• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg

Ks. Grzegorz BliźniakTo właśnie dziś – 14 stycznia 2018 roku punktualnie o godz. 10:00 zadzwonił telefon. Gdy spojrzałem na wyświetlający się numer okazało się, że jest to telefon z Gietrzwałdu i dzwoni znany mi ks. Krzysztof. Po wymianie z nim kilku słów dodał, że jest obok niego kapłan, którego przed laty spotkałem na KUL-u w Lubinie i chce zamienić ze mną kilka słów. Okazało się, że faktycznie w latach 90’ spotkałem ks. Grzegorza Bliźniaka, który przygotowywał pracę doktorską z katechetyki. Przywołane z tamtych czasów zdarzeń, spotkań szybko pozwoliły mi na przypomnienie sobie osoby, która dziś czyni wielkie dzieła dla Kościoła. Jakie to są dzieła? Może więc po kolei. Otóż ks. Grzegorz, wraz ze swoim przyjacielem - ks. Mirosławem Kęską, założył zgromadzenie męskie „Misericordianie”. Zanim jednak to nastąpiło po drodze miało miejsce wiele nadzwyczajnych wydarzeń pisanych ręką samego Boga. Otóż, gdy zrodziła się myśl powołania zgromadzenia, którego głównym celem jest szrzenie kultu Miłosierdzia Bożego, ks. Grzegorz osobiście napisał list do papieża Jana Pawła II, na ręce ówczesnego abp. Stanisława Dziwisza, z zapytaniem, czy Kościół potrzebuje takiej wspólnoty?. Był rok 2005, Papież leżał ciężko chory w poliklinice Gemelli. Odpowiedź nie przychodziła. Ks. Grzegorz wraz z ks. Mirosławem wybrali się zatem do Rzymu. Był luty 2005 roku. Chodzili codziennie do polikliniki Gemelli, by w szpitalnej kaplicy odmawiać Koronkę o godz. 15, modlić się za Papieża i o jakiś znak.

Zagrożenie wiaryAtaki na wiarę chrześcijańską ze strony New Age'u wydają się groźniejsze niż te, które cierpieliśmy od komunizmu. Komuniści byli na swój sposób prostolinijni w swojej walce z wiarą. Mówili wyraźnie, że odrzucają Boga i Chrystusa, nie ukrywali swojej niechęci do Kościoła, jasno odcinali się od moralności kierującej się miłością jako pierwszą zasadą moralną. Dziś większym zagrożeniem dla człowieka – szczególnie wierzącego - jest New Age. Słyszymy dość często, że chrześcijaństwo już wyczerpało swoją formułę, stało się religią jałową, weszło w okres swojej starości i trzeba myśleć o religii nowej, na miarę naszych czasów. Że chrześcijaństwo jest religią jednej tylko cywilizacji, a dziś potrzebna nam religia dla całej ludzkości. Że chrześcijaństwo spowodowało wiele wojen, prześladowań i nietolerancji, wybudowało już dość przepaści między ludźmi, a dziś ludzkość tęskni za religią pojednania i powszechnej życzliwości. Że będzie to jakaś panreligia, streszczająca w sobie wszystko, co naprawdę cenne w różnych religiach, a zarazem wyzwolona z ograniczeń tych religii.

Acedia czyli duchowa depresjaSam termin grecki „acedia" jest bardzo ciekawy. Jako pierwszy używa go starożytny lekarz Hipokrates, który oznacza nim stan wyczerpania organizmu. Potem znajdujemy go w greckim tłumaczeniu Starego Testamentu. Występuje on tam trzykrotnie i oznacza zgryzotę, niezadowolenie i zgnębienie. Acedia jest swoistą perwersją duchową, w której „kocha się", a raczej traktuje jako zwyczajne i normalne, to, do czego powinno się czuć wstręt, nie uświadamiając sobie demoniczności tego stanu. Ewagriusz z Pontu, tak definiuje acedię: „Acedia jest umiłowaniem sposobu życia demonów". Definicja ta jest tyleż prosta i szokująca, co niejasna, ujmuje jednak niezwykle trafnie sedno sprawy. Demon jest źródłem nienawiści i zawiści. Nie może jednak pozyskać człowieka na tych drogach, gdyż człowieka nienawiść i zawiść nie pociągają. Dlatego będąc kłamcą i ojcem kłamstwa, symuluje miłość i troskę o człowieka, i tak prowadzi go do „umiłowania" swego sposobu życia. Stopniami na tej drodze są kolejne grzechy główne od pychy począwszy. Każdy z nich jest kłamliwą obietnicą szczęścia. Człowiek jednak nie widzi ani tych grzechów, ani tym bardziej samej acedii, w której na koniec się znajduje.

