• 20180306_114307.jpg
  • 20180506_202237.jpg
  • 20180507_184304.jpg
  • 20180508_113817.jpg
  • 20180508_140322.jpg
  • 20180509_151605.jpg
  • 20180510_092047.jpg
  • img_1167.jpg

 

Dr Anna Różyło

 

Warunki autentycznego wychowania w nauczaniu Benedykta XVI

     

Motto:

„W odróżnieniu od techniki czy ekonomii, w których dzisiejsze postępy można sumować z przeszłymi, w zakresie wychowania i moralnego wzrostu osób nie istnieje tego rodzaju możliwość kumulowania, wolność człowieka jest bowiem zawsze nowa, a zatem każdy człowiek i każde pokolenie musi na nowo i na własny rachunek podejmować swe decyzje. Nawet największych wartości z przeszłości nie można po prostu odziedziczyć, musimy je sobie przyswajać i odnawiać poprzez osobisty wybór, często niełatwy.”[1]

Jesteśmy przyzwyczajeni do tego, że hierarchowie Kościoła nie tylko w homiliach, ale też w listach kierowanych do wiernych, wybranych stanów czy nawet władz państwowych koncentrują się na kwestiach religijnych i jeśli wypowiadają się na inny temat (np. bezrobocia, sytuacji rodzin wielodzietnych itp.), to prezentują go w świetle ewangelii, przedstawiając, jak wygląda dana kwestia z religijnego punktu widzenia. W ten sposób pełnią rolę głosu sumienia współczesnego świata. Warto też podkreślić, że głos taki, zwłaszcza, jeśli dociera do grup silnie zlaicyzowanych, jest nie tylko dopuszczalną i pożądaną w pluralistycznym społeczeństwie opinią środowisk wierzących, ale bywa też okazją do zetknięcia się przez nie w ogóle z problematyką religijną, jej najbardziej podstawowymi treściami. Często korzystał z tej możliwości papież Jan Paweł II, który np. w listach kierowanych kolejno do różnych środowisk[2] zawierał nie tylko uzasadnione teologicznie opinie dotyczące ich aktualnej kondycji czy problemów, ale też (przede wszystkim?) podstawowy przekaz katechetyczny z pogłębionym ujęciem ich misji (jako rodziców, artystów itd.) w świetle Objawienia. Na tym tle krótki list biskupa Rzymu, Benedykta XVI, skierowany do mieszkańców stołecznego miasta uderza przede wszystkim niewielką liczbą odniesień czysto religijnych, zawiera za to praktyczne, konkretne wskazania, jak można przeciwdziałać bardzo aktualnemu i niestety bardzo powszechnemu zjawisku: kryzysowi wychowania.

 

Przyczyny „kryzysu wychowawczego” i środki zaradcze

Potocznie w relacji wychowawczej dostrzega się dwa główne czynniki sprawcze: wychowywanych i wychowujących i chętnie szuka się ,,winnych” niepowodzeń wychowawczych wśród jednych lub drugich (,,taka młodzież dzisiaj”, ,,nikt by sobie z nim nie poradził” lub ,,dom/szkoła nie wychowują”). Benedykt XVI ma tego świadomość, choć sam daleki jest od podobnie czarno-białego ujmowania spraw. Trafnie wykorzystuje jednak sygnalizowane wyżej stanowisko jako punkt wyjścia do swoich rozważań, zakładaną wiedzę wspólną mówiącego i słuchaczy. Jego zdaniem nie są winne dzieci, w naszych czasach rodzą się przecież takie same jak dawniej: równie bezbronne, potrzebujące miłości i opieki. Współczesne młode pokolenie jest natomiast inaczej wychowywane, czy raczej we współczesnym wychowaniu zabrakło bardzo istotnego elementu: ,,nie przekazuje się pewników i wartości”, które papież traktuje wręcz jako warunek ,,prawdziwego wychowania”.

