- Odsłony: 412
Ostatnie wydarzenia nie tylko w Polsce czy w Europie wyraźnie pokazują skalę nienawiści ludzkiej, zagrożeń, bezradności czy nawet zwątpienia. Przemoc, wojny, terroryzm, walki polityczne, to tylko niektóre akty idące w kierunku śmierci człowieka. Czy więc w takiej sytuacji można mieć nadzieję na lepsze jutro, na lepszą przyszłość? Jako Polacy również żyjemy tymi faktami, które w pewnym stopniu każdego z nas dotykają. Coraz częściej słyszy się dyskusje, polemiki, rozważania nad pytaniem: dokąd zmierza dzisiaj Polska, dokąd zmierza współczesna ludzkość? Pytanie to winien stawiać sobie każdy z nas w odniesieniu do siebie samego. Jako wierzący mamy pokładać ufność nie w politykach, często zakłamanych, lecz w Panu, który jest naszą oczywistą Nadzieją. Z kart historii Ojczyzny znamy wielkich Ojców, Rodaków, którzy szczególnie w trudnych chwilach krzepili serca swoich braci. Czynili to słowem mówionym, drukowanym, śpiewanym. Określano ich mianem współczesnych proroków. Można by było w tym miejscu przywołać ich imiona czy nazwiska i ponownie zacytować ich słowa często jako testamentalne. Zapewne do takich należy znany nam kard. August Hlond, który na łożu śmierci przypomniał nam rodakom testament o zwycięstwie odniesionym przez Maryję. Przypominał mówiąc: „Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie - będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów a Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, [Bóg] wezwie na głębię i będzie tak, jak chce sam Bóg”.
- Odsłony: 358
Czy każde kłamstwo to grzech? Z takim pytaniem spotykamy się i my wielokrotnie. Kwestia ta budzi niekiedy wątpliwości, ale także stała się przedmiotem refleksji filozoficznej wielu Ojców Kościoła, teologów. Jednym z nich jest choćby św. Tomasz z Akwinu. Wydaje się, że nie każde kłamstwo jest grzechem, tak przynajmniej uważają ci, którzy sami spotkali się z różną argumentacją i definicją prawdy. Koniecznym jest więc postawienie tezy, czy każde kłamstwo jest grzechem?
1. Nie ulega wątpliwości, że Ewangeliści, pisząc Ewangelię, nie grzeszyli. A przecież nie ustrzegli się fałszu, ponieważ słowa Chrystusa oraz innych inaczej podaje jeden Ewangelista, a inaczej drugi. A więc jeden z nich musiał napisać fałszywie? Nie każde więc kłamstwo jest grzechem?
2. Bóg nikogo nie wynagradza za grzech, a przecież obdarzył niewiasty położne w Egipcie za to, że okłamały faraona (Wyj l, 22), gdyż „zbudował im domy„. A więc kłamstwo nie jest grzechem?
- Odsłony: 262
„Straciłem wszystko, na czym budowałem życie: moją partnerkę i dwójkę moich dzieci. (…) Mieszkałem wtedy już niemal 25 lat w Niemczech: przez ten czas straciłem wiarę, przestałem przystępować do sakramentów. (…) byłem na dnie. Głębiej już nie mogłem się zapaść. Wokół – czarny, przepastny krater bez cienia nadziei” – to tylko część wyznania młodego człowieka, którego życie stoczyło się po równi pochyłej. Jakże trudno w takich sytuacjach odnaleźć siebie, odnaleźć drogę, sens i cel własnego życia. Bywa, że nie ma już powrotów, bo brak siły, a po drodze zgubiona nadzieja. Na pewno znasz i ty kogoś, kogo dotknęły kiedyś podobne problemy. A może tym kimś jesteś TY? Osobiste tragedie, rodzinne zawirowania czy ciężkie choroby, które sprawiają, że powoli traci się nadzieję i pogrąża w rozpaczy. Takie wydarzenia często są przyczyną kolejnych, jeszcze boleśniejszych upadków. Ludzie, którzy nie mogą sobie poradzić ze swoją trudną sytuacją, szukają pocieszenia w alkoholu, narkotykach, hazardzie, raniąc coraz bardziej siebie i swoich bliskich. Zamiast pocieszenia znajdują tylko jeszcze bardziej dotkliwy ból. Kto wie – a może i Twoje serce trapią podobne zmartwienia, na które nie możesz znaleźć lekarstwa?