Budowanie autorytetuW dzisiejszych czasach bardzo ważnym aspektem pracy zawodowej czy życia prywatnego, jest bycie dla kogoś autorytetem. Ma to szczególne znaczenie dla managerów w firmach w stosunku do swoich pracowników oraz rodziców – dla swoich dzieci. Bezpośrednią korzyścią z bycia autorytetem w oczach innych jest obdarzenie szacunkiem i uznaniem. Ludzie podążają za tymi, którzy są dla nich wzorem i choć jest to ważne, często wymaga czasu. Do zbudowania autorytetu prowadzą trzy główne filary: charyzma i zasady, wykształcenie i doświadczenie oraz wiek i pozycja. Warto wziąć sobie do serca każdy z tych trzech filarów i traktować je jako filozofię życia: być wiernym swoim zasadom, dzielić się zdobytą wiedzą i podawać rękę tym, którzy dopiero wspinają się na szczyt. Jestem przekonany, że dzięki temu będziemy wzbudzać szacunek i uznanie u innych. Nasz charakter i wartości moralne, którymi się w życiu kierujemy, wymagają lat pracy. Jest to też umiejętność szybkiego podejmowania decyzji i reagowania w trudnych sytuacjach. Jeżeli chcemy budować swój autorytet w aspekcie doświadczenia i wykształcenia, to dać należy szansę innym ludziom – powiedzieć im, co już potrafisz, co Twoim zdaniem działa, a co nie działa – dzielić się tym. Zapewne szerzej na ten temat będzie okazją wysłuchać wystąpień prelegentów podczas Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej na temat: Autorytet w życiu człowieka, społeczeństwa, Kościoła i Narodu”, która tym razem odbędzie się 20 lutego 2018 roku (wtorek) w Stalowej Woli, ul. Energetyków 11A. Będzie to kolejna cykliczna konferencja poświęcona autorytetowi. Ostateczny termin zgłoszeń upływa 10 lutego 2018 roku. Czas więc już teraz nie tylko zaplanować swój czynny udział, lecz dokonać zgłoszenia drogą internetową na adres mailowy: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Zespół Pośpieszalscy w BolesławcuNadszedł czas powrotu do Polski i do domu. Po czterodniowym pobycie we Francji ruszyliśmy do Bolesławca, by tu zatrzymać się na mały odpoczynek. Jak się okazało po przyjeżdzie na miejsce, wieczorem ma się rozpocząć koncert kolęd w wykonaniu „Pośpieszalskich”. Wielu zapewne doskonale kojarzy sobie Jana Pośpieszalskiego, który w TVP prowadzi program „Warto rozmawiać” – jest to cykliczny, publicystyczny program telewizyjny. Jan Pośpieszalski jest jednym z dziewięciorga rodzeństwa, którzy wszyscy posiadają nadzwyczaj znakomite uzdolnienia muzyczne. Jan Pośpieszalski oprócz tego, że jest muzykiem, to jest aranżerem i kompozytorem, dziennikarzem i publicystą, autorem programów radiowych i telewizyjnych. Tym razem w Bolesławcu – zresztą kolejny już raz - zaprezentowali 01 stycznia w kościele pw. Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa przy ul. Orzeszkowej 3 wraz z całą rodziną Noworoczny Koncert Kolęd. Pospieszalscy to jedna z najbardziej znanych muzycznych rodzin. Dwa pokolenia muzyków, raz do roku, około Bożego Narodzenia występują wspólnie, tworząc orkiestrę złożoną z kilkunastu osób o tym samym nazwisku. Na program koncertu złożyły się autorskie opracowania znanych polskich kolęd, a także kilka utworów skomponowanych przez Pospieszalskich.

Podczas wywiadu z s. AureliąJest późna pora wieczorna 28 grudnia 2017 roku. Jako grupa jesteśmy na miejscu w La Ferte Sous Jouarre, gdzie zatrzymaliśmy się na cztery dni. Pierwszą osobą witającą nas z w progach tego domu z uśmiechem na twarzy to Siostra Aurelia, która przed laty urodziła się w Żurawiczkach, ochrzczona została w Zarzeczu. W wieku 3 lat wyemigrowała do Francji wraz z dwojga rodzeństwem. Tu opiekowała się nią matka chrzestna. Mając 12 lat z powrotem powróciła do Ojczyzny - do Urzejowic k. Przeworska (dziś woj. podkarpackie). Po przyjeździe do Polski została przyjęta do klasy szóstej szkoły podstawowej. W wieku 14 lat wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Józefitek. Od tego momentu życie Siostry Aurelii wypełniało się służbą i poświęceniem. Z woli swoich przełożonych wędrowała po świecie pracując jako misjonarka, katechetka, wychowawczyni. Jej postawa jakiej doznaliśmy od początku budzi ogromny respekt i szacunek nie tylko z racji na jej wiek, charyzmatyczne poświęcenie, ale także wciąż młodzieńczy zapał, świeżość umysłu, zdrową ocenę każdej sytuacji, otwartość na drugiego człowieka, wielką radość z życia, służebność i gotowość do pomocy innym. Ten iście Boży duch wypełnia osobę Siostry czyniąc z niej pokorną służebnicę pełną optymizmu i duchowej radości z bycia na służbie Bogu i ludziom. Dziś, to jest 31 grudnia 2017 roku w godzinach przedpołudniowych poprosiłem Siostrę o kilka słów, które są świadectwem jej pięknego Chrystusowego powołania i życia, a także bycia osobą wypełniającą w duchu wiary swoją misję na wielu odcinkach życia. To szlachetne świadectwo jest z jednej strony podsumowaniem kończącego się roku, a jednocześnie przykładnym wzorem i zachętą do podejmowania naszych postanowień na Nowy Rok 2018.