Czy winni tego zaniedbania są rodzice i nauczyciele? Papież dostrzega dwa zagrożenia w działalności wychowawców. Po pierwsze: ,,są wystawieni na silną pokusę, by się poddać”, wycofują się z trudnych nieraz obowiązków wychowawczych, nie podejmują ich. Po drugie – i to Benedykt XVI uznaje za ważniejsze – grozi im ,,niebezpieczeństwo niezrozumienia (…) swej roli czy, ściślej, misji, jaka została im powierzona”. W świetle tych zagrożeń nasuwa się wniosek, że sami dorośli nie są dość przekonani o wartości swych ,,pewników i wartości”. Czy jest to ich winą? Przyswojenie tych treści i faktyczne życie według nich ,,to kwestia nie tylko osobistej odpowiedzialności dorosłych czy młodzieży, która wszak istnieje, i nie powinno się tego ukrywać, lecz także powszechnie panującego klimatu, mentalności i rodzaju kultury, które prowadzą do zwątpienia w wartość osoby ludzkiej, w znaczenie prawdy i dobra, a w ostatecznym rozrachunku w dobro życia. W takiej sytuacji trudne staje się przekazywanie z pokolenia na pokolenie czegoś ważnego i pewnego, reguł postępowania, wiarygodnych celów, wokół których można budować własne życie.” W słowach tych papież nie zdejmuje osobistej odpowiedzialności za konkretne działania czy zaniechania z żadnego uczestnika relacji wychowawczej, ale bardzo silnie podkreśla, że czynnikiem o największym znaczeniu jest typ kultury charakterystyczny dla współczesnych zachodnich społeczeństw[3]. Wydaje się w dodatku, że jest on tym bardziej decydujący, im mniej zdajemy sobie z niego sprawę i bezrefleksyjnie przejmujemy kolejne ,,nowoczesne” modele życia. Trudności, jakie napotykamy współcześnie w wychowaniu ,,nie są (…) nieprzezwyciężalne. Są raczej, by tak powiedzieć, ,,drugą stroną” owego wielkiego i cennego daru, jakim jest nasza wolność, wraz z słusznie towarzyszącą jej odpowiedzialnością.” Jeśli więcej możemy – tym ważniejsze, tym bardziej znaczące jest, co wybieramy i jakie wartości kierują naszymi wyborami.

Najbardziej praktyczną częścią papieskiego przesłania jest sformułowanie pięciu warunków autentycznego wychowania:

  1. Bliskość i zaufanie pochodzące z miłości. Papież odwołuje się tu do ,,podstawowego doświadczenia, jakim jest bądź przynajmniej powinna być dla dzieci miłość rodziców (…) każdy prawdziwy wychowawca wie, że wychowując, musi dać coś z siebie i że tylko w ten sposób może pomóc swoim wychowankom w przezwyciężeniu różnych form egoizmu, by stali się zdolni do prawdziwej miłości.” Kiedy dziecko doświadcza, że wychowawca dba o nie bardziej, niż o samego siebie, czuje, że jest dla niego naprawdę ważne, jedyne w swoim rodzaju, nie do zastąpienia. Wtedy dziecko uczy się ufności i nawiązują się prawdziwie bliskie, osobiste relacje.
  2. Potrzeba sensu. ,,Już małe dziecko ma wielkie pragnienie poznawania i rozumienia, przejawiające się w nieustannych pytaniach i domaganiu się wyjaśnień”. Benedykt XVI podkreśla, że należy je wykorzystać nie tylko do przekazania konkretnej informacji, nie może zabraknąć odpowiedzi życiowo najważniejszych, wskazujących na ,,prawdę, która może być przewodniczką w życiu”. Innymi słowy: odpowiadając na aktywność poznawczą dziecka, powinniśmy mu przekazać nie tyle encyklopedyczne informacje dotyczące odrębnych przedmiotów, co spójną wizję świata, w której odnajdzie wskazówki do wartościowego ukształtowania własnego życia.
  3. Konfrontować z cierpieniem: ,,Gdy staramy się uchronić najmłodszych od wszelkich trudności i bolesnych doświadczeń, powstaje niebezpieczeństwo, że pomimo naszych dobrych intencji wyrosną na osoby słabe i małoduszne: zdolność do miłości jest bowiem związana ze zdolnością do cierpienia, i cierpienia z innymi.”
  4. Równowaga między wolnością i dyscypliną. Papież uznaje wartość dyscypliny. ,,Bez zasad postępowania i życia, obowiązujących na co dzień, także w rzeczach błahych, charakter się nie kształtuje i nie jest się przygotowanym do stawienia czoła próbom, których nie zabraknie w przyszłości. Więź wychowawcza to przede wszystkim jednak spotkanie dwóch wolności, a dobrze wychować znaczy nauczyć właściwego korzystania z wolności”. Dlatego wychowawcy powinni ,,godzić się na ryzyko wolności i być zawsze gotowi pomagać w korygowaniu błędnych idei i wyborów.” Dziecko ma prawo do błędów, a dorosły jest od tego, aby pomógł mu je skorygować. Aby to jednak było możliwe, dorosły musi wiedzieć, co jest słuszne, sam musi postępować zgodnie z zasadami. Dlatego papież przestrzega, że źle jest nie reagować na błędy, a jeszcze gorzej ,,uczestniczyć w nich, jak gdyby były nowymi horyzontami postępu ludzkości”.
  5. Potrzeba autorytetu. Wychowawca powinien być dla wychowanka autorytetem, bowiem jego autorytet ,,uwiarygodnia sprawowanie władzy. Jest on owocem doświadczenia i kompetencji, lecz przede wszystkim zdobywa się go dzięki konsekwentnemu życiu i osobistemu zaangażowaniu, wyrażającemu prawdziwą miłość.” Dzięki tym czterem cechom: szczeremu działaniu dla dobra wychowanka, życiu zgodnym z zasadami, kompetencji oraz doświadczeniu, wychowawca staje się ,,świadkiem prawdy i dobra”. Nie przestaje nim być nawet, gdy zdarzy mu się błąd, o ile tylko ,,będzie wciąż na nowo starał się konsekwentnie pełnić swoją misję”. Istotą świadectwa wydaje się bowiem nie tyle samo osiągnięcie celu, ile wytrwałe wysiłki podejmowane dla jego osiągnięcia. Świadectwo wychowawcy, jak radzić sobie z własnymi słabościami czy błędami, także może być wychowawcze.

