• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg

StanyDziś, to jest 09 lipca 2017 roku w Stanach (jeszcze nie zjednoczonych) odbyły się uroczystości związane z patronem leśników - świętym Janem Gwalbertem. Ponieważ jest to moja rodzinna parafia nie mogę przejść obok tego wydarzenia obojętnie, nie zaznaczając tego faktu w kilku słowach. Kościół naucza, że każdy z nas powinien mieć duchowego opiekuna, który jest wsparciem, opoką, wzorem do naśladowania. Czasem śmiejemy się z tego, traktując istnienie duchowego patrona jako zabobon. Wierzymy często w magię internetu czy telewizji, wzorując się na celebryckich idolach. Owszem, każdy z nas ma własną filozofię życia, ale chyba też każdy, niezależnie od wiary i poglądów, wzywał kiedyś na pomoc jakiegoś świętego. Zwykle takim dyżurnym „adresatem westchnień” jest np. święty Antoni, św. Juda Tadeusz i inni. Jest jednak wokół nas wielu opiekunów, patronów, świętych. Patronem leśników, choć mam wrażenie mało jeszcze znanym, jest od 1951 roku święty Jan Gwalbert. To znana postać w Stanach - naturalnie nie w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej, lecz w Stanach położonych w województwie podkarpackim. Właśnie w miejscowości Stany, która jest położona w województwie podkarpackim, w powiecie stalowowolskim i na terenie gminy Bojanów, istnieje należąca do diecezji sandomierskiej, parafia rzymskokatolicka, której patronuje święty Jan Gwalbert.

Cardinal Robert Sarah7 lipca 2007 roku papież Benedykt XVI opublikował motu proprio Summorum pontificum, przywracając możliwość celebrowania liturgii łacińskiej, która zdaniem niektórych lepiej od nowego rytu uwidacznia centralne miejsce Pana Boga. Z tej okazji przypominamy ważne wystąpienie kardynała Roberta Saraha, obecnego prefekta Kongregacji ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów. Kard. Robert Sarah, przewodniczący watykańskiej Kongregacji Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, zaprasza wszystkich kapłanów do celebrowania ad orientem, a wiernych do klękania przy przyjmowaniu Eucharystii. Purpurat, będący w tym przedmiocie najwyższym autorytecie po papieżu, swój apel wystosował na konferencji Sacra Liturgia, która odbyła się 4. lipca 2016 roku w Londynie. Gwinejski kardynał powiedział, że celebracja mszy świętej ad orientem - a więc twarzą do tabernakulum, a nie do wiernych - mogłaby zostać wprowadzona w czasie tegorocznego adwentu rozpoczynającego się 27. listopada. Sarah wyznał też, że Ojciec Święty Franciszek prosił go o "kontynuowanie prac liturgicznych rozpoczętych przez Benedykta XVI". Prace te, traktując rzecz w największym możliwym skrócie, zasadzają się na wyeliminowaniu nadużyć powstałych po posoborowej reformie liturgicznej i powrocie do niektórych rozwiązań stosowanych w tradycyjnej liturgii.

SpotkanieFunkcjonuje pewien obiegowy tekst, który kończy się puentą: "a jednemu z naszych się udało" - i ktoś może zapytać czy to dowcip?, legenda? prawda?. A czy to tak ważne. Otóż istnieje pewne znane opowiadanie, którego przesłaniem jest swoistego rodzaju nadzieja. Mowa w nim o karierze. Młody kapłan będący w podróży pociągiem spotyka rabina, który z niecierpliwością czeka na dialog z nim. A ten, nie wyrażając zbytniej chęci do rozmowy, sprowokował tym samym rabina do inicjatywy w formie konwersacji. Jedno z zasadniczych pytań w rozmowie wielokrotnie powtarzane przez rabina pod adresem „wielebnego” brzmiało: „a jaka kariera?” W końcowej wersji opowiadanie kończy się stwierdzeniem rabina: „a jednemu z naszych się udało”. Gdy spojrzymy na załączone foto, można, a nawet należy stwierdzić: „a jednemu z naszych się udało”. Wystarczyły dwa zbiegi okoliczności. Jeden to ten, gdy bohater młodszy z foto wyjechał przed dwoma dniami na wakacje. Drugi zbieg okoliczności, to przygotowania do mającej się odbyć wizyty w Polsce przedstawiciela Narodu Amerykańskiego. A, że obaj znaleźli się obok siebie, mamy na to wiarygodny dowód w postaci foto. Czy więc wielu z nas znów nie zacznie powtarzać: „a jednemu z naszych się udało”. Otóż los jednym bardziej, a drugim mniej sprzyja. Takie jest życie. Czy można więc jeszcze coś więcej do tego dodać?

