• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

 

Żyć autorytetem - wywiad z konsulem Jerzym Zimny

 

 

Pan, Panie Konsulu od wielu lat pracuje w dyplomacji i to na różnych stanowiskach. Przez ten fakt zdobył Pan wiele osobistego doświadczenia, spotkał wiele znakomitości, uczestniczył w wysokiej randze spotkaniach. Przy tej okazji była możliwość poznania osób cieszących się powszechnym autorytetem. Oczywiście, jestem świadomy, że każdy z nas ma swoje oczekiwania i wyobrażenia na temat autorytetu. Stąd w nauce wymienia się także wiele rodzajów autorytetu, które jedne związane są z przejściową misją, funkcją, czynnościami, inne pozostają na zawsze i trwają nawet po śmierci danej osoby.

Na bazie owego doświadczenia zawodowego, osobistego i – jak mi wiadomo – wieloletnich przemyśleń na temat autorytetu, proszę pozwolić mi postawić kilka pytań właśnie na temat autorytetu. Dziś wartość autorytetu została w znacznym stopniu zdewaluowana. Wielu wprost powiada, że czasy, moda, zapotrzebowanie na autorytety już minęły. Inni zaś ubolewają nad tym, że media – ale nie tylko – czynią wiele, aby prawdziwe autorytety zostały ośmieszone, sprofanowane, zniszczone. A jednak jak pokazuje historia, doświadczenie, choćby ostatnich lat, istnieje wielki głód na autorytety. Oczywiście przykładem takiego autorytetu rangi światowej był Jan Paweł II.

 1. Proszę powiedzieć, jak Pan rozumie pojęcie i znaczenie autorytetu?

Mimo wielu przemyśleń na ten temat moje rozumienie autorytetu, z pewnością jeszcze nie do końca pogłębione, ma charakter zaledwie intuicyjny. Na obecnym etapie, jako autorytet postrzegam osobę obdarzona zespołem wybitnych cech, która mocą swej charyzmy może nadać sens życiu innych. Zakładam oczywiście, ze ci inni po pierwsze są, a po drugie są przygotowani i otwarci na oddziaływanie.

 2. W swojej wieloletniej pracy dyplomatycznej spotykał Pan wiele różnych osobistości. Kto był tą osobą, od której emanowała największa siła autorytetu? Jakie wartości, elementy decydowały o nim?

Mój zawodowy związek ze służbą zagraniczną rozpoczął się na początku lat 90, byłem więc człowiekiem już, jako tako okrzepłym i jak sądzę w miarę dojrzałym. Większego znaczenia autorytetów dopatrywałbym się w moim młodzieńczym życiu, kiedy to autorytet moich rodziców, nauczycieli i niezłomnych profesorów miał nieprzecenione znaczenie w kształtowaniu mojej formacji osobowościowej i intelektualnej. Nie znaczy to, ze w pracy w służbie zagranicznej nie spotykałem osób znaczących, które istotnie odpowiadały mojemu wyobrażeniu autorytetu i rzeczywiście autorytetami dla mnie wówczas były. Często wspominam dwie takie osoby pełniące wówczas najwyższe funkcje w placówkach zagranicznych, w których pracowałem. Do dzisiaj cenie ich ogromny profesjonalizm, głęboką wiedzę, niezaprzeczalne zaangażowanie przy jednocześnie zwykłej, a zarazem niezwykłej życzliwości wobec innych i ujmującej prostocie w obyciu.

3. Jak Pan myśli, czy w dobie wielu kryzysów, łatwo jest być dziś autorytetem? Proszę konkretnie uzasadnić dlaczego?

Moje dotychczasowe przemyślenia w tym zakresie wskazują na to, że w dobie kryzysu łatwiejszą jest propozycja jednego czy drugiego rozwiązania a mianowicie wskazać drogę, może nawet na chwile zabłysnąć i stać się gwiazdą, ale to jeszcze nie zbuduje autorytetu. Autorytet nie zaistnieje z chwili na chwilę. Rozwiązania kryzysowe mogą jedynie ugruntować już istniejący autorytet natomiast wykreowanie nowego zawsze będzie nosiło potencjalne znamię obciążenia klęską.

4. Sprawa autorytetu to kwestia bardzo złożona. W nauce wymienia się ich kilkanaście rodzajów. Jak by Pan nazwał autorytet, na którego dziś jest największe zapotrzebowanie?

Dzisiaj nie potrafię przypisać mu konkretnej nazwy. Wiem natomiast, że autorytet ten ma być porywającym i by takim był, musi być uniwersalny, a nawet totalny.

5. Jeśli od pewnego czasu dostrzegamy kryzys autorytetu, znacznym stopniu wpływa na ten stan mają działania mediów, to gdzie i jakie Pan widzi jeszcze inne przyczyny kryzysy autorytetu?

