejako sam choć obok niej wszak bez kontaktu wzrokowego ze swoją partnerką jakby jej nie było. Kończyło się tak, że pani zdegustowana wracała do stolika, jednak po chwili zaczynała obserwacje kolejnego pana po czym ruszała do kolejnego „ataku”. Pomijam fakt, że wszystkie kule i laski służące do chodzenia na co dzień stały w kącie, gdyż panie jak i panowie chcieli zaprezentować się z jak najlepszej strony. Bywało też i tak, że pani mając sprawniejszego bądź dużo młodszego partnera nie mogła za nim nadążyć z uwagi na swoją niepełnosprawność, wówczas biedna spocona, starała się wytrwać z radosną miną do końca trwania danego tańca po czym wyraźnie zmęczona wracała do stolika. Zazwyczaj jednak samotne panie tańczyły razem w kółeczku.
A i ja w pewnej chwili stałem się obiektem bardzo uważnej obserwacji pewnej pani, która chcąc mnie obejrzeć z bliska (stolik w rogu sali) zostawiła swojego partnera i przyszła do mnie przyglądając mi się z dużą uwagą (nie wiedziałem wówczas o co jej chodzi). Jednak, gdy zobaczyła moje kule leżące obok stolika w jednej chwili zrezygnowała ze mnie bez mrugnięcia okiem. Pytam znajomych o co chodzi: A oni na to: pani nie wiedziała, że masz kule i stwierdziła po bliższym oglądzie, że się jednak nie nadajesz po bliższej znajomości. Poczułem się jak towar na półce. Inny przykład szacowania partnerki przez pana: Pani z panem rozmawia ponad godzinę, cieszą się, śmieją się razem, a więc widać, że świetnie im się rozmowa klei. Nagle pani mówi: no wie pan, ale ja mam kule, nie jestem taka ruchoma, jestem po operacji biodra. A pan na to: A, to nie, bo ja kulawej to nie potrzebuję. I poszedł sobie.
Opisane sytuacje pokazują jak bardzo zależy nam na kontakcie z drugim człowiekiem, choć czasem szukamy przygód to jednak pragniemy tej chwili czułości, choćby w tańcu przy czym wiek nie ma tu większego znaczenia. Czego zatem chce człowiek? Czego ja chcę? Z opisu powyższych sytuacji – pragniemy po prostu miłości, odrobiny czułości. Ponadto skoro jesteśmy stworzeni na obraz i podobieństwo Boga to chcemy czynić dobro bo Bóg jest dobry, a my zostaliśmy stworzeni Jemu podobnymi. Rzecz jasna - boimy się czasem przyznać do tego, czego tak naprawdę chcemy, bo to nie modne, bo to nie trendy, ale prawdą jest, że lubimy czynić dobro i pragniemy kochać. I nawet niewierzący chcą czynić dobro bo tak naprawdę, to czynienie dobra daje nam prawdziwą radość, a miłość nas uskrzydla. Wiele razy widziałem jak ktoś zrobił prezent dziecku czy mnie, ot coś drobnego, a ile było przy tym radości. Nie musiał, nie musiała, ale chciał. Tak naprawdę lubimy czynić dobro drugiemu człowiekowi. To czynienie dobra sprawia, że czujemy się lepiej. A czego ja chcę? Powiedziałbym, że chcę być kochany i chcę kochać, może prozaiczne, ale dla mnie prawdziwe. Po co się kłócić, maskować. Często emocje towarzyszą nam ze strachu. A prawda jest taka, że po prostu pragniemy miłości. Czyńmy zatem dobro drugiemu człowiekowi i kochajmy – po prostu. Ot i to cała filozofia.
W.M.








