• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

 

Być ojcem… - wywiad z Bogumiłem Knap - 06.07.2012

W dobie obecnych i jawiących się nowych trudności, zagrożeń, nie jest łatwo zostać ojcem. Dzisiejsza sytuacja społeczna, ekonomiczna, kulturowa, religijna, wymaga nie lada hartu ducha, wielkiej mądrości rozumu i serca, aby dokonać takiego wyboru. Czyhające zagrożenia różnej natury powodują, że wielokrotnie mężczyźni świadomi owych trudności, odkładają swą decyzję bycia mężem a szczególnie ojcem, na czas późniejszy. Ponadto struktura osobowościowa, psychofizyczna dzisiejszego mężczyzny, jest nieporównywalnie słabsza. Składa się na to wiele przyczyn i uwarunkowań. W tym kontekście obserwujemy dziś wśród młodego pokolenia, towarzyszący lęk przed podjęciem decyzji wejścia na drogę życia małżeńskiego czy rodzinnego. Pomimo tego, spotykamy wielu wspaniałych mężczyzn, ojców, mężów, którzy pokonując wszelkie obawy, lęki podjęli życiową i niełatwą decyzję. Nie tylko weszli w związek małżeński, bo są i tacy, którzy wchodzą w związek małżeński z bardzo prozaicznych racji, ale jest wielu takich, którzy wybrali drogę ojcostwa, w celu podjęcia trudu wychowania dzieci. W kontekście dzisiejszej sytuacji, taki wybór to nie lada poświęcenie.

Cieszę się, że mogę się spotkać z Panem – Panie Bogumile – jako mężem i ojcem trójki dzieci. Co prawda już nieco wychowane, to przecież wiemy, że proces pedagogii trwa aż do usamodzielnienia się każdego dziecka. Zdaję sobie też sprawę, że obowiązki zawodowe, domowe i rodzinne, szczelnie wypełniają codzienny czas. Ale znając Pana od pewnego czasu, obserwując Pana zaangażowanie w wiele spraw, doszedłem do wniosku, że jest Pan nader szczęśliwym człowiekiem. Ilekroć mam okazję spotkać się i patrzeć na Pana, jako ojca, męża, jestem absolutnie przekonany, że serce i życie Pana wypełnia radość.

1. Proszę powiedzieć, skąd Pan jako ojciec, mąż czerpie tyle siły, do wypełniania tak wielu obowiązków dających jednocześnie wiele autentycznej i szczerej radości?

Biorąc pod uwagę rzeczywiście wielość różnych codziennych obowiązków, o których wyżej mowa, myślę, że motorem a zarazem siłą do wykonywania obowiązków zarówno rodzicielskich jak i zawodowych jest rodzina. Ona jest dla mnie tym źródłem, które daje motywację, inspirację, ale też wyznacza nowe zadania, plany, obowiązki. W rodzinie i z rodziną zapewne jest o wiele łatwiej iść przez życie, łatwiej jest podejmować różne wyzwania, które niejednokrotnie wymagają wsparcia ze strony najbliższych osób. Od takich osób, czyli od najbliższej rodziny, człowiek oczekuje wsparcia także w formie autentycznej i szczerej prawdy weryfikującej podejmowane decyzje.

2. Powróćmy na chwilę w tamte lata, kiedy Pan, jako niemal już absolwent studiów, myślał o dalszym swoim życiu małżeńskim. Jaki obraz towarzyszył Panu przy planowaniu dalszej drogi życiowej – oczywiście mam tu na uwadze drogę życia małżeńskiego?

Będąc młodym człowiekiem, jednak inaczej się hierarchizuje, planuje czy podejmuje decyzje. Inaczej się patrzy na życie, ale też i inaczej się go ocenia. Będąc kilka lat poza środowiskiem rodzinnym, wciąż powracały myśli powrotu do rodzinnego miasta. Podobnego zdania była moja wybranka – dziś małżonka – która podzielała moje plany. W myślach wciąż towarzyszyło nam marzenie usamodzielnienia się, a tym samym stworzenia własnego gniazda rodzinnego. Po ukończeniu studiów razem z małżonką powróciliśmy więc do Stalowej Woli, gdzie przez krótki czas mieszkaliśmy z moimi rodzicami. W kilka miesięcy później zamieszkaliśmy we własnym mieszkaniu, wcześniej przygotowanym przez nas. Wchodząc w nowy etap życia towarzyszyły nam pozytywne marzenia plany. Chodziło o stworzenie szczęśliwej i pełnej rodziny.