KaganiecZwolennicy sankcjonowania tak zwanej „mowy nienawiści”, czyli szerzenia agresji werbalnej w przestrzeni publicznej (a w istocie tego, co sami za agresję uznają), wskazują, że dzięki temu debata publiczna zostanie oczyszczona z pogardliwych i obraźliwych treści. W rzeczywistości jest to jednak koncept zupełnie nieprzystający do standardów demokratycznego państwa prawa oraz wymogów rzeczowej i wolnej debaty, a ponadto, nie spełnia deklarowanych celów, lecz stanowi cenzurę i niweczy wolność słowa. W żadnym systemie prawnym nie istnieje powszechnie stosowana prawna definicja „mowy nienawiści”. Również na poziomie międzynarodowym nie uzgodniono w tej kwestii zadowalającego konsensusu. Uczucie nienawiści oraz jego kompleksowe zidentyfikowanie i opisanie na gruncie prawnym okazuje się bowiem niezwykle trudne. Tym trudniejsze jest zdefiniowanie w przepisach prawa przestępstwa „mowy nienawiści”.

NiemowlęCzwartek, 1 czerwca 2017 (19:53) Rzecznik praw dziecka namawia do ograniczania władzy rodzicielskiej za brak szczepień. Szerokim echem odbiła się niedawna informacja o rodzicach, którym grozi ograniczenie władzy rodzicielskiej w związku z odmową poddania dzieci obowiązkowym szczepieniom. Już nazajutrz po publikacji rzecznik praw dziecka Marek Michalak wydał oświadczenie „W sprawie konsekwencji za nieszczepienie dzieci”. Przywołując nieaktualny stan prawny, ignorując dorobek orzecznictwa sądów ostatnich lat, rzecznik grozi w nim rodzicom odpowiedzialnością administracyjną i karną za odmowę zaszczepienia dzieci. Dokument kończy wytłuszczone pouczenie o możliwości wszczęcia sądowego postępowania w przedmiocie ograniczenia władzy rodzicielskiej wobec rodziców odmawiających zaszczepienia dziecka. Wśród możliwych do zastosowania wobec rodziny środków Marek Michalak wymienia zarządzenie umieszczenia dziecka w pieczy zastępczej, czyli odebranie go rodzicom. Oświadczenie zupełnie nie dostrzega tysięcy rodziców, którzy właśnie z troski o dobro swojego dziecka odmówili poddania go szczepieniom ochronnym. Świadomy kontekstu, w jakim wydaje swe oświadczenie, rzecznik praw dziecka nie skorzystał z okazji, by przypomnieć, że dla dobra dziecka najważniejsze jest jego prawo do wychowania w rodzinie, a jakakolwiek ingerencja w autonomię życia rodzinnego wymaga szczególnej ostrożności. Zamiast tego rzecznik stał się kolejnym organem państwa, który postrzega rodziców odmawiających dokonania szczepień jako nieodpowiedzialnych zwolenników nienaukowej tezy o szkodliwości wszelkich szczepień ochronnych.

OrdoSzanowni Państwo, myślami wszyscy kierują się już ku zasłużonym urlopom, zanim jednak na niego wyjedziemy, pozwalamy sobie przesłać nieco informacji pokazujących, że Prawnicy Odro Iuris nie próżnowali przez ostatnie dwa miesiące. O ich bieżących sukcesach już dziś informujemy. Poniższe informacje otrzymaliśmy właśnie od członków tej organizacji. Otóż Prawnicy Odro Iuris dotychczas reprezentowali i udzielali pomocy prawnej obrońcom życia w 20 sprawach sądowych oraz prowadzą obecnie 6 kolejnych. Przedstawione dane świadczą o otwartości członków tego dzieła, które niesie pomoc wielu osobom pragnącym przedstawić swój punkt widzenia w sądzie. Poniżej zaprezentowane fakty świadczą, iż w przypadku naszej bezradności możemy poprosić o taką pomoc prawników, którzy swoją wiedzą i doświadczeniem starają się okazać wsparcie. Jest to piękny przykład służby drugiemu człowiekowi. Zapraszamy do zapoznania się z wybranymi elementami aktywności Prawników Ordo Iuris, którym dziękujemy za ich działalność i gratulujemy sukcesów.