U stóp Figury św. Jana PAwła II w Ploërmel Dzień 29 grudnia br. przeżywając z dala od ojczystego kraju był dla całej grupy - po brzegi wypełniony - wielogodzinną podróżą, modlitwą, pamięcią o bliskich i solidarnością z broniącymi Krzyża. Poranek rozpoczęliśmy od wspólnej modlitwy i biesiady porannej. Bacząc skrupulatnie na dość długą perspektywę drogi i przemierzenia jej w ciągu jednego dnia, ponad 1200 km, to sprawiło, że już przed godz. 9:00 byliśmy w drodze do miejscowości Ploërmel, gdzie znajduje się Figura św. Jana Pawła II, o której w ostatnim czasie jest tak głośno z racji na wyrok sądowy nakazujący usunięcie Krzyża z Figury. Wiele mówiono nałamach prasy czy w innych mediach. Chcieliśmy jako przedstawiciele wspólnot akademickich z Polski, Słowacji i Ukrainy stanąć w duchu solidarności z broniącymi Krzyża, ale i w duchu modlitewnym u Jego stóp, by powierzyć sprawy "biednej" Francji, Europy, naszych Ojczyzn. Jednak nasza obecnośc oprócz modlitwy miała być  wyrazem solidarności z tymi, którzy bronią Krzyża zakotwiczonego w Figurę Jana Pawła II. Odległość 581 km dzieląca nas od miejsca noclegu do Ploërmel przemierzyliPrzy grobie św. Iwośmy dość sprawnie mimo rozpoczynającego się weekendu.. Po przybyciu na miejsce rozpoczęliśmy pobyt od modlitwy. OKazało się też, że wdość krótkim czasie gdy staliśmy przed Figurą zjawili się niemal w tempie ekspresowym mundurowi samochodem by dokonać wizytacji miejsca. Okazało się, że co kilka chwil podjeżdżali pielgrzymi samochodami na różnych rejestracjach by poprzez modlitwę i nawiedzenie tego miejsca również wyrazić solidarnośc w obronie Krzyża i Figury św. Jana Pawła II. Fakt ten potwierdza wciąż szerokie zainteresowanie sprawą Krzyża będącego integralną częścią Figury św. Jana Pawła II. Niektórzy widząc flagi Polski, Ukrainy i Słowacji, jakie mieliśmy ze sobą, chętnie podejmowali z nami dialog.

Na Jasnej GórzeW oczach wielu wyprawa ta, to tylko niczym szaleńczy pomysł jaki mogą podejmować osoby niespokojne sercem. Być może jest to prawda, ale powiadają, że tylko szaleństwo umożliwia realizację wielu wspaniałych przedsięwzięć. Wprawdzie jeszcze trwamy w klimacie Świąt Bożego Narodzenia, a tu nagle jawi się nowa rzeczywistość: grupa studentów (głównie członkowie Prezydium Parlamentu Młodzieży Europy Środkowo-Wschodniej) z Ukrainy, Słowacji i Polski udaje się razem do Ploërmel (Francja), by u stóp Figury św. JanaZ wizytą u SióstrPawła II wspólnie kolędować. W ostatnich tygodniach wiele mówiono i pisano na temat decyzji organów sądowych Francji, by pomnik usunąć z miejsca publicznego. W duchu solidarności ze wspólnotą Ploërmel, a przede wszystkim w łączności modlitewnej z Janem Pawłem chcemy dać wyraz jedności i wiary. Tak więc przyszedł czas. I oto 27 grudnia tuż po śniadaniu wyruszyliśmy w kierunku Częstochowy by wpierw u stóp Pani Jasnogórskiej polecić się Jej opiece na czas dalszego pielgrzymowania i czas Nowego 2018 Roku. W godzinach południowych uczestniczyliśmy we Mszy świętej w kaplicy Matki Bożej pamiętając o naszych rodzinach, bliskich i tych wszystkich, którzy polecali się naszej pamięci modlitewnej. Po Mszy świętej udaliśmy się na obiad do Sióstr Miłosierdzia Św. Wincentego a Paulo by stąd udać się do Bolesławca (pierwszy nocleg), gdzie czekały na nas Siostry ze Zgromadzenia Adoratorek Krwi Chrystusa.