• 01.jpg
  • 02.jpg
  • 03.jpg
  • 04.jpg
  • 05.jpg
  • 06.jpg
  • 07.jpg
  • 08.jpg

Jak mi wiadomo, już mija 17 lat pracy Pani w Austrii, jako pedagoga a konkretnie jako teologa-katechetki. W Polsce ukończyła Pani teologię, filologię germańską i Bóg zechciał, by tu przybyć i służyć młodym, wychowując ich i edukując w duchu katolickim. Często słyszymy znane powiedzenie: „obyś cudzych dzieci nie uczył”, a Pani w podwójnym zaprzeczeniu tej zasady, kształci i wychowuje dzieci i młodzież na obczyźnie. Wyobrażam sobie, ile trzeba było na początku odwagi, aby podjąć się tego wyzwania. Co prawda południe Austrii, wydawać by się mogło, to część katolicka. Jednak inaczej kwestia ta wygląda z pozycji gościa, który tu na chwilę przybył, a inaczej zapewne wygląda sprawa ta z punktu pracownika, który jest odpowiedzialny za wychowanie katolickie.

1.      Wieloletni staż pracy pedagogicznej pozwala na spokojną ocenę pewnych zjawisk, zmian, jakie się dokonują na płaszczyźnie religijnego wychowania młodego pokolenia. Proszę jednak na początek powiedzieć, dlaczego Pani przed laty, jako młoda osoba podjęła studia teologiczne? Jakie wówczas motywy kierowały przy wyborze tego kierunku studiów?

No cóż, patrząc po ludzku możny by powiedzieć, że to czysty przypadek. Ale wiemy, że przypadki są w gramatyce, a życiem człowieka kieruje Stwórca. Otóż z moim wyborem teologii było tak. Pewnego razu zgłosiło się do mnie - jak studentki germanistyki - kilku alumnów, którzy poprosili mnie, abym, przetłumaczyła im teksty teologiczne z języka niemieckiego na język polski. Z czasem ta pomoc stała się na tyle zintensyfikowana, że teksty teologiczne stały się mi się tak bliskie, że coraz częściej myślałam o studiowaniu teologii. Coraz częściej tłumaczyła różne teksty teologiczne. Po pewnym czasie, pomyślałam sobie, że gdybym ukończyła teologię, wówczas mogłabym być profesjonalnym tłumaczem tekstów teologicznych na język polski. Będąc studentką piątego roku filologii niemieckiej podjęłam ostatecznie decyzje rozpoczęcia studiów filozoficzno-teologicznych na Papieskim Wydziale Teologicznym we Wrocławiu.

2.      Studia to czas pełnej młodości, ale to także czas kreowania konkretnych planów życiowych. Czy podejmując się studiowania teologii, przyświecała myśl, że kiedyś w ogóle będzie Pani pracować, jako teolog i w jakiej formie?

Tak jak wyżej wspomniałam, początkowo podejmując studia teologiczne, przyświecał mi właściwie jeden główny cel, a mianowicie zostać tłumaczem tekstów teologicznych z języka niemieckiego. Myślałam, że będę tłumaczyć teksty dogmatyczne, homiletyczne, liturgiczne, katechetyczne, pedagogiczne. Ale jak się w przyszłości okazało stało się inaczej.

3.      Po studiach, po zdobyciu wykształcenia na dwóch kierunkach, podjęła Pani decyzję emigracji na zachód? Jakie główne motywy temu przyświecały?

Będąc na piątym roku studiów teologicznych, jak to bywa wśród studentów, wyjechałam wówczas na wakacje do Austrii, by nieco podreperować finanse i nabyć praktyki z języka niemieckiego, który już ukończyłam. Tu podczas tego pobytu byłam przewodnikiem grup turystycznych. Pewnego wieczoru spotkałam benedyktyna, który w rozmowie ze mną zapytał o moje wykształcenie. Kiedy oznajmiłam, że jestem studentką piątego roku teologii, zaproponował mi, abym podjęła pracę katechetki na jeden rok, właśnie tu w Austrii. Chodziło o pomoc w katechizowaniu w jednej z parafii, która pilnie potrzebowała takiej osoby. Po tym doświadczeniu los chciał, abym pozostała tu na dłużej.

4.      O ile mi wiadomo, obecna praca tutaj, czyli w parafii Klein-Pöchlarn jest już drugim miejscem pracy w Austrii, gdzie Pani pracuje jako katechetka. Pierwsza praca była w Hochenberg. Z perspektywy kilkunastu lat doświadczenia pedagogicznego proszę powiedzieć, jakie najczęściej trudności towarzyszą Pani w pracy wychowawczej dzieci i młodzieży?

Muszę jednak na początek powiedzieć, że trudności są wszędzie, w każdym zawodzie,  tylko są one zróżnicowane. Dla mnie praca katechetyczna a szczególnie praca z dziećmi jest czymś pięknym, to jest moje życie. Kiedy kocha się dzieci, inaczej się patrzy także na występujące trudności, które wynikają z samej pracy z nimi. Zapewne jest to praca wymagająca ciągłego pogłębienia wiedzy, wysiłku, przygotowań, zaangażowania na co dzień. Cały dzień bycia z dość dużymi i z różnymi wiekowo grupami dzieci, dojeżdżanie do innych szkół, przygotowanie się do każdej jednostki katechetycznej, to nie lada wyzwanie. Wymaga to zapewne trudu, czasu, poświęcenia.