3. Proszę w paru słowach przypomnieć, jak Pan przeżywał swoją podjętą decyzję po wejściu na drogę życia małżeńskiego? Chodzi mi tutaj o pierwsze miesiące, które niekiedy wyzwalają jakieś niepokoje, obawy, czy lęki.

Od początku byłem szczerze przekonany, że dokonałem właściwego wyboru życiowego. Ta myśl i przekonanie o wyborze drogi życiowej towarzyszyły mi zawsze i zresztą do dziś mi one towarzyszą. Nie oznacza to, że byłem a raczej byliśmy pozbawieni wszelkich niepokojów. Trzeba pamiętać, że jest to wybór na całe życie, czyli na dobre i na złe. To jest wielka odpowiedzialność za siebie i za drugą osobę. Już sama ta myśl, rodzi w człowieku pewną refleksję, która nie pozwala przejść obojętnie do kolejnych dni.

4. No i stało się. Po czasie oczekiwań na potomstwo, urodziła się Wam córka. Jakie wówczas towarzyszyły Panu uczucia, nastroje. Wiemy, że wielu mężczyzn marzy na początku o synu. Proszę przywołać tamte chwile.

Czas oczekiwania na narodziny pierwszego dziecka, czyli córki, był dla nas nadzwyczajnym czasem, ponieważ był to akuratnie okres kończącego się roku kalendarzowego. Jedni w tym czasie przeżywali szaleństwa i zabawy sylwestrowe, a myśmy czuwali oczekując przyjścia na świat dziecka. Na przełomie starego i nowego roku doczekaliśmy się potomstwa. To była nadzwyczaj wielka a jakże szczęśliwa chwila, która przysłoniła nam nawet czas przejścia ze starego w nowy rok. Ten Nowy Rok 1998, zapisał się głęboko w pamięci i stał się niepowtarzalnym. Dziecko urodziło się zdrowe, co było wielką radością, a dziś Ola liczy już 14 lat i jest zawsze pomocną dłonią dla nas.

5. Dziś wychowujecie trójkę dzieci: córkę i dwóch synów. Proszę powiedzieć, kim są dla Pana dzieci? Wiemy przecież, że wielu wchodząc w związek małżeński z góry planuje być małżeństwem bezdzietnym.  Jest to coraz modniejsze i powszechniejsze zjawisko. Co wnoszą w życie Pana dzieci?

Najpierw muszę powiedzieć, że dzieci są radością życia, są też i nadzieją na przyszłość. Trudno mi sobie wyobrazić dziś życia bez dzieci. Dom bez dzieci, jest domem pustym, pozbawionym radości, życia, nadziei, przyszłości. Dzieci są „akumulatorami” ładującymi człowieka dorosłego w tym rodziców, swoją energią, aktywnością, rozwojem, młodością, potencjałem. To dzięki dzieciom sami powracamy często do własnych lat dzieciństwa, a więc człowiek staje się młodszym, ich obecność wyzwala poczucie młodości, optymizmu. Żyjemy w przekonaniu, że w przyszłości będą dla nas oparciem, będą stanowić dla opiekę. Cieszymy się, że Pan Bóg obdarzył nas trójką wspaniałych dzieci.

6. Wychowanie młodego człowieka zwykle jest powiązane z wieloma obowiązkami a niekiedy i trudnościami. Nie będę tu ich wymieniał. Ale proszę powiedzieć, co dla Pana było a może jest najtrudniejsze w tym całym procesie wychowania dzieci?

Chcę zaznaczyć, że każde dziecko jest inne, każde posiada inny charakter, temperament, ma często inne oczekiwania, zdolności, potrzeby. Pewnego rodzaju sztuką jest, aby uwzględnić owe różnice charakteriologiczne dzieci, ich inność, ich odrębny świat, który każde z nich posiada, ich oczekiwania. To zróżnicowanie jest wyzwaniem i zadaniem. Zadanie to czasem bywa dość trudne, ponieważ człowiek sam – jako ojciec – także ma swoją odrębność. Jest to wielka pedagogia, której należy się ciągle uczyć, którą należy zdobywać, pogłębiać.