Zdaniem papieża z autorytetem wychowawcy wiążą się dwie jego szczególne dyspozycje: odpowiedzialność i niezawodna nadzieja. Zacznijmy od pierwszej, której ważność jest powszechnie uznawana przez pedagogów, choć w nastawionych hedonistycznie, propagujących skrajny indywidualizm społecznościach nie zawsze bywa doceniana. Benedykt XVI mówi o 3 rodzajach odpowiedzialności. Każdy człowiek (zarówno wychowawca jak i nastoletni wychowanek) jest odpowiedzialny przede wszystkim przed sobą – jak korzysta ze swojej wolności, jak kształtuje własne życie; to odpowiedzialność osobista. Żyjąc między ludźmi mamy mniejszy lub większy wpływ na całą społeczność[4], powinniśmy zabiegać o jej dobro wspólne – to współodpowiedzialność społeczna. „Człowiek wierzący stara się ponadto, i przede wszystkim, odpowiadać przed Bogiem, który jako pierwszy go ukochał”.

A dlaczego w autentycznym wychowaniu potrzebna jest niezawodna nadzieja? Benedykt XVI traktuje ją wręcz jako „serce wychowania”, jego niezbywalny, najczulszy instrument, bowiem nadzieja – zwłaszcza nadzieja pokładana w Bogu – daje oparcie w chwilach słabości, pobudza do działania i daje poczucie siły ze względu na wartość obranego celu. „Nadzieja, którą pokładamy w Bogu, nie jest nigdy nadzieją tylko dla mnie, jest zawsze nadzieją również dla innych – nie izoluje nas, lecz czyni solidarnymi w dobru, pobudza do wychowania się nawzajem do prawdy i do miłości.”

Podsumowując tę część rozważań możemy powiedzieć, że autentyczne wychowanie wg Benedykta XVI zmierza do wykształcenia u wychowanka i umocnienia u wychowawcy 3 grup dyspozycji: do wolności i odpowiedzialności, do prawdy i miłości oraz – u osób wierzących – do nadziei pokładanej w Bogu.