- Odsłony: 274
Okres wakacyjny dla wielu z nas jest okazją do wędrowania, odpoczynku, odwiedzin znajomych, wyciszenia, naładowania „akumulatorów” na kolejny czas. Drogi jakimi wędrujemy często prowadzą nas zaułkami dającymi nam poznać historyczne, interesujące, a często wręcz odkrywcze miejsca pełne minionych wydarzeń. Tym razem odwiedzając zakątki Stanów Zjednoczonych mieliśmy szczęście nawiedzić kościół, któremu jako pierwszemu w świecie nadano imię Jana Pawła II. Jak się okazało, pierwszy na świecie kościół pod wezwaniem Jana Pawła II znajduje się w Bigfork w USA w stanie Montana (Physical Address: 201 E. Beck Rd. Swan Lake (.01 mile east of Hwy 83, between mileposts 47 and 48). Kościół został poświęcony i oddany 2 lata przed ogłoszeniem Jana Pawła II świętym, czyli w roku 2011. Obecna parafia powstała w 2009 roku po zlikwidowaniu dwóch mniejszych - św. Anny (erygowanej w 1904 r.) i św. Katarzyny (erygowanej w 1958 r.). Parafia ta istnieje w diecezji Helena (Montana, USA). Erygował ją biskup Jerzy L. Thomas. Naczelnym mottem parafii są słowa Patrona kościoła „Nie lękajcie się. Otwórzcie na oścież drzwi Chrystusowi!”
- Odsłony: 325
Zbliżający się sezon wakacyjno-urlopowy nasuwa nam wszystkim wiele myśli i troski co do wyboru kierunku na spokojny wypoczynek. Wielu z nas podążać będzie różnymi środkami komunikacji na północ czy południe, wschód czy zachód. Uwzględniając obecną infrastrukturę, wielokrotnie przemieszczać będziemy się autostradą. Wszyscy planując ów wypad chce naładować akumulatory życia na kolejny czas. Bywa, że wielu niemal na ostatnią chwilę planuje swój wypoczynek w górskiej czy innej scenerii przyrody. Tak czy inaczej, trudno przemieszczać się obecnie, i to nie tylko w polskiej rzeczywistości, by nie „zaliczyć” jazdy autostradą. Sam dość często jeżdżę autostradami. Przy tej okazji nasunęła mi się ostatnio pewna refleksja. Otóż autostradą można nie tylko samochodem. Owszem, mając na względzie te, które prowadzą nas po ziemi, zwykle służą do takich środków lokomocji. Bywają jednak autostrady życiowe. Skoro Biblia mówi nam o wąskiej drodze, możemy śmiało dzisiaj mówić (nieco w przenośni) o autostradzie życia. Autostrady mówią człowiekowi: jedź, nie ma na co patrzeć. Takie myślenie mają ci, którzy chcą jak najszybciej dostać się z jednego punktu do drugiego. Autostrada kojarzy nam się zwykle z wygodą, szybkością, komfortem, bezpieczeństwem. Czy rzeczywiście tak jest?
- Odsłony: 304
Powoli dobiega końca semestr letni roku akademickiego 2024/2025. Dla żaków to czas zbliżającej się sesji e3gzaminacyjnej zaś dla nieco młodszych, to czas oczekiwania na dyplomy maturalne, a dla nieco starszych to radość z pracy – choćby na czarno. Te małe zdarzenia są dla wielu szczęściem. I niech tak pozostanie. Ale, czy na długo to szczęście trwać będzie? Miną kolejne dni, tygodnie, a może i miesiące i znów poczujesz pragnienie kolejnego wymiaru szczęścia. Jaki on tym razem będzie ten wymiar? Nie dziwi nas fakt, że każdy człowiek pragnie być szczęśliwym. Nawet ci, którzy już pieniędzy zliczyć nie mogą, ci również, mimo posiadanej wielkiej kasy pragną nadal szczęścia. Szukają również szczęścia ci, którzy w rozpaczy i biedzie przeżywają swoje dni życia. Choć drogi obstawione reklamami szczęścia za pół ceny - to ludzie i tak innego szczęścia szukają. Kto im pomoże to szczęście odnaleźć? Wydaje mi się, że tylko ten, kto sam jest szczęśliwy. Zatem pytajmy: czy Ty jesteś jednym z nich? Bo tylko szczęśliwi innym szczęście dają. Zatem jak przeżywać dni swojego życia, aby być samemu szczęśliwym i innym dawać szczęście?
