• fot-01.jpg
  • fot-02.jpg
  • fot-03.jpg
  • fot-04.jpg
  • fot-05.jpg
  • fot-06.jpg
  • fot-07.jpg
  • fot-08.jpg

Fot. 03Okazuje się, że czas wakacji można przeżywać w bardzo różny sposób. Jedni w tym okresie wyjeżdżają w dalekie strony na plaże, inni nad oceany i morze, inni w gronie najbliższych spędzają je w swoim środowisku rodzinnym, a jeszcze inni uaktywniają swoje cenne pomysły idące w parze z pomocą dla innych. Okazuje się, że niekiedy pomysły przeżywania wolnego czasu stanowią piękne i szlachetne wyzwanie dla innych. Wspominałem przed paroma dniami, że coraz częściej otrzymujemy od naszych Czytelników wiele ciekawych listów, uwag, propozycji itp. Piszący zwracają się do nas z wieloma sprawami, niekiedy prosząc nas o podjęcie współpracy, włączenie się w konkretne projekty, czy też podjęcie daleko idących idei szlachetnych i godnych uwagi. Otóż, w dniu dzisiejszym, to jest 21 lipca br. otrzymałem kolejny list – prośbę, z którą chciałbym się podzielić z Państwem. Być może i ktoś z Was – Czytelników -  zainteresuje się inicjatywą przedstawioną w liście i razem będziemy mogli wiele dobra uczynić tym, którzy go oczekują. Proszę więc o zapoznanie się z listem i ewentualnie swoje uwagi, pomysły czy propozycje proszę przesyłać drogą mailową na adres: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

A oto treść nadesłanego listu: „Szanowny Księże Profesorze, jestem studentem medycyny, od października rozpocznę piąty rok studiów na Uniwersytecie Medycznym w Poznaniu. Obecnie staram się stworzyć i rozwinąć Polsko-Ukraińską Fundację Pomocy Medycznej (PUFPM) [przy czym zaznaczę, że jest to wstępna nazwa]. Chciałbym poniżej w krótkich słowach przybliżyć Księdzu Profesorowi ideę Fundacji.

SZATANEWiara w reinkarnację sprawiła, że przestałem w ogóle przejmować się cierpieniem bliźnich, ponieważ byłem przekonany, że tragedie i niedole ludzkie są wynikiem grzechów z poprzedniego życia. Obojętność i znieczulica opanowały moje serce. Uzasadniałem moje postępowanie wiarą w to, iż jeżeli pomógłbym człowiekowi w kłopotach, to w następnym życiu i tak będzie musiał spłacić swój „dług". Nie pomagając mu przyspieszam proces oczyszczenia duszy, czyli dokonuję dobrego uczynku. Czy to jest miłość? Jestem przykładem człowieka, który przez pierwsze 21 lat swojego życia był wychowywany wedle zamiarów diabła. Nie będąc ochrzczony, w wieku sześciu lat zauważyłem, że moi rodzice zmieniają kolor ciała. Pamiętam jak podszedłem do mojego ojca i zapytałem: „Tatuś, dlaczego jesteś pomarańczowy? A teraz dlaczego jesteś błękitny?" Mój ojciec bardzo się martwił. Podejrzewał, że jestem chory psychicznie. Moje pytanie wynikało z faktu, że zacząłem widzieć aurę (inaczej: Tumo, Prana, Ci lub Ki), która zmienia swoje zabarwienie w zależności od sytuacji psychofizycznej człowieka. Niezrozumiany przez otoczenie (nie tylko rodziców, także przez kolegów) zamknąłem się w sobie i popadłem bardzo szybko w kompleks wyższości. Dlaczego? Ponieważ stopniowo doskonaląc zdolności parapsychiczne mogłem wiedzieć i widzieć u innych to, co dla nich samych było nie dostrzegalne. Skupiłem się na głosie w umyśle, który instruował mnie, w jaki sposób rozwijać te umiejętności do entej potęgi.

ReinkarnacjaSiostra Michaela Pawlik w latach 1967-1981 przebywała w Indiach jako świecka pielęgniarka. Jechała tam z przekonaniem o głębi tamtejszej mistyki i pięknie hinduskiej duchowości, jednak to, co później przeżyła w Indiach, całkowicie zburzyło jej idylliczne wyobrażenia. Na własnej skórze się przekonała, jak bardzo niebezpieczne i złudne są uroki duchowości Wschodu – z wiarą w karmę, dharmę oraz reinkarnację. Po przyjeździe do Indii pracowała w ośrodku zdrowia przy katolickiej misji. Zżyła się z miejscowymi ludźmi, nauczyła się ich języka i bardzo dobrze poznała ich mentalność, zwyczaje oraz wierzenia. Mieszkała w rejonie, gdzie ludzie żyli duchowością hinduizmu nieskażonego wpływami europejskimi. Siostra Michaela wspomina: „Wkrótce po tym, jak zaczęłam pracę w ośrodku zdrowia, zaszokowały mnie ofiary indyjskiej religii… Proszę sobie wyobrazić, przynoszą mi do ośrodka zdrowia dziecko, które zostało oślepione, z oczodołów leje się ropa. »Ratuj go!«. »Co się stało?!« – pytam. Okazuje się, że w świątyni dokonano liturgicznej ceremonii przygotowania do pełnienia dharmy przez ten ród, z którego pochodził ten chłopak. Trzeba go było okaleczyć. A dharmą tego rodu było żebranie, więc żeby skutecznie żebrał, trzeba go było oślepić… W tym celu niektórzy potrafią ręce obciąć do łokcia, pozbawić oczu czy kręgosłup połamać tak, że powstaje straszna karykatura postaci ludzkiej”.