Grupa dziennaMiło jest coś zaczynać, zwłaszcza, gdy kreśli się pozytywna perspektywa związana z awansem zawodowym czy nobilitacją. Zwykle perspektywa ta ma jednak swój określony czas i wymiar merytoryczny. Po nim następuje kolejne wyzwanie, zadania, cele, wyzwania i konkretne działania. Etapowość realizacji różnych celów uwarunkowana jest od wielu czynników. Jednym z takich etapów jest okres studiów, gdzie człowiek nie tylko zdobywa uprawnienia zawodowe, wykształcenie, uczy się dojrzałego myślenia, ale wchodzi w nowy etap życia. Od wieków niemal powtarzana jest myśl, że czas studencki jest najszczęśliwszym czasem w życiu człowieka. To rzekomo czas beztroskiego życia, czas dobrze pojętej i przeżywanej wolności. Ale, czy rzeczywiście w każdym przypadku, życie studenckie takie jest? Zapewne wielu będzie mieGrupa zaocznać nieco inną i własną tezę, nieco odmienną. W dniu 26 czerwca 2017 roku w dwóch kolejnych grupach (studenci zarówno studiów dziennych jak i zaocznych) przystąpili do egzaminu końcowego wraz z obroną pracy magisterskiej. Dzięki temu zwiększył się dorobek naukowy z zakresu pedagogiki katolickiej. Podjęte przez studentów badania w obszarze pedagogiki katolickiej dotyczyły konkretnych, a jednocześnie bieżących kwestii związanych zarówno z kształceniem jak i wychowaniem młodego pokolenia. Katedra Pedagogiki Katolickiej, w ramach której dotychczas przygotowano i wypromowano już ponad 50 magistrów, 8 doktorów, ma w swym dorobku wiele innych osiągnięć typu publikacje, monografie, artykuły, konferencje naukowe, współpracę z jednostkami naukowymi krajowymi i międzynarodowymi, i wiele innych form. Ten szeroki wachlarz dorobku stał się już widocznym elementem nie tylko w gremiach naukowych krajowych, ale i zagranicznych. Nie bez powodu przyznawane są osobom związanym z pedagogiką katolicką, najwyższe odznaczenia państwowe, czy to przez instytucje państwowe – jak np. przez Prezydenta Węgier – czy inne gremia typu Senaty Uniwersyteckie, organizacje międzynarodowe. Oczywiście perspektywa pracy w tym zakresie jest ogromna. Radosnym jest fakt, że coraz częściej i coraz więcej osób staje wokół tych tematów pochodzących z różnych zakątków Europy i świata. Trzeba jasno podkreślić, że dziś jest wielkie zapotrzebowanie na pedagogikę katolicką i w wymiarze naukowym, edukacyjnym, pedagogicznym, badawczym, opisowym itp.

Ołtarz MBCz24 czerwca – sobota. Dzień jak dzień. Ot taki zwyczajny, jak jeden z wielu. Czy rzeczywiście tak jest? Dla jednego może zwyczajny, a drugiego może być nadzwyczajny. Od czego to w sumie zależy? To pytanie stawia sobie wielu, ale czy wielu na nie odpowiada? Należy domniemywać, że tak. Dla mnie to dzień nadzwyczajny. Tak się rozpoczął od samego ranka. Jeszcze świtał ranek, gdy przez okno spojrzałem na ten świat. Piękny świat. Cudowny świat. Bo taki on jest. Dzieła Boga wszystkie są cudowne. Spoglądając na horyzont i wstający dzień pierwsza myśl jaka się zrodziła musiała stać się faktem. Kilka zwyczajnych czynności, i tych ludzkich i kapłańskich. Jeszcze ostatnia kontrola rzeczy i ruszam. Przyroda żywa, wiosenna, zielona, radosna. Niewielu jeszcze będących w podróży. Powiadają „młoda” godzina. W oczach Pana Boga każda godzina jest młoda. Mijam kolejne wioski, miasteczka. A ten cały świat jest taki uroczy, taki spokojny, taki cudowny. A czas jaki mija ogarnia to całe piękno, całe stworzenie. To wielki dar, to wielka chwila przeżywać go w takiej scenerii. Jednak oprócz tego uroku przyrody, spokojnego czasu i daru piękna towarzyszy konkretny cel - oto zmierzam do miejsca szczególnego. Zmierzam tam, gdzie tysiące ludzkich serc garnie się w różnych chwilach swego życia, w różnym czasie swoich losów. A, że to dziś Dzień Patronalny, tylko tam można ten czas przeżyć najpiękniej.