 

Sposób przekazu

Przedmiotem tego artykułu nie jest dokładna analiza sposobu organizacji językowej wypowiedzi Benedykta XVI, aby jednak ocenić jej walory pragmatyczne, przyjrzymy się bliżej trzem najważniejszym zagadnieniom: wyborowi adresatów, pozycji zajmowanej przez mówiącego w stosunku do słuchaczy i czynnościom, które dokonuje Benedykt XVI swoimi słowami (tj. doborowi szczegółowych aktów mowy składających się na całościową wypowiedź - ,,List… o naglącej potrzebie wychowania”). Austin[5], definiując akt mowy jako działanie za pomocą słów, uznawał, że jest nim każda wypowiedź, której towarzyszy intencja, a więc taka, w której poprzez użyte słowa pragniemy wywrzeć pożądany wpływ na odbiorcę. W akcie mowy wyróżniamy trzy poziomy: lokucję (treść wypowiedzi, to, o czym się mówi), illokucję (sposób mówienia, dlatego mówimy o mniejszej lub większej sile illokucyjnej (np. „palenie szkodzi zdrowiu” – mniejsza; „natychmiast przestań palić!” – większa)) i per lokucję – efekt wypowiedzi (faktyczna reakcja odbiorcy… lub jej brak). Oczywiście, mówiący powinien sobie uświadamiać cel własnej wypowiedzi i ze względu na to, jaki pragnie osiągnąć efekt perlokucyjny, dobrać temat i – zwłaszcza – sposób wypowiedzi. W ostatecznym jednak rezultacie, nawet jeśli nadawca stara się maksymalnie dostosować swą wypowiedź do konkretnego odbiorcy, efekt perlokucyjny zawsze zależy od nich obu: tego, który mówi i całokształtu uwarunkowań odbiorcy (jego doświadczeń, poglądów na dany temat, stosunku do mówiącego, nawet aktualnego samopoczucia). Tym bardziej jednak należy zadbać o to, aby wypowiedzi, które kierujemy do innych, miały jak najwięcej szans na skuteczne oddziaływanie. Dotyczy to przede wszystkim ukształtowania płaszczyzny illokucyjnej, w tym – doboru siły illokucyjnej. Np. nie od dziś wiadomo, że nakazowe traktowanie odbiorcy, z góry, a więc używanie wypowiedzi o znacznej sile illokucyjnej, może mieć efekt odwrotny do zamierzonego.

Wróćmy teraz do tekstu papieskiego. Jego najogólniej sformułowanym celem nadrzędnym jest pomoc w pokonaniu ,,kryzysu wychowawczego”, który obserwujemy we współczesnych społeczeństwach, pomoc oferowana nie tylko osobom wiernym Kościoła Katolickiego.

Do kogo ze swoim posłaniem zwraca się papież? Co prawda w tekście występuje eksplicytny zwrot adresatywny „drodzy wierni, mieszkańcy Rzymu” i pod koniec „ umiłowani wierni w Rzymie”, ale zważywszy na temat, który jest ważny dla bardzo wielu ludzi i – wobec postępującej globalizacji - dotyczy większości współczesnych społeczeństw oraz pamiętając sygnalizowany na wstępie fakt stosunkowo niewielkiej frekwencji słownictwa religijnego, możemy założyć, że list ten kierowany jest nie tylko do osób głęboko wierzących a uwagi papieża mają bardziej uniwersalny charakter. Potwierdzeniem tego wniosku jest też przyjęty w liście tok argumentacji. Autor przedstawiając własną diagnozę przyczyn kryzysu wychowania i proponując środki zaradcze właściwie nie odwołuje się do perspektywy czysto religijnej (sic!), jego rady bez uszczerbku dla swych przekonań mógłby zastosować nawet zdeklarowany ateista. Religijny punkt widzenia jest wprowadzony tylko w 3 miejscach i to w znamienny sposób: „Kto wierzy w Chrystusa, ma jeszcze dodatkowy, silniejszy powód, by nie odczuwać lęku: wie bowiem, że Bóg nas nie opuszcza, że Jego miłość dosięga nas tam, gdzie jesteśmy i takich, jacy jesteśmy, z naszą nędzą i słabościami, by nam ofiarować nową szansę dobra.”[6] Na podstawie cytowanych fragmentów można powiedzieć, że wyznawców Chrystusa papież traktuje jako pewną specjalną kategorię osób, którym jest łatwiej (bo w swoim życiu liczą na opatrzność Bożą), ale od których właśnie dlatego, że zaufały Bogu i przyjęły Jego prawo, wymaga się więcej. Perspektywa religijna wprowadzona jest jeszcze w dwóch ostatnich (spośród trzynastu akapitów całości), ale ma już inny charakter: Benedykt XVI – duszpasterz dzieli się tam wnioskami ze swej encykliki Spe salvi i zachęca do pokładania nadziei w Bogu. W sumie zatem, podobnie jak wielu innych hierarchów Kościoła Katolickiego od czasu Soboru Watykańskiego II, buduje swą wypowiedź tak, jakby była kierowana „do wszystkich ludzi dobrej woli” (używając słów Pawła VI), a więc używa form i argumentów możliwych do przyjęcia nie tylko przez katolików i nawet nie tylko przez chrześcijan.