Andreas LaunW teologii katolickiej, w całym Kościele katolickim w krajach obszaru niemiecko- oraz anglojęzycznego, pozwalano na sytuację, w której przez całe dziesięciolecia wolno było głosić idee heretyckie. Ten proces się rozszerzał i ostatecznie doprowadził do przemiany świadomości wielu chrześcijan. Musiał przyjść czas, kiedy ilość tego typu poglądów wzrosła tak bardzo, że zaczęto je wprost artykułować - mówił w 1996 roku biskup Salzburga, Andreas Laun). Poniżej zamieszczamy fragment jego wywiadu jakiego udzielił na temat nieposłuszeństwa w Kościele katolickim w kontekście stworzenia przez tzw. katolików liberalnych stowarzyszenia „My jesteśmy Kościołem” między innymi w Austrii. Wywiad ma ponadczasowy wymiar, dlatego warto raz jeszcze wgłębić się w treść rozmowy z biskupem. Organizatorzy inicjatywy „Jesteśmy Kościołem" twierdzą, że realizują jedynie idee Soboru Watykańskiego II, który uznał powszechne kapłaństwo wiernych i przyznał nowe zadania świeckim. Dlatego uważają oni, że w ich postulatach przejawia się działanie Ducha Świętego, bo to oni reprezentują większością prawdziwy Lud Boży. Co ksiądz biskup sądzi o takiej argumentacji?

SamotnySwoje świadectwo dedykuję wszystkim, którzy określają siebie jako "wierzący, ale niepraktykujący". Przez wiele lat sam mówiłem o sobie właśnie w ten sposób. Szedłem w złym kierunku, bo w istocie byłem zamknięty na działanie Boga. Teraz, mając już 30 lat, czuję się jak raczkujące niemowlę w nowej rzeczywistości świata, którą otworzył przede mną Pan Bóg za pośrednictwem Niepokalanego Serca Maryi, Królowej Polski z Jasnej Góry. Mam na imię Bartosz. Całe swoje życie uważałem się za katolika, ale tak dokładnie chyba nie rozumiałem, jaki skarb odziedziczyłem po swoich dziadkach i rodzicach. Mając 19 lat, wróciłem do Polski z zagranicy, gdzie skończyłem szkołę. Przebywałem tam w zasadzie sam, przez 3 lata. Ten okres był niestety wypełniony nie tylko nauką, ale także brnięciem w rzeczy niegodne człowieka wierzącego. Właściwie to traktowałem ten czas jako zabawę. Po powrocie do kraju kontynuowałem ten rozrywkowy styl funkcjonowania. Miałem wielu znajomych i przyjaciół, którzy imponowali mi swoim statusem społecznym albo tym, że byli "kimś" w towarzystwie dzięki kasie, którą dysponowali. Niestety, nie potrafiłem być sobą. Płynąłem z prądem. Żyłem według zasad innych, które sam przyjąłem za własne priorytety.

GenderDo naszej Redakcji niemal każdego dnia napływają różne informacje, apele, prośby, komunikaty. Cieszy nas ten fakt, że strona internetowa: „Pedagogika Katolicka” została zauważona jako narzędzie do podejmowania ważnych spraw w duchu katolickim. Tym razem otrzymaliśmy z Redakcji „Ordo iuris” kolejny materiał, który chcemy Państwu przekazać tą drogą. Jeśli ktoś uzna zawłaściwe, można ten materiał również zamieścić na innych komunikatorach. Informacja jaką otrzymaliśmy w dniu dzisiejszym rozpoczyna się od słów: „Kilka dni temu „Gazeta Wyborcza” wyrażała najwyższe zaniepokojenie, że pod wpływem Ordo Iuris Ministerstwo Edukacji Narodowej postanowiło usunąć obowiązkowe „warsztaty antydyskryminacyjne” z polskich szkół. Koniec obowiązkowych zajęć genederowych! Faktycznie, nasza opinia prawna, jak również opinie analityków Instytutu dostarczone MEN przez inne organizacje, wykazywały szkodliwość obowiązkowego prowadzenia tego typu zajęć. Jednak o sukcesie przesądziła kampania „Chrońmy Dzieci!”, którą rozpoczęliśmy niespełna dwa miesiące temu, a której rozmach przekonał MEN o bezcelowości utrzymywania tego obowiązku. Oczywiście to nie koniec sprawy. Trzeba to jasno podkreślić, że opinia dostarczona MEN wykazała szkodliwość obowiązkowego prowadzenia „warsztatów antydyskryminacyjnych”. Problem jednak nadal trwa. Odbieramy liczne sygnały od rodziców, którzy słusznie nie wierzą w tak szybkie zwycięstwo rodzin nad deprawatorami. Wiele samorządów, niezwiązanych decyzjami rządu, będzie wciąż zmuszało szkoły do prowadzenia genderowej edukacji naszych dzieci. Ale czy kwestia genderyzmu dotyczy tylko szkoły? Słyszymy przecież wieści, że i w katolickich uczelniach, szkołach są wdrażane programy genderowskie. Czy to normalne? Zdrowy człowiek zapewne odpowiednio jednoznacznie: to absurd!

