• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg

Wszystko Bogu polecam!

Na początku bardzo serdecznie pozdrawiam drogiego w Panu ks. prof. Jana - świętego Kapłana według Serca Jezusowego. Choć ten erem - pustelnia z zewnątrz, można by rzec, że jest piękny, to w nim toczą się wszelkie zmagania podczas modlitwy , tęsknota za Rodziną, za parafią, za Ojczyzną, odczuwam także cierpienie osób starszych i chorych, którym posługuję i wszystkich Bogu polecam, także wszystko to, co dzieje się w naszej Ojczyźnie - wszystko to składam Bogu w ofierze, aby wszystko przemienił i uczynił wszystko świętym. Zapisałam się w październiku tutaj do żywego Różańca i wielką też radością dla mnie jest także to, iż mogę pomagać w przygotowaniu do Mszy św. i czytać we wtorki i w czwartki w kościele św. Moniki Słowo Boże podczas Mszy św. W każdy poniedziałek po Mszy św. mamy spotkania w kręgu Biblijnym, w których uczestniczę. W każdy poniedziałek prowadzę Różaniec na Hesstrasse, do którego wcześniej staram się dobrze przygotowywać, przygotowując rozważania rożańcowe, aby ta modlitwa była serdecznym dialogiem z Jezusem i Maryją i płynęła z serca, prosto i zwyczajnie, bo przecież stajemy w żywej obecności z naszą najmilszą Matką, która jest żywa pośród nas i słucha naszych modlitw i jest obecny Jezus, który nigdy nie jest daleki. W ten sposób modlitwa ta nie jest monotonna - lecz wchodzimy w bliskie relacje osobowe z Bogiem i z Maryją, z którą razem rozważamy Boskie Tajemnice i poprzez jej Serce modlitwa ta płynie do Boga, by jeszcze większe mogła przynosić owoce w naszym życiu. śp. Pani Magdalena, która odeszła do Pana - pozostawiła po sobie ogromną pustkę w domu. Pamiętam jeszcze wspólne z Nią rozmowy , które pozostały żywe, każdy Jej gest dobroci, uśmiech i każdy drobiazg w tym domu, którego używała - przypomina mi Jej osobę, jakby to wszystko było wczoraj. Nawet, kiedy siadam do stołu - to radośniej było, gdy razem spożywałyśmy posiłki i pamiętam jak się cieszyła i okazywała zawsze wdzięczność, gdy mogła spożywać świeże posiłki, ponieważ długo była sama i nie zawsze gotowała. Była niezwykłą osobą. Prowadziłyśmy we dwie rytm życia zakonnego i to było piękne. Szkoda, że kiedy spotykamy wspaniałych wartościowych ludzi - mogę śmiało rzec - świętych ludzi - tak szybko odchodzą. Teraz szukam znów pracy tutaj, gdzie jestem i kiedy myślę o śp. Pani Magdalenie - trudno mi się pogodzić z jej nieobecnością i czasem myślę, że tak wspanialej kobiety, chyba już nie spotkam, ale Bóg często zaskakuje nas Swoim działaniem i łaską, więc wierzę, że jest wielu wspaniałych ludzi na świecie. Rodzina Pani Magdaleny jest dla mnie bardzo życzliwa i odkąd tutaj przyszłam, zawsze okazują mi ogromne serce i najbardziej zawdzięczam im to, że codziennie wieczorem mogłam i mogę chodzić na Eucharystię, co nie było tak możliwe gdzie indziej i były prześladowania z tego powodu i niedzielna Eucharystia w poprzednich miejscach mojej pracy, na którą czekałam z wielkim upragnieniem - była jedyną moją wolnością, radością i siłą w tej niewoli, bo tak było istotnie. Jednak w tej zewnętrznej niewoli byłam zawsze wolną wewnętrznie i malowanie świętych obrazów, posługa przy starszej osobie - były moją nieustanną modlitwą i Bóg wszystko to przemieniał , okazując mi ogrom Swoich łask. Nawet jeśli jesteśmy wolni całkowicie - zewnętrznie i wewnętrznie - to nie wszystko nam wolno, ponieważ nie wszystko przynosi nam korzyść , pożytek , bo wolność jest prawdziwa tylko w Bogu. Rodzina Pani Magdaleny pomaga mi, bym znalazła znów pracę i mogę dalej tutaj mieszkać w domu Pani Magdaleny. Nieustannie pamiętam o mojej Rodzinie, parafii, wszystkich Kapłanach i wszystkich Bogu polecam. Do domu wracam 17 grudnia i mam nadzieję, że nic nie stanie na przeszkodzie , inaczej będzie to ogromną ofiarą , lecz jeśli jej Bóg ode mnie zażąda - przyjmę to , nawet, gdy będzie mnie to bardzo kosztowało, ale nie chcę wybiegać zanadto wprzód , nie znając Bożych zamiarów wobec każdej sytuacji, w której Bóg wszystkim kieruje, dlatego mam wciąż nadzieję, iż będę to piękne Boże Narodzenie przeżywała z Rodziną w mojej parafii , Archidiecezji i w Ojczyźnie. Kończąc już - pozdrawiam bardzo serdecznie i życzę drogiemu ks.dr.prof.Janowi obfitości łask od Boga i od Matki Najświętszej . Niech dobry Bóg nieustannie błogosławi i strzeże i obdarzy Swym Pokojem. Tego życzę z całego serca i zapewniam o mej pamięci w modlitwie przed Bogiem i również jej się polecam. E.D.. Szczęść Boże ! Sursum corda !

Wielebny Księże Profesorze, Tak, wszystko prawda, Obserwujemy portal -czytamy i uczestniczymy pośrednio we wszystkich sprawach (edukacji, nauki, wyjazdów studenckich) ten rok był chyba wyjątkowo pracowity? Takie odbieramy wrażenie, tak to widzimy z całej kroniki wydarzeń roku edukacyjnego w Uczelni. Podziwiamy siły fizyczne Księdza Profesora-przecież tyle obszernych tematów na konferencjach naukowych i tyle wyjazdów studenckich do zaprzyjaźnionych Akademii, a od wiosny wyjazdy edukacyjno- pielgrzymkowe. A także te smutne odejścia Bliskich i Wielkich Kapłanów- w tym roku. I przecież, też tyle czasu, Ksiądz Profesor na to poświęcił, aby godnie mogły wypaść, w szacunku dla Zmarłych, jak i w nauce- dla nas tu będących (bliżej czy dalej), ale związanych we wspólnocie Kościoła. Bardzo, bardzo pracowity rok.

(…) Ważne czasy i chwile skłaniają nas często do refleksji. Kiedy przeglądam stronę internetową Pedagogiki Katolickiej (a często to czynię z wielką radością dziękując w sercu Bogu i ludziom, którzy ją tworzą, że jest), czytam w niej wspaniałe i prawdziwe wywiady, przemyślenia i refleksje, zapoznaję się z różnymi innymi ważnymi przekazami chciałbym również dać coś z siebie. W wyniku ostatnich wielu przemyśleń i rozważań doszedłem do wniosku, że warto byłoby się bardziej udzielać nie tylko na scenie lokalnej, w pracy, w środowisku, w którym przebywam największą ilość czasu i w którym się udzielam, ale znacznie szerzej. Księże Profesorze chciałbym się zaoferować i polecić do możliwej pomocy z mojej strony i wykorzystania mojej osoby, czasu i poświęcenia czy do badań, czy do jakichś innych przedsięwzięć. Jeśli mógłbym w czymkolwiek pomóc, jeśli moja osoba byłaby w czymś widziana i potrzebna to bardzo chętnie służę pomocą i swoją osobą. Jeśli to możliwe to czekam na propozycje i zapewniam, że dołożę wszelkich starań by pomóc jak najlepiej i godnie wypełnić powierzone zadania. Pozdrawiam serdecznie. 

Staś Białek

(…) Pilnie obserwujemy co jest nam udostępnione z tej Nieustannej, Potrzebnej, Koniecznej Pracy Ks. Profesora. Wypadło nam żyć w trudnych, nawet bolesnych, zakłamanych czasach.

Rozumiemy, jak Ważna, Niezastąpiona jest działalność dla Boga, Honoru, Ojczyzny. Cieszy nas, że Ks. Profesor wybiera, współpracuje z tak wspaniałym Kapłanem Profesorem, jak Arcybiskup Dzięga. Zapoznałyśmy się dokładnie z listem w sprawie ,,in vitro" - ta precyzja słowa i myśli, synteza, klarowność i sama prawda nauki i moralności. Ksiądz Arcybiskup jest Niepowtarzalny, Mądry, Skromny, Konsekwentny, Nieustraszony. To zaszczyt, szczęście mieć Takiego Przyjaciela.... Obserwujemy udostępnione foto w galeriach pod tekstami (…).  Konferencje planowane zapowiadają się ciekawie.

(…) Szczególnie ważne dla mnie były słowa, o tekście skierowanym na tematykę konferencji. Cenię sobie bardzo opinię, zdanie fachowe Księdza Profesora. Jest to dla mnie ważne osobiście, jest ważne i dlatego, ponieważ dzięki tej więzi z „Pedagogiką Katolicką” stajemy się wspólnotą osób myślących, działających, pracujących dla naszego kraju. To też jest dla mnie bardzo ważne. Dziękuję za odczytanie mojego ,,swoistego niepokoju oczekiwania” -  oceny.

 

Wielebny Księże Profesorze,

Dzisiejszy wpis na stronie poruszył mnie i zasmucił Mamę. Postanowiłam napisać. Na wstępie wyrażę myśl Mamy: „jakie to szczęście, że ten mężczyzna - Profesor, miał szczęście spotkać Naszego Księdza Profesora. Jesteśmy przekonane, że nikt inny nie mógłby lepiej, mądrzej wesprzeć, wytłumaczyć i dać  myśl perspektywiczną duchowo -Temu Mężczyźnie. To dobrze, że tak mógł się wyżalić i uzyskać zrozumienie i pomoc duchową. Widać, że Opatrzność tak prowadziła te drogi, aby w momencie smutku, tej samotności, mógł spotkać Księdza Profesora Jana. Myślimy, że był smutny i wtedy bardzo to odczuwał jako samotność.

 

Szczęść Boże,

Księże Profesorze przeczytałem artykuły na stronach ped kat. Czytając o Pani Judit, niesamowitej kobiecie, którą dzięki Księdzu Profesorowi mogłem poznać osobiście i doświadczyć tej nieprzeciętnej energii płynącej z Jej skromnego, ale jakże przepojonego dobrocią wnętrza. Ta Pani, przepraszam, że tak pisze może stać się swoistą ikoną, idolem, wzorem dla Nas Polaków, którzy pełni uprzedzeń i niedomówień wolimi niekiedy pozostawać bierni i wycofani w służbie Narodowi i Kościołowi, który Nas wychował. Jestem zdania, że postawy kreowane przez Takie Osoby jak Pani Judit zasługują na pochwałę i świat powinien je znać. Bardzo miło wspominam i pewnie nigdy nie zapomnę dobroci i gościnności jakiej zaznaliśmy będąc w Budapeszcie 15-17 kwietnia 2011 roku. Śle pozdrowienia.

Mateusz Szast

 

Dziękuję Księdzu za link do strony. Postaram się śledzić wydarzenia i w miarę możliwości może spróbuję się zaangażować. Bardzo mnie ciekawią zagadnienia związane z poszukiwaniem wartości, jako, że również w artystycznych działaniach pojęcie wartości piękna jest silnie podważane, wyśmiewane, kwestionowane. Bardzo popieram działalność Pedagogiki Katolickiej. Pozdrawiam! Z Panem Bogiem! M. L.