Rozważmy teraz, jaką pozycję zajmuje papież w stosunku do tak zróżnicowanego grona potencjalnych odbiorców. Nie przyjmuje on postawy zwierzchnika (nawet zwierzchnika w wierze), raczej dzieli się swym doświadczeniem – zgodnie z założeniami nauki społecznej Kościoła , która nakazuje chrześcijanom z troską i zaangażowaniem podejmować działania dla dobra wspólnego w miejscu i czasie, w jakim Bóg pozwolił im prowadzić życie[7]. Benedykt XVI wielokrotnie stosuje formy czasowników i zaimków w pierwszej osobie liczby mnogiej („jesteśmy”, „powinniśmy”,” my”, „nasze”) – w ten sposób ustala w tekście pewną wspólnotę, do której należą zarówno adresaci jego wypowiedzi, jak i on sam. Z kolei frazy z czasownikami modalnymi w pierwszej osobie liczby pojedynczej i w trybie warunkowym: „chciałbym Wam powiedzieć”, „chciałbym Wam przedstawić”, „muszę Was zachęcić” – wyrażają intencje nadawcy i jego stosunek do odbiorców. Owo pozytywne, serdeczne nastawienie potwierdzają też przymiotniki w tradycyjnych formułach adresatywnych: „drodzy bracia i siostry”, „umiłowani wierni”. Wspólnotę nadawcy i odbiorców umacniają też wielokrotne nawiązania do wspólnej wiedzy sygnalizowane m.in. frazami: „mówi się…”, „każdy prawdziwy wychowawca wie…” i in. Odwoływanie się do wspólnej wiedzy może też przybierać inną postać, np. na podstawie fragmentu zdania „doświadczenie, jakim jest bądź przynajmniej powinna być dla dzieci miłość rodziców” czytelnik wyciąga wniosek, że papież zdaje sobie sprawę, jak wiele dzieci cierpi z powodu braku miłości ze strony rodziców czy wręcz jest przez nich krzywdzonych. Dobra znajomość współczesnych problemów z pewnością potęguje wiarygodność autora.

A jakie konkretne działania wykonuje papież za pomocą formułowanych zdań? W swoim liście wielokrotnie opisuje stan faktyczny, wyjaśnia jego przyczyny, nie poucza natomiast, nie oskarża ani nie potępia (wręcz bierze w obronę zarówno dzieci, jak i wychowawców przed jednostronnym, potocznym osądem). Wyraźnie zatem unika wypowiedzi o bardzo znacznej sile illokucyjnej, nie wywiera presji, ale pozwala słuchaczowi na ocenienie argumentów i samodzielne podjęcie decyzji. W parafrazującym słynne wezwanie Jana Pawła II zdaniu: ,,Drodzy bracia i siostry, w tym miejscu chciałbym wam powiedzieć bardzo proste słowa: nie obawiajcie się!” wręcz niesie otuchę, aby w następnych zachęcić do działania. Należy też podkreślić, że nie poprzestaje na wskazywaniu celów, ale wymienia też konkretne i realne środki do ich osiągnięcia. Działa jak dobry nauczyciel, który nie występuje z pozycji autorytetu, ale wzbudza szacunek mądrością swej wypowiedzi a zaufanie – serdecznym zaangażowaniem dla dobra wychowanka i w ten sposób buduje dopiero swój autorytet w jego oczach.