7. Ma Pan – można powiedzieć – dość bogate doświadczenie, jako mąż, ojciec – głowa rodziny. Jakie przesłanie skierował by Pan pod adresem młodych mężczyzn, którzy planują związek małżeński? Na co szczególnie Pan zwrócił by im uwagę, by nie popełnili może błędów takich, jakie zdarzyły się w przypadku Pana.

Po pierwsze nie powinni poddawać się różnym lękom, opiniom, które często w mediach są zbyt eksponowane, nagłaśnianie. Po drugie winni mieć świadomość odpowiedzialności za siebie i drugą osobę. Po trzecie winni pamiętać, że małżeństwo, to nie krótka przygoda, ale misja, powołanie, to zadanie na całe życie. Po czwarte niech pamiętają, że samo życie małżeńskie, nie spełni ich oczekiwań bez dzieci. To dzieci są dopełnieniem powstania rodziny. A trudno sobie wyobrazić, życia bez rodziny.

8. Każdy rodzic gdzieś głęboko w sercu kreuje plany, marzenia, dla swojego dziecka. Szczególnie taki stan towarzyszy tym rodzicom, którzy sami nie zrealizowali swoich planów życiowych i przenoszą je na grunt własnych dzieci. O ile wiem, to w przypadku Państwa nie ma takiej sytuacji. Niemniej jednak proszę powiedzieć, jak Pan sobie wyobraża przyszłość swoich dzieci?

Biorąc pod uwagę własną przeszłość, własne doświadczenie, staramy się odczytywać indywidualne zainteresowania dzieci i podejmować stosowne działania prowadzące ku ich rozwojowi. Na obecnym etapie staramy się zaszczepić w nich pełną świadomość potrzeby nauki, rozwoju talentów, zdolności. Pragniemy, aby na swej drodze życia zawsze spotykali ludzi życzliwych, szczerych, oddanych innym. Owszem, pewne symptomy zainteresowań wskazują na wybór przez nich pewnych dróg życiowych. Jednak należy pamiętać, że są one jeszcze w takim wieku, które prognozy wyboru zawodu, mogą ulec dalekiej zmianie. Sprawy te chciałbym pozostawić przyszłości i każdemu dziecku odrębnie.

9. W całym procesie wychowania udział biorą różne czynniki. Jedne mają mniejszy inny większy a nawet znaczący wpływ. Proszę powiedzieć, jakie wartości zawsze stanowiły i stanowią fundament w pedagogii Państwa dzieci?

Sami będąc ludźmi wierzącymi, staramy się, aby w tym duchu i wierze katolickiej wychować nasze dzieci. Dzisiejsze czasy niosące wiele zagrożeń, wymagają mocnego fundamentu. Uważamy, że tym fundamentem jest wiara i płynące z niej zasady życia. Nie wyobrażamy sobie, aby wychowywać dzieci bez tego daru, który niesie wiele dobra w codziennym życiu. Ponadto dla nas jak i dla dzieci, takimi podstawowymi wartościami są: prawda, miłość, odpowiedzialność, szacunek wobec innych, wrażliwość na potrzeby drugiego człowieka. Staramy się ciągle o tych wartościach pamiętać i wdrażać w ich życie.

10. Proszę na chwilę pomyśleć o ojcach, tych znanych i nieznanych. Jakie Pan skierował by życzenia pod ich adresem?

Chciałbym wszystkim ojcom, szczególnie wychowującym wiele dzieci, życzyć, aby byli zawsze ostoją swoich rodzin. By nie sprzeniewierzali się swemu powołaniu, zadaniom. By cieszyli się szacunkiem ze strony dzieci. By nie zaniedbywali obowiązków, ale z troską o dobro każdego dziecka, pochylali się nad jego potrzebami. Chciałbym im życzyć, by poprzez podjęcie tych trudów, mieli poczucie ludzi spełnionej misji i powołania.

Wywiad z Bogumiłem Knap - 06.07.2012 - przeprowadził: ks. Jan Zimny