5.      Wychowanie człowieka w duchu katolickim, to wyzwanie płynące nie tylko pod adresem Kościoła, ale także i rodziców. Proszę powiedzieć na ile rodzice są w ogóle zainteresowani tutaj katolickim wychowaniem dzieci i jak wygląda współpraca w tym zakresie z nimi?

Powiem szczerze, pewno wielu nie uwierzy, że rodzice tutaj żyją procesem wychowania katolickiego swoich pociech. Bardzo zależy im na tym, by przekazać tym dzieciom wartości chrześcijańskie. Nie zawsze talent pedagogiczny czy edukacyjny posiadają rodzice, stąd bardzo liczą na pomoc ze strony katechetów. Wyrażaj często także im wdzięczność za ten trud, jaki wnoszą w wychowanie katolickie ich dzieci. Powiem więcej, zdarza się dość często, iż zgłaszają się do mnie rodzice niewierzący, którzy proszą wprost o pomoc w wychowaniu katolickim ich dzieci. Jest to zjawisko dość nietypowe w porównaniu z polskim.

6.      Jak już wyżej wspomniałem, wydaje mi się, iż Austria to środowisko katolickie. Takie odnoszę wrażenie na ulicy, w miejscach publicznych. Proszę powiedzieć, jaki procent dzieci i młodzieży korzysta z oferty programowej wychowania katolickiego? Czy treści religijne zdobyte przez nich m.in. na katechezie są realizowane w codziennym ich życiu?

Na naukę religii uczęszcza ponad 90% ogółu uczniów. Realizacja zasad religijnych uzależniona jest od klimatu, atmosfery i warunków domowych. W zależności od tego, czy dana rodzina żyje wartościami katolickimi, wtedy dzieci i młodzież będą realizować to, co zdobyły na katechezie. Mówię tu o poziomie szkoły podstawowej. Sytuacja w szkolnictwie średnim wygląda nieco inaczej. Ponieważ pracuję w szkolnictwie podstawowym, mogę tu wypowiadać się wiążąco.

7.      Po latach doświadczeń, jako wychowawca, nauczyciel religii, jakie przesłanie by skierowała Pani do polskich rodziców wychowujących własne dzieci?

Tak to jest ważna uwaga i bardzo znacząca dla młodego człowieka. Po pierwsze, rodzice winni być blisko sercem swoich dzieci. Po drugie, winni dawać żywy, pozytywny przykład swoim życiem katolickim. Po trzecie winni kochać Kościół i współpracować z nim dla dobra przyszłych pokoleń. Po czwarte interesować się tym, czym żyją dzieci na co dzień. Po piąte, zadbać o dobrą lekturę, która by wniosła wiele dobra w umysł dziecka. No i po szóste, należy ściśle współpracować z katechetą, ale też z innymi nauczycielami.

8.      Jak Pani uważa, czy działania podejmowane przez szkołę, Kościół, rodziny u początku XXI wieku idą w kierunku troski i pogłębienia wychowania religijnego młodego pokolenia, czy raczej wielu godzi się z szerzącym stylem laickiego życia?

Znam wiele osób, rodzin, które żyją naprawdę po katolicku i zapewne bardzo leży im na sercu sprawa wychowania katolickiego kolejnych pokoleń. Sam mogę od wielu z nich czerpać siłę, motywację a tym samym i radość z takiego stylu życia. Niestety spotkamy także ludzi, rodziny, które w sposób widoczny oddalają się od Boga. To smutna rzeczywistość, ale też prawdziwa. Antidotum na pozostanie na drodze wierności Bogu i Kościołowi jest pozostanie samemu wiernym ideałom, jakie głosi Ewangelia. Życie autentyczne tymi ideałami jest potrzebą, koniecznością i wyzwaniem na dziś i jutro. Takie życie – życie świadectwa – jest jedyną i niepowtarzalną drogą, o której także wielokrotnie powtarzał i przypominał bł. Jan Paweł II.

9.      Pozostawmy na chwilę sprawy pracy pedagogicznej. Mieszka tu Pani od wielu lat. Czy nie tęskni Pani za Polską – krajem, w którym spędziła Pani swoje dzieciństwo i młodość?

Nie ukrywam, że zawsze tęskniłam, tęsknię i pewno będę tęsknić, bo to przecież moja Ojczyzna. Tam jest moja rodzina, moi bliscy, moi znajomi, moi przyjaciele. A z drugiej strony ten wieloletni czas pobytu powoduje, iż człowiek wrasta w tę nową rzeczywistość w której żyje.

10.  Wiemy, że w czasach obecnych wielu ludzi młodych opuszcza kraj – Polskę i rusza w różne strony nie tylko Europy, ale i świata. Co chciałaby Pani tym młodym osobom – także często absolwentom różnych studiów - przekazać, powiedzieć?

Z jednej strony cieszę się, iż ludzie młodzi mają wiele odwagi, wyjeżdżając poznają świat, poznają nowe środowiska, kulturę, ludzi. Z drugiej jednak strony niech pamiętają skąd pochodzą, gdzie wyrośli, niech pamiętają o swojej tożsamości, o dziedzictwie, jakie otrzymali od swoich rodziców. Niech wiara i kultura polska będzie zawsze obecna w ich sercu i życiu.

Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadził ks. prof. Jan Zimny z mgr Dorotą Butkiewicz-Ehs - katechetką z Emmersdorf (Austria)