Możemy powiedzieć, że sam list Benedykta XVI jest przykładem wspierającego oddziaływania wychowawczego[8] zalecanego współcześnie nie tylko przez pedagogikę chrześcijańską, ale i inne orientacje pedagogiczne, którym bliska jest optyka personalistyczna. Benedykt XVI prezentuje zatem postawę, którą znamy z nauczania Jana Pawła II, pism ks. prof. Tarnowskiego czy Nowaka[9] i oficjalnych dokumentów Kościoła, a która głosi, że dojrzałość religijną buduje się na dojrzałości ludzkiej i Kościół jest otwarty na współpracę ze wszystkimi, którzy przyczyniają się do jak najpełniejszego rozwoju ogólnego osób – jego refleksja na temat współczesnych problemów może zatem być pożyteczna także dla niewierzących.

 

Streszczenie

Artykuł dotyczy „ Listu do diecezji rzymskiej o pilnej potrzebie wychowania” Benedykta XVI. W części I omawia przyczyny „kryzysu wychowawczego” i środki zaradcze proponowane przez papieża: autentyczne wychowanie powinno: opierać się na bliskości i zaufaniu, zaspakajać potrzebę sensu, konfrontować z cierpieniem, zachować równowagę między wolnością a dyscypliną, zakłada prawdziwy autorytet wychowawcy, którego cechują: odpowiedzialność i niezawodna nadzieja. W części II autor analizuje obrany przez Benedykta XVI sposób przekazu, głównie: wybór adresatów oraz pozycję i czynności nadawcy . Formułuje wniosek, że sam ten list jest przykładem wspierającego oddziaływania wychowawczego a analizowane cechy sprawiają, że może być przyjęty i zastosowany zarówno przez katolików jak i wszelkie inne osoby, także niewierzące.

 

Summary

This article applies to “Letter to the Diocese of Rome on the urgent need of education, “Benedict XVI. Part I discusses the causes of the “crisis of unpaid parental leave” and corrective measures proposed by the pope: authentic education should: be based on proximity and trust, to satisfy the need of sense, to confront with suffering, to keep a balance between freedom and discipline, assumed true authority of educator, which is characterized by: responsible and reliable hope. In Part II the author analyzes linguistic media chosen by Pope Benedict XVI as, mainly: the choice of the recipients and the sender's position and actions. Concludes that the letter is a good example of the supporting educational and the analyzed features make it can be adopted and used by both Catholics and all other people, including unbelieving.

 

 

 



[1] Cytat z „Listu do diecezji rzymskiej o pilnej potrzebie wychowania”. Tekst dostępny w czytelni portalu OPOKA.

[3] Por.: „Poglądy, style życia, prawa, cele, jakie sobie stawia społeczeństwo, w którym żyjemy, i obraz samego siebie, jaki daje ono za pośrednictwem środków przekazu, rzeczywiście wywierają wielki wpływ na kształtowanie nowych pokoleń, zarówno pozytywny, jak i negatywny”.

[4] Por.: „Społeczeństwo nie jest abstrakcją: ostatecznie to my sami je tworzymy (…) potrzebny jest zatem wkład każdego z nas”

[5] Por: Austin J., Mówienie i poznawanie: rozprawy i wykłady filozoficzne, Warszawa 1993, Kognitywne podstawy języka i językoznawstwa, red. E. Tabakowska, Kraków 2001.

[6] Pozostałe przykłady: Człowiek wierzący stara się ponadto (…) odpowiadać przed Bogiem”, „a jeżeli jesteśmy ludźmi wierzącymi” nasza współodpowiedzialność społeczna powinna być większa – wszystkie pogrubienia w tekście moje – AR.

[7] Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, Poznań 1994, zwłaszcza ss.218-233

[8] Jego głównymi cechami, obecnymi w tekście papieskim, są: szacunek dla odbiorcy, respektowanie wolności jego decyzji, przekazywanie prawdziwych informacji, świadczenie własną postawą o wartościach. Por. warunki postawy dialogu u ks. prof. Tarnowskiego.

[9] Por. m.in. ks. J. Tarnowski, Jak wychowywać, ks. M. Nowak, Podstawy pedagogiki otwartej, Lublin1999 , W trosce o integralne wychowanie, red. M. Nowak, T. Ożóg, A. Rynio, lublin 2003