SpotkanieBudowanie przyjaźni trwa zwykle wiele lat, i niekiedy odbywa się to w wyjątkowych sytuacjach, a innym razem w sposób bardzo naturalny, zwyczajny, ot po prostu. Wiemy doskonale, że zbudować przyjaźń międzyludzką, to znaleźć człowieka godnego zaufania, któremu jesteśmy w stanie powierzyć tajniki i sekrety własnego życia. Jest to pewnego rodzaju sztuka, dzięki której kreujemy coś bliskiego, szlachetnego. Relacje przyjaźni można budować między grupami, osobami, narodami. Na dowód tego jest fakt kolejnej wizyty i spotkania jakie miało miejsce w dniu 14 lipca 2017 roku w Warszawie z przedstawicielami Ambasady Węgier w Warszawie, na czele z Panią Ambasador i jej Rodziną. Obecny rok obfituje w przeżywanie wielu wspólnych rocznic. Nie bez znaczenia więc co pewien czas słyszymy o obchodach wspólnych uroczystości. Dajemy temu wyraz również na tej stronie internetowej informując Państwa, by w ten sposób dzielić się wzajemnie radością i ukazywać przyjaźń trwającą między naszymi Narodami – Polską i Węgrami. Dzisiejsze spotkanie posłużyło m.in. do omówienia kolejnych planowanych programów, jakie będą w najbliższym czasie realizowane. Okazuje się, że – w myśl znanej zasady – odległość nie stanowi przeszkody, aby podejmować nawet z perpsktywy dalszej odległości, połozenia, zamieszkania, wiele wspólnych inicjatyw w różnnych obszarach życia, i w różnym ich zakresie. Tym razem trwające kilka godzin spotkanie pokazało, że istnieje wiele wspólnych tematów, kart historii, okoliczności, możliwości i potrzeb do wspólnego podejmowania konkretnych projektów i zadań.

SwiadomośćZanim odpowiemy na to pytanie, najpierw wyjaśnijmy co znaczy "nauka", "naukowy"; jak te pojęcia należy rozumieć zgodnie ze współczesną metodologią nauk? Nauka obejmuje w swych badaniach określoną część rzeczywistości materialnej i doświadczalnej. Pozostałymi fragmentami świata realnego zajmuje się filozofia i teologia. Te trzy dziedziny: nauka, filozofia i teologia dają w sumie przybliżony obraz całej istniejącej rzeczywistości. Nauka zajmuje się dość wąskim zakresem wiedzy ludzkiej; w zasadzie obejmuje ona wszystko to, co jest materialne i doświadczalne, a więc można powiedzieć to, co jest mierzalne, dotykalne i co da się zważyć oraz sfotografować. Zasadniczym źródłem poznania naukowego jest doświadczenie empiryczne; ono też jest zasadą weryfikacji twierdzeń naukowych. Współcześnie najbardziej typowy przykład wiedzy naukowej stanowią nauki przyrodnicze, a od XIX wieku miano nauki zwykło się dawać naukom szczegółowym takim jak: fizyka, chemia, biologia, ekonomika, psychologia, socjologia itd. Takie pojecie nauki przetrwało do naszych czasów. Obecnie przyrodnicy i naukowcy posługują się takim właśnie pojęciem nauki. Nauki przyrodnicze ograniczają się do opisywania i wyjaśniania w świecie przyrody prawidłowości zdarzeń oraz ich przewidywań. Poznanie naukowe musi opierać się bezpośrednio lub pośrednio na empirii, czyli na doświadczeniu zmysłowym. Oprócz nauki uprawia się w pewnych kręgach, z dużym zainteresowaniem i pożytkiem duchowo-intelektualnym, filozofię, która bazuje na rozumie oraz teologię opartą na Objawieniu. Ani filozofa, ani teologia nie są w powyższym (wąskim) znaczeniu nauką, co nie oznacza, że są gorsze lub mniej wartościowe od nauki.