W Moim przekonaniu przyczyn upadku autorytetu należy dopatrywać się w zmieniającym się modelu życia. Następuje pogłębiające się przewartościowanie. „Kultura obrazkowa” zaczyna wyraźnie dominować nad kulturą słowa i refleksji. Rosnące tempo życia i postępujący rozwój technologiczny przenoszą potrzeby człowieka z pozycji - myśleć na korzystać, bezrefleksyjnie korzystać. Słabnie i obniża się wartość bezpośrednich więzi międzyludzkich. W kontaktach człowieka z człowiekiem, pozornie słuszna i pożyteczna obecność techniki niszczy ludzki wymiar dialogu. Młody człowiek ogarnięty, czy wepchnięty w wirtualną rzeczywistość pozbawiony zostaje możliwości oddziaływania osób znaczących. Trudno by w takich warunkach mógł zaistnieć autorytet. On po prostu nie zostanie dostrzeżony.

6. Jakie według Pana oceny należałoby podjąć konkretne działania zmierzające do uzdrowienia tej sytuacji, czyli nadanie na nowo znaczenia autorytetu np. roli ojca, nauczyciela, urzędnika itp.?

Koniecznym wydaje się obudzenie pogłębionej świadomość człowieczeństwa. Jako ludzie zobowiązani jesteśmy do uświadomienia sobie faktu, iż bycie człowiekiem to szacunek dla samych siebie, jako obrazu Boga. Spoczywa więc na nas obowiązek świadomego wartościowania rzeczy i ustawiania ich w hierarchii, w której głównymi kryteriami są Miłość, Dobro i Piękno. Tylko taki porządek może przywrócić właściwy sens roli i autorytetowi nauczyciela, rodzica, urzędnika.

7. Proszę mi wybaczyć, że teraz przejdziemy wprost do profesji Pana. Czy w codziennej pracy czuje Pan, iż funkcja, jaka Pan wykonuje powoduje, iż cieszy się Pan wśród petentów autorytetem?

W moich kontaktach z interesantami w urzędzie trudno mówić o satysfakcji wynikającej z bycia autorytetem. Z racji niepowtarzalności tych kontaktów lub niskiej ich ilości ciągle jestem osobą niemal anonimową. Nie występuje tu bowiem ten nieodzowny a konieczny rodzaj więzi towarzyszący budowaniu autorytetu, jaki daje wielość i powtarzalność spotkań, sprzyjająca pełniejszemu poznaniu poglądów, zachowań itd. Kontakty z interesantami to głównie satysfakcja, jaka płynie z możliwości pomocy, jakiej mogę udzielić.

8. Jak wspomniałem na początku, od szeregu lat myśli Pan o sfinalizowaniu publikacji na temat autorytetu. Z czego ta potrzeba serca, ale i intelektu do przygotowania o tematyce takiej książki wynika?

To prawda, od pewnego czasu zajmuje mnie to zagadnienie. Jak każdy człowiek z pewnym życiowym doświadczeniem coraz bardziej uświadamiam sobie, jak wiele zawdzięczam innym, zwłaszcza tym tzw. “osobom znaczącym”, autorytetom. Byłaby to choć częściowa spłata dawno temu zaciągniętego długu, a może po prostu podziękowanie za to, że znaleźli się na mojej drodze i jak się okazało byli nie w tle, ale jako istotne drogowskazy - to po pierwsze. Po drugie - chcę podjąć próbę opisu fenomenu autorytetu, jako specyficznego zjawiska w emocjonalnych relacjach międzyludzkich, ale odmiennie niż odziany w tradycyjny szynel akademicki.

9. Chciałbym prosić Szanownego Pana - o ile jest to możliwe – o przybliżenie jej głównych tez, jakie zostaną w niej zawarte.

Pragnę zauważyć, że ks. prof. w części - metoda sokratejska - już uzyskał odpowiedź na swoje pytanie. Ale rozumiem, że dla większej satysfakcji pragnie usłyszeć jeszcze więcej. Powiem o trzech, na dzisiaj roboczych zagadnieniach, które będą ją budowały. Podstawą jest określenie okoliczności i warunków, w których powstaje relacja dająca możliwość zaistnienia autorytetu. Uznając, że autorytet ma “wiele imion” należy dostrzec, że nie wiele z nich opisuje ten właściwy. Istnieje autorytet uniwersalny - totalny i jest na to dowód.

10. Na koniec, chciałbym postawić dość - może lakoniczne aczkolwiek wydaje mi się – istotne pytanie. A mianowicie, czy według Pana, w najbliższych czasach, będzie rodził się głód na autorytety?

Jestem przekonany, że - jak ks. prof. to nazwał - „głód na autorytet” należy do kategorii potrzeb nie w pełni uświadomionych. W teatrze życia każdy z nas występuje w rożnych rolach, raz ktoś rozbudza nasze potrzeby innym razem to my komuś podpowiadamy ich istnienie. Pozwolę sobie wyrazić nadzieję, że wrodzona człowiekowi potrzeba poszukiwania, również w tej kwestii odniesie sukces i znajdzie się wielu, którym nieodzownym, wręcz koniecznym dla pełni istnienia, okaże się poszukiwanie i odnalezienie autorytetu na własną miarę.

 

Dziękuję za rozmowę i życzę, aby ukryte w sercu plany ziściły się w najbliższej przyszłości.

 

Rozmawiał ks. Jan Zimny