- Odsłony: 317
Wtorkowy słoneczny dzień. Tym razem ruszam w kierunku Wrocławia. W scenerii majowego dnia, a więc w wiosennej scenerii, pełnej obfitości promieni słońca przemierzam kolejne odcinki drogi. Piękna słoneczna aura sprzyja także wypoczynkowi w podróży. Spokojna droga pozwala na prawdziwy relaks w stylu iście wakacyjnym. Dziś tj. 26 maja br. do zrealizowania mam drogę na zajęcia. Po dwugodzinnej podróży wstępuję na chwilę w progi oczekującego na mnie znajomego. Po wstępnym, ale jakże serdecznym powitaniu, zasiedliśmy wspólnie do stołu by delektować się przygotowaną słodkością i smakiem dobrze przyrządzonej kawy. A, że minęło trochę czasu od ostatniego naszego wspólnego spotkania, nadszedł czas na wspomnienia, ale też i na dzielenie się ostatnimi bieżącymi przeżyciami, wydarzeniami. Każdy z nas raczył się wzajemnie sowitością wielu swoich refleksji na bieżące wydarzenia. Jedne były bardziej budujące, inne zaś, co prawda pozbawione logiczności i zasadności istnienia, stanowiły punkt odniesienia do mądrości słów wieszczy narodowych. Wiele mądrości przywoływano z nauki św. Jana Chryzostoma, inne zaś z nauk Ojców Kościoła, zarówno tych ze Wschodu jak i Zachodu. Wpierw jednak wsłuchałem się w refleksję mojego znajomego, który barwnym językiem kreślił polską rzeczywistość jaka nam ogarnia. A ponieważ był to mąż uczony, doświadczony życiem, pełen doświadczeń, sprawił mi wielką ucztę słowa. Przyszedł też czas na odniesienie się do naszego codziennego środowiska. Jak zauważyliśmy, był dobrze zorientowany w ”dziwa” naszej rzeczywistości. Ba, nawet ku zaskoczeniu usłyszałem słowa, opowieści, które zobrazowały mi pewne fakty do tej pory nieznane.
- Odsłony: 301
Myślę, że każdy z nas słysząc słowo grabarz będzie kojarzył poprawnie, czyli człowieka, który czyni ostatnią posługę na rzecz zmarłego. Jest to oczywiście posługa szanowana. I trzeba przyznać, że zawód ten cieszy się wielkim zaufaniem wśród Polaków, obok takich profesji i zawodów jak ksiądz, polityk czy aktor serialowy. Grabarz jest podwykonawcą w określonych usługach pogrzebowych. Wbrew pozorom, jego praca nie jest do końca pracą tylko fizyczną, na co wskazywałyby rozwinięte podczas kopania mięśnie. Na co dzień musi obcować w przyjaźni, a przynajmniej symbiozie, z wieloma osobami, instytucjami. Dla niego liczy się tylko wykonanie solidne – według życzenia najbliższych – usługi pogrzebowej. Ktoś niedawno uświadomił mi jednak, że zawód grabarza, to nie tylko zawód czy zadanie, które dotyczy ostatniej posługi w ziemskiej pielgrzymce osoby zmarłej. Bywają grabarze różnych specjalności, profesji, różnych zawodów, zadań, funkcji czy stanowisk. Co ich wszystkich w sumie łączy z grabarzem cmentarnym? Przede wszystkim ostatnia posługa, pożegnanie czegoś lub kogoś, kto lub co odchodzi